25 czerwca państwa członkowskie Unii Europejskiej zatwierdziły umowę z USA, co zakończyło niemal roczny kryzys ratyfikacyjny, który niemal zniweczył całe porozumienie. Parlament europejski wstawił do umowy dodatkową klauzulę ustalającą wygaśnięcie umowy z końcem 2029 roku i zawierającą liczne zabezpieczenia, które umożliwiłyby UE zawieszenie koncesji w przypadku naruszenia przez Stany Zjednoczone warunków umowy handlowej.
Na mocy tej umowy Unia Europejska UE zgodziła się znieść cła importowe na amerykańskie towary przemysłowe i zapewnić preferencyjny dostęp do amerykańskich produktów rolnych. Przedłuży również bezcłowy import amerykańskich homarów, miniumowę zawartą z Trumpem podczas jego pierwszej kadencji prezydenckiej. W zamian za to USA zobowiązały się do nie przekraczania 15% pułapu celnego na produkty eksportowane z UE do USA.
Wcześniej, 23 czerwca, Parlament Europejski ratyfikował umowę stosunkiem głosów 440 do 151, przy 50 wstrzymujących się, a nastąpiło to ledwo kilka dni po kolejnej groźbie nałożenia ceł ze strony Donalda Trumpa atakującego Francję za próbę nałożenia podatku cyfrowego.
„Pod znaczną presją zapewniliśmy sobie ważne zabezpieczenia, aby utrzymać europejskie interesy na właściwych torach” – powiedział Bernd Lange, przewodniczący komisji handlu Parlamentu, na koncie w sieci społecznościowej X.
Przyjęcie umowy handlowej prawdopodobnie zapewni chwilową ulgę Unii Europejskiej w jej stałych obecnie sporach administracją Trumpa. UE zatrzymała wskutek działań Białego Domu proces ratyfikacji, co spowodowało, że Trump zagroził karnymi cłami od 4 lipca. Obie strony nadal nie zażegnały konfliktu wokół podatków cyfrowych i ceł na metale, co nadal grozi jego wznowieniem. Mimo tego komisarz UE ds. handlu Maros Šefčovic nazwał głosowanie „ważnym kamieniem milowym – dotrzymaniem słowa przez UE” w poście na X.
Latem ubiegłego roku na szkockim polu golfowym Trumpa on sam i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, najwyższa władza wykonawcza UE uzgodnili w „rozmowach ostatniej szansy” warunki umowy. UE zaakceptowała ją próbując uniknąć wojny handlowej i utrzymać zaangażowanie Trumpa na Ukrainie oraz licząc na utrzymanie gwarancji bezpieczeństwa dla kontynentu.
Już widać, że ani utrzymanie zaangażowania Trumpa we wspieranie Ukrainy, ani utrzymanie gwarancji bezpieczeństwa się nie udało, w efekcie czego UE miała trudności z uzyskaniem akceptacji Parlamentu Europejskiego, choć Stany Zjednoczone częściowo umowę wdrożyły. Powodem unijnych opóźnień były za pierwszym razem groźby Trumpa dotyczące zajęcia Grenlandii, następnie, kiedy amerykański sąd unieważnił globalny system celny prezydenta USA.
Ostatecznie przed ratyfikacją Parlament Europejski uzupełnił umowę o jedną klauzulę dodając datę wygaśnięcia do końca 2029 roku oraz przepisy umożliwiające UE zawieszenie umowy w przypadku naruszenia jej warunków przez Waszyngton. Zaakceptowały to państwa członkowskie, bowiem jak wynika z nieoficjalnych informacji ISBiznes.pl z Brukseli „członkowie UE mają dość gierek Amerykanów”.
Istotnie Trump krytykował wielokrotnie Unię Europejską, stwierdzając, że nie chce ona ratyfikować umowy, ale za każdym razem odnosił to do swoich nowych koncepcji ceł. W ten sposób zapowiedział m.in. nałożenie 25% cła na pojazdy z UE, przekraczając tym samym 15% limit ceł z umowy. Co ciekawe, urzędnicy administracji USA twierdzą, że w czasie rokowań UE zgodziła się na zmianę swoich regulacji dotyczących opodatkowania usług cyfrowych, co faworyzowałoby amerykańskie korporacje IT, zaś Europejczycy mówią, że nic takiego nie miało miejsca, bo wówczas oznaczałoby to kollaps całego ustawodawstwa unijnego.
Do tej pory sprawa podatku cyfrowego dla Trumpa była kamieniem obrazy w stosunkach z Unią. Nie wyzbył się też zwyczaju traktowania każdego kraju UE oddzielnie – 21 czerwca powiedział w wypowiedzi dla „New York Post”, że jeśli prezydent Francji będzie atakował tym podatkiem amerykańskie firmy technologiczne to Trump nałoży „100% cło na wszystkie szampany i wina pochodzące z Francji”.
Cła na stal i aluminium również pozostają przedmiotem sporu. UE uważa, że USA złamała umowę wprowadzając cła od zawartości tych metali w gotowym wyrobie co spowodowało, że ogólne cło na setki produktów przekracza stanowczo 15%. Unia wprowadziła zapis, który stanowi, że może zawiesić niektóre korzystne dla Amerykanów regulacje, jeśli cła na europejskie produkty z zastosowaniem tych metali przekroczą 15% po 2026 roku.
„Groźby się nie skończą, bo Trump jest kompletnie nieprzewidywalny i wydaje się coraz bardziej zdesperowany. Najważniejsze jest to, żeby Komisja nie ustąpiła ani o centymetr poza to, co zawiera umowa” – powiedziała Anna Cavazzini, europosłanka, która kieruje pracami nad umową handlową z ramienia Zielonych, których grupa w większości popiera porozumienie.
Problemem są też dopłaty do własnego przemysłu lotniczego, ale tu po obu stronach jest chęć zawarcia porozumienia nim minie pięcioletni rozejm zawieszający cła odwetowe o wartości 11,5 mld dolarów zarówno dla Europejczyków, jak i dla Amerykanów. Rzecznik Komisji Europejskiej poinformował, że trwają rozmowy z administracją USA w sprawie „kontynuacji zawieszenia środków zaradczych” po obu stronach.
Obecne wdrożenie umowy prawdopodobnie przeniesie punkt ciężkości rozmów USA-UE na obszar, w którym obie strony są zgodne – działania przeciw chińskiemu dumpingowi cenowemu. Ale i tu są różnice zdań – Amerykanie ostatnio nie są aż tak zdecydowani, by wprowadzić ostre środki celne i retorsje przeciw chińskim firmom i ich działaniom, podczas kiedy Unia Europejska wobec dumpingu i chińskich retorsji jest zdecydowana by ostrzej odpowiedzieć na chińskie działania.






