Lewandowski, EV Klub Polska: o EV Experience, II Zlocie EVKP oraz Autostradzie do elektromobilności
25 czerwca odbędzie się największy zlot samochodów elektrycznej w Europie Środkowo Wschodniej, będzie to drugi zlot organizowany przez EV Klub Polska czyli największy klub użytkowników aut elektrycznych w Polsce, i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych – powiedział ISBnews.tv Łukasz Lewandowski z EV Klub Polska
??? Więcej informacji w serwisie ISBnews.TV
http://www.isbnews.tv/
http://www.linkedin.com/company/14790666/admin/
http://www.facebook.com/ISBnews-Informac…-547016962005593
twitter.com/AgencjaISB
14,7 mld zł wart jest rynek biotechnologii w Polsce. W 2027 r. ma to być 21,5 mld zł
Na rynku głównym GPW notowanych jest 10 spółek z sektora biotechnologii medycznej o wartości rynkowej 3,7 mld zł. Na NewConnect jest kolejne 12. Prognozuje się, że do 2027 r. polski rynek czerwonej biotechnologii osiągnie wartość ponad 21,5 mld zł. Obecnie jest to 14,7 mld zł
Rosnąca populacja pacjentów, przybywająca liczba badań, postęp w pracach nad nowymi lekami a także kryzys, który nastąpił w związku z pandemią COVID-19, przyczyniają się do rozwoju branży biotechnologicznej w Polsce. Każdego roku następuje rozrost polskich firm z sektora biotechnologii medycznej – wzmacnia się ich know-how, powstają kolejne firmy, pojawiają się nowe pomysły na projekty. Mowa o projektach związanych z rozwojem nowych leków, nowych metod diagnostycznych oraz technologii wspierających ich rozwój, takich jak sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe.
– Biotechnologia to jeden z kluczowych kierunków rozwoju branży life science, który każdego roku skokowo zwiększa swoją wartość. Część polskich projektów weszła już w fazę badań klinicznych, niektóre z nich mają wstępnie udowodnioną skuteczność i bezpieczeństwo w drugiej fazie. Jednak do przeprowadzenia trzeciej fazy badań klinicznych w większości przypadków konieczne jest pozyskanie międzynarodowego partnera – mówi Marta Winiarska, prezes Polskiego Związku Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed. – Aby realnie wykorzystać szansę jaką daje sektor biotechnologii, niezbędne jest zrozumienie, z jakimi wyzwaniami i perspektywami mamy do czynienia. Projekty te mogą pozwolić na potężny skok inwestycyjny. Kluczowa jest jednak konsekwencja, wytrwałość oraz dywersyfikacja portfela inwestycyjnego zarówno pod względem branż, jak i obszarów. Tylko holistyczne i rozważne podejście może zapewnić końcowy sukces – dodaje ekspertka.
– Spółki biotechnologii medycznej charakteryzują się określoną specyfiką i bez zrozumienia jej bardzo trudno osiągnąć inwestorom dobre wyniki inwestycyjne w tym sektorze. Cieszymy się, że coraz więcej firm z tej branży pojawia się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Liczymy, że będzie ich jeszcze więcej. Obecna wartość firm z sektora biotechnologii notowanych na wszystkich rynkach GPW wynosi blisko 5 mld zł. Wierzymy, że warsztaty dotyczące inwestowania w spółki biotechnologii medycznej zwiększą wiedzę inwestorów i pozwolą zrozumieć szanse i ryzyka inwestycyjne w tym sektorze, co w rezultacie zaowocuje rozwojem tej branży – mówi Maciej Bombol, dyrektor Działu Rynku Pierwotnego Giełdy Papierów Wartościowych.
