Kim Dzong Un, rządzący Koreą Północną, zdymisjonował szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Korei Północnej wzywając do „intensywniejszych” przygotowań do wojny, zwiększenia produkcji broni i rozszerzenia ćwiczeń wojskowych. Analitycy ten wzrost napięcia wiążą z wizytami rosyjskiego szefa resortu obrony Siergieja Szojgu i delegacji chińskiego resortu spraw zagranicznych. Jednocześnie wyszło na jaw, że hackerzy Kima przynajmniej przez pół roku włamywali się do baz danych największej rosyjskiej firmy rakietowej.
Ogłoszenie dymisji nastąpiło na spotkaniu Centralnej Komisji Wojskowej, gdzie „omówiono plany działań, które odstraszą wrogów Korei Północnej”. Kim Dzong Un zdecydował, że „sam ujmie w ręce ster armii”, a w kwestiach bieżących generała armii Paka Su Il, który pełnił swoją funkcję przez 7 miesięcy, zastąpi generał armii Ri Yong Gil, który wcześniej pełnił funkcję ministra obrony kraju oraz najwyższego dowódcy wojskowego dla wojsk lądowych, Marynarki Wojennej i Sił Powietrznych (poza Siłami Strategicznymi wyposażonymi w broń jądrową). Generał Ri był już szefem sztabu armii, ale zdążył także doświadczyć niełaski dyktatora, kiedy został zastąpiony w 2016 roku. Jego zwolnienie i późniejsza nieobecność na oficjalnych wydarzeniach wywołały w Korei Południowej spekulacje, że go stracono. Jednak odzyskał zaufanie Kim Dzong Una w wyniku samokrytyki i pojawił się ponownie już oficjalnie kilka miesięcy później
Kim wyznaczył nowe cele w zakresie rozbudowy broni – jak podała oficjalna północnokoreańska agencja prasowa KCNA. Prawdopodobnie chodzi o pociski rakietowe, zwłaszcza dalekiego zasięgu oraz rozwijanie pociski manewrujące. Wiąże się to z tym, że na początku sierpnia odwiedził zakłady produkujące uzbrojenie, zwłaszcza rakiety i wezwał do wytwarzania większej liczby silników rakietowych, artylerii i innej broni, zaś zdjęcia opublikowane przez KCNA pokazały, że Kim wskazuje na mapie Seul i obszary otaczające stolicę Korei Południowej, jako „obszary wrogie”. Nie jest to nowością, reżim północnokoreański od dawna zapowiadał, że miasta Korei Południowej będą „pierwszym celem ataku” w przyszłej wojnie.
Kim wezwał także siły zbrojne, do prowadzenia „stałych i długotrwałych” ćwiczeń, zwłaszcza z najnowszą bronią, aby „poznać ją całkowicie” i utrzymać gotowość do walki. Jednocześnie zapowiedział 9 września paradę milicji z okazji 75. rocznicy Dnia Powstania Republiki. Korea Północna ma kilkanaście grup paramilitarnych, których używa do wzmacniania swoich sił zbrojnych.
Analitycy wiążą ten wzrost napięcia z wizytą 26 lipca ministra Obrony Rosji Siergieja Szojgu. Szojgu przebywał w Pjongjangu z okazji 70. rocznicy wojny koreańskiej. Była to pierwsza wizyta rosyjskiego ministra obrony w Korei Północnej od rozpadu Związku Radzieckiego w 1991 roku.
Szef MON Rosji miał rozmawiać o „współpracy w dziedzinie obronności” pomiędzy Rosją i Koreą Północną w rzeczywistości zaś o dostawach do Rosji amunicji artyleryjskiej 152 mm, 122 mm i rakiet niekierowanych 122 mm. Nieoficjalnie mówiono, iż Rosja była także bardzo zainteresowana czołgami podstawowymi Ch’ŏnma-ho III/IV stanowiącymi modyfikacje rosyjskich T-62, zbliżone do T-62M. Rosjanie chcieli kupić ich od razu „kilkaset sztuk” w zamian za dostawy żywności. Koreańczycy nie zgodzili się na to, by „nie osłabiać własnej obronności”, ale analitycy uważają, że doszło do innych ustaleń. W grę prawdopodobnie wchodziło świadome wywołanie napięcia na Półwyspie Koreańskim, by odciągnąć uwagę Stanów Zjednoczonych wspomagających Ukrainę od Europy Wschodniej.
