Chiny zapowiadają cła na brandy i koniak z Unii Europejskiej

Chiny ogłosiły rozpoczęcie dochodzenia antydumpingowego w sprawie brandy importowanej z Unii Europejskiej. Jest to swoisty odwet Państwa Środka za dochodzenie antydumpingowe w sprawie samochodów elektrycznych importowanych z Chin i ma za zadanie spowodować napięcia między Francją a Niemcami.

Ministerstwo Handlu Chin poinformowało o dochodzeniu jakim objęte mają być brandy importowane z UE sprzedawane w opakowaniach mniejszych niż 200 litrów. Jako, że praktycznie nie istnieją  rozlewnie unijnej brandy w Chinach, a jest ona importowana od razu w firmowych opakowaniach szklanych, oznacza to, że dochodzenie obejmie całość brandy importowanej z UE. Jak podano, było to spowodowane „skargą złożoną przez Chińskie Stowarzyszenie Napojów Alkoholowych w imieniu krajowego przemysłu brandy”.

Jak stwierdzają chińskie dane celne od początku 2023 roku do listopada Chiny zaimportowały „napoje spirytusowe z destylowanego wina gronowego” wartości 1,57 mld dolarów przy czym w 99,8% import ten pochodził z jednego kraju – Francji. Jak informuje Reuters akcje spółek francuskich produkujących brandy Remy Cointreau i Pernod Ricard spadły po tej informacji, zaś akcje Remy po 11% spadku osiągnęły najniższy poziom od początku 2020 roku. Firmy te sprzedają koniak i brandy z regionu Cognac we Francji pod takimi markami jak Remy Martin i Martell. Aż 50% sprzedaży Pernod Ricard w Chinach stanowi koniak, zaś 10% sprzedaży całej grupy to sprzedaż w Chinach. Właściciel brandu koniaków Hennessy, grupa LVMH też odnotowała 2% spadek.

W 2023 roku widoczne były napięcia pomiędzy Unią Europejską a Chinami, przy czym obie strony oskarżały się o nieuczciwą konkurencję i protekcjonizm. Unia, prócz dochodzenia w sprawie importowanych z Chin samochodów elektrycznych, oznajmiła przed samymi Świętami Bożego Narodzenia, że w styczniu rozpocznie dochodzenie antydumpingowe dotyczące importu biodiesla z Chin.

Analitycy zapytywani przez AFP nie mają wątpliwości, że całe dochodzenie antydumpingowe przeciw koniakom i brandy ma spowodować napięcia w UE i skłócić Francję z Niemcami. Przypominają, że Chiny nie objęły żadnym dochodzeniem antydumpingowym towarów wysyłanych do tego kraju przez Niemcy, zaś dochodzenie antydumpingowe Komisji Europejskiej przeciw chińskim producentom samochodów EV miało za podstawę skargi francuskich producentów samochodów elektrycznych, Stellantis i Tesli. Niemcy, mimo iż ich producenci byli w równym stopniu poszkodowani, milczeli w tej sprawie. 25 września niemiecki minister transportu Volker Wissing w wywiadzie dla gazety Augsburger Allgemeine nawet otwarcie odrzucił możliwość zastosowania karnych ceł w wyniku dochodzenia Komisji Europejskiej w sprawie chińskich dotacji na pojazdy elektryczne, pokazując tym samym, że w tej kwestii w UE jest rozłam, co obecnie Chińczycy wykorzystali.

Zdaniem Francuzów, Chińczycy także źle odbierali przytyki ze strony francuskich producentów spirytualiów kierowane w stosunku do ich wódek i brandy nazywanych permanentnie w zachodnich serwisach konsumenckich „najgorszymi na świecie”, co także mogło przyczynić się do wniesienia skargi na francuskich producentów, jako że Chińczycy próbowali ze swoimi wyrobami wejść na rynek unijny.

„Posunięcia Chin to strzał w dziesiątkę, który ma pokazać Europie, że (to państwo – red.) również może zaplanować twardą walkę przeciwko rosnącemu protekcjonizmowi w Europie” – powiedział Reuters Shaun Rein, założyciel i dyrektor zarządzający China Market Research Group z siedzibą w Szanghaju. Jak dodał, działania Pekinu to kontratak w odpowiedzi na „ataki UE na chiński sektor pojazdów elektrycznych”.

Jednak analitycy zapytywani przez Bloomberg nie mają wątpliwości, że chińska produkcja pojazdów elektrycznych jest dotowana solidnie przez państwo, a agresywna sprzedaż ma na celu przejęcie jak największej części europejskiego rynku samochodów EV. Zwracają też uwagę na to, że z serwisem samochodów EV chińskiej produkcji już są w Europie kłopoty, bowiem nie istnieje żadna fabryka tych pojazdów poza Chinami.

Obecnie, jak uważają ekonomiści, sytuacja jest patowa. Na grudniowym szczycie przywódcy UE stwierdzili, że Europa nie będzie tolerować „nieuczciwej konkurencji” ze strony Chin. Pekin zaś oświadczył, że Unia „powinna zachować ostrożność przy wprowadzaniu restrykcyjnej polityki handlowej”.

Dochodzenia antydumpingowe są znaną i lubianą przez władze chińskie bronią w okresach napięć politycznych. W czasie sporu dyplomatycznego z Australią w 2020 roku, Chiny nałożyły cła antydumpingowe na wina i praktycznie cały inny import z Australii. Potem Pekin powoli znosił limity eksportowe i cła na australijskie towary, ale obecnie kiedy znowu stosunki się pogorszyły racji wsparcia Rosji przez Chiny w wojnie w Ukrainie, chińskie władze znowu mówią o nałożeniu ceł antydumpingowych na australijskie wina.

Max Zenglein, główny ekonomista berlińskiego Instytutu Studiów nad Chinami Mercator, jednego z najważniejszych zespołów doradczych, powiedział Reuters, że Pekin najwyraźniej podąża podobną drogą w sporze z Brukselą.

„To pierwsza, bardzo ukierunkowana reakcja, która ma służyć jako ostrzeżenie dla UE, aby postępowała ostrożnie. Nadal jest daleko od  takiej eskalacji napięcia w stosunkach jak między Chinami a Australią, ale Chiny podążają za ugruntowanym wzorcem wywierania presji gospodarczej, ograniczając jednocześnie szkody dla własnej gospodarki” – dodał.