– Proces rozwoju leków innowacyjnych jest bardzo złożony i czasochłonny – może trwać 10-15 lat, a prawdopodobieństwo sukcesu uzależnione jest od obszaru terapeutycznego, natomiast wyższy potencjał sprzedażowy leków, np. z obszaru ośrodkowego układu nerwowego czy onkologii kompensuje relatywnie niższe prawdopodobieństwo sukcesu w tych projektach – wyjaśnia Beata Szparaga-Waśniewska, deputy head of equity research w IPOPEMA Securities. – Wyceny spółek biotechnologicznych na giełdach bardzo spadły w ostatnim czasie. Doszło wręcz do sytuacji, w której wiele spółek, które wchodzi w skład indeksu NASDAQ Biotechnology jest wyceniane taniej niż gotówka, którą mają na bilansie. Sentyment do sektora może się poprawić w przypadku poprawy koniunktury na giełdzie lub gdy pojawią się duże transakcje przejęć z premią do kursu giełdowego, co byłoby sygnałem dla rynku, że jest już tanio – podsumowuje.
– Historycznie sektor farmaceutyczny radził sobie średnio o 3 proc. wyżej niż rynek. W przypadku spółek biotechnologicznych w ciągu ostatnich 10 lat jest jeszcze lepiej. Przyspieszony rozwój gospodarczy na całym świecie oraz pandemia COVID-19 spowodowały wzrost popytu na innowacyjne leki, szczególnie leczenie spersonalizowane. Te czynniki sprawiają, że sektor biotechnologiczny jest coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów, którzy zmniejszają ryzyko inwestycyjne poprzez dywersyfikację portfela – mówi Zofia Szewczuk, dyrektor inwestycyjny w Polskim Fundusz Rozwoju. – Panuje niestety błędne przekonanie, że małe firmy mają wysoki wskaźnik „śmiertelności”, jednak w tym sektorze miernik ten jest w rzeczywistości niższy niż w przypadku innych transakcji VC. Wg raportów firm inwestycyjnych i analitycznych, liczba transakcji w sektorze biofarmaceutycznym, które generują straty, jest o 15 proc. niższa niż ogólne liczby dla całej branży VC, 20 proc. mniej zainwestowanych kwot jest narażonych na transakcje przynoszące straty. Sukces inwestycji w biotechnologię na wczesnych etapach może oznaczać ponad 40 proc. IRR w ciągu 15 lat, co pokrywa koszty wielu nieudanych inwestycji. Należy jednak pamiętać, że prawdopodobieństwo dotarcia do fazy komercjalizacji leku onkologicznego, który jest jednym z najbardziej ryzykownych, przed fazą I wynosi średnio ok. 5 proc. I wzrasta do ok. 8 proc. po udanej Fazie I. Dywersyfikacja na poziomie portfela zwiększa znacznie prawdopodobieństwo co najmniej jednego sukcesu – tłumaczy ekspertka.
– Prognozuje się, że globalne wydatki na leki wzrosną z 1,3 bln dol. w 2020 r. do 1,6 bln dol. w 2024 r. Do głównych stymulantów wzrostu należą: większa dbałość o zdrowie i dostępność leków, pojawianie się nowych terapii czy też starzenie się społeczeństwa i zwiększenie liczby ludzi – wyjaśnia Sylwia Jaśkiewicz, dyrektor zarządzająca w Wydziale Analiz i Rekomendacji z Domu Maklerskiego BOŚ. – Na szczególnym znaczeniu w ostatnich latach zyskują leki biologiczne, terapie genowe i komórkowe, choć ciągle leki małocząsteczkowe stanowią większość przychodów producentów farmaceutycznych. Szacuje się, że w latach 2020–2026 nowe modalności, w tym przeciwciała nowej generacji, terapie komórkowe i genowe, terapie oparte na DNA i RNA, szczepionki bioinżynieryjne, leki modyfikowane genetycznie będą stanowiły 17 proc. sprzedaży leków, 43 proc. będzie wygenerowane przez leki biologiczne, a 40 proc. leki konwencjonalne. Innowacyjne rozwiązania będą pojawiały poza liderami rynku i klasami leków o ugruntowanej pozycji. W sektorze onkologicznym dominować będą nowi gracze.