Warszawa, 09.10.2026 (ISBnews) – Sieć stacji paliw Moya przekroczyła 550 placówek, a do końca przyszłego roku zbliży się do 600, co może oznaczać awans na drugie miejsce wśród największych operatorów detalicznych na polskim rynku, poinformował ISBnews prezes Anwimu Rafał Pietrasina.
„Osiągnęliśmy 550 stacji Moya. To znaczący kamień milowy w ciągu 17 lat istnienia sieci. Nawet jeśli osiągnęliśmy go nieco później niż pierwotnie zakładaliśmy, to w kontekście polskiego rynku jest to dynamika rozwoju absolutnie bez precedensu. Zakładam, że do końca obecnego roku uruchomimy jeszcze ok. 10 stacji, a zasadnicze założenie na 2027 rok to kolejne 30-40 placówek. Dzięki temu powinniśmy zbliżyć się do 600 stacji na koniec przyszłego roku” – powiedział Pietrasina w rozmowie z ISBnews.
Według niego, jest szansa, że będzie to oznaczać awans na drugą pozycję na polskim rynku, bo większość pozostałych sieci detalicznych w Polsce praktycznie przestała się rozwijać.
„Nie jest to coś, co spędza nam sen z powiek, nie ma bezpośredniej korelacji między miejscem, jakie zajmujemy na rynku, a naszymi wynikami biznesowymi. Niemniej byłaby to jakaś wartość dodana, mająca znaczenie z marketingowego punktu widzenia” – zaznaczył.
Anwim znajduje się wciąż przed finalizacją przejęcia 100% udziałów spółki przez konsorcjum funduszy Stonepeak i Energy Equation Partners.
„Brakuje jeszcze tylko zgody Komisji Europejskiej, której spodziewamy się w najbliższych dniach, więc finalizacja umowy powinna nastąpić na początku listopada. Podmiot przejmujący to ludzie z branży, znający się na tym biznesie i opierając się na zapewnieniach z ich strony, jestem
przekonany, że obecność marki Moya w Polsce jest absolutnie niezagrożona. Zbudowaliśmy silny brand, cieszący się dużą rozpoznawalnością na rynku i nowi właściciele nie widzą potrzeby jego unifikacji z marką Jet, pod którą działają ich stacje w Niemczech i Austrii. Tym bardziej, że obecnie Jet to jedynie brand handlowy, który pod względem postrzegania na polskim rynku z pewnością ustępuje marce Moya. Marka Moya ma potencjał do rozwoju także poza Polską, choć na tym etapie jest za wcześnie, by mówić o konkretnych decyzjach” – podkreślił prezes.
Jak zaznaczył, zarząd spółki otrzymał także zapewnienie ze strony nowych właścicieli, że w strukturze firmy nie nastąpią zmiany organizacyjne i personalne.
„Na pewno istnieje duży potencjał do osiągnięcia synergii w obszarze zaopatrzenia, gdzie obie strony korzystają z tych samych źródeł, a także w kwestiach organizacyjnych, rozwiązań informatycznych itp.” – dodał.
W jego ocenie, sytuacja na rynku paliw od czasu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie jest trudna i bardzo zmienna, ale jak dotąd dostawy paliw do Polski realizowane są bez żadnych zakłóceń.
„Część importowa jest dla nas kluczowa, bo 50% naszego zaopatrzenia pochodzi z importu, przede wszystkim z Niemiec i Austrii. Na chwilę obecną nie widzimy zagrożenia, żeby roczne kontrakty na dostawy paliw, które mamy podpisane, miały nie być kontynuowane w przyszłym roku” – ocenił prezes.
Szef Anwimu odniósł się także do kwestii wprowadzonego niedawno podatku mającego finansować program obniżenia cen paliw (CPN).
„Z punktu widzenia przedsiębiorców i inwestorów ważna jest przewidywalność zasad opodatkowania, ponieważ na ich podstawie planują działalność i inwestycje. Dlatego wprowadzanie podatków obejmujących wcześniejsze okresy działalności budzi nasze wątpliwości. Podobne mechanizmy działają w Europie, choćby w Wielkiej Brytanii, ale u nas to jest podatek od nadmiarowych przychodów, a nie zysków. Dodatkowo jego właściwe wyliczenie jest skomplikowane. Na ten moment potrzebujemy wyjaśnień od resortu finansów” – podsumował.
Spółka Anwim od 2009 roku zarządza niezależną siecią stacji paliw pod marką Moya, która na koniec 2025 r. liczyła 536 placówek i była trzecią największą siecią stacji paliw w Polsce.
Piotr Apanowicz
(ISBnews)


