Ledwie odeszliśmy od świątecznych stołów a niedługo już myśli nasze będą się kierować w stronę majówki. Kto by miał w tym wiosennym czasie głowę do inwestycji? Cóż, my nimi żyjemy nieustannie, świątek, piątek czy niedziela – po prostu to lubimy. Doceniając ciekawe dane jakie napłynęły z kalendarza makroekonomicznego w ostatnim tygodniu, płynnie przechodzimy do ich podsumowania.
Środka zostały opublikowane jako pierwsze i wydaje się, że były dużym zaskoczeniem dla analityków. W momencie, kiedy niemal cały świat ma ból głowy związany z problemem inflacyjnym, w Chinach jakby obowiązywały inne reguły gry. Narodowe Biuro Statystyczne w Chinach (NBS) ogłosiło, że inflacja CPI w marcu wyniosła 0,7% w ujęciu rocznym, był to poziom najniższy od półtora roku. Wynik ten był niższy od oczekiwanego przez analityków rynkowych odczytu na poziomie 1%. Indeks cen producentów w kraju spadł o 2,5% w ujęciu rocznym, co było zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów.
Kolejne dane zapowiadały ciąg dalszy niespodzianek. W marcu eksport z Państwa Środka wzrósł aż o 14,8% rok do roku, podczas gdy oczekiwano spadku o 