– W 2021 r. FDA zatwierdziło 50 nowych leków z czego aż 33 stanowiły leki małocząsteczkowe i 17 przeciwciała monoklonalne i inne leki o dużych cząsteczkach. Równolegle rozwijane są również tzw. terapie zaawansowane np. genowe czy komórkowe. W Polsce w każdej z tych kategorii są obecnie realizowane badania przedkliniczne lub kliniczne. Z tego też względu szczególnie ważne jest wsparcie dla tego sektora ze strony zarówno inwestorów prywatnych, jak i publicznych. To właśnie dzisiaj budujemy przyszłość polskiego biznesu i stwarzamy możliwość, aby dołączyć do elitarnego grona państw, w których opracowywane są nowe leki pozwalające odpowiedzieć na niezaspokojone potrzeby zdrowotne. Dla sukcesu potrzebne jest jednak nie tylko odpowiednie know-how i wiedza naukowa, ale również stabilne finansowanie projektów. Ta ryzykowna inwestycja, przy odpowiedniej dywersyfikacji może przynieść wielokrotne zyski – mówi Marta Winiarska, prezes Polskiego Związku Innowacyjnych Firm Biotechnologii Medycznej BioInMed. – W czasach lampy naftowej niewielu wierzyło, że pomysł zamknięcia światła w szkle jest możliwy. Chociaż wtedy ta idea wydawała się szaleństwem, to jednak dzisiaj nie wyobrażamy sobie życia bez oświetlenia elektrycznego. Ważne, abyśmy wspierali współczesnych innowatorów. Tym bardziej, że mimo młodego wieku sektora biotechnologii medycznej, już teraz w Polsce mamy przykłady udanych inwestycji – podsumowuje Marta Winiarska.
Nestmedic powalczy o certyfikat na USA
Producent rozwiązania telemedycznego Pregnabit, służącego do badania dobrostanu płodu, koncentruje się na działaniach handlowych na terenie Europy. Ponadto, spółka kontynuuje starania mające na celu uzyskanie certyfikacji urządzenia na rynku amerykańskim (FDA). Aplikacja 510 (K) ma być złożona pod koniec bieżącego roku
– W ubiegłym roku pomyślnie przeszliśmy audyty certyfikujące zarówno dla platformy telemedycznej Pregnabit Cloud, jak i nowego urządzenia Pregnabit Pro. Aktualnie oczekujemy na otrzymanie certyfikatu wyrobu medycznego MDR. Z chwilą jego uzyskania będziemy mogli rozpocząć sprzedaż urządzeń. Zgodnie z zawartą umową dystrybucyjną spodziewamy się sprzedaży na poziomie 1000 sztuk do końca przyszłego roku – mówi Jacek Gnich, prezes Nestmedic.
Jednocześnie, Nestmedic koncentruje się na uzyskaniu certyfikacji dla urządzenia na rynku amerykańskim (FDA). Prace w tym kierunku już się rozpoczęły, firma przewiduje, że zakończą się złożeniem aplikacji 510 (K) pod koniec roku.
Ponadto, firma kładzie nacisk na działania handlowe w krajach Beneluksu, Skandynawii, w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii oraz w Czechach.
Kolejne fale pandemii przyczyniły się do wzmożonego popytu na usługi telemedyczne. W 2021 r. Nestmedic obserwował dalszy wzrost zainteresowania swoimi rozwiązaniami, a liczba zrealizowanych przez spółkę badań przekroczyła 30 tys. (wobec 10 tys. w 2020 r.). Postęp prac technologicznych, a także prowadzone z sukcesem intensywne działania prosprzedażowe nowego rozwiązania przyczyniły się do wzrostu zainteresowania inwestorów spółką Nestmedic. Pozyskane w grudniu 2021 r. w ramach emisji akcji serii M środki w kwocie 9,9 mln zł pozwalają firmie realizować plany związane z wdrożeniem technologii Pregnabit Pro na rynku europejskim i amerykańskim.
