W chwili obecnej znajdująca się na terenie Polski infrastruktura w postaci budowli ochronnych jest w stanie całkowitej zapaści. Przez ostatnie 30 lat nie było żadnych systemowych działań ze strony władz centralnych czy też samorządowych mających na celu jej odtworzenie – ocenia w rozmowie ISBiznes.pl Aleksander Fiedorek, specjalista ds. budowli ochronnych.
Marek Meissner (MM): Mamy pierwsze wyniki lustracji schronów i ukryć oraz raport Domiporta. Z pierwszego wynika, że jakieś schrony i budowle ochronne mamy, nawet jeśli w ten sposób oznacza się piwnice. Z drugiego, że Polacy na gwałt się zajęli się ich budową i tworzą coś w rodzaju umocnionych ziemianek. Uporządkujmy te kwestie. Jakie mamy w Polsce schrony i budowle ochronne, jakiej klasy i gdzie się one znajdują?
Aleksander Fiedorek (AF): W chwili obecnej znajdująca się na terenie Polski infrastruktura w postaci budowli ochronnych jest w stanie całkowitej zapaści. Przez ostatnie 30 lat nie było żadnych systemowych działań ze strony władz centralnych czy też samorządowych mających na celu jej odtworzenie. Całkowicie zaprzepaszczono możliwości, jakie dawało wejście do UE i budowa szeregu obiektów użyteczności publicznej za unijne pieniądze – istniała możliwość takiego ich projektowania, żeby znajdowały się w nich schrony czy ukrycia – tego nie zrobiono. Ważniejsze były szklane dachy, kolorowe ławki i ścieżki rowerowe.
Obecnie nie mamy żadnych unormowań dotyczących budowy schronów i ukryć dla ludności cywilnej – istniejące wytyczne Szefa OCK z 4 grudnia 2018 r. straciły moc obowiązującą wraz z uchyleniem ich podstawy prawnej w kwietniu 2022 r. Do dziś, pomimo toczącej się wojny za naszą wschodnią granicą, brak nowych uregulowań.
Istniejącą infrastrukturę można podzielić, z grubsza, na dwie kategorie – obiekty wybudowane przed 1945 i po 1945 r. Grupa pierwsza to głównie wybudowane przez Niemców schrony i szczeliny przeciwlotnicze (często żelbetowe), wiele z tych obiektów było modernizowanych za PRL-u w celu dostosowania do nowych zagrożeń (broń jądrowa i biologiczna). Obiekty te znajdują się często w parkach, przy budowlach użyteczności publicznej (dworce, szkoły, szpitale). Często są zamurowane, nieremontowane i niekonserwowane. Ich stan techniczny jest najczęściej zły. Do drugiej grupy zaliczamy obiekty wybudowane w czasie PRL. Są to najczęściej schrony i ukrycia w budynkach – mieszkaniowych, jak i pod zakładami pracy. Projektowano je według ujednoliconych normatywów, najpierw opracowywanych przez TOPL (Terenową Obronę Przeciwlotniczą), później przez Ministerstwo odpowiedzialne za budownictwo. Obiekty te wyposażano w komplet urządzeń ochronnych (drzwi ochronno-hermetyczne, urządzenia filtrowentylacyjne, etc.). W podstawowych wersjach były odporne na zagruzowanie. Oznacza to, że mogły przenieść na swojej konstrukcji obciążenie związane z burzeniem znajdującego się na nich budynku, zapewniając jednocześnie swoim lokatorom możliwość ewakuacji (wyjścia zapasowe poza strefą zagruzowania) oraz możliwość przetrwania do czasu przybycia pomocy (zapasy wody, jedzenia, powietrze do oddychania).
MM: Ile z tych schronów i budowli ochronnych nadaje się do wykorzystania i ile trzeba zainwestować, żeby mogły spełniać swoją funkcję?
AF: Nie posiadamy dokładnych, profesjonalnych danych dotyczących stanu technicznego budowli ochronnych w Polsce. W celu sporządzenia takiej bazy należałoby dokonać każdorazowej oceny technicznej obiektu, biorąc pod uwagę nie tylko stan jego konstrukcji, wyposażenia, lecz również zachowanie parametrów ochronnych (min. szczelność konstrukcji). Bez wykonania takiej oceny nie można wyliczyć kosztów przywrócenia budowli ochronnej do stanu założonej funkcjonalności. Koszt takiej oceny, to w zależności od stanu budowli, ok. 10.000 zł. Są też oczywiście obiekty, gdzie koszty tej oceny będą większe.
MM: Przy tak prężnie rozwijającym się w Polsce budownictwie mieszkaniowym, jakich zmian w regulacjach prawnych trzeba by było dokonać, aby deweloperzy zaczęli budować schrony i obiekty ochronne na nowych osiedlach? Jak powinno wyglądać zabezpieczenie tego typu na nowym osiedlu?
