Rosną rosyjskie zakupy paliw sektora publicznego. Powodami podawanymi oficjalnie są przewidywane prace polowe i jesienny sezon transportowy. Naprawdę jednak największym problemem jest brak benzyny, którą trzeba kupować nawet w Turcji.
Rosyjski sektor publiczny w ostatnich tygodniach znacznie zwiększył zakupy paliw. Ceny na przetargach rządowych wzrosły ponad średnią regionalną i obecnie osiągnęły poziom porównywalny z cenami w krajach europejskich.
Jedną z przyczyn jest to, że tymczasowo od 7 sierpnia rząd rosyjski zniósł specjalną procedurę obliczania ceny początkowej kontraktów rządowych na paliwo silnikowe. Teraz wszystkie instytucje publiczne mogą kupować paliwo po rzeczywistych cenach oferowanych przez dostawców, a wcześniej cena obliczana była przy pomocy specjalnego algorytmu wdrożonego przez Federalną Służbę Antymonopolową. Miało to zapobiec sztucznemu zawyżaniu cen zamówień, ale zmniejszało tylko możliwości zakupu benzyn.
Po zniesieniu algorytmu w okresie od 10 do 17 sierpnia na rządowym portalu zamówień publicznych opublikowano przetargi o łącznej wartości 9,2 mld rubli, czyli dwa razy więcej niż w poprzednim tygodniu i dziewięć razy więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku.
Jak powiedział „The Moscow Times” dyrektor w jednym z największych przedsiębiorstw rolnych na Uralu, w czasie telekonferencji przedstawiciele władz regionalnych bezpośrednio ostrzegli rolników i producentów rolnych, aby „zaopatrzyli się w paliwo już teraz, za wszelką cenę, ponieważ sytuacja z paliwem i środkami smarnymi może być jeszcze gorsza jesienią”. Jako powody podaje się „konieczność zaopatrzenia przed jesiennymi pracami polowymi” i „przypadający jesienią szczyt transportowy”.
Podobnie sądzi kierujący dużym gospodarstwem rolnym w Kraju Krasnodarskim, zaznaczając, że gwałtowny wzrost popytu może być również związany z zatwierdzeniem przez rząd 5 sierpnia benzyny o wysokiej zawartości siarki. Kupujący będą się więc spieszyć by kupić paliwo nie „pogorszone”.
„Spodziewamy się, że benzyna niskiej jakości zacznie docierać do regionów we wrześniu-październiku. Jej stosowanie nieuchronnie doprowadzi do wzrostu liczby awarii maszyn rolniczych, zwłaszcza silników z turbodoładowaniem” – zaznaczył, dodając, że nowoczesne maszyny rolnicze są bardzo wrażliwe na jakość paliwa – silniki z turbodoładowaniem są montowane nawet w maszynach rosyjskich i białoruskich. „Pogorszone” paliwo szybko zanieczyści silnik, a nawet zacznie niszczyć jego najważniejsze komponenty, które będą wymagały wymiany.
Podobne są informacje z rosyjskich portali biznesowych do których dotarł ISBiznes.pl. Firmy transportowe, rolne i budowlane poszukują ciężarówek i półciężarówek „w na tyle dobrym stanie, zwłaszcza silników, by nadawały się do remontu, mogą być też stare diesle”.
„Nieważne, że palą jak czołgi, ważne, że pojadą na tym, co się nam będzie dostarczać jako paliwo” – stwierdził „przedsiębiorca z Samary”.
Prawdopodobne jest także, iż obecnie odpowiedzialni za zaopatrzenie oraz szefowie przedsiębiorstw państwowych w całej Rosji otrzymali zalecenia dotyczące zakupu paliwa w każdych warunkach, bo na rządowym portalu ceny przetargowe, i to po uśrednieniu, przebijają wszystkie szacunki podwyżek cen paliw przedstawiane przez Rosstat. I tak cena zakupu AI-92 jest o 20,4% wyższa od średniej ceny Rosstatu opublikowanej 19 sierpnia, a AI-95 o 13,2%. Olej napędowy był o 16,2% droższy w zamówieniach rządowych.
Gdzieniegdzie instytucje rządowe są nawet zainteresowane zakupem paliwa po cenie od dwóch do trzech razy wyższej niż szacowana przez Rosstat. Tak dzieje się w obwodzie magadańskim, gdzie średnia cena litra AI-92 z 19 sierpnia, według Rosstatu, wynosiła 86,2 rubla, podczas gdy rzeczywiste przetargi wskazują na cenę trzykrotnie wyższą. Wszechrosyjski Geologiczny Instytut Badawczy im. A.P. Karpińskiego w obwodzie magadańskim zapłacił 278,3 rubla za litr benzyny AI-92 i 275,3 rubla za litr oleju napędowego – ceny, które jeszcze w czerwcu br. uchodziłyby za „spekulacyjne”.
W Kraju Krasnojarskim Rosstat podaje średnią cenę 96,67 rubla za litr oleju napędowego. Jest to 2,5 razy mniej niż cena podana w sierpniowym zamówieniu rządowym Lotniska Dikson, spółki zależnej Federalnego Przedsiębiorstwa Państwowego „Lotniska w Krasnojarsku”.
Co ciekawe, mimo ukraińskich ataków dronowych midstrike ceny paliwa na Krymie wcale nie są najwyższe. Rosstat twierdzi, że średnia cena benzyny AI-92 na początku sierpnia wynosiła 163 ruble. Władze Sewastopola były zmuszone do zakupu benzyny AI-95 po 232,2 rubla, a obóz dziecięcy Artek kupował olej napędowy po 225 rubli za litr. Jest to i tak mniej niż w obwodzie magadańskim czy Kraju Chabarowskim, gdzie ceny paliw w zamówieniach publicznych w tych regionach były wyższe niż w krajach europejskich.