Nowy najemca w MLP Poznań West
Najemcą ponad 4700 m.kw. powierzchni w parku logistycznym MLP Poznań jest dystrybutor produktów z zakresu techniki grzewczej, klimatyzacji i wentylacji oraz instalacji i techniki sanitarnej – West BIMs Plus Poznań. Firma wprowadziła się do gotowego obiektu
Park MLP Poznań West jest najszybciej rozbudowywanym centrum należącym do MLP Group. Aktualnie w budowie jest ponad 55 tys. m2 nowoczesnej powierzchni. Nowe hale będą miały podwyższoną wysokość do 11,5 m. Zakończenie budowy i oddanie do użytkowania planowane jest w III kwartale 2022 r. Projekt MLP Poznań West docelowo dostarczy ok. 150 tys. m2 najnowocześniejszej przestrzeni magazynowo-biurowej na terenie o powierzchni 28,8 ha. MLP Poznań West jest zlokalizowany po zachodniej stronie Poznania w pobliżu drogi ekspresowej S11, zaledwie 7 km od węzła z autostradą A2. Doskonała lokalizacja jest atrakcyjna dla różnego rodzaju biznesu.
– Nasze centrum logistyczne MLP Poznań West jest w fazie dynamicznej rozbudowy. Najemców przyciąga przede wszystkim doskonała lokalizacja oraz zastosowanie wielu rozwiązań mających pozytywny wpływ na środowisko naturalne w tym m.in. w zakresie wykorzystania odnawialnych źródeł energii. Naszym celem jest zapewnienie wszystkim użytkownikom obiektów dużego komfortu oraz dostosowanie powierzchni do ich indywidualnych wymagań – powiedziała Agnieszka Góźdź, chief development officer w MLP Group.
Zgodnie ze strategią dewelopera w MLP Poznań West zastosowane zostały nowoczesne eko-rozwiązania. Na dachach budynków zamontowano instalację fotowoltaiczną, o łącznej mocy 482 kWp. co pozwoli wyprodukować w ciągu roku ok. 500 MWh energii elektrycznej. Jednocześnie zarządzanie centrum logistycznym i monitoring systemów obiektowych odbywa się w oparciu o eksploatacyjny model informacyjny (ang. – Asset Information Model). Technologia ta wykorzystywana jest do usprawnienia procesów eksploatacyjnych poprzez integrację z systemami automatyki budynkowej BMS (ang. – Building Management System). Jej zastosowanie jest szczególnie istotne w obiektach, w których proces produkcji czy eksploatacji odbywa się nieprzerwalnie np. w budynkach z kontrolowaną temperaturą, czy obiektach produkcyjnych).
Park MLP Poznań West posiada certyfikat BREEAM. BIMs Plus Poznań, który wynajął powierzchnię, jest profesjonalnym dystrybutorem produktów z zakresu techniki grzewczej, klimatyzacji i wentylacji oraz instalacji i techniki sanitarnej. W ofercie ma ponad 600.000 artykułów i utrzymuje sieć ponad 140 punktów handlowych. Klientami spółki są przede wszystkim firmy wykonawcze i budowlane.
Holo4Med: Lekarze z USA przetestują naszą technologię
Szpital Cape Cod, znajdujący się na wschodnim wybrzeżu USA w stanie Michigan, to jeden z liderów walki z nowotworami jamy brzusznej wykorzystujący procedurę termoablacji. Klinika na mocy porozumienia podpisanego z Holo4Med – start-upem znad Wisły, przeprowadzi serię zabiegów, wykorzystując opracowaną przez Polaków technologię obrazowania pola operacyjnego w formie hologramów
Już w czerwcu tego roku, lekarze z Cape Cod Hospital, będą testować rozwiązanie HoloMIAI, które ma wspomóc przeprowadzanie zabiegów termoablacji. Ta metoda leczenia, stosowana jest w walce z nowotworami wątroby. Innowacją opracowaną przez polski start-up jest wykorzystanie gogli HoloLens drugiej generacji, do wyświetlania trójwymiarowego pola operacyjnego w czasie rzeczywistym – podczas zabiegu. Urządzenie wyświetla przed oczami radiologa interwencyjnego hologramy, generowane z wykorzystaniem oprogramowania HoloMIAI.