AF: Zmiany te powinny odbywać się na kilku poziomach i dotyczyć różnych aktów prawnych. W pierwszej kolejności należy wyłączyć urządzenia filtrowentylacyjne nabywane na rynek cywilny z obrotu koncesjonowanego – umożliwi to zakup zwykłym obywatelom do ich prywatnych budowli ochronnych wyposażenia chroniącego przed bronią masowego rażenia. Następnie, w trybie pilnym, należy opracować i wdrożyć przepisy dotyczące wymagań technicznych, jakim powinny odpowiadać schrony i ukrycia – przydomowe jak i publiczne, wraz ze wskazaniem, że każdy nowy budynek użyteczności publicznej ma mieć taką budowlę dla pełnej ilości swoich użytkowników. Pilnych zmian wymaga też ustawa o planowaniu przestrzennym w celu narzucenia w tworzonych dokumentach planistycznych (Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego, ich Studia, Decyzje o Warunkach Zabudowy i Zagospodarowania Terenu) obowiązku lokalizacji budowli ochronnych co najmniej dla 25% obywateli na obszarze objętym danym planem lub decyzją czy studiem.
Dopiero wprowadzenie takich rozwiązań pozwoli na stopniowe odtworzenie infrastruktury ochronnej. Należy zauważyć, że wzrost kosztów inwestycji dla budynku użyteczności publicznej wyposażonego w budowlę ochronną nie przekracza, według wyliczeń, ok. 5% wartości inwestycji.
MM: Czas wojen i klęsk żywiołowych wymaga nie tylko ochrony ludności, ale i ochrony zasobów: żywności, wody, paliw. Jak Pańskim zdaniem wygląda stan takich zabezpieczeń w Polsce?
AF: Wiedza o stanie zabezpieczenia tych zasobów, tak jak wiedza o stanie zabezpieczenia infrastruktury krytycznej, jest wiedzą o charakterze niejawnym. Nie przypominam sobie jednak, aby w ostatnim czasie, poza budową podziemnych magazynów gazu i paliw, do opinii publicznej przeniknęły informacje o budowie podziemnych magazynów innych materiałów.
MM: Wojna czy klęska żywiołowa to także konieczność tworzenia centrów dowodzenia, czy koordynacji które przetrwają w najbardziej niekorzystnych warunkach. Jak udowodniła wojna w Ukrainie są one niezbędne. Czy takie obiekty istnieją w Polsce? A może niegdyś istniały, teraz o nich zapomniano?
AF: W okresie PRL dokonano podziału istniejących województw na kategorie zagrożenia. Województwa I kategorii posiadały stanowiska kierowania (SK) dla władz sowich, jak i władz miast wojewódzkich w obiektach umocnionych (podziemnych), poza III strefą oddziaływania wybuchu jądrowego. Budowano również obiekty zapasowe, dzięki czemu najważniejsze miasta i województwa posiadały ich nawet kilka sztuk.
Według planów z lat 80-tych, do końca roku 2000, wszystkie SK z zapasowymi miejscami pracy dla organów władz wojewódzkich miały się znajdować w obiektach umocnionych. Zaplanowano, opracowano i przećwiczono przeniesienie władz różnych szczebli, także do obiektów nie będących schronami.
Ale po 1989 roku wymienione wcześniej obiekty umocnione w większości zdemobilizowano, sprzedano lub wyburzono. W chwili obecnej, niewiele województw posiada tego typu obiekty sprawne i przystosowane do pełnienia swoich funkcji. Brak jest nowoczesnej infrastruktury ochronnej dla władz lokalnych, policji, straży pożarnej, etc. Wydaje się zasadnym budowa ze środków publicznych co najmniej 16 obiektów umocnionych dla władz poszczególnych województw i największych aglomeracji, integrujących w sobie stanowiska kierowania władz cywilnych, policji i państwowej straży pożarnej. Powinny to być obiekty o wyższej odporności niż standardowe obiekty obrony cywilnej, z własnym zasilaniem awaryjnym i długim okresem autonomiczności – możliwości funkcjonowania bez pomocy z zewnątrz. Powinny być, w okresie zagrożenia, chronione przez wydzielone siły policji lub WOT.
Aleksander Fiedorek, jest specjalistą ds. budowli ochronnych, członkiem Społecznego Zespołu Eksperckiego ds. budowli ochronnych przy Ministerstwie Rozwoju i Technologii
Ramka 1
Według raportu dotyczącego infrastruktury schronów i ukryć przygotowanego z dostępnych oficjalnie danych przez Domiporta.pl, infrastruktura tego typu jest najlepiej rozwinięta w krajach skandynawskich. Finlandia, według oficjalnych danych, posiada 54 tys. schronów, (co umożliwia udzielenie schronienia nawet 80% społeczeństwa), a 85% z nich znajduje się w rękach prywatnych. Są to pomieszczenia wzmocnione w mniejszych budynkach mieszkalnych oraz duże schrony wspólne na osiedlach domów wielorodzinnych. Obecnie większość z nich służy do przechowywania wózków bądź rowerów oraz jako komórki lokatorskie, ale mają być gotowe do działania w ciągu 72 godzin od ogłoszenia stanu podwyższonej gotowości. Poza tym budowa prywatnych schronów w tych krajach jest dotowana przez państwo.
Lepszą niż w Polsce infrastrukturę schronową można znaleźć w Czechach czy na Słowacji lub nawet na Litwie, co jest zresztą związane z istnieniem działających struktur Obrony Cywilnej w tych krajach. W Polsce niemal ja zlikwidowano. Część jej zadań przejęły Wojska Obrony Terytorialnej, choć nie do tego celu były one na początku przeznaczane.







