ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
sobota, 22 sierpnia, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: NATO-wski nacisk, niemiecki opór

Analiza ISBiznes.pl: NATO-wski nacisk, niemiecki opór

Na spotkaniu 50 państw zgromadzonych w Komitecie ds. Pomocy Ukrainie w bazie Ramstein w Niemczech nie udało się uzgodnić stanowiska w sprawie dostarczenia czołgów Leopard 2 Ukrainie. Zdecydowało stanowisko Niemiec, a właściwie ich polityka wewnętrzna. W obecnej sytuacji, czołgi z Niemiec zostaną zastąpione przez polskie T-72M1/M1R oraz PT-91 i ostatnie T-72 lub ich derywaty pozbierane w państwach kupujących broń od Rosji. Mimo tych problemów, obecny pakiet pomocy militarnej jest jak do tej pory największy, zbudowany wyraźnie dla odparcia rosyjskiej ofensywy, jaka może nastąpić wczesną wiosną.

Największa część pakietu pomocy wojskowej będzie pochodziła od 11 państw, uczestników stałego Komitetu Wojskowego NATO, przy czym procentowo i liczbowo najistotniejszą wartość będzie miał pakiet amerykański. Oceniany jest na 3,75 mld dol. przy czym 907 mln dol. przeznaczonych jest dla sąsiadów Ukrainy na finansowanie zakupów amerykańskiego sprzętu wojskowego.

Amerykański pakiet dostaw sprzętu wojskowego zawiera kolejne systemy amunicyjne, w tym precyzyjne, dla baterii artylerii rakietowej HIMARS, systemy obrony powietrznej NASAMS, 109 bojowych wozów piechoty Bradley wraz z 500 przeciwpancernymi pociskami TOW, 25 tys. sztuk amunicji do ich działek 25 mm, 90 kołowych wozów piechoty oraz wsparcia Stryker, 100 transporterów opancerzonych M113, 55 kołowych wozów minoodpornych MRAP, 350 pojazdów rozpoznania HMMWV, 36 armatohaubic holowanych M119 i amunicja do nich, 18 armatohaubic M019 wraz z wozami amunicyjnymi do nich, ppk różnych typów i dodatkowe 3 miliony sztuk amunicji do broni strzeleckiej.

Brytyjski pakiet wartości 2,63 mld dol. jest niewiele mniejszy. Zawiera 14 czołgów Challenger 2 (Brytyjczycy w Ramstein stwierdzili, że ich liczba może dojść do 50), 8 armatohaubic AS90, „setki” transporterów opancerzonych w tym wozów Bulldog, 600 ciężkich rakiet przeciwpancernych Brimstone, systemy saperskie oraz bezpilotowe rozpoznania i korygowania ognia artylerii, a także 100 tys. pocisków artyleryjskich.

Pakiet z Polski pod względem wartości może być równie imponujący. Oficjalnie przekazujemy na Ukrainę 14 czołgów T-21M1R, armaty przeciwlotnicze S-60 z 70 tys. sztuk amunicji, ale bardzo prawdopodobne, że wyślemy na Ukrainę niemal wszystkie pozostałe jeszcze w wojskach lądowych T-72M1/M1R i sprawne PT-91, czyli ok. 110 czołgów, by zapełnić choć część „luki pancernej” w wojskach lądowych Ukrainy, jaka właśnie powstała.

Ministerstwo Obrony Holandii dostarczy Ukrainie dwa systemy obrony przeciwrakietowej Patriot, w tym rakiety. Może także zapłacić za Leopardy 2, które „kraje trzecie” mogłyby dostarczyć Ukrainie oraz wielozadaniowe maszyny F-16, jeśli Ukraina o taką dostawę poprosi.

Inne zobowiązania krajów „jedenastki” z NATO, ogłoszone jeszcze w Ramstein Air Base zawierały dodatkowe systemy przeciwlotnicze Stinger i 2 śmigłowce M-17 z Łotwy oraz 2 śmigłowce Mi-8 produkcji rosyjskiej i dziesiątki dział przeciwlotniczych L-70 z amunicją z Litwy.

Niemieckie „nie”

Tak naprawdę jednak Komitet 50 krajów zebrał się w Ramstein, by uzyskać zgodę i wsparcie Niemiec na wysłanie na Ukrainę czołgów Leopard 2. Ten przebój niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, w wersjach od 2A4 do 2A6, jest obecnie podstawowym wyposażeniem sił pancernych europejskich członków NATO i krajów pozaeuropejskich, aliantów NATO i USA. Prawdopodobnie we wszystkich siłach zbrojnych i magazynach głębokiego składowania w Niemczech jest ich ok. 1800. Leopard 2 nawet w wersji 2A4 nie znalazłby w czasie wojny ukraińskiej przewyższających go przeciwników w obecnym wyposażeniu rosyjskich sił inwazyjnych. Oczywiście, każdy z tych rosyjskich czołgów mógłby zniszczyć go na bliskich odległościach z zasadzki, ale tego typu działanie jest dość rzadkie, zwłaszcza w Ukrainie, gdzie na wielu odcinkach frontu dystans walki czołgowej wynosi ok. 2000 metrów, a tu Leopard 2 byłby trudny do porażenia ze względu na system obserwacji i system kierowania ogniem (SKO).

