Pasażerowie zostali ewakuowani ze statku MV Hondius po tym, jak trzy osoby zmarły po zakażeniu hantawirusem. Wiadomo obecnie, że zakażonych jest więcej, ale każdy kraj, którego obywatelami są pasażerowie będzie musiał wdrożyć swoje procedury przeciwzakaźne. WHO uspokaja, że nie grozi pandemia taka, jak w przypadku Sars_Cov_2, ale lokalne epidemie są możliwe.
MV Hondius to wycieczkowiec, którego pasażerowie odbywali podróż dookoła świata „w poszukiwaniu zagrożonych gatunków”. Jednostka wypłynęła z Ushuai w południowej Argentynie w marcu w rejs reklamowany jako wyprawa przyrodnicza na Antarktydę. Rejsy tego typu trwające około 6 miesięcy są dość drogie – pojedyncze miejsce kosztuje 16-22 tys. euro. Kapitanem statku jest Polak, kpt. Jan Dobrogowski.
11 kwietnia, gdy statek płynął w kierunku wyspy Tristan da Cunha zachorował i szybko zmarł pasażer, Holender. Jego ciało pozostawało na pokładzie do 24 kwietnia, kiedy to „zostało wyładowane na Wyspie Świętej Heleny, a jego żona towarzyszyła repatriacji” – poinformował w oświadczeniu operator statku Oceanwide Expeditions. Trzy dni później żona mężczyzny również zachorowała i zmarła, a inny pasażer, Brytyjczyk, „poważnie zachorował i został ewakuowany do RPA” – poinformowała firma. W szpitalu w RPA przeprowadzono testy PCR (reakcji łańcuchowej polimerazy), które określiły, że doszło do zakażenia hantawirusem. Kilka dni później mężczyzna zmarł.
MV Hondius na początku maja dopłynął do Wysp Zielonego Przylądka, gdzie stanął na kotwicy na redzie, a pasażerom i załodze odmówiono wyjścia na ląd. Następnie statek popłynął na Teneryfę, gdzie ostatecznie nastąpiła ewakuacja pasażerów.
Hantawirusy to rodzina wirusów należących do grupy wirusów RNA, przenoszonych przez gryzonie, które są ich naturalnymi nosicielami. Hantawirusy mogą powodować szereg chorób, z których najgroźniejsza to zespół niewydolności oddechowej związany z hantawirozą (Hantavirus Pulmonary Syndrome, HPS), który w ciężkich przypadkach prowadzi do śmierci. Zidentyfikowano je po raz pierwszy w latach 50. XX wieku w Azji, zaś w Europie stały się bardziej znane po serii lokalnych epidemii 90., które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w Nowym Meksyku, gdzie odnotowano zgony związane z HPS.
Hantawirusy mają kilka różnych szczepów różniących się patogennością. Do zakażenia nimi dochodzi przede wszystkim poprzez kontakt z odchodami, moczem lub śliną zakażonych gryzoni. Przenoszą je bowiem myszy pole i leśne, nornice i szczury.
Hantawirusy występują praktycznie na całej kuli ziemskiej, także w Polsce, gdzie ich obecność wykrywano zwłaszcza w Polsce południowo-wschodniej. Zakażenie następuje jako wziewne poprzez kontakt z aerozolem, jaki stanowi wyschnięty kał lub mocz gryzoni, bezpośredni kontakt z nimi lub poprzez ukąszenia.
Po zakotwiczeniu na Wyspach Kanaryjskich kraje, których obywatele znajdowali się na MV Hondius wysłały po nich samoloty wojskowe z ekipami medycznymi. Podróżni byli przewożeni na brzeg przez personel w pełnych kombinezonach ochronnych i maskach oddechowych.
