ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
środa, 22 kwietnia, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: Kryzys Silicon Valley Bank rozlewa się po świecie

Analiza ISBiznes.pl: Kryzys Silicon Valley Bank rozlewa się po świecie

Joe Biden, prezydent USA

Prezydent Biden w nieplanowanym wystąpieniu spowodowanym paniką wokół błyskawicznej upadłości Silicon Valley Bank (SVB) i zaprzestaniu działalności przez bank Signature powiedział, że system bankowy USA jest bezpieczny. Uczynił tak, aby zapobiec panice w Europie, gdzie SVB miał swoje oddziały. Teraz kolejne rządy ogłaszają, że ich banki są bezpieczne a upadłość Silicon Valley Bank nie ma na nie wpływu.

W nieplanowym wystąpieniu z Białego Domu prezydent Joe Biden powiedział Amerykanom, że system finansowy kraju jest zdrowy i radzi sobie z upadłościami.

„Amerykanin może mieć pewność, że system bankowy jest bezpieczny. Twoje depozyty tam będą, kiedy będziesz ich potrzebować” – powiedział w trakcie przemówienia. Jak dodał, osoby odpowiedzialne za obecne bankructwa zostaną pociągnięte do odpowiedzialności, zostanie wzmocniony nadzór nad bankami i zostaną zastosowane silniejsze wobec nich regulacje.

„Jestem mocno zaangażowany w pociągnięcie osób odpowiedzialnych za ten bałagan do pełnej odpowiedzialności i kontynuowanie naszych wysiłków na rzecz wzmocnienia nadzoru i regulacji większych banków, abyśmy nie znaleźli się ponownie w takiej sytuacji” – dodał. Podkreślił przy tym, że podatnicy nie poniosą żadnych strat.

Mowa ta już została skrytykowana przez niektórych kongresmanów zwłaszcza związanych z byłym prezydentem Donaldem Trumpem i jego ruchem MAGA. Ich zdaniem są to pomysły „lewicowe”, zaś o wszystkim powinien decydować tylko rynek. „Potrzeba mniej, a nie więcej regulacji” – oświadczyła republikanka Kari Lake, która w 2022 r. przegrała wybory na stanowisko gubernatora Arizony.

Panika jaka nastąpiła w czasie weekendu i rozlała się obecnie poza USA jest efektem błyskawicznej upadłości Silicon Valley Bank – banku zbyt wiele inwestującego w obligacje i instrumenty dłużne o długim terminie zapadalności, które zmniejszyły swoją wartość na skutek wzrostu stóp procentowych.

Pisaliśmy o tym tutaj:

Kiedy część klientów chciała wycofać swoje depozyty, bank nie miał już gotówki i musiał sprzedać instrumenty dłużne wartości 21 mld dolarów, na czym stracił 1,8 mld dolarów. To pochłonęło fundusze własne SVB. W dodatku nie zdołano domknąć ratunkowej emisji akcji wartości 2 mld dolarów. W efekcie złego zarządzania i inwestowania Silicon Valley Bank stał się niewypłacalny i został zamknięty przez The Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC). Jako, że jeszcze 18 miesięcy temu był wyceniany na ponad 44 mld dolarów, a jego aktywa głównie w obligacjach i instrumentach dłużnych wynosiły 209 mld dolarów, upadek ten stał się drugim co wielkości bankructwem banku w USA po katastrofie Washington Mutual w 2008 r. (ten bank miał ponad 600 mld dolarów w aktywach). Wieczorem 12 marca The Federal Deposit Insurance Corporation (FDIC) ogłosiła, że inny bank – Signature, z siedzibą w nowym Jorku który zawiesił „chwilowo” swoją działalność i także znajduje się w stanie upadłości. W kolejce jest kolejny bank – Silvergate z siedzibą w San Diego, który juz zawiesił działalność, jednak FDIC nie wypowiedziała się na temat stanu jego finansów czy groźby zamknięcia. Według nieoficjalnych informacji bank szuka inwestora, który go przejmie.

Na celowniku regulatorów rynku znajdują się jeszcze dwa inne banki – First Republic i Western Alliance Bank – będące w podobnej sytuacji co Silicon Valley Bank. 12 marca wieczorem jeden z nich, First Republic Bank, ogłosił, że poprawił swoją kondycję finansową, uzyskując dostęp do finansowania z Fed i JPMorgan Chase. Trwają rozmowy o dofinansowaniu Western Alliance.

Oba upadłe banki miały bardzo charakterystyczny profil. Silicon Valley Bank był „bankiem Doliny Krzemowej”, obsługiwał innowacyjne firmy IT, fundusze venture capital, spin-offy i startupy, głównie fintech, medtech i biotech. Signature było bankiem firm dokonujących operacji przy pomocy kryptograficznych systemów bezpieczeństwa, startupów i funduszy inwestujących w kryptografię.

