ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
czwartek, 28 maja, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Raport ISBiznes.pl: USA wycofują się z Europy łatając braki sprzętu i amunicji

Raport ISBiznes.pl: USA wycofują się z Europy łatając braki sprzętu i amunicji

Stany Zjednoczone planują znaczne ograniczenie wsparcia dla europejskich sojuszników, jeśli nastąpiłby kryzys lub stan zagrożenia. Oficjalnie przyczyny tego stanu rzeczy są polityczne, ale analitycy twierdzą, że powodem może być niemal absolutne opróżnienie magazynów podręcznych i mobilizacyjnych z uzbrojenia i amunicji w efekcie Wojny w Zatoce.

Jak poinformował „Der Spiegel”, USA znacznie zmniejszy dostępną dla sojuszników pulę maszyn wielozadaniowych, okrętów wojennych i powietrznych tankowców, a także maszyn dowodzenia w powietrzu i rozpoznania.

Po chaosie, jaki wywołała najpierw decyzja wycofania z rotacji 4500 żołnierzy amerykańskich z Polski, a później obietnica przysłania na rotację do naszego kraju następnych 5000 żołnierzy oraz ostrej i głośnej krytyce prezydenta USA Donalda Trumpa pod adresem europejskich sojuszników za zbyt niskie wydatki na siły zbrojne, niektóre kraje europejskie obawiają się, że Waszyngton może wycofać się z NATO.

Dodatkowo napięcia w Sojuszu wzmaga powracająca kwestia Grenlandii duńskiego terytorium zamorskiego i szczególnych ambicji Donalda Trumpa przejęcia kontroli nad tą wyspą. Sama wojna w Zatoce dzieli NATO – Trump ostro skrytykował europejskich sojuszników za brak militarnego wsparcia w ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz dla żeglugi, zaś sekretarz obrony Pete Hegseth stwierdził, że ponieważ Cieśnina Ormuz jest ważniejsza dla Europejczyków niż dla USA, to Europa sama, bez pomocy USA powinna wymusić jej otwarcie.

Alexander Velez-Green, wysłanik Hegsetha, miał poinformować w drugiej połowie maja przywódców europejskich państw NATO o planie zmniejszenia wsparcia oraz zmniejszeniu dostępnych środków wojskowych na wypadek kryzysu w Europie.

W liczbach redukcja ta ma objąć 50% bombowców strategicznych, 30% myśliwców i wielozadaniowych, około ¼ niszczycieli mniej, zaś liczba wspierających Europejczyków okrętów podwodnych spadnie do zera. Amerykanie dostarczą także niewielką liczbę dronów uzbrojonych i nie zamierzają wysyłać do Europy żadnych dronów rozpoznawczych. Stany Zjednoczone mają przedstawić dalsze szczegóły na konferencji poświęconej tworzeniu sił zbrojnych na początku czerwca.

Europejscy członkowie NATO odnosząc się do tej informacji stwierdzili poprzez rzeczniczkę organizacji, że „nastąpiło nadmierne poleganie” na Stanach Zjednoczonych w planowaniu sił NATO. Obecnie wraz ze wzrostem inwestycji europejskich członków NATO i Kanady w obronę zmieni się planowanie i podział obowiązków w organizacji. NATO ma stać się „bardziej europejskie”.

Tymczasem think-tank CSIS – Centrum Strategicznych Studiów Międzynarodowych – zauważył, że przyczyna obecnego wycofywania się Amerykanów z Europy może być nie tyle polityczna – choć polityka odgrywa w niej sporą rolę – ile czysto militarna. Według danych think-tanku Stany Zjednoczone będą potrzebowały co najmniej trzech lat by przywrócić stany zasobów magazynowych kluczowych rodzajów uzbrojenia i sprzętu do poziomu sprzed wojny z Iranem w Zatoce Perskiej.

Analitycy CSIS ostrzegają, że wyczerpanie stanów magazynowych stworzyło okno podatności na potencjalny konflikt na zachodnim Pacyfiku. Czas potrzebny na odbudowę tych zapasów stał się zatem poważnym problemem”. Przyznali jednak, że USA mają wystarczającą liczbę amunicji strzeleckiej, artyleryjskiej i rakietowej „na każdy prawdopodobny scenariusz wojny z Iranem”, ale prawdopodobnie nie na konflikt pełnoskalowy.

Według Centralnego Dowództwa USA podczas operacji Epic Fury porażono ponad 12 tys. celów. Spowodowało to znaczący spadek zapasów pocisków rakietowych Tomahawk Land Attack Missiles (TLAM), a także dwóch kluczowych pocisków przechwytujących: THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) i Patriot.