Rozmowy z rządem Niemiec w tej kwestii trwają już niemal miesiąc i nadal nie przyniosły żadnych wyników. Początkowe plany dostawy czołgów bezpośrednio z magazynów głębokiego składowania w Niemczech rozbiły się o zdecydowane niemieckie „nein”. Został stworzony więc drugi wariant – „składkowych” dostaw Leopardów 2 w wersjach 2A4-2A5 od europejskich krajów NATO. O ile obecne amerykańskie dostawy miałyby dać w efekcie dwie nowe ukraińskie brygady zmechanizowane, to składkowe dostawy wraz z pomocą innych krajów NATO, dawałyby przynajmniej dwa bataliony pancerne. Polska i Finlandia były twórcami tego pomysłu. Dostawy z SZ RP miały sięgnąć 14-16 Leopardów 2A4. Ale potrzebna do tego była także zgoda Niemiec, jako producenta – wszak zapewnienie sprawności sprzętu i częściowo utrzymanie oparte byłoby na podzespołach od producentów i wyspecjalizowany serwis.

Dla Ukrainy posiadanie nowoczesnych czołgów jest, jak stwierdził minister spraw zagranicznych tego kraju Dmytro Kuleba, „regułą przeżycia”. Straty w sprzęcie pancernym Ukrainy są spore, trudności w naprawach coraz większe, brakuje części.

„Nieraz wóz po naprawie stoi 2-3 tygodnie bo brakuje głupiego drobiazgu do silnika” – powiedział ISBiznes.pl jeden z wojskowych ukraińskich zawiadujących polową bazą naprawy czołgów. Co prawda Ukraina produkuje własne czołgi T-84 Opłot-2M i kołowe transportery opancerzone BTR-4E Bucephalus, ale ze względu na warunki wojenne produkcja ta jest niewielka i nierytmiczna. Są też trudności z amunicją tzw. wschodnich kalibrów (głównie artyleryjską 122 i 152 mm), stąd „westernizacja” armii ukraińskiej, czyli oparcie jej na zachodnim sprzęcie konieczna jest już teraz, tym bardziej że wiosną nastąpi zapewne zapowiadana rosyjska ofensywa.

Tymczasem, po trzech dniach rozmów w Ramstein kraje NATO, w tym USA, mimo silnych nacisków, nie doszły do porozumienia z Niemcami w kwestii wysyłki czołgów Leopard 2 na Ukrainę i to nie tylko tych z zasobów Bundeswehry, ale także pochodzących z armii sojuszniczych.

Berlińskie kluczenie

Nowy niemiecki minister obrony Boris Pistorious bronił decyzji swojego rządu o wstrzymaniu wysyłki czołgów, ale powiedział, że zarządził przegląd wszystkich czołgów w kraju w przypadku zmiany zdania.

„Tak naprawdę nie wahamy się, ale jesteśmy bardzo ostrożni w równoważeniu zalet i wad. To nowy rodzaj sprzętu, który byśmy wybrali” – dodał, stwierdzając, że wśród przedstawicieli krajów NATO nie ma jedności co do wysłania czołgów Leopard, co sugeruje, że kwestionowana jest nawet ich użyteczność militarna w konflikcie. „Nie ma wspólnej opinii” na temat dostaw czołgów, powiedział Pistorius. „Wrażenie, że istnieje twarda koalicja, której Niemcy stoją na przeszkodzie, jest fałszywe” – dodał.

– To, że Pistorius kłamie to nowość. W rzeczywistości przeciwne wysyłce Leopardów 2 na Ukrainę są tylko Węgry i może Turcja, choć tej nikt nie pytał o zdanie. Ale problem jest w czymś innym: na rząd trwają nieprawdopodobnie silne naciski wewnętrzne żeby czołgów na Ukrainę nie wysyłać. Posłowie AfD i Die Linke przemawiając w Bundestagu mówią jednym głosem: „żadnych czołgów bo i tak Ukraina nie wygra”. To samo mówią kanclerzowi starzy baronowie SPD wychowani w duchu Egona Bahra i Ostpolitik, którzy mówią, że „wojna się skończy, z Rosją trzeba będzie potem rozmawiać”, a w efekcie decyzji o wysłaniu czołgów SPD może stracić władzę. Żeby się temu przeciwstawić, trzeba by było silnego człowieka na urzędzie kanclerskim, a Scholz takim nie jest” – powiedział ISBiznes.pl analityk polityczny związany z jednym z największych niemieckich dzienników.