Jako pierwsi trafili na ląd obywatele Hiszpanii, których przewieziono do szpitala wojskowego w Madrycie. Szpital ten zajmuje się diagnostyką i leczeniem chorób zakaźnych, zwłaszcza tropikalnych. Podobnie stało się z podróżnymi z Francji, bowiem jak poinformował w oświadczeniu premier Francji Sebastien Lecornu, u jednego z pięciu francuskich pasażerów wystąpiły objawy HPS podczas lotu, a wszyscy zostali objęci ścisłą izolacją i planowanymi testami. Francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło najpierw, że pasażerowie zostaną hospitalizowani na 72 godziny, a następnie poddani kwarantannie domowej przez 45 dni. Po tym, jak u pasażera wystąpiły objawy HPS, premier zapowiedział, że cała piątka pozostanie w szpitalu „do czasu wydania dalszych zarządzeń” z pomocą lekarzy-wirusologów i epidemiologów.
Podobne zarządzenia dotyczące 72-godzinnej przymusowej hospitalizacji swoich obywateli wydały władze brytyjskie.
Jak stwierdził dr Jay Bhattacharya p.o. dyrektora Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), pasażerowie z USA najpierw po transporcie do kraju trafią do szpitala uniwersyteckiego przy University of Nebraska-Lincoln, który dysponuje finansowanym ze środków federalnych ośrodkiem kwarantanny. To ma pomóc ocenić, czy mieli bliski kontakt z osobami z objawami i określić poziom ryzyka rozprzestrzeniania się wirusa. Jak dodał Bhattacharya w programie „State of the Union” w CNN po stwierdzeniu, że nie ma bezpośrednich objawów zakażenia będą mieli wybór pozostania w Nebrasce lub powrotu do domu, gdzie ich stan będzie monitorowany przez stanowe i lokalne agencje zdrowia. Amerykanów zeszło na ląd siedmiu, ale utrudnieniem jest, że każdy mieszka w innej części USA.
Australijczycy ewakuują swoich obywateli oraz Nowozelandczyków lotem wojskowym, który przyleciał na Teneryfę 11 maja po południu. Jak powiedziała hiszpańska minister zdrowia Mónica García, ewakuacja ta będzie ostatnią w kolejności i obejmie też „pasażerów z krajów azjatyckich”, ale z których – nie sprecyzowała. Przed Australijczykami swoich pasażerów ewakuują Norwegowie, maszyną sanitarną z personelem przeszkolonym do transportu pacjentów z zakażeniami wysokiego ryzyka. Lot nadzoruje Dyrekcja Ochrony Cywilnej.
Łącznie samoloty wojskowe miały ewakuować pasażerów z ponad 20 krajów.
Co ciekawe, nieco wcześniej urzędnicy hiszpańskiego Ministerstwa Zdrowia, Światowej Organizacji Zdrowia i operatora turystycznego Oceanwide Expeditions poinformowali, że żadna z ponad 140 osób znajdujących się na pokładzie nie wykazuje objawów zakażenia.
Obecnie, jak poinformował Główny Inspektorat Sanitarny, wykryto osiem przypadków zakażenia (pięć potwierdzonych, dwa prawdopodobne, jedno podejrzenie), wliczono do tego trzy przypadki śmiertelne. Kapitan statku nie przebywa w Polsce, ale znajduje się w dobrym stanie, nie wykazuje objawów zakażenia i nadal odpowiada za statek i załogę.
Dyrektor generalny WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, stwierdził, że „świat może się nie obawiać nowej pandemii”.
„Wielokrotnie powtarzaliśmy tę samą odpowiedź. To nie jest kolejny COVID. A ryzyko dla społeczeństwa jest niskie. Nie powinni się więc bać ani panikować” – dodał.
„Wspaniale było widzieć wszystkie autobusy wyjeżdżające z portu i ludzi naprawdę szczęśliwych, że znów są na lądzie i mogą zostać repatriowani” – powiedziała Diana Rojas Alvarez, kierownik ds. operacji medycznych WHO, która przebywa na Teneryfie.
Istotnie, jak stwierdziła dr Maria van Kerkhove, amerykański epidemiolog zajmujący się w WHO chorobami zakaźnymi, wskaźnik reprodukcji tego szczepu hantawirusa, jaki znalazł się na MV Hondius, wynosi 2, co oznacza, że jedna osoba może zakazić dwie inne. W przypadku COVID-19 podstawowe szczepy Sars_CoV_2 miały wskaźnik reprodukcji wynoszący 20. Jednak złą nowiną jest określenie szczepu wirusa. To podtyp Andes pochodzący z Południowej Ameryki, zakaźny drogą kropelkową. Oznacza to, że co prawda pandemii nie będzie, ale niewielkie lokalne ogniska epidemiczne są jak najbardziej możliwe.
