Gaz i ropa naftowa zmniejszają swój udział w rosyjskim PKB. Mimo bardzo dobrej koniunktury wywołanej Wojną w Zatoce, Rosja musi sprzedawać do Azji te surowce energetyczne z wielkim dyskontem, co powoduje, iż Rosjanie nie mogą nadrobić strat z rynku europejskiego.
Rząd Rosji przyznał, iż przez kilka lat, przynajmniej do 2029 roku, a może i dwa-trzy lata dłużej, będzie sprzedawał gaz ziemny Chinom w cenie około 1/3 niższej od ceny, którą płaciła Europa.
„To pokazuje, że nie zdołaliśmy kontraktami azjatyckim zrekompensować wyrwy, jaką stała się praktyczna utrata rynku europejskiego” – powiedział analityk funduszu FinInwest, Wołodimir Iwanow.
Cena gazu dla Chin ma w obecnym roku wynieść średnio 258,80 dolarów za 1000 metrów sześciennych, czyli o ponad 38% mniej niż średnia cena oferowana pozostałym jeszcze nabywcom w Europie. Ta różnica ma się stopniowo zmniejszać w ciągu najbliższych trzech lat, ale do 2029 roku nadal będzie wynosić nieco ponad 27%. Być może na przełomie lat 2031-2032 ceny te ulegną wyrównaniu.
Warto przypomnieć, że najdroższy kontrakt dla Polski, Gazpromu, realizowany w latach 2012-2013, zawierał cenę 500 dolarów za 1000 metrów sześciennych.
Obecnie w Europie rosyjski gaz rurociągami otrzymują tylko Węgry, Słowacja, Serbia i Turcja. To ostatnie państwo jest przez rosyjski rząd i państwową spółkę Gazprom tradycyjnie zaliczane do regionu europejskiego. Różnica w cenach kontraktów pokazuje, że Chiny, mimo iż są obecnie największym odbiorcą rosyjskiego gazu, nie zapewniają tak wysokich cen kontraktowych by Gazprom mógł wyrównać straty z rynku europejskiego, gdzie więzi handlowe zostały zerwane po inwazji Moskwy na Ukrainę na początku 2022 roku oraz po próbach manipulacji przez Rosję europejskim rynkiem paliwowo-energetycznym.
Jak jednak oświadczył pod koniec 2025 roku prezes Gazpromu Aleksiej Miller, ceny dla Chin są „obiektywnie niższe” niż dla Europy, ponieważ złoża gazu zaopatrujące Azję znajdują się bliżej klienta. Rosja istotnie od kilku lat zwiększa swoje dostawy do Chin używając konektora gazowego Siła Syberii. Gazociąg ten osiągnął w 2025 roku projektowaną przepustowość 38 mld metrów sześciennych, a Gazprom twierdzi, że dostawy tym rurociągiem był nawet wyższe.
W 2029 roku roczny przesył gazu z Rosji do państw Azji ma wzrosnąć do 52,5 mld m. sześć. i wzrost ten prawdopodobnie zostanie osiągnięty dzięki dodatkowym umowom między Gazpromem a China National Petroleum Corp. Konieczna przy tym będzie rozbudowa istniejących połączeń i opracowanie nowej trasy na Daleki Wschód.
Odwrotnie jest w przypadku dostaw na Zachód – tutaj Gazprom przyznaje, że dostawy gazu rurociągami do Europy zmniejszą się do 32 mld m. sześć. rocznie w latach 2028-2029. W obecnym roku ma to być 36 mld m. sześć. zaś w 2027 roku – 38 mld m. sześć. Przy czym wcale nie pojawią się nowi odbiorcy, realizowane będą dostawy ze starych kontraktów. Jeszcze przed lutym 2022 roku, czyli inwazją na Ukrainę, Gazprom dostarczał do Europy nawet 200 mld m. sześc. mając kilkudziesięciu zachodnich klientów.
Obecnie Rosja stara się wykorzystać kryzys energetyczny spowodowany Wojną w Zatoce by zachęcić kraje Azji Południowo-Wschodniej do odbioru gazu z obiektów objętych sankcjami Unii Europejskiej i USA. Oferowane są przy tym znaczne dyskonty. W połowie kwietnia azjatyccy klienci otrzymali propozycję dostaw gazu z 40% rabatem w stosunku do cen spot. Dostawy te miały prowadzić mało znane firmy pośredniczące z siedzibą w Chinach i Rosji, prawdopodobnie „firmy-słupy”, które utworzył Gazprom dla prowadzenia takich ewentualnych kontraktów by nie narażać nabywców na sankcje.
