Sopot, 12.10.2013 (ISBnews) – Interwencjonizm, szczególnie państwowy, jest niebezpieczny dla rozwoju społeczeństwa i biznesu. Ich zdaniem, konieczne jest konsultowanie wszelkich decyzji z praktykami, przedsiębiorcami, uznali uczestnicy panelu „Nowy interwencjonizm” podczas EFNI 2023. Agencja ISBnews jest patronem medialnym Forum.
„Jak co roku, MFW opublikował nowy raport o stanie gospodarki, z którego wynika m.in., że rośnie rola państw stosujących interwencjonizm. Dotyczy to szczególnie rynku energii, rolnictwa i finansowego” – powiedział przewodniczący rady nadzorczej City Handlowego Sławomir Sikora podczas panelu.
Wskazał, że niezbędna jest dokładna analiza tego zjawiska zarówno od strony praktycznej, jak i teoretycznej. Nie można bowiem doprowadzić do przechylenia szali regulacyjnej na jedną ze stron.
„Według mnie, interwencjonizmu, choć czasami potrzebnego, jak podczas COVID-19, jest za dużo. Często nie jest właściwie skierowany, działa wręcz na szkodę przedsiębiorców” – powiedział szef rady nadzorczej Grupy Ergis Marek Górski.
Jego zdaniem, jest to szczególnie niebezpieczne, gdy dotyczy interwencjonizmu państwowego i może dotyczyć, lub nawet sprzyjać, spółkom z udziałem skarbu państwa. To może rodzić pytania o równość konkurencji wobec prawa itp. Nie można także bezrefleksyjnie ulegać ideologiom np. ochrony przyrody za wszelką cenę.
„Aktów prawnych powstaje niestety dużo i nie mam nadziei na zmianę tego trendu. Nie myśli się o przedsiębiorcach, konieczności zapoznania się ze zmianami, późniejszego wdrożenia i oczywiście kosztów z tym związanych” – dodał radca prawny GWLAW Piotr Grabowski.
Według niego, optymalnie byłoby móc planować strategie podatkowe klientów w perspektywie dziesięcioleci, a nie z dnia na dzień. Ale – jak podkreślił – jest to mało realne.
„Przykre jest to, że nieprofesjonaliści komplikują życie profesjonalistom. Choć zdarzają się oczywiście sytuacje, gdy zmiany bywają pozytywne” – podkreślił.
Natomiast przewodnicząca Rady Głównej Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz zwróciła uwagę, że po każdym głębokim kryzysie, jak np. wojny, zawsze pojawiało się wspólne myślenie o rozwiązaniach innych niż nacjonalizm, interwencjonizm, centralne sterowanie.
„I teraz, po pandemii, wydawało się, że nastąpi podobny trend, poszukiwanie wspólnych rozwiązań. Niestety, państwa zaczęły myśleć o sobie, o własnym interesie. Co gorsza, globalne instytucje, jak WHO czy WTO, nie sprostały zadaniu, uznając dominującą rolę państw” – wskazała.
Bochniarz uważa, że właściwą ścieżką jest obecnie poszukiwanie nieszablonowych rozwiązań, a nie zwiększanie roli państwa. To prowadzi bowiem do przysłowiowego zderzenia z górą lodową.
„Potrzebujemy partnerów, a nie zwierzchników i podwładnych. Konieczne jest zachowanie równowagi między państwem, biznesem, ale także koniecznością nakładów na ochronę przyrody. Problem leży w polityce, a często biznes nie jest równorzędnym partnerem w tej rozgrywce” – podkreślił ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego Andrzej K. Koźmiński.
„Europa, by się rozwijać, by stawać się konkurencyjna, musi wsłuchać się w głos biznesu, musi konsultować strategie, akty prawne czy regulacje dotyczące sądownictwa” – podsumował Sikora.
(ISBnews)


