ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
niedziela, 7 czerwca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Amerykańska sztuczna inteligencja będzie napędzana węglem

Amerykańska sztuczna inteligencja będzie napędzana węglem

płonący węgiel

Departament Energii chce utrzymać 13 elektrowni węglowych w działaniu modernizując je na tyle, by mogły działać w miarę bezawaryjnie oraz ożywić eksport węgla, jak i cała amerykańską branżę węglową. Działania te wynikają m.in. z rosnącego zapotrzebowania na moc spowodowanego przez eksplozywny rozwój centrów danych sztucznej inteligencji.

Administracja Donalda Trumpa wykorzystała w celu autoryzowania 500 mln dolarów na utrzymanie 13 elektrowni węglowych i budowę terminalu eksportowego węgla w Kalifornii przepisy z czasów Zimnej Wojny.

Departament Energii USA DoE powołał się na Ustawę o Produkcji Obronnej (Defense Production Act – DPA), przyznająca prezydentowi prawo do użycia funduszy federalnych w celu stymulowania rozwoju krajowego przemysłu uznawanego za kluczowy dla obronności kraju.

Według komunikatu DoE „nowe wybrane projekty mają na celu utrzymanie krajowego wydobycia węgla i wsparcie niezawodnego wytwarzania energii w systemie bazowym, aby zwiększyć odporność krytycznej infrastruktury energetycznej”.

Fundusze przyznane przez administrację Trumpa stanowią kolejny element spójnego działania Białego Domu w celu maksymalnego zwiększenia produkcji energii elektrycznej z węgla nie oglądając się na koszty środowiskowe oraz ożywienie amerykańskiego przemysłu węglowego. Grupy i instytucje ekologiczne twierdzą, iż poza lawinowym wzrostem emisji gazów cieplarnianych pogorszy to znacznie jakość powietrza ośrodków miejskich pobliżu tych elektrowni.

„Dziś podejmujemy historyczne działania, aby obniżyć ceny energii i koszty utrzymania wszystkich Amerykanów dzięki mocy czystego, pięknego węgla. Jeśli spojrzeć na Chiny, jeśli spojrzeć na tak wiele odnoszących sukcesy krajów, widać, że korzystają one z węgla” – powiedział Trump 4 czerwca prezentując plan w Gabinecie Owalnym.

Warto przypomnieć, że w obecnej administracji jest wiele osób, które uważają Globalne Ocieplenie za „hoax” lub nawet „lewicowe oszustwo” i żądają maksymalnego zwiększenia produkcji energii z paliw kopalnych. Żądania te zmieniły się już zresztą w program polityczny firmowany przez samego prezydenta, którego celem jest zwiększenie produkcji ropy naftowej, gazu i węgla w USA. Odwraca się plany zamykania elektrowni węglowych, nawet najstarszych i najmniej wydajnych, rozszerza dzierżawy węgla na gruntach federalnych i podpisuje kontrakty zakupu energii elektrycznej dla Pentagonu z elektrowni spalających paliwa kopalne.

Sprzyja temu walka Białego Domu z wysokimi cenami energii, której koszty rosną w związku Wojną w Zatoce Perskiej oraz rosnącego zapotrzebowania na energię elektryczną ze strony nowych centrów danych napędzających branże komercyjnego wykorzystania sztucznej inteligencji.

Wzrosły też gwałtownie ceny ropy naftowej i benzyny po tym, jak w trakcie wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem Teheran zareagował zamykając Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowego przepływu energii. Ten szlak wodny nadal pozostaje zamknięty dla żeglugi komercyjnej. Tymczasem zbliżają się listopadowe wybory uzupełniające, a wysokie ceny paliw i energii stanowią poważne ryzyko polityczne dla prezydenckiej Partii Republikańskiej.

Według analityków do uruchomienia programu przyczyniły się w dużej mierze naciski ze strony największych firm technologicznych chcących stać się operatorami wielkich centrów danych sztucznej inteligencji potrzebujących przy tym ogromnych mocy energetycznych. Jak wyliczyli to analitycy zapytywani przez AP, moc wszystkich uruchamianych na nowo elektrowni węglowych ledwo wystarczyłaby do zasilania projektowanych centrów danych AI.

Nowa inicjatywa Trumpa obejmuje 425 mln dolarów z funduszy DPA, które zostaną przekazane ponad tuzinowi elektrowni węglowych. Fundusze trafią do Duke Energy, Hallador Energy, Oklahoma Gas & Electric oraz co najmniej jednej spółki zależnej American Electric Power Company. Kolejne 75 mln dolarów wspomoże budowę proponowanego terminalu eksportowego West Gateway w Oakland w Kalifornii. Będzie to terminal z osobną linią kolejową, zaś kierunkami eksportowymi mają być Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Wietnam, Malezja i „kraje Europy Środkowej z rozbudowaną energetyką węglową”. Administracja Trumpa chce eksportować do 12 mln ton amerykańskiego węgla rocznie.

Następne 185 mln dolarów w postaci oddzielnych grantów Departamentu Energii zostanie przeznaczonych na budowę dwóch kolejnych elektrowni węglowych na Alasce i w Zachodniej Wirginii, a także na wznowienie działalności zamkniętego zakładu w Maryland.

