Z jednej strony – per saldo świetne, zakończone właśnie półrocze na większości głównych rynków akcji. Z drugiej – wskaźniki ostrzegające, że aktywność przemysłu w Europie i USA słabnie. Choć akurat w USA inne dane były trochę lepsze od oczekiwań. Kluczowe banki centralne przypominające, że są zdeterminowane, by dalej tłumić inflację. Kosztem utrzymywania, a nawet jeszcze trochę – podwyższania stóp procentowych.
Na potencjalnie ciekawe wypowiedzi ze spotkania w portugalskiej Sintrze zwracaliśmy uwagę w poprzednim Tygodniku. I było nie tyko ciekawie, ale wręcz – ostro! Najważniejsi bankierzy centralni pokazali pazury. Najpierw Lagarde (EBC), potem Powell (Fed) i Bailey (Bank Anglii) sugerowali wyraźnie, że stopy procentowe pójdą w górę. Wyglądało to wręcz jak skoordynowana akcja – przypominania, że inflacja jest za wysoka, a banki centralne mają jeszcze robotę do wykonania – czyli stopy do podwyższania. Relacje nie pozostawiały złudzeń. Presja inflacyjna wspierana jest przez dobrą sytuację na rynku pracy i nadal silną konsumpcję. Oczywiście, koniecznie pamiętajmy, że ci sami bankierzy centralni powtarzają ostatnio, że działają na bazie bieżących nowych danych i aktualizowanych prognoz. To taki „bezpiecznik”, sugerujący, że nic nie jest przesądzone. Jeśli więc np. inflacja spadłaby zaskakująco mocno i poprawiły się perspektywy jej dalszego obniżania zawsze mogą modyfikować wcześniej sugerowane plany „bo przecież zmieniły się okoliczności”.
Tymczasem nowe dane inflacyjne ze strefy euro były nieco mieszane. I tak np. inflacja w Niemczech za czerwiec okazała się wyższa od oczekiwań, a w Hiszpanii, Francji i Włoszech – niższa od oczekiwań. Dla całej strefy euro – CPI 5,5 % r/r czyli minimalnie niżej od oczekiwań. Ale jednocześnie – inflacja bazowa w strefie euro w czerwcu 5,4% r/r – minimalnie wyżej od maja.
A skoro o inflacji, to szybki odczyt inflacji CPI w Polsce pokazał jej spadek z 13% r/r w maju do 11,5% r/r w czerwcu, czyli troszkę lepiej od oczekiwań. Czyli spada, ale do poziomów choćby zbliżonych do celu NBP bardzo daleko… Niemniej, wspomniany spadek inflacji ponownie ożywił dyskusję o tym, kiedy zaczną spadać stopy procentowe NBP. Nowych informacji i dyskusji o tym, co dalej ze stopami w Polsce, można spodziewać się po zaplanowanym na 5-6 lipca posiedzeniu RPP i po konferencji prasowej prezesa NBP 7 lipca.
Lepsze od oczekiwań okazały się natomiast dane z rynku pracy w USA i statystyki amerykańskiego PKB. Co ważne – zrewidowano w górę tempo wzrostu w I kw. i statystyki wydatków konsumentów. Zaskakująco mocno wypadł także najnowszy odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów Conference Board. Ocena sytuacji bieżącej poprawiła się wyraźnie w stosunku do maja, a ocena perspektyw – choć nadal formalnie w „terytorium” recesyjnym – także się poprawiła. Analitycy The Conference Board wskazywali m.in. dobrą sytuację na rynku pracy (tzn. to, że praca jest!) na powód takich ocen.
Nowe dane z Chin – wskaźnik aktywności PMI – w przemyśle – w czerwcu poniżej poziomu 50 pkt. (49), czyli słabo. W sumie nic nowego w obrazie rozczarowującego tempa ożywienia. Parę dni wcześniej chińscy oficjele deklarowali, że w kolejnych miesiącach będzie lepiej, a 5% wzrost PKB w br. jest osiągalny. Jak już wspominaliśmy, analitycy dużych banków obniżali prognozy wzrostu Chin na br. W lipcu spodziewane jest potencjalnie ważne spotkanie partyjnych decydentów – pytanie, czy zdecydują o jakimś wyraźniejszym stymulowaniu gospodarki? Dotychczasowe działania rynków chyba nie przekonały… Mamy też kolejną odsłonę prężenia muskułów polityczno-gospodarczych w zmaganiach z Zachodem. Chiny zapowiedziały bowiem obostrzenia w eksporcie ważnych dla nowych technologii metali – galu i germanu.