Za koreańską wstrzemięźliwością w kontaktach z Rosjanami miały stać Chiny, konkretnie zaś delegacja resortu spraw zagranicznych rządu chińskiego przebywająca w Korei Północnej dokładnie w takim samym terminie, w którym przebywała tam ministerialna delegacja rosyjska. Chińczycy mieli obiecać Kimowi nowe dostawy żywności. Sami, mimo werbalnego wsparcia dla Rosji, nie wspomagają jej ani amunicją, ani sprzętem wojskowym. Mimo trwających od roku wysiłków dyplomacji rosyjskiej nie zgodziły się na takie wsparcie dla rosyjskiej inwazji.
Stany Zjednoczone i Korea Południowa mają odbyć ćwiczenia wojskowe między 21 a 24 sierpnia, które Północ w swojej propagandzie przedstawia jako zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.
Jednocześnie wyszło na jaw, iż duże postępy w technice rakietowej, jakie osiągnęła w ciągu ostatnich dwóch lat Korea Północna, spowodowane były włamaniami hackerskimi do baz danych firm zbrojeniowych „najlepszego sojusznika”, czyli Rosji. Grupy cyberszpiegowskie powiązane z rządem Korei Północnej, które badacze bezpieczeństwa nazywają ScarCruft i Lazarus, potajemnie zainstalowały cyfrowe backdoory w systemach NPO Maszinostrojenije. Jak ujawnili zarówno rosyjscy, jak i zachodni analitycy bezpieczeństwa, włamania do sieci NPO trwały przez co najmniej 5 miesięcy w zeszłym roku, zdarzały się także w obecnym.
NPO Maszinostrojenije mające swoje biura badawczo-rozwojowe w Reutowie, małym miasteczku na obrzeżach Moskwy, jest największą rosyjską firmą projektowania, prototypowania i wdrażania nowych typów rakiet – od niekierowanych po jednostki międzykontynentalne. Działała także jako pionier w opracowywaniu pocisków hipersonicznych, technologii satelitarnych i uzbrojenia balistycznego nowszej generacji. Firma była także głównym producentem satelitów dla rosyjskiego programu kosmicznego oraz jako dostawcą pocisków manewrujących.
Wiadomo też, że po włamaniach Pjongjang ogłosił kilka istotnych zmian w swoim programie pocisków balistycznych. Przy czym nie jest jasne, czy miało to związek z tymi włamaniami, ale zauważano, że pojawiły się w koreańskich pociskach nowe elementy konstrukcyjne, inne przekonstruowano, zaczęto też budować pociski manewrujące „nowej generacji”.
Według danych technicznych włamania rozpoczęły się mniej więcej pod koniec 2021 r. i trwały do maja 2022 r., kiedy to Rosjanie mieli wykryć obecność hackerów. Nie do końca jednak – pojedyncze włamania miały zdarzać sie jeszcze w obecnym roku.
Według Toma Hegla, badacza bezpieczeństwa w amerykańskiej firmie SentinelOne zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym, hakerzy przebili się przy użyciu backdoorów i malware do środowiska IT firmy, co dało im możliwość odczytywania ruchu e-mail, przechodzenia między sieciami i wydobywania danych.
„Te odkrycia dostarczają wglądu w tajne operacje cybernetyczne, które tradycyjnie pozostają ukryte przed publiczną kontrolą lub po prostu nigdy nie są wychwytywane przez ofiary” – powiedział agencji Reuters Hegel.