Co istotne, przy obecnym poluzowaniu przepisów o ochronie środowiska przez administrację Trumpa, to czy w tych elektrowniach znajdą się filtry odsiewające tlenki azotu i siarki zależy wyłącznie od dobrej woli spółek do których należą. Można się spodziewać, że przy obecnym poziomie zysków nie zostaną one zainstalowane.

Ekolodzy, ale także i część lobby energetycznego, skrytykowali te wydatki stwierdzając, iż jest to próba utrzymywania źródeł energii, które ze względu na koszty środowiskowe i wydajność „powinny zejść ze sceny”, stwierdzając, że Europa zaczyna sobie lepiej radzić z kryzysem energetycznym niż USA przez rozbudowę energetyki jądrowej i rozwiązań z odnawialnych źródeł energii.

„To jak dorzucanie pieniędzy do bryczek konnych, żeby pomóc obniżyć ceny gazu. Te pieniądze utrzymałyby przy życiu kilka elektrowni węglowych jeszcze przez kilka lat, ale zamiast tego mogłyby rozwinąć kilkakrotnie większą moc w zakresie nowych elektrowni słonecznych lub pomóc we wdrożeniu zaawansowanych technologii jądrowych” – powiedział Eben Burnham-Snyder, dyrektor zarządzający Signal Group.

Jak można było przewidywać posunięcia administracji spotkały się z aplauzem lobby węglowego. Michelle Bloodworth, dyrektor generalna organizacji America’s Power, powiedziała, że ​​ogłoszenie prezydenta „odzwierciedla uznanie przez administrację Trumpa, że ​​węgiel jest kluczowym elementem bezpieczeństwa energetycznego Ameryki”. Tymczasem technolodzy energetyki przypominają nieco ironicznie, że konstrukcje amerykańskich elektrowni węglowych praktycznie nie zmieniły się od lat 70. i „pozostają na tym samym poziomie, nawet jeśli chodzi o wydajność”.

Donald Trump wielokrotnie mówił o ożywieniu wydobycia węgla, na który popyt w USA sukcesywnie spadał, co było związane z przechodzeniem przedsiębiorstw energetycznych na tańszy gaz ziemny i odnawialne źródła energii. Węgiel stanowił kiedyś ponad połowę produkcji energii elektrycznej w USA, ale w zeszłym roku ten udział spadł do około 17%.

Od dziesięcioleci przemysł węglowy USA znajduje się w recesji, przy czym, jak stwierdzają dane Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), w 2023 roku wydobyto 578 mln ton węgla, czyli 48% ilości wydobytej w 2008 roku, kiedy to przemysł ten przeżywał szczyt wydobycia. Przyczyną, według raportu Stanford Institute for Economic Policy Research (SIEPR), nie są wcale przepisy dotyczące zielonej energii czy zmniejszenia zanieczyszczeń powietrza, a zwykła kalkulacja ekonomiczna wywołana spadkiem cen gazu ziemnego i konkurencyjnych rozwiązań energetyki słonecznej i wiatrowej.

Według raportu Stanford Institute for Economic Policy Research (SIEPR), wynikało to głównie ze spadku cen gazu ziemnego a nie z przepisów dotyczących zielonej energii czy przepisów dotyczących czystego powietrza, a energia słoneczna i wiatrowa również okazały się konkurencyjnym zagrożeniem dla węgla.

Problemem stał się także stan kluczowego programu zaawansowanych reaktorów jądrowych, zasilanego grantami Departamentu Energii. DoE ogłosił Program Pilotażowy Reaktorów Jądrowych w czerwcu ubiegłego roku, a w sierpniu ujawnił listę dziesięciu firm, które wzięły w nim udział.

4 lipca miało nastąpić przekroczenie kolejnego kamienia milowego w programie przez Mark-0 firmy Antares Nuclear. Według komunikatu DoE miał on pomyślnie ukończyć w Idaho National Laboratory „demonstrację stanu krytycznego z wykorzystaniem paliwa o zerowej mocy”. Jednak jest to tylko test kontrolowanej, samowystarczalnej reakcji łańcuchowej, ale bez wytwarzania energii elektrycznej, mający na celu jedynie udowodnienie, że reaktor może działać bezpiecznie.

Jak twierdzą media branżowe, to triumfalne ogłoszenie Departamentu Energii ma duży związek z obietnicą sekretarza energii Chrisa Wrighta, który stwierdzał wielokrotnie na konferencjach prasowych, że przynajmniej jeden projekt reaktora jądrowego „zostanie uruchomiony do lipca 2026 roku”. Tymczasem test reakcji łańcuchowej nie oznacza tego, że reaktor może rozpocząć pracę roboczą i dostarczanie energii, mimo tego DoE poinformował, że Mark-0 jest pierwszym z wielu zaawansowanych reaktorów, które mają osiągnąć stan krytyczny do 4 lipca, w 250. rocznicę Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych.

„To trafne, że w przededniu 250. rocznicy powstania naszego kraju jesteśmy świadkami historycznego momentu dla amerykańskiej energetyki. Po raz pierwszy od ponad czterech dekad nowy, prywatnie opracowany reaktor nielekkowodny osiągnął stan krytyczny w Stanach Zjednoczonych”” – stwierdził Wright. Jednak według energetyków od stanu krytycznego do stabilnego włączenia w sieć energetyczną minie bardzo dużo czasu, może być to nawet około roku.