Tesla była jedynym wśród 15 największych dostawców samochodów elektrycznych do Polski, którego dotychczasowa sprzedaż w 2025 roku spadła w ujęciu rok do roku. Mało tego, większość pozostałych firm z tej piętnastki zanotowała dwucyfrowe, trzycyfrowe, a nawet czterocyfrowe wzrosty. A mimo to po 11 miesiącach obecnego roku amerykański producent nadal pozostaje zdecydowanie największym dostawcą elektryków na krajowy rynek ze sprzedażą o ponad 35% przewyższającą wynik drugiego w tej kategorii rynkowego gracza, którym dość niespodziewanie został chiński BYD.
Jeszcze po 11 miesiącach 2024 roku Tesla była bezapelacyjnym dominatorem polskiego rynku samochodów elektrycznych mając ponad 27% udziałów w rejestracjach nowych elektryków. Drugi pod tym względem Mercedes mógł pochwalić się udziałami na poziomie ponad 9%, a więc ponad trzykrotnie mniejszymi, a trzecie Volvo miało 8,4% udziałów. Te trzy marki, a także BMW, były jedynymi, których sprzedaż w okresie styczeń-listopad 2024 roku przekroczyła tysiąc egzemplarzy.
Tymczasem, jak wynika z najnowszych dostępnych danych IBRM Samar za 11 miesięcy 2025 roku, w ciągu ostatnich 12 miesięcy na polskim rynku samochodów elektrycznych nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi.
Po pierwsze, łączna liczba rejestracji wzrosła w tym okresie aż o 140% do ponad 35,6 tys. sztuk w porównaniu do 14,8 tys. sztuk rok wcześniej, do czego przyczynił się w dużej mierze zmodyfikowany program dopłat do zakupu samochodów elektrycznych „NaszEauto”. Dzięki temu poziom tysiąca sprzedanych elektryków – zamiast czterech firm sprzed roku – osiągnęło aż trzynastu różnych producentów.
Po drugie, na kolejnym miejscu na liście najchętniej kupowanych przez Polaków marek znalazł się chiński koncern BYD, który wprawdzie niedawno wyprzedził Teslę jako największy dostawca elektryków w skali globalnej, ale na polskim rynku do tej pory spisywał się raczej słabo. Dość powiedzieć, że po 11 miesiącach minionego roku BYD dysponował w segmencie elektryków udziałami na poziomie 0,92%, co dawało mu dopiero 20. pozycję w Polsce za takimi dostawcami, jak Fiat, Mini, Porsche czy również chińskie MG. W ciągu zaledwie roku jego sprzedaż poszybowała z niespełna 140 samochodów do blisko ponad 2,9 tys., a jego udział w rynku przekroczył 8%.
Wreszcie po trzecie, udziały rynkowe Tesli, czyli dotychczasowego absolutnego lidera, poszybowały w odwrotnym kierunku spadając z ponad 27% do zaledwie 11%. Wprawdzie jeśli chodzi o liczby bezwzględne sprzedaż Tesli w Polsce nie zanotowała jakiejś spektakularnej katastrofy, bo zmniejszyła się o nieco ponad 3% (albo inaczej 138 sztuk), ale ze względu na jednoczesne olbrzymie wzrosty większości najpoważniejszych konkurentów Tesla nie jest już dominatorem rynku, a stała się liderem z coraz większym trudem odpierającym ataki rosnących w siłę pozostałych graczy. I nie jest wcale przesądzone, że uda jej się obronić tę pozycję na koniec 2025 roku. A jeśli tendencje rynkowe nie ulegną zmianie, w 2026 roku będziemy mieli nowego lidera.