Po przeliczeniu na ruble średnia cena litra benzyny AI-95 w Unii Europejskiej, według raportu Komisji Europejskiej „Weekly Oil Bulletin” z 20 sierpnia, wynosi około 186 rubli za litr. Najdroższa jest przy tym benzyna w Danii, około 237 rubli za litr, zaś najtańsza na Malcie – 130 rubli za litr. Poza tym chodzi o benzynę odpowiadającą rosyjskim AI-95, czyli 1,5-raza gatunkowo lepszą niż AI-92 sprzedawana obecnie w Rosji.
Drożyzna dotarła nawet do agencji odpowiedzialnych za organizację przetargów, które kupują benzynę po cenach wyższych niż średnia Rosstatu. Według danych z Dagestanu benzyna AI-92 kosztowała na początku sierpnia 91,7 rubla za litr, AI-95 96,6 rubla za litr, a olej napędowy 124,4 rubla za litr. Ale Państwowy Komitet Zamówień Publicznych Republiki Dagestanu był zmuszony szukać dostawców benzyny AI-92 po 117,2 rubla, AI-95 po 135,3 rubla i oleju napędowego po 130,2 rubla za litr.
Istnieje jednak w Federacji Rosyjskiej region, gdzie agencje rządowe kupowały paliwo po cenach niższych niż ogłoszone przez Rosstat. To Czeczenia, gdzie13 sierpnia Federalna Służba Komornicza Republiki Czeczeńskiej ogłosiła zakup benzyny AI-92 po 84,5 rubla. Jest to dość niespotykane, bowiem średnia cena tego paliwa w regionie w tym czasie wynosiła 97,4 rubla.
Do drożyzny przyczynia się fakt, że spora część sprzedawanej obecnie benzyny pochodzi z dostaw zagranicznych. Rosja po raz pierwszy zakupiła benzynę od Turcji, której przez dekady dostarczała ropę naftową i paliwa. Według „Kommiersanta”, pierwszy tankowiec przewożący do 50 tys. ton tureckiej benzyny dotrze do rosyjskiego portu na Bałtyku przed końcem sierpnia. Nie bardzo wiadomo jednak czy trasy tankowca ładowanego w tureckim porcie Mersin, Rosja nie będzie musiała utajnić, bowiem jednostka znajduje się na listach sankcji Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii.
„Kommiersant” dodaje, że jest to piąta dostawa importowanej benzyny od lipca. Na początku sierpnia w Murmańsku rozładowano pierwszy tankowiec z benzyną z Indii przeznaczony dla rafinerii Wadinar, której połowę udziałów posiada Rosnieft. Rosja również kupowała benzynę z Maroka. Jednak nie bardzo wiadomo skąd rzeczywiście ta benzyna pochodzi, skoro jedyną marokańską rafinerię zamknięto w 2015 roku. W Rosji media przypuszczają, że chodzi o Algierię, a marokańskie dokumenty to „legalizacja”.
Według Reuters w sierpniu Rosja zwiększy zakupy importowanego paliwa do 270 tys. ton, z czego 1/3 ma pochodzić z Indii, kupujących obecnie rosyjską ropę z dużym rabatem. Pozostała część dostawy to produkty naftowe, które zostały przeładowane z tankowca na tankowiec u wybrzeży Korei Południowej i Malezji, ale ich źródło pochodzenia nie jest znane.
Jak szacuje Dmitrij Prokofiew, dyrektor ds. komunikacji zewnętrznej w NEFT Research, rosyjska produkcja benzyny pokrywa obecnie zaledwie 65-75% zużycia. Wolumeny rafinacji ropy naftowej w kraju utrzymują się na poziomie bliskim dwudziestoletniemu minimum i są o jedną trzecią niższe od sezonowej normy wynoszącej około 4 mln baryłek dziennie.
Fala braków paliw dotknęła już 14 regionów Rosji i przestała omijać Moskwę, gdzie na stacjach benzynowych ponownie utworzyły się wielogodzinne kolejki, a duże koncerny naftowe wprowadziły ograniczenia sprzedaży paliw.
Oficjalne ograniczenia sprzedaży benzyny wprowadzono w obwodach: lipieckim, kałuskim, orenburskim, leningradzkim i samarskim, a także w Kraju Zabajkalskim. Według danych serwisu GdeBenz, na 16 sierpnia ponad 70% rosyjskich stacji benzynowych nie miało benzyny ani oleju napędowego, co stanowi wzrost o 13 punktów procentowych w ciągu tygodnia.
Ataki ukraińskich dronów spowodowały, że od początku sierpnia co najmniej pięć rosyjskich rafinerii wstrzymało produkcję paliw. Nawet jeśli ich działanie zostanie przywrócone do poprzedniego poziomu, to we wrześniu koncerny naftowe Rosji nie będą w stanie pokryć niedoboru własną produkcją: w optymistycznym scenariuszu wytwarzanie paliwa wzrośnie o 10-15%. Według informacji „Kommiersanta” i NEFT Research nie ma szans by import zniwelował tę lukę. A dalsze ukraińskie ataki na sektor naftowy spowodują, że jedyne zapasy paliwa zostaną przekierowane na zaopatrzenie wojska i MSW, co wywoła kryzys transportowy w całej Rosji, która stanie się absolutnie zależna od transportu kolejowego.