Zespół analityków bezpieczeństwa SentinelOne dowiedział się o włamaniu po odkryciu, że pracownik IT w NPO przypadkowo ujawnił wewnętrzną komunikację swojej firmy podczas próby zbadania północnokoreańskiego ataku, przesyłając dowody na prywatny portal używany przez badaczy cyberbezpieczeństwa na całym świecie. Dwaj niezależni eksperci ds. bezpieczeństwa komputerowego, Nicholas Weaver i Matt Tait, przejrzeli ujawnioną treść wiadomości e-mail i potwierdzili jej autentyczność. Analitycy zweryfikowali połączenie, porównując podpisy kryptograficzne wiadomości e-mail z zestawem kluczy używanych w NPO Maszinostrojenije.
„Jestem głęboko przekonany, że dane są autentyczne. Sposób ujawnienia informacji był absolutnie przezabawną pomyłką” – powiedział Weaver agencji Reuters.
Za włamaniem może stać tylko Korea Północna ponieważ cyberszpiedzy ponownie wykorzystali wcześniej znane złośliwe oprogramowanie i złośliwą infrastrukturę skonfigurowaną do przeprowadzania innych włamań.
Analitycy uważają, że Północni Koreańczycy byli bardzo zainteresowani hipersonicznym pociskiem „Zirkon” (Cyrkon) opracowanym przez NPO Maszinostrojenije. Jak oświadczył w 2019 roku prezydent Rosji Władimir Putin, ten „obiecujący nowy produkt” miał być zdolny do poruszania się z prędkością około dziewięciokrotnie większą niż prędkość dźwięku.
Jak stwierdził Markus Schiller, europejski ekspert rakietowy, który badał pomoc zagraniczną dla programu rakietowego Korei Północnej „zainteresowanie to nie znaczy od razu skopiowanie”.
„Samo zdobywanie planów nie pomoże zbytnio w zbudowaniu takich rzeczy. Ale od NPO można się wiele nauczyć” – zauważył.
Eksperci uważają także, iż dla ludzi Kima interesujący może być sam rosyjski proces używania i bezpiecznego składowania paliwa rakietowego, zwłaszcza paliwa stałego. W zeszłym miesiącu Korea Północna wystrzeliła testowo Hwasong-18 i jest to pierwszy z jej międzykontynentalnych pocisków balistycznych wykorzystujących paliwo stałe.
Zastosowanie paliwa stałego może pozwolić na szybsze rozmieszczenie pocisków podczas wojny, bo użycie go nie wymaga tankowania na wyrzutni, przez co pociski są trudniejsze do wyśledzenia i zniszczenia przed wystrzeleniem. Z drugiej strony NPO Maszinostrojenije wytwarza pocisk międzykontynentalny SS-19. Jest on tankowany w fabryce i szczelnie zamknięty w procesie znanym jako „ampulizacja”, co także umożliwia szybkie wykorzystanie. Dotąd Koreańczycy nie stosowali ampulizacji, prawdopodobnie ten proces był dla nich zbyt trudny do zastosowania.
„Trudno to zrobić, ponieważ paliwo rakietowe, zwłaszcza utleniacz, jest bardzo żrące. Tymczasem pod koniec 2021 roku Korea nagle zastosowała ampulizację” – powiedział Jeffrey Lewis, analityk systemów rakietowych w James Martin Center for Nonproliferation Studies.
„Rosjanie z tymi włamaniami stracili tak naprawdę duży argument przetargowy dla Koreańczyków w rozmowach o dostawach broni i amunicji – technologię rakietową, którą ci bardzo się interesowali. Teraz nie mają już zbyt wiele do zaoferowania. Może technologie lotnicze. Ale kto wie czy Koreańczycy już się do rosyjskich baz danych nie włamują, żeby po prostu je sobie wziąć” – powiedział ISBiznes.pl analityk militarny związany z siłami zbrojnymi.