Zespołowi chirurgów i radiologów, którzy będą testowali technologię HoloMIAI, przewodniczyć będzie światowej sławy ekspert, doktor medycyny Damian E. Dupuy, który jest dyrektorem kliniki leczenia nowotworów metodą ablacji w Cape Cod Hospital. Wykorzystując oprogramowanie rozwijane przez polski start-up, specjaliści będą mogli precyzyjniej wykonywać zabiegi termoablacji. Zabieg polega na wprowadzeniu specjalnej elektrody w kształcie igły do centrum guza nowotworowego i poddanie go działaniu prądu przemiennego o wysokiej częstotliwości. Taka procedura medyczna prowadzi do obumarcia tkanki nowotworowej, a precyzja w przeprowadzeniu zabiegu ma kluczowe znaczenie dla jego powodzenia.
– Dotychczas nasze rozwiązanie przetestowano podczas ponad 30 zabiegów, potwierdzając jego skuteczność. Planowane w USA testy to kolejny etap prezentacji możliwości opracowanej przez nas technologii. Jak do tej pory, według naszych ustaleń system HoloMIAI wpływa na zwiększenie precyzji wkłucia, skraca czas zabiegu oraz zmniejsza powikłania pooperacyjne — wyjaśnia Łukasz Przepióra chief operating officer (COO) w Holo4Med.
Efekty swojej pracy zespół Holo4Med wraz z szefem kliniki termoablacji Damianem E. Dupuy, zaprezentuje podczas odbywającej się w Bostonie pod koniec czerwca globalnej konferencji poświęconej radiologii. Podczas wystąpienia zaprezentowane zostaną dotychczasowe wyniki testów. Audytorium zapozna się ze szczegółami badań mówiącymi między innymi o tym, że opracowane przez Holo4Med rozwiązanie zwiększa precyzję przeprowadzanych zabiegów, pozwala optymalnie dobrać zastosowaną metodę terapii i zmniejsza traumatyczność całej procedury dla pacjenta. Wszystko to w konsekwencji skraca czas przebywania pacjenta w placówce medycznej.
Holo4Med to jeden z liderów wśród polskich start-upów z obszaru MedTech. Oprócz wsparcia lekarzy w zabiegach medycznych z wykorzystaniem technologii mieszanej rzeczywistości spółka stworzyła także hybrydową platformę telemedyczną – MediHELP, która pozwala m.in. na zdalny monitoring stanu zdrowia pacjentów w ich własnych domach. Technologia łączy aplikację mobilną z urządzeniami diagnostycznymi takimi jak cyfrowy ciśnieniomierz, glukometr, pulsoksymetr, stetoskop czy opaska medyczna.
Andersen w krakowskim Fabryczna Office Park
Firma IT o zasięgu globalnym wybrała kompleks Fabryczna Office Park na siedzibę krakowskiego oddziału w Polsce. W usytuowanym w centrum miasta biurowcu zajmie powierzchnię niemal 1000 mkw.
Firma Andersen, świadcząca od 15 lat usługi programistyczne, prowadząca kilkanaście centrów rozwoju na świecie otworzy oddział w Krakowie w kompleksie Fabryczna Office Park, który mieści się w centralnej części miasta. Andersen planuje rozpocząć pracę w nowym biurze jeszcze przed końcem maja br. Krakowskie centrum rozwoju rozlokowane zostanie na powierzchni niemal 1000 mkw. Przestrzeń biurowa zaaranżowana będzie zgodnie z wytycznymi korporacyjnymi, zapewniając zespołowi komfortowe środowisko do pracy oraz rozwoju.