Ja na razie nie udało się znaleźć nabywców na Silicon Valley Bank. Według nieoficjalnych informacji największe amerykańskie banki stwierdziły, że nie mogą zdecydować o jego przejęciu „w tak szybkim trybie” i konieczny jest „dokładny audyt finansowy” upadłego banku. Na razie FDIC poinformował, że wszyscy klienci banku, niezależnie od wielkości depozytów, mają dostęp do swoich pieniędzy.

Wraz z Silicon Valley Bank upadła także jego brytyjska filia o dokładnie takim samym profilu działania, jak amerykańska centrala. Brytyjska filia, a właściwie osobny mały bank, jest od zeszłego roku spółką zależną w całości należącą do banku amerykańskiego. Bilans jest wyodrębniony a centrala w Stanach Zjednoczonych nie ma możliwości ściągania aktywów z Wielkiej Brytanii. Mimo tego panika rozlała się i na ten bank, co spowodowało, że Bank Anglii i Ministerstwo Skarbu Wielkiej Brytanii poinformowały 13 marca, że ułatwiły sprzedaż Silicon Valley Bank UK londyńskiej filii banku HSBC, największego banku w Europie, zapewniając bezpieczeństwo 6,7 mld funtów (8,1 mld dolarów) depozytów.

Jak stwierdził Reuters, choć bank był mały – z mniej niż 0,2% brytyjskich depozytów bankowych według statystyk Bank of England – to odgrywał dużą rolę w finansowaniu startupów technologicznych i biotechnologicznych. A na te firmy liczy brytyjski rząd, chcąc ratować zagrożony wzrost gospodarczy.

Jeremy Hunt, szef resortu skarbu Wielkiej Brytanii, powiedział, że niektóre z wiodących firm technologicznych w kraju mogły zostać „wymazane”.

„Kiedy masz bardzo młode firmy, bardzo obiecujące firmy, są one również kruche. Muszą zapłacić swoim pracownikom, a ich zarządy martwiły się, że od 8 rano w poniedziałek mogą dosłownie nie mieć dostępu do swojego konta bankowego” – powiedział dziennikarzom Hunt, wyjaśniając, dlaczego władze działały tak szybko i transakcję z HSBC „dopinano” w niedzielę 12 marca, a bank zapłacił za spółkę upadłego SVB jednego funta. Jak dodał, nie wiązało się to z ryzykiem dla systemu bankowego, bowiem „nawet przez chwilę” nie było „ryzyka systemowego” dla bankowości Wielkiej Brytanii.

Jak się jednak okazało, powiązanie grup bankowo-finansowych spowodowało, że nie wszędzie udało się stosunkowo bez większych strat wyjść z kryzysu SVB. Czwartym co do wielkości akcjonariuszem Silicon Valley Bank okazał się największy szwedzki fundusz emerytalny Alecta. Straty według nieoficjalnych informacji mogą iść w „dziesiątki miliardów koron” i prawdopodobnie potrzebna będzie interwencja państwa oraz rozmowy z Amerykanami. Premier Szwecji Ulf Kristersson zapewnił, że system bankowy Szwecji nie jest powiązany z upadłymi bankami i nie ma powodów do paniki.

Z kolei, równie błyskawicznie upadły Signature Bank z aktywami przekraczającymi 110 mld dolarów, stał się trzecim co do wielkości upadłym bankiem w USA. Ma to także powiązania z bankami i funduszami w Europie.

Dobrze zazwyczaj poinformowana gazeta izraelska „The Jerusalem Post” poinformowała, iż „na Szwecji kłopoty klientów i inwestorów w Silicon Valley Bank się nie skończą” bowiem poza Szwecją, USA i Wlk. Brytanią bank prowadził działalność w Danii, Niemczech, Izraelu, Indiach i Kanadzie. Jak powiedział izraelskiej TV Channel 12, chcący zachować anonimowość ekspert bankowości: „efekty bankructwa Silicon Valley Bank będzie można porównać do bańki dot.comów na początku wieku – mnóstwo startupów i funduszy zniknie z rynku i to w wielu krajach”. Według informacji izraelskich mediów na temat „kryzysu Silicon Valley Bank” miały się odbywać już konsultacje rządu Izraela, zaangażowany był też premier Benjamin Netanjahu.

