ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
wtorek, 30 czerwca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: Jest porozumienie w sprawie ukraińskiego zboża, ale problem ma cała...

Analiza ISBiznes.pl: Jest porozumienie w sprawie ukraińskiego zboża, ale problem ma cała Europa Środkowa

Porozumienie w sprawie przywrócenia transportu zboża z Ukrainy zostało osiągnięte. Zboże przejedzie przez Polskę tranzytem, z konwojowaniem, śledzeniem trasy na podstawie unijnego mechanizmu SENT. Jednak problemy z ukraińskim zbożem narastają – po polskich także rumuńscy i bułgarscy rolnicy chcą, by zamknięto przed nim granice. Przyczyny są takie same jak w Polsce – wykupywanie taniego ukraińskiego zboża konsumpcyjnego i paszowego przez miejscowe spółki i zalewanie nim rynków lokalnych. Jednocześnie z problemów Ukraińców usiłują skorzystać Rosjanie zapowiadając blokadę konwojów zbożowych przez Morze Czarne.

Minister rolnictwa Robert Telus po dwudniowych rozmowach ze swoim ukraińskim odpowiednikiem ministrem Mykołą Solskim ogłosił o zawarciu porozumienia w sprawie odblokowania granicy dla transportu ukraińskiego zboża. Jednak tym razem nie będzie to przywóz, ale wyłącznie tranzyt.

„Przez pewien czas będzie obowiązywał konwój każdego transportu. Służby celno-skarbowe i inne będą konwojowały transporty do miejsca docelowego. Wprowadzimy mechanizm SENT. Założymy plomby elektroniczne, które będą dokładnie śledzić każdy transport” – powiedział w trakcie konferencji prasowej Robert Telus.

„Korytarze solidarnościowe w UE muszą działać. Chcemy pomóc Ukrainie, ale nie naszym kosztem” – dodał stwierdzając, że przyjęte rozwiązania spowodują, iż „ani jedna tona ukraińskiego zboża nie zostanie w Polsce”, tak więc rolnicy nie mają się czego obawiać. Co do innych produktów, będą prowadzone kontrole weterynaryjne i fitosanitarne na granicy oraz już wprowadzanych do obrotu w Polsce.

Jak dowiedział się ISBiznes.pl, inne produkty – poza zbożem – znajdujące się na liście zakazu importowego podpisanej przez ministra rozwoju i technologii Waldemara Budę „będą wwożone na poprzednich z zasadach, aczkolwiek mają podlegać standardowej procedurze kontroli ze względu na zdrowie i bezpieczeństwo produktów żywnościowych”. Przypomnijmy, że na liście poza zbożem znajdowały się cukier, susz paszowy, nasiona, chmiel, len i konopie, owoce i warzywa i przetworzone produkty z nich, wina, wołowina i cielęcina, wieprzowina, baranina i kozina, mięso drobiowe, mleko i przetwory mleczne, jaja, alkohol etylowy pochodzenia rolniczego, produkty pszczele i pozostałe produkty rolne.

Minister Telus zapowiedział także, iż zostanie wystosowany list do unijnego komisarza ds. handlu, który mają wspólnie przygotować państwa graniczące z Ukrainą, w związku z tym ponoszące największe koszty wojny, tak by Komisja Europejska pomogła w przygotowaniu rozwiązań, które pomogłyby w uregulowaniu sytuacji na ich rynkach rolnych.

Mechanizm SENT, o którym mówił minister Telus, został wprowadzony na terenie Unii Europejskiej dla handlu paliwami i innymi towarami wrażliwymi. Oznacza on monitorowanie przez odpowiednie agendy rządowe – w Polsce Krajową Administrację Skarbową – drogowego i kolejowego przewozu tych towarów z użyciem systemu informatycznego SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu). Działa on na terenie całej Unii Europejskiej. Pozwala na kontrolę przewozu i obrotu towarów „rozpoczynającego się i kończącego się na terytorium Polski oraz poza terytorium Polski i  rozpoczynającego się poza terytorium Polski i kończącego się na terytorium Polski”. Każdy transport lub jego część np. wagon, musi być przez dokonującego przewóz, na jego koszt, zaopatrzone w urządzenie przekazujące dane geolokacyjne, konieczne jest także dokonanie zgłoszenia do elektronicznego rejestru SENT oraz jego uzupełniania i aktualizacji.