Krakowskie biuro Andersen wyposażone zostanie m.in. w przestronny open space, strefę konferencyjną oraz gabinety zarezerwowane do spotkań on-line i pracy w skupieniu, a także game room z częścią przeznaczoną do relaksu. O wyborze kompleksu Fabryczna Office Park zadecydowała wysoka jakość oferowanej powierzchni, jak również centralne położenie obiektu, które daje wygodę dotarcia do miejsca pracy wszystkim pracownikom Andersen. Firma doceniła nowoczesną architekturę projektu połączoną z rozwiązaniami przywodzącymi na myśl klimat starego Krakowa, którego usytuowanie umożliwia dojście do krakowskiego Rynku w ciągu 30 minut.
– Poszukiwaliśmy przestronnego biura, którego przestrzeń moglibyśmy zaadoptować zgodnie z naszym ładem korporacyjnym i wewnętrznymi standardami. Początkowo planowaliśmy wynajęcie mniejszej powierzchni, ale biorąc pod uwagę szybki wzrost biznesu zdecydowaliśmy się na jej zwiększenie. Będziemy rewidować plany rozwoju i na bieżąco reagować zgodnie z rosnącym zapotrzebowaniem. Chcemy w nieodległej przyszłości uruchomić nowe centra w innych, polskich miastach – mówi Stephanie Kolosova, head of Cracow Office w Andersen.
– Dla firmy Andersen ważna była dogłębna i szeroka analiza dostępnych opcji biurowych w Krakowie, jak również kompleksowe doradztwo i wsparcie w każdym aspekcie dotyczącym procesu najmu powierzchni. Poszukiwaliśmy lokalizacji, która dałaby możliwość wygodnej pracy i rozwoju obecnego zespołu, a jednocześnie pozostawiałaby pewien bufor, pozwalający zabezpieczyć dalsze potrzeby związane z ciągłym rozwojem firmy. Mamy wielką satysfakcję, że udało nam się zrealizować wszystkie postawione przez klienta cele oraz zaproponować kilka nieoczywistych rozwiązań, które spotkały się z uznaniem ze strony firmy. Jesteśmy wdzięczni za duże zaufanie, jakim zostaliśmy obdarzeni i powierzenie nam pełnej odpowiedzialności za cały proces negocjacji – informuje Kamil Kowalewski, senior negotiator w Walter Herz, firmie która doradzała w wyborze lokalizacji.
– Cieszymy się, że do grona naszych najemców dołączyła kolejna, prestiżowa firma, prowadząca działalność na skalę globalną. Wierzymy, że nasza inwestycja spełni wszelkie wymagania Andersen stworzy podstawę do dalszego wzrostu w Polsce tej uznanej na całym świecie organizacji – podsumował Przemysław Łukasik, wiceprezes Inter-Bud, właściciela biurowca.
Fabryczna Office Park to kompleks biurowy, w skład którego finalnie wejdzie sześć budynków biurowych klasy A o łącznej powierzchni najmu wynoszącej 77,5 tys. mkw. Pierwszy etap inwestycji otrzymał certyfikat BREEAM Post Construction na poziomie Outstanding. Biurowce stanowić będą część wielofunkcyjnego projektu inwestycyjnego Fabryczna City realizowanego przez firmę Inter-Bud na działce o powierzchni 6,5 ha na pofabrycznym terenie dawnej krakowskiej Państwowej Wytwórni Wódek.
Obok budynków biurowych, w zabytkowej części kompleksu mixed-use, mieścił się będzie czterogwiazdowy hotel Mercure oraz fitness, basen, a także muzeum, pasaż handlowo-usługowy z restauracjami i budynki mieszkalne. Flagowy projekt Inter-Bud usytuowany jest w centrum Krakowa, pobliżu dwóch najważniejszych węzłów komunikacyjnych w mieście – ronda Mogilskiego i ronda Grzegórzeckiego.