Wśród 15 najpopularniejszych marek po 11 miesiącach 2025 roku, Tesla była jedyną, która zanotowała spadek sprzedaży z 4069 do 3931 samochodów. Cała pozostała czternastka ma na koncie spektakularne wzrosty, częściowo, ale nie we wszystkich przypadkach, wynikające z wyjątkowo niskiej bazy sprzed roku. Tylko w odniesieniu do dwóch firm te wzrosty były dwucyfrowe: Mercedes zwiększył sprzedaż o 48% (z 1362 do 2027 sztuk), a i tak zjechał na liście z 2. na 6. miejsce, a Kia o 73,5% (z 891 do 1546 sztuk), co przełożyło się na spadek z 6. na 10. pozycję w rankingu marek. Większość pozostałych producentów z tego grona rosła trzycyfrowo, od dynamiki rzędu 145% w przypadku BMW czy 158% dla Audi, aż po 559% w przypadku Mini i Skody. Jednak w czterech przypadkach mieliśmy do czynienia ze wzrostami jeszcze bardziej spektakularnymi. Citroen, dzięki niewielkiej bazie i ofensywie modelu e-C3, zwiększył sprzedaż o
1274% awansując z miejsca 19. na 7. Podobnie było w przypadku Forda, który głównie za sprawą modelu Explorer zwiększył sprzedaż o 1528% i podskoczył w rankingu z 22. miejsca na 8. Jednak największe wrażenie muszą robić osiągnięcia sprzedażowe jedynych w pierwszej piętnastce marek z Państwa Środka. Wspomniany wcześniej BYD urósł o 2034%, co pozwoliło mu na awans o 19 pozycji, z 21. na 2. miejsce. Z kolei dynamika sprzedaży osiągnięta przez markę Leapmotor na niebotycznym poziomie… 25757%, to efekt zaledwie 7 sprzedanych samochodów po 11 miesiącach 2024 roku i 1810 w tym roku. To dało awans z 36. pozycji na 9.
Wszystko to sprawiło, że tegoroczny ranking najlepiej sprzedających się marek elektryków wygląda zupełnie inaczej niż rok temu. Ciekawostką jest fakt, że jedynym producentem w pierwszej trzydziestce, który zachował taką samą pozycję jak rok wcześniej jest Tesla. Wśród wszystkich pozostałych dostawców miały miejsce przetasowania uwzględniające zarówno spektakularne wzrosty (oprócz wymienionych powyżej także Jeep, który powędrował o 8 pozycji w górę czy Omoda – awans o 15 miejsc), jak i dramatyczne spadki. Tu wskazać trzeba przede wszystkim Volvo (spadek o 14 pozycji), Volkswagena (spadek o 9 miejsc), Nissana (spadek o 16 miejsc) oraz MG (spadek o 15 miejsc).
Ranking najlepiej sprzedających się marek samochodów elektrycznych w Polsce (I-XI 2025)
(sprzedaż i udział w rynku)

Z jeszcze większym przetasowaniem niż w przypadku najpopularniejszych marek, mieliśmy do czynienia w rankingu najlepiej sprzedających się modeli elektrycznych aut. W pierwszej piętnastce pozostało jedynie 5 modeli sprzed roku, co pokazuje, że rynek wciąż znajduje się w fazie dynamicznego wzrostu. Pozycję lidera zdołał zachować Model Y Tesli, którego sprzedaż nawet nieznacznie wzrosła w ciągu 11 miesięcy tego roku osiągając dokładnie 2246 egzemplarzy (+10,7% r/r). Jednak jego udział w rynku spadł ponad dwukrotnie, z blisko 14% do zaledwie 6,3%. Dla odmiany drugi flagowy model Tesli, czyli Model 3, z trudem utrzymał zajmowane rok wcześniej drugie miejsce po spadku sprzedaży o blisko 16,5%, z 1991 do 1663 egzemplarzy. Na trzeci stopień podium wdarł się natomiast – i trudno tu o jakiekolwiek inne określenie – Citroen e-C3, którego sprzedaż wyniosła 1599 sztuk, w porównaniu do… 8 sztuk rok wcześniej. Pozwoliło to na awans o – bagatela – 89 pozycji. Za ten spektakularny wzrost odpowiada agresywna sprzedaż i oferowanie tego auta w leasingu za ok. 200 zł brutto miesięcznie z uwzględnieniem dopłaty. Jeszcze większego wyczynu dokonał czwarty w rankingu BYD Dolphin Surf, którego w ogóle nie było jeszcze na rynku w okresie do końca listopada 2024 roku, a w ciągu 11 miesięcy obecnego roku znalazł 1577 nabywców, co dało awans o 124 pozycje. Piąty w zestawieniu Leapmotor T03 zrobił porównywalną karierę, jak e-C3, zwiększając sprzedaż z 7 sztuk do 1452 i awansując o 89 miejsc. A w pierwszej piętnastce mamy jeszcze dwa inne modele (Skoda Elroq, Hyundai Inster), których nie było na rynku rok temu, a które sprzedały się w ponad tysiącu lub przynajmniej kilkuset egzemplarzach. Jedyne, poza Teslą, modele, które utrzymały się w najlepszej piętnastce, choć większość z nich pogorszyła swoją pozycję, to Audi Q4 e-tron (6 miejsce, 2 w dół), Dacia Spring (11 miejsce, 2 w górę) oraz BMW X1 (15 miejsce, 4 w dół). Ciekawostką jest fakt, że w pierwszej trzydziestce tylko dwa modele zanotowały w minionym roku spadek sprzedaży: poza wspomnianą Teslą Model 3 było to Volvo EX30, którego dostarczono niemal o połowę mniej niż rok wcześniej (566 sztuk wobec 1064). Efektem był spadek z najniższego stopnia podium na dopiero 22 miejsce rankingu. W sumie aż 10 modeli wśród najpopularniejszych 30 to nowości na polskim rynku, których rok temu jeszcze nie było w sprzedaży, a 12, jeśli uwzględnić także Citroena i Leapmotor, których sprzedaż 12 miesięcy temu liczona była w pojedynczych sztukach. To niemal połowa.
Ranking najlepiej sprzedających się modeli samochodów elektrycznych w Polsce (I-XI 2025)
(liczba sprzedanych sztuk)

Eksperci wskazują, że samochody elektryczne przestają być postrzegane przez polskich kierowców jako dobro luksusowe, na które mało kto może sobie pozwolić. Jeszcze 2-3 lata temu taka percepcja była dość powszechna, czemu sprzyjał fakt, że większość dostępnych na rynku modeli elektryków stanowiły auta co najmniej z klasy średniej.
„Większość z 15 najpopularniejszych elektryków reprezentuje segment masowy, a ich cena zakupu jest niższa od średniej ceny samochodu sprzedawanego w Polsce. Może to świadczyć o tym, że elektryki są kupowane jako kolejne auto w gospodarstwie domowym, za czym przemawia też fakt, że część z nich to samochody typowo miejskie” – ocenia Marek Srębowaty, dyrektor ds. e-commerce w Superauto.pl.
Według niego, pojazdy z napędem elektrycznym przestają być dowodem zamożności właścicieli, a coraz częściej świadczą o ich ekonomicznym podejściu do użytkowania samochodu.
Problem jednak w tym, że tak jak dynamika wzrostu sprzedaży elektryków na polskim rynku gwałtownie wystrzeliła w ostatnich miesiącach (w październiku br. udział BEV w rejestracjach nowych samochodów osobowych wynosił rekordowe 9,1% w porównaniu do zaledwie 2,4% rok wcześniej), tak gwałtownie może polecieć w dół już za kolejnych kilka miesięcy. Wszystko dlatego, że środki przeznaczone na dopłaty do zakupu elektryków w programie „NaszEauto”, pozwalające kupującym zaoszczędzić nawet 40 tys. zł, powoli się wyczerpują. Według szacunków stowarzyszenia i portalu elektromobilni.pl, wynoszący 1,18 mld zł budżet programu najprawdopodobniej wyczerpie się na przełomie stycznia i lutego 2026 r., czyli na kilka miesięcy przed oficjalnym zakończeniem przyjmowania wniosków.
Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska, jak na razie obstaje przy tym, że finansowany z KPO program „NaszEauto” to ostatni program wsparcia zakupu samochodów elektrycznych.
„Na dzisiaj podtrzymuję deklarację, że program „NaszEauto” to ostatni program wsparcia, ale będziemy monitorować sytuację na rynku i patrzeć także na inne regulacje pojawiające się w Europie” – mówił niedawno Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska.
Może się zatem okazać, że „wystrzał” popularności elektryków w ostatnich miesiącach ma charakter krótkotrwały i w rok 2026 wejdziemy ponownie z rejestracjami na poziomie 3-4%.