Jak dowiedział się ISBiznes.pl. słowacki resort rolnictwa jeszcze nie został poinformowany o wspólnej inicjatywie listu państw graniczących z Ukrainą do komisarza UE ds. handlu, ale jeśli taka propozycja zostanie oficjalnie przekazana na pewno się nad nią zastanowi, postrzega ją bowiem jako ciekawą.

Według nieoficjalnych informacji z Brukseli ustalenia jakie zapadły w czasie rozmów ministra Telusa z ministrem Solskim są takimi samymi, jakie w końcu kwietnia i na początku maja 2022 roku planował i miał wprowadzić polski resort rolnictwa, na którego czele stał wtedy wicepremier Henryk Kowalczyk. Podobne ustalenia w sprawie ukraińskiego zboża przekazał też resort rolnictwa Tomowi Vilsackowi, sekretarzowi ds. wyżywienia i rolnictwa USA w połowie maja 2022 r. Nie jest jasne dlaczego wtedy ich nie wdrożono.

Tymczasem problemy z ukraińskim zbożem rozlewają się na całą Europę Środkową. W Rumunii koalicyjna Partia Socjaldemokratyczna (PSD) zaproponowała współrządzącym wprowadzenie tymczasowego zakazu przywozu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. PSD nie ukrywała przy tym, że wzoruje się na zakazie wydanym w Polsce oraz „innych krajach dzielących granicę z tym państwem (Ukrainą – red.)”. Jak dodano w komunikacie do mediów, takie działanie jest niezbędne w sytuacji „w której rekompensaty otrzymane przez nich od Komisji Europejskiej nie pokrywają poniesionych przez nich strat”.

Jak przypomina analityk zajmujący się krajami Europy Południowej, Kamil Całus, w marcu br. Komisja Europejska podjęła decyzję o przyznaniu rolnikom z Rumunii dopłat kompensacyjnych w wysokości 10 mln euro. Podobne dopłaty wyniosły dla Polski 30 mln euro zaś dla Bułgarii 17 mln euro. Jednak rumuńskie organizacje rolnicze szacują straty związane z niekontrolowanym napływem ukraińskiego zboża do tego kraju na około 200 mln euro.

„Wygląda na to, że główną odpowiedzialność za tak niewielkie dopłaty ponosi nie KE, ale sam rząd rumuński, który nie dopilnował wszystkich formalności ubiegając się o pomoc, ale fakt pozostaje faktem” – zauważył Kamil Całus na Twitterze.

7 kwietnia rumuńscy rolnicy demonstrowali w całym kraju, blokując przejścia graniczne, pikietując siedzibę Komisji Europejskiej w Bukareszcie oraz blokując drogi w całym kraju traktorami, kombajnami i innymi maszynami rolniczymi.

Jednak reakcja rządu i prezydenta Klausa Iohannisa była nad wyraz opieszała, gdyż dopiero 13 kwietnia prezydent stwierdził, iż dwa dni wcześniej sprawa protestów rolniczych stanęła na forum posiedzenia Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Kraju tzw. CSAT. Rozpoczęto dyskusję na temat „najlepszego rozwiązania i poprawy obecnej sytuacji”, przy czym chodzi o to, by „znaleźć najlepsze możliwe, które pozwoli zarówno ochronić rumuńskich rolników, jak i pomóc Ukrainie”.

Iohannis miał przypomnieć także, iż „ponad 14 milionów ton zbóż wyekspediowano i nadal ekspediuje się przez Rumunię”. „Nie nakładamy na ten towar żadnych podatków, nie pobieramy danin, ale pomoc ta nie może zwracać się przeciwko rumuńskim rolnikom” – dodał.

Podobne zaburzenia grożą w Bułgarii, gdzie związki rolnicze żądają wręcz zamknięcia granicy przez ukraińską produkcją rolno-spożywczą, której niekontrolowany napływ na rynek „niszczy bułgarskich rolników”. Minister rolnictwa Jawor Geczew obiecał zamknięcie granic, ale nie podjęto konkretnych działań w tym celu.