Lipiec rozpoczął się od serii publikacji wskaźników aktywności i oczekiwań przemysłu PMI w strefie euro (częściowo-finalnych po wcześniejszych wstępnych). No i publikacja ta wypadła słabo. W większości przypadków wskaźniki owe znalazły się poniżej umownego poziomu 50 pkt., oddzielającego rozwój (powyżej) od tendencji recesyjnych (poniżej). W Niemczech finalnie już 40,6%. To współgra z innymi niedawno publikowanymi wynikami regularnych badań/ankiet, jak np. Instytutu Ifo. Przemysł w strefie euro kuleje. PMI dla polskiego przemysłu – 45,1%. Czyli również słabo. W USA przemysłowy ISM (czyli analogiczny do PMI wskaźnik amerykański) również spadł i to bardziej niż oczekiwano…
I co na to rynki akcji? Już wielokrotnie zauważaliśmy, że rynki akcji zachowywały się od dłuższego czasu, tak jakby miały w nosie i te słabe wskaźniki, i jastrzębio nastawione banki centralne, i rosnące stopy procentowe i wyższe koszty kredytu… Zakończone pierwsze półrocze, mimo nerwówki w pierwszym kwartale, dzięki wiosennemu „wygrzaniu”, było – per saldo – świetne dla rynków akcji. Zróżnicowanie było spore – bo stopy zwrotu na poszczególnych sektorach dzieli nawet kilkadziesiąt punktów procentowych. W samym tylko pierwszym półroczu indeksy takie jak np. niemiecki DAX, francuski CAC 40, amerykański S&P 500, czy polski WIG i WIG20 zyskały mocne kilkanaście procent. Liderzy – technologiczny Nasdaq Composite i japoński Nikkei zwyżkowały w tym czasie o około 30%! Ale z drugiej strony, indeks największych spółek amerykańskich DJIA zyskał raptem kilka procent, a na paroprocentowych minusach znalazły się indeksy chińskie. Dla wielu rynków akcji pierwsza połowa 2023 r. była generalnie udana. A robi to jeszcze większe wrażenie, jeśli popatrzymy na wzrosty od lokalnych „dołków” z połowy października 2022 roku. Co generalnie trochę jednak kłóci się z niezbyt mocarną wymową wielu wskaźników – zwłaszcza tych z Europy – wspomnianych wcześniej.
Co my na to? My nadal swoje… Uważamy, że ryzyko twardego lądowania (ang. „hard landing”), choć chwilowo „niemodne”, jest jak najbardziej realnym scenariuszem i ryzykiem. Mamy wrażenie, że na rynku nie docenia się negatywnych dla koniunktury, odłożonych w czasie, efektów gwałtownych podwyżek stóp procentowych z lata 2022 – 2023. Patrząc na II półr. 2023, nadal jesteśmy nastawieni pozytywnie na polskie obligacje skarbowe. Zarówno tym papierom, jak i funduszom w nie inwestującym, według nas, służyć powinna perspektywa dalszego spadku inflacji. I związane z nimi oczekiwania na obniżki stóp procentowych. Bardzo ostrożnie i defensywnie podchodzimy do rynków akcji. Widzimy ryzyko korekt czyli – mówiąc wprost – spadków kursów. Korekty takie – ale na wybranych rynkach i w wybranych sektorach – moglibyśmy wykorzystać do selektywnych zakupów akcji – do akumulacji na długi termin. Wyceny na polskim rynku akcji uważamy za bardziej korzystne od wycen na zachodnich parkietach. Preferujemy strategie defensywne i dywidendowe. Kluczem będzie selekcja. Ale konkretne decyzje będą każdorazowo zależały od analiz. Działamy w bardzo zmiennym, niepewnym otoczeniu. Żywiołowe wzrosty części indeksów akcyjnych w I półr. nie zmieniają naszego ostrożnego podejścia. Reasumując: nadal pozytywnie patrzymy na obligacje, a akumulację akcji starannie wybranych spółek rozważymy przy korektach.
Łukasz Kwiecień, Pekao TFI