Złoty kontynuuje umocnienie, dolar potaniał już ponad 21 gr
We wtorek 24 maja rano złoty kontynuował swoje umocnienie do koszyka głównych walut. Zwłaszcza do amerykańskiego dolara, który w nieco ponad tydzień potaniał już o ponad 21 groszy
Dolar potaniał o 2,2 gr, schodząc do 4,2922 zł, po tym jak w poniedziałek stracił aż o 6,8 gr. Notowania euro spadły o 1 gr do 4,6020 zł, po spadku o 1,5 gr. Wspólna waluta taniała 7. kolejny dzień i znajduje się na poziomach najniższych od agresji Rosji na Ukrainę. Na wartości traci również szwajcarski frank, którego kurs dziś traci 1,1 gr i spada do 4,4555 zł. Wczoraj frank potaniał w relacji do złotego o 2,8 gr.
W sposób spektakularny złoty umacnia się w ostatnim czasie przede wszystkim do dolara. W nieco ponad tydzień amerykańska waluta potaniała o ponad 21 gr, spadając z poziomu powyżej 4,50 zł w dniu 16 maja do prawie 4,29 zł we wtorek. Złoty korzysta na zwrocie notowań EUR/USD, jaki miał miejsce w tym czasie. Notowania tej pary wyhamowały długoterminowe spadki w pobliżu 1,0350 dolara, a następnie wykonały zwrot i obecnie testują poziomy powyżej 1,07 dolara. Najwyższe od miesiąca.
Zwrot na EUR/USD, co razem z poprawą nastrojów na rynkach globalnych stoi za ostatnim umocnieniem złotego, wynika przede wszystkim ze zmiany postrzegania przez inwestorów polityki monetarnej Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Ostatnie wypowiedzi przedstawicieli banku, w tym jej szefowej Christine Lagarde sugerują, że po tym jak w lipcu ECB rozpocznie cykl zaostrzania polityki monetarnej w strefie euro, już we wrześniu doprowadzi stopy procentowe do zera, czyli podniesie stopę depozytową z obecnego poziomu -0,50 proc. właśnie do zera. Jeszcze niedawno rynek zakładał, że stanie się to dopiero pod koniec roku.
Ta zmiana spojrzenia na politykę ECB sprawiła, że inwestorzy zaczęli kupować euro w relacji do dolara uznając, że podwyżki stóp procentowych w USA są już w całości zdyskontowane, a podobne ruchy w strefie euro jeszcze nie. Celem dla EUR/USD są obecnie okolice 1,0806 dolara, czyli dołek z marca br. Jego osiągnięcie będzie również oznaczało kres obserwowanego umocnienia złotego. Szczególnie, że nie ma pewności co do determinacji Rady Polityki Pieniężnej odnośnie dalszych odważnych podwyżek stóp procentowych w Polsce, co może hamować spadki EUR/PLN poniżej 4,60 zł.
Marcin Kiepas, analityk Tickmill
Akumulator o wysokiej zawartości krzemu trafi do aut Mercedesa
Mercedes-Benz stawia ważny krok na drodze do budowy najbardziej pożądanych samochodów elektrycznych na świecie. Wynalazca samochodu ogłosił, że wspólnie z firmą Sila, producentem materiałów akumulatorowych nowej generacji, zamierza wprowadzić akumulatory z chemią anod krzemowych. Po raz pierwszy mają być one dostępne dla przyszłej elektrycznej Klasy G. Tym samym w portfolio Mercedes-Benz pojawi się kolejna innowacja
Innowacyjny materiał anodowy o wysokiej zawartości krzemu zwiększy gęstość energii akumulatorów bez uszczerbku dla bezpieczeństwa lub innych parametrów z zakresu wydajności. W porównaniu z dzisiejszymi, komercyjnie dostępnymi ogniwami o porównywalnym formacie technologia Sila zapewnia 20-40% wzrostu gęstości energii – na poziomie ogniwa pozwala osiągnąć ponad 800 Wh/l. Ten znaczący postęp umożliwia magazynowanie większej ilości energii w tej samej przestrzeni, a to zdecydowanie zwiększy zasięg przyszłych pojazdów Mercedes-Benz.
