ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
sobota, 30 maja, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 MON: F-16 do modernizacji, FA-50 z coraz większymi problemami

MON: F-16 do modernizacji, FA-50 z coraz większymi problemami

Polskie F-16 zostaną objęte modernizacją MLU i doprowadzone do standardu F-16V. Modernizacja ta jest spóźniona przynajmniej o 5 lat i tym bardziej potrzebna, że na jaw zaczynają wychodzić problemy nietrafionego zakupu FA-50.

Amerykańska agencja ds. współpracy obronnej Defense Security Cooperation Agency (DSCA) poinformowała, iż Departament Stanu udzielił zgody na przeprowadzenie w ramach procedury Foreign Military Sales (FMS), obejmującej sprzęt i wyposażenie wojskowe znajdujące się obecnie na stanie amerykańskich Sił Zbrojnych, modernizacji tzw. połówkowej Midlife Upgrade (MLU) 48 polskich samolotów wielozadaniowych F-16 C/D Jastrząb do wersji V (Viper). Jest to najnowsza wersja F-16 używana obecnie przez jednostki USAF. Koszt modernizacji obejmującej zakup wyposażenia, urządzeń, uzbrojenia ćwiczebnego i bojowego oraz usług szkoleniowych, serwisowych i utrzymania obliczono na 7 mld dolarów, czyli 28,25 mld zł netto. Jednak ponieważ sporo jest w ofercie elementów opcjonalnych, raczej Polska tyle nie zapłaci i wartość ostateczna umowy będzie niższa.

A ta modernizacja jest nie tyle potrzebna, ile niezbędna i już sporo spóźniona. W kwietniu 2003 r. Polska zamówiła w USA w ramach programu Peace Sky 48 wielozadaniowych maszyn F-16C/D Block 52+ (Advanced) z czego 36 było w wersji jednomiejscowej F-16C, zaś 12 w dwumiejscowej F-16D. Ostateczna wartość kontraktu wyniosła 3,532 mld dolarów, ale podpisano też umowy kredytowe i offsetu. Samoloty dostarczono w latach 2006-2008. Żadna z maszyn nie została do tej pory utracona, ale też przez 20 lat nie przeszły one praktycznie żadnej modernizacji. A samoloty te obecnie stanowią zrąb polskich Sił Powietrznych wobec stopniowego wykruszania się MiGów-29.

Zaczynając więc od zwiększenia możliwości działania tych maszyn – stara stacja radiolokacyjna  AN/APG-68(V)9 zostanie wymieniona na nową AN/APG-83 SABR, wprowadzona zostanie nowa platforma nawigacyjna, zostaną wymienione komputery misji i systemów uzbrojenia, wprowadzone jego nowe rodzaje, jak np. możliwość podwieszania bomb szybujących, których odpaleniem można będzie sterować za pomocą nowych hełmów misji JHMCS II, zainstalowane nowe systemy ECM i inne walki radioelektronicznej. Pomyślano też o dokupieniu komponentów na wymianę i niemal wszystkie nowo instalowane komponenty mają rezerwę w postaci nadmiarowych 10 sztuk „na magazyn”. Zakupiono też niewielką ilość uzbrojenia testowego, jak np. pociski manewrujące AGM-158 JASSM, pociski rakietowe walki powietrznej AIM-9X Block II Sidewinder czy bomby SDBI/II , prawdopodobne w celu wypróbowania ostatecznej konfiguracji zmodernizowanych samolotów oraz dokumentację techniczną i usługi szkoleniowe, wsparcia i logistyki.

Tym razem, inaczej niż w pierwotnej umowie zakupu offsetu raczej nie będzie, choć go nie wykluczono. Jednak jest wątpliwe czy będzie on przedmiotem negocjacji między głównym wykonawcą modernizacji, czyli koncernem Lockheed Martin, a polskim zamawiającym. Ostateczna umowa wykonawcza, która wyjaśni wszystkie aspekty zamówienia, powinna zostać podpisana na przełomie 2024 i 2025 roku