W efekcie tych zawirowań, 13 marca na porannej sesji spadły amerykańskie kontrakty terminowe. Aby wzmocnić zaufanie do systemu bankowego, Departament Skarbu, Rezerwa Federalna i FDIC poinformowały 12 marca, że depozyty wszystkich klientów upadłych banków będą chronione a posiadacze rachunków będą mieli dostęp do swoich pieniędzy. Dotyczy to także deponentów w Silicon Valley Bank i Signature Bank, których stan posiadania przekracza limit ubezpieczenia w wysokości 250 tys. dolarów. Według nieoficjalnych informacji takich klientów bank miał aż 87%.

„Ten krok zapewni, że amerykański system bankowy będzie nadal spełniał swoje kluczowe role w zakresie ochrony depozytów i zapewniania dostępu do kredytów gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom w sposób promujący silny i zrównoważony wzrost gospodarczy” – oświadczyli regulatorzy rynku we wspólnym oświadczeniu.

Stwierdzili także, iż w przypadku takim, jak Silicon Valley Bank i Signature Bank w okolicznościach „nadzwyczajnych” zezwoli się na swobodne pożyczanie systemowi bankowemu, aby klienci mieli pewność, że mogą uzyskać dostęp do swoich kont w dowolnym momencie, nawet jeśli bank będzie zagrożony lub upadnie. Pozwoli to bankom, które musza zebrać gotówkę, by zapłacić klientom, na pożyczenie pieniędzy od Fed, zamiast sprzedaży z dużą stratą obligacji skarbowych i innych papierów dłużnych celem pozyskania funduszy.

Departament Skarbu przeznaczył 25 mld dolarów na zrekompensowanie poniesionych strat. Ale FED nie spodziewa się, by było konieczne wykorzystanie tych pieniędzy – papiery wartościowe Silicon Valley Bank i Signature Bank wniesione jako zabezpieczenie mają bardzo niskie ryzyko niewypłacalności.

Menadżerowie firm innowacyjnych, zwykle mających konta w mniejszych, wyspecjalizowanych bankach, obawiali się, że jeśli regulatorzy nie opanują paniki związanej z upadłościami Silicon Valley Bank i Signature Bank i rozleje się ona na ich banki a ich firmy „zostaną zniszczone przez kryzys bankowy”. Istotnie, ceny akcji innych banków obsługujących firmy technologiczne w tym First Republic i PacWest Bank spadły w ciągu ostatnich kilku dni.

W kryzysie, jak pisze agencja AP, były momenty tragikomiczne. Tiffany Dufu, założycielka i dyrektor generalna The Cru, nowojorskiej platformy coachingu kariery i społeczności dla kobiet, opublikowała w niedzielę wideo na LinkedIn z toalety na lotnisku mówiąc, że kryzys bankowy testuje jej odporność. Jak dodała, po blokadzie funduszy firmowych w Silicon Valley Bank zapłaciła pracownikom z osobistego konta bankowego. Wielką ulgę przyniosło jej oświadczenie administracji, że posiadacze kont i rachunków w SVB nic nie stracą, ponieważ ma na utrzymaniu dwoje nastolatków, którzy wybierają się na studia.

Dufu zauważyła przy tym, że „małe firmy i startupy na wczesnym etapie nie mają dużego dostępu do dźwigni finansowej”. Często znajdują się w trudnej sytuacji i dla ich założycieli zapewnienie dostępu do wszystkich usług finansowych oferowanych firmom, w tym kredytowania jest bardzo trudne.


Dr hab. Jacek Tomkiewicz, Katedra Ekonomii, Akademia Leona Koźmińskiego specjalnie dla ISBiznes.pl i ISBnews:

Czy możemy spodziewać się upadku kolejnych amerykańskich banków?

Miejmy nadzieję, że nie, chociaż przyczyny upadku SVB (przecena posiadanych obligacji, których cena spadła w wyniku wzrostu stóp procentowych i duże zaangażowanie się w finansowanie przedsięwzięć technologicznych) to w pewnym stopniu cechy większości sektora bankowego w USA. Po doświadczeniach kryzysu z 2008 r. banki mają dużo wyższe poziomu kapitałów własnych, posiadają też więc większą zdolność do zaabsorbowania ewentualnych strat.

Czy upadek Silicon Valley Bank wpłynie na Europę i Polskę?

Nie słyszałem o bezpośrednich związkach europejskich i polskich banków z SVB. Wpływ będzie poprzez zmiany nastroju na rynkach – spadki na giełdach za oceanem powodują, że inwestorzy na całym świecie też raczej sprzedają niż kupują akcje i obligacje. Poza wpływem związanym z nastrojami na rynku, nie powinno być jednak poważnych powodów do obaw. Nasze banki mają wystarczające poziomy kapitałów własnych, solidną bazę depozytów, więc obawy o utratę płynności banków nie mają raczej uzasadnienia, a to właśnie tzw. run na bank (masowe wypłacanie depozytów w obawie o płynność banku) doprowadził do bankructwa SVB.