Tłumaczy to, dlaczego osoby wysiadające i pracownicy portu Granadilla na Teneryfie nosili sprzęt ochronny podczas ewakuacji, w tym kombinezony ochronne dla przeciwdziałania zakażeniom biologicznym, maski na twarz i respiratory. Nagranie agencji Associated Press pokazuje pasażerów na płycie lotniska w podobnych kombinezonach i spryskiwanych środkiem dezynfekującym.
Władze hiszpańskie poinformowały, że taka sama procedura, jaka została zastosowana wobec pasażerów, czeka także załogę statku. Będą przebadani, znajdą się pod obserwacją i nie będą mogli kontaktować się z miejscową ludnością, ale zostaną zdjęci ze statku w ostatniej kolejności, dopiero gdy „ostatni pasażer opuści jednostkę”.
Pasażerowie i schodzący z pokładu członkowie załogi musieli pozostawić bagaże i mogli zabrać jedynie małą torbę z niezbędnymi rzeczami, telefonem komórkowym, ładowarką i dokumentacją.
WHO zaleca, aby kraje pochodzenia pasażerów „prowadziły aktywny monitoring i opiekę”, co oznacza codzienne badania lekarskie, w domu lub w wyspecjalizowanej placówce. „Pozostawiamy to samym krajom, aby same opracowały własną politykę. Ale nasze zalecenia są bardzo jasne i jest to w rzeczywistości podejście ostrożnościowe, mające na celu upewnienie się, że nie ma możliwości przeniesienia wirusa z innych krajów” – powiedziała Van Kerkhove.
Przez następne 5 dni statek będzie płynął do Rotterdamu, gdzie zostanie poddany dezynfekcji. Pozostanie na nim kapitan i niewielka część załogi.
Największy problem miała Wielka Brytania, której obywatel, mieszkaniec najbardziej oddalonego od wszystkich kontynentów terytorium zamorskiego Wielkiej Brytanii, wyspy Tristan da Cunha, zaczął wykazywać objawy zakażenia na szczęście w stopniu nie zagrażającym życiu.
Jednak w sytuacji, kiedy Tristan da Cunha zamieszkuje 200 ludzi, wyspa znajduje się w połowie drogi między Republiką Południowej Afryki a Ameryką Południową, oddalona o ponad 2400 km od stałego lądu, a jedyną możliwością by dostać się na nią jest sześciodniowa podróż małym statkiem od Wyspy Świętej Heleny, to jedno zachorowanie groziło lokalną epidemią.
Ponieważ cały personel medyczny wyspy to dwóch ratowników medycznych, rząd zdecydował o akcji lotniczej. Zespół sześciu spadochroniarzy i dwóch lekarzy wojskowych z 16. Brygady Powietrznodesantowej wyskoczył z samolotu transportowego RAF Airbus A400M, który pokonał dystans 6788 km z bazy lotniczej RAF Brize Norton w Oxfordshire na Wyspę Wniebowstąpienia i potem jeszcze 3000 km na Trustan da Cunha. A400M był w trakcie lotu tankowany przez samolot wsparcia RAF Voyager.
Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Wlk. Brytanii, był to pierwszy przykład zrzutu ze skokiem spadochronowym personelu medycznego na terytorium Wlk. Brytanii.
„Ponieważ zapasy tlenu na wyspie są na poziomie krytycznym, zrzut z powietrza z personelem medycznym był jedyną metodą zapewnienia pacjentowi niezbędnej opieki na czas” – czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Obrony.
„Mamy nadzieję, że przybycie spadochroniarzy, personelu medycznego i zaopatrzenia z powietrza uspokoiło mieszkańców Tristan da Cunha” – stwierdził w oświadczeniu brygadier Ed Cartwright, dowódca 16. Brygady Powietrznodesantowej.