W efekcie tych działań udział ropy naftowej i gazu ziemnego w rosyjskim PKB się zmniejsza. Jak podał rosyjski państwowy instytut statystyczny Rosstat udział sektora naftowo-gazowego w rosyjskim PKB w ubiegłym roku wyniósł 13%. I był to najniższy poziom od 2017 roku, kiedy Rosstat zaczął zbierać i publikować takie dane. Nawet w czasie pandemii, kiedy ceny ropy naftowej i produkcja spadły, jego udział był wyższy i wynosił 14%.
W ciągu roku 2025 odnotowano spadek udziału sektora naftowo-gazowego o 3 punkty procentowe, przy czym sukcesywnie spadał on w trakcie całego roku – w I kwartale było to jeszcze 15,5%, zaś w IV kwartale – już tylko 11,6%.
Udział tego sektora jest ściśle powiązany z cenami światowymi. Osiągnął on szczyt w 2018 i 2022 roku, kiedy ceny ropy i gazu były najwyższe. Wynosił on wtedy odpowiednio 20,7% i 20%, zaś zeszły rok poza „pandemicznym” 2020 był pod tym względem najgorszy.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka – rosyjscy analitycy stawiają na pierwszym miejscu sankcje, zaś na drugim – silnego rubla i dopiero na końcu generalnie niższe ceny, co znowu powiązane jest z sankcjami i koniecznością udzielania „morderczych” rabatów, bowiem ceny światowe wskutek Wojny w Zatoce właśnie wzrosły. Tymczasem według Rosstatu obroty firm naftowych i gazowych spadły o 16,7% rok do roku do 19,9 bln rubli, a zyski wzrosły prawie trzykrotnie, bo o 63,9%, do 1,9 bln rubli. Ale też mniej niż połowa firm naftowych i gazowych, bo 49,1%, osiągnęła rentowność w ubiegłym roku w porównaniu z 60,7% w 2024 roku.
Efekty widoczne są budżecie aneksowanym wiosną zeszłego roku wskutek zmniejszenia przychodów z ropy naftowej i gazu. Spadły one o 2,6 bln rubli, zaś na koniec roku ten spadek wyniósł 23,8%. Łącznie osiągnęły 8,5 bln rubli, a ich udział w dochodach budżetu wyniósł 22,7%. Jeszcze w 2024 roku było to 30,3%.
Jak stwierdził prof. Michael Alekseev z Uniwersytetu Indiana, rzeczywista rola ropy naftowej i gazu ziemnego w rosyjskiej gospodarce jest większa niż ich udział w PKB. Zysk jaki przynoszą trafia do gospodarki poprzez wydatki rządowe, płace w sektorze paliwowym, dwukrotnie wyższe niż średnia krajowa, płatności dla dostawców i kooperantów. Według niego wyliczenie całości udziału zysku z ropy naftowej i gazu w ekonomice Rosji daje już 24% w porównaniu takimi samymi obliczeniami Rosstatu mówiącymi, że wynosi on 18,7%. Ale kiedy spada bezpośredni udział sektora paliwowo-energetycznego w budżecie to i rola tego sektora w gospodarce sukcesywnie się kurczy. Ponadto według Instytutu Gajdara na klimat inwestycyjny w przemyśle naftowym wpływają sankcje, zaś inwestycje w przemysł wydobywczy załamały się na początku tego roku.
Jak zauważa Andriej Klepacz, główny ekonomista VEB sektor paliwowo-energetyczny nie zmienił w rosyjskiej gospodarce swojej funkcji od czasów ZSRR. Nie jest to bowiem proste zaopatrzenie w energię, ale i funkcja strukturalna oraz bilansująca. Maksim Orieszkin, zastępca szefa sztabu administracji Putina, stwierdził, iż mimo spadku udziału sektora paliwowo-gazowego w PKB, pozostanie on kluczowym elementem rosyjskiej gospodarki przez kolejne 10-15 lat generując większość dochodów, choć zdecydowanie „nie jest to sektor najbardziej obiecujący”. Wydobycie ropy naftowej będzie bowiem powoli, ale sukcesywnie spadać, podobnie zresztą jak gazu ziemnego. Jak stwierdził Siergiej Wakulenko, ekspert z Carnegie Berlin Center gospodarka rosyjska jest „paliwowocentryczna” i zbudowana w dużej części wokół tego sektora. Jednak jak przyznał wicepremier Aleksander Nowak, zmiany promujące „odejście od ropy i gazu” są bardzo trudne a ewentualne zwiększenie wydobycia „wymaga czasu, inwestycji i pozyskania środków finansowych – powolnego procesu”.