Istotnie, na jaw wyszło, że Christine Lambrecht, była już minister obrony narodowej Niemiec, przed samym ustąpieniem nakazała oficerom Bundeswehry absolutnie nie dokonywać jakichkolwiek inwentaryzacji czołgów przed spotkaniem w Ramstein. Nakaz ten prawdopodobnie został wydany na osobiste polecenie kanclerza Scholza, by „zapewnić pole manewru w czasie negocjacji”.

Niejako na osłodę niemieckiego „nein” Pistorius powiedział, że nowy pakiet pomocowy dla Ukrainy wyniesie ponad 1 mld euro, co oznacza dotychczasowy wkład Berlina w obronę Ukrainy w wysokości 3,3 mld euro. Niemcy planują tej wiosny wysłać około 40 bojowych wozów piechoty Marder, baterię przeciwlotniczą Patriot, dodatkowe systemy przeciwlotnicze IRIS-T, przeciwlotnicze lufowe pojazdy opancerzone Gepard i nową amunicję 35 mm do tej broni. Jednak nie wiadomo czy nastąpi to przed marcem br. – pierwszym terminem rosyjskiej ofensywy.

Trudno się dziwić, że aby zachować jedność NATO sekretarz obrony USA Lloyd Austin, który był motorem nacisków na Berlin w kwestii decyzji o wysyłce Leopardów, powiedział dziennikarzom po spotkaniu 20 stycznia, że Niemcy nadal są wiarygodnym sojusznikiem. Wskazał na dostarczanie przez Berlin pojazdów opancerzonych, systemów obrony powietrznej i prowadzone szkolenia dla sił ukraińskich. Bagatelizował kwestię czołgów, mówiąc, że spory „tak naprawdę nie dotyczą tylko jednej platformy” i poza Leopardami nie ma już wyboru.

„(Niemcy) są niezawodnym sojusznikiem, byli nim przez bardzo, bardzo długi czas i naprawdę wierzę, że nadal będą niezawodnym sojusznikiem w przyszłości. Nie wspominając już o tym, że Niemcy goszczą 39 000 moich żołnierzy i ich rodzin, a także 10 000 cywilów” – powiedział Austin.

Jak dodał podsekretarz obrony USA ds. polityki Colin Kahl, Stany Zjednoczone koncentrują się teraz na wysyłaniu wsparcia w postaci sprzętu piechoty zmechanizowanej, aby pomóc siłom ukraińskim „przebić się przez nowe rosyjskie linie obronne” w toczonej właśnie bitwie we wschodniej Ukrainie, zaś Pentagon oświadczył, że Bradleye i Strykery zapewnią Ukrainie „dwie brygady zmechanizowane o dużych zdolnościach”.

W rzeczywistości „pancerny problem” jest duży i niemieckie „nein” próbuje się obejść. Stąd prośba USA do Polski, by dostarczyła wszystkie sprawne T-72 M1/M1R oraz PT-91. Dawałoby to koło 110-120 wozów. Następnie rozważa się propozycję Cypru, który w Ramstein stwierdził, że jest gotów przekazać 80 pozostających na wyposażeniu armii tego kraju rosyjskich czołgów T-80U1, które Ukraińcy doskonale znają, w zamian za wozy produkcji zachodniej. Być może więc część „składkowych” Leopardów 2 pojedzie nie na Ukrainę, ale na Cypr. Tyle, że daje to około 200 czołgów i to zapewne dostarczanych w transzach do wiosny, a  Wojska Lądowe Ukrainy potrzebują o 100 więcej i to jak najszybciej. Być może tę lukę uda się zapełnić dostawami z różnych państw, m.in południowoamerykańskich i afrykańskich, które w ostatnich 20 latach kupowały rosyjską technikę pancerną. Jednak taka dostawa tylko odwlecze w czasie nieuniknione – westernizację Sił Zbrojnych Ukrainy i nie zabezpieczy jej możliwości ofensywnych do czasu większych dostaw zachodnich czołgów. A może to oznaczać, że Ukraina obroni się przed wielką a rosyjską ofensywą, ale nie wyprowadzi własnej kontrofensywy, odbijającej Krym. Tymczasem gen. Mark Herling wyjaśnił w serii tweetów dlaczego już obecnie nie można dostarczyć choćby starszych odmian najlepszego obecnie czołgu jakim jest M1. Winny jest ciężar i technologiczne skomplikowanie tego wozu, który potrzebuje odpowiednich dróg i doskonale wyposażonych baz remontowo-logistycznych przynajmniej w odległości kilkuset km od linii frontu. Takich baz nie ma, ale jeśli Niemcy nie będą w stanie wznieść się ponad bieżące wewnętrzne gry polityczne (analitycy są w tej kwestii pesymistami), to być może w drugiej połowie roku zostaną utworzone w Polsce lub Rumunii i starsze M1 pojadą na Ukrainę.