„Polska, Rumunia, Bułgaria, w mniejszym stopniu Słowacja i Węgry – wszędzie jest ten sam obrazek. Najpierw ramach solidarności z Ukrainą otwarcie granic dla importu rolno-spożywczego stamtąd. Obietnice, że czego to my nie zrobimy i rynek lokalny na pewno nie straci. Potem Eldorado, nikt nie pilnuje, można robić interesy, frajer kto nie robi. Już jesienią zeszłego roku wiadomo było, że będzie z tego potężna międzynarodowa awantura, bo ludzie z różnych firm podobnych do naszej całkowicie potracili hamulce. No i teraz, jak mleko się rozlało i widać czarno na białym, że największe interesy zrobili ci, co mieli odpowiednio wysoko politycznie umocowanych przyjaciół, to nagle się okazuje, że winnym jest Bruksela. No po prostu cyrk, ale to przedstawienie się źle skończy” – tak podsumował dla ISBiznes.pl problemy na rynku rolnym wiceprezes jednej z największych polskich spółek obrotu towarami rolno-spożywczymi.

Tymczasem Moskwa zagroziła odstąpieniem od umowy, w której pośredniczy ONZ, umożliwiającej bezpieczny eksport ukraińskiego zboża z Morza Czarnego. Na mocy tejże umowy dostęp do trzech ukraińskich portów został odblokowany w lipcu ubiegłego roku na mocy umowy między Moskwą a Kijowem, w której pośredniczyły ONZ i Turcja. Umowa ta, która miała na celu odblokowanie światowego kryzysu żywnościowego została przedłużona w zeszłym miesiącu, ale Ukraina twierdzi, że liczba statków towarowych przepływających przez Bosfor, przewożących ukraińskie produkty rolne, była bardzo niska.

„Po raz drugi w ciągu 9 miesięcy funkcjonowania Inicjatywy Zbożowej nie sporządzono planu inspekcji (dla uczestniczących statków) i nie skontrolowano ani jednego statku” – poinformowało ukraińskie ministerstwo odbudowy na Facebooku. Resort twierdzi, iż Rosjanie grożą wycofaniem się z porozumienia.

Bosfor stał się wąskim gardłem umowy, ale jak stwierdziła Bridget Brink, ambasador USA na Ukrainie, ponad 50 statków czeka na zgodę na wejście do ukraińskich portów „w celu załadunku zboża, które wyżywi tych, którzy go potrzebują”, ale Rosja hamuje proces wywozu. Istotnie, Moskwa oświadczyła wprost, że perspektywy odnowienia umowy zbożowej „nie są tak optymistyczne”, a rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył 16 kwietnia, że perspektywy przedłużenia umowy z ONZ i Turcją są w obecnej sytuacji „wątpliwe, bo Zachód nie realizuje swoich zobowiązań”. Rosja podnosi tu swój stały postulat – sankcje nie obejmują towarów rolno-spożywczych, ale Rosja praktycznie nie może eksportować nawozów i zboża bowiem restrykcje dotyczące sektorów ubezpieczeniowego i bankowo-finansowego spowodowały, że stawki frachtowe praktycznie uniemożliwiają eksport takich towarów jak zboże czy nawozy. Ewentualne „zmiany w zakresie zachodnich sankcji mogą stanowić płaszczyznę do rozmów” – stwierdził Pieskow. Praktycznie oznacza to żądanie zniesienia sankcji, na co USA i Zachód nie mogą pozwolić.

Według informacji agencji AP działania mediacyjne podjęła Turcja, dla której „umowa zbożowa jest sprawą prestiżu”. Jednak Moskwa twierdzi, iż umowa na mocy której ONZ zgodziła się na odblokowanie rosyjskiego eksportu żywności i nawozów „nie działa”, zaś Ministerstwo ds. odbudowy Ukrainy oskarża rosyjskich przedstawicieli we Wspólnym Centrum Koordynacyjnym o próby „rządzenia ukraińskimi portami”.