Jak bardzo jest ona potrzebna świadczą narastające problemy wokół FA-50. Póki co, Polska otrzymała 12 maszyn w wersji FA-50GF (Gap Filler), czyli praktycznie szkolnych FA-50Block 10 z ograniczonymi możliwościami bojowymi. Następne 36 miało być w docelowej wersji FA-50PL, ale zanosi się na duże problemy właśnie z tymi maszynami. Technicznie mają to być przystosowane do polskich wymagań płatowce FA-50 Block 20, ale właśnie jest problem z owym przystosowaniem. Zapomniano bowiem powiedzieć stronie polskiej, że niektóre rodzaje uzbrojenia i urządzeń, których integracji zażyczyliśmy sobie w FA-50PL wymagają zgody strony amerykańskiej, a ta z udzieleniem zgody się nie spieszy…

W efekcie sami Koreańczycy przyznali w czasie wizyty studyjnej polskich mediów w KAI, że co prawda dostawy samolotów FA-50PL miały rozpocząć się w IV kw. 2025 roku, ale nie nastąpią w ogóle w 2025 roku. Być może zaczną się w II półroczu 2026 roku, być może bliżej końca tego roku. Wszystko zależy od tempa udzielania zgód na integrację systemów nawigacyjnych i łączności oraz uzbrojenia, jak np. AIM-9X Sidewinder. Wiadomo już, że pocisk rakietowy powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM, który miał dodawać sporo do wartości bojowej samolotu, zintegrowany z FA-50 raczej nie będzie. Za to nie ma problemów z radiolokatorem PhantomStrike, ponieważ jest on dostępny w trybie sprzedaży komercyjnej DCS a nie w trybie FMS i pojawi się w KAI I połowie 2025 roku, co potwierdził w rozmowie z polskimi dziennikarzami szef zespołu konstruktorskiego KAI, Cha Jae Byoung.

W tym momencie już komuś powinna zapalić się w MON czerwona lampka, bowiem taka informacja oznacza, że w najnowszych maszynach polskich Sił Powietrznych instalowane będzie urządzenie AESA parametrami pracy mocno odbiegające od radarów AESA instalowanych na samolotach bojowych USAF, Navy i Marines, czy maszynach produkcji naszych zachodnioeuropejskich sojuszników. Zresztą nieoficjalnie słychać głosy, że radary AESA instalowane w zmodernizowanych francuskich Mirage 2000-5F są lepsze od radarów PhantomStrike. A są to maszyny zmodernizowane dobrych kilka lat temu.

Co wiec otrzymamy? 36 maszyn z pewnymi możliwościami bojowymi, jednak mogących wykonywać zadania raczej na obszarze pozbawionym przeciwdziałania lotnictwa nieprzyjaciela i przy ograniczonych możliwościach jego obrony przeciwlotniczej. W dodatku FA-50PL przenosi 4,5 tony uzbrojenia na 4 węzłach podwieszeń w tym trzech o udźwigu ponad tony, czyli nowoczesnych i ciężkich środków bojowych za wiele na niego nie załaduje, a ciężkich pocisków manewrujących w ogóle podwiesić się nie da. Na koniec wiadomo już, że FA-50 otrzymamy po dwóch latach od podpisania kontraktu, czyli moglibyśmy równie dobrze zamówić mniejszą ilość F-16V o daleko większych możliwościach bojowych i samoloty te dostalibyśmy po takim samym czasie. A przecież FA-50 zamawiane były pod hasłem „nie mamy czasu”.

KAI doskonale przy tym zdaje sobie sprawę czym jest ten samolot. W czasie wizyty studyjnej polskich mediów  Korei menadżerowie koncernu stwierdzili wprost – jest to maszyna o bardzo dobrym stosunku kosztu do uzbrojenia dla państw, których nie stać na skomplikowane samoloty bojowe najnowszej generacji. Wymieniono przy okazji Bułgarię, Rumunię i Słowację, jednak żaden z tych krajów nie deklarował ostatnio, że chciałby zakupić takie maszyny. Oczywiście jest pewne zastosowanie, w którym FA-50PL będą bezkonkurencyjne – stosunkowo tanie utrzymywanie nawyków przez pilotów nowoczesnych maszyn bojowych, jak F-35 tzw. wylatywanie godzin. Pytanie czy do tego trzeba było zamawiać tak wiele FA-50 i za tak duże pieniądze.