Zaawansowane materiały anody krzemowej będą produkowane przy użyciu energii w 100% odnawialnej, w nowym zakładzie Sila w stanie Waszyngton, a Mercedes-Benz będzie pierwszym publicznie ogłoszonym klientem fabryki z branży motoryzacyjnej. W połowie dekady firmy zamierzają opcjonalnie wyposażyć w nową technologię akumulatorów elektryczną Klasę G o zwiększonym zasięgu.
Mercedes-Benz zainwestował w firmę Sila w 2019 r., w ramach prac badawczo-rozwojowych nad zaawansowanymi akumulatorami do przyszłych pojazdów elektrycznych z gwiazdą. Ogłoszona właśnie umowa na dostawę technologii jest naturalnym krokiem realizacji tego partnerstwa i stanowi kolejny ważny kamień milowy w ambicjach Mercedes-Benz, aby stać się wiodącym producentem aut elektrycznych.
– Odkąd nawiązaliśmy w 2019 r. nasze strategiczne partnerstwo, Sila przeszła długą drogę. Udowodniła, że jest w stanie nie tylko dostarczać naukowe innowacje na najwyższym poziomie, ale także wytwarzać wysokiej jakości materiały. Cieszymy się, że mamy w niej wiodącego partnera, który pomoże nam zasilać naszą przyszłą generację elektrycznych samochodów luksusowych dzięki ich wysoce innowacyjnej technologii anodowej. Uzyskanie tak dużej gęstości energii jest prawdziwym przełomem i pozwala nam myśleć o zupełnie nowych kierunkach tworzenia przyszłych aut elektrycznych. Nasze partnerstwo z Silą to kolejny ważny krok na naszej drodze do budowy najbardziej pożądanych luksusowych samochodów elektrycznych na świecie – powiedział Markus Schäfer, członek zarządu Mercedes-Benz Group, dyrektor ds. technologicznych, odpowiedzialny za rozwój i zakupy.
– Koncentrujemy się na dostarczaniu materiałów, które są opłacalne i zdolne do spełnienia założeń pojazdów elektrycznych. Pracujemy nad zapewnieniem większego zasięgu, skróceniem czasu ładowania i obniżeniem kosztu baterii na kWh. Aby wykorzystać potencjał materiałów nowej generacji, kluczowe jest skalowanie – dlatego od samego początku dążymy do spełnienia motoryzacyjnych standardów jakości i skali. Nasza nowa fabryka w Waszyngtonie pozwala spełnić wymagania naszych motoryzacyjnych partnerów, takich jak Mercedes-Benz, na ich drodze do całkowicie elektrycznej przyszłości – uzupełnił Gene Berdichevsky, współzałożyciel i dyrektor generalny Sila.
Sila pracuje nad poprawą wszystkich aspektów wydajności baterii, produkuje na dużą skalę materiały anod krzemowych o kontrolowanej jakości i wspiera ich wdrażanie – z myślą o umożliwieniu osiągnięcia celów swoim partnerom oraz spełnieniu wymagań w zakresie bezpieczeństwa wysyłki produktów. Po 10 latach badań i rozwoju oraz 55 000 iteracji zespół Sila jako pierwszy komercyjnie uprzemysłowił i udostępnił chemię litowo-jonową nowej generacji o znacznie większej gęstości energii. Tak powstała technologia, która będzie mogła zasilać przyszłe samochody elektryczne Mercedes-Benz.