CSIS ocenia, że w trakcie operacji wystrzelono ponad 1000 pocisków Tomahawk. Tymczasem w czasie ostatniej dekady nie zamawiano ich więcej niż 86 rocznie. Uzupełnianie zapasów potrwa więc do 2030 lub 2031 roku. W przypadku pocisków THAAD, których wystrzelono 290, uzupełnienie stanów magazynowych zakończy się dopiero w połowie lub pod koniec 2029 roku.

Oficjalnie nie ma żadnych danych dotyczących zużycia poszczególnych rodzajów amunicji i strat w sprzęcie wskutek operacji bojowych w trakcie fazy operacyjnej Wojny w Zatoce Perskiej trwającej do wejścia w życie zawieszenia broni między Waszyngtonem a Teheranem 7 kwietnia. Jednak Jules Hurst III, pełniący obowiązki kontrolera Departamentu Obrony, powiedział kongresmanom na początku maja, że jak do tej pory wojna kosztowała około 29 mld dolarów i suma ta nadal rośnie.

Ale, jak twierdzą autorzy raportu, obecnym problemem „nie są pieniądze, ale czas”, bowiem rozbudowa złożonych zdolności produkcyjnych sprzętu nowoczesnej amunicji, zwłaszcza rakietowej, wymaga czasu.

„W związku z tym przez kilka lat będzie istniało okno podatności na ataki zanim zapasy powrócą do poprzednich poziomów, a kolejne kilka lat, zanim osiągną poziom pożądany przez planistów wojennych” – stwierdzono w raporcie, choć jak dodano, nie oznacza to, że „państwo wrogie”, czyli najbardziej Chiny, będzie gotowe na natychmiastowe jej wykorzystanie.

„Chiny doskonale zdają sobie sprawę, że nie mają żadnego doświadczenia bojowego w ostatnich latach i że wypadły słabo w swojej ostatniej wojnie z Wietnamem w 1979 roku. Ta różnica w doświadczeniu może utrzymać odstraszanie do czasu przywrócenia zapasów amunicji” – zauważono.

Jak powiedziała „Military Times” zastępca rzecznika prasowego Białego Domu Anna Kelly, „​​armia USA ma więcej niż wystarczającą ilość amunicji i zapasów, aby zrealizować wszystkie strategiczne cele prezydenta Trumpa i nie tylko”.

Jednak oczywiście nie obyło się bez politycznych przytyków maskujących sytuację sprzętowo-amunicyjną.

„Mimo to prezydent namawiał naszych dostawców broni do ciągłej produkcji większej ilości broni wyprodukowanej w Ameryce, która jest najlepsza na świecie. Demokraci zniszczyli nasze wojsko, ale prezydent Trump je odbudował. Analfabeci z think tanków nie rozumieją poufnych informacji i nie mają pojęcia o czym mówią” – dodała.

Emerytowany lt .gen Mark Hertling określił tę całą sytuację krótko „w biurze prasowym Białego Domu siedzą idioci”.

Problem bowiem w tym, że obecne działania administracji Trumpa można określić tylko mianem „wioski potemkinowskiej”. Prezydent dwa tygodnie temu spotkał się z kadrą kierowniczą głównych dostawców broni – w tym BAE Systems, Boeinga, Honeywell Aerospace, L3Harris Missile Solutions, Lockheed Martin, Northrop Grumman i Raytheon. Na spotkaniu tym zażądał „natychmiastowego zwiększenia mocy produkcyjnych,” i jak napisał potem na Truth Social, wszyscy prezesi „zgodzili się na czterokrotne zwiększenie produkcji broni klasy «Exquisite», ponieważ chcemy jak najszybciej osiągnąć najwyższy poziom produkcji”. Natychmiast poparł go sekretarz obrony Pete Hegseth, który najpierw przyznał, że uzupełnienie arsenału Pentagonu zajmie „miesiące i lata” zależnie od systemu, który ma być produkowany, ale po oświadczeniu Trumpa powiedział, że „ten proces już trwa”.

„Producenci sprzętu obronnego inwestują w nowe zakłady, nowe linie produkcyjne, dzięki czemu broń będzie powstawała szybciej niż kiedykolwiek” – stwierdził Hegseth podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu.

Jednak za gromkimi deklaracjami nie poszła żadna nowa umowa wykonawcza, przeciwnie, poziomy produkcji sprzętu i amunicji zostaną ustalone dopiero przy nowym budżecie, jak przyznają to sami urzędnicy resortu obrony. Bez kontraktów nikt nie postawi nowej linii produkcyjnej, tak więc obietnice – jeśli padły – zostaną tylko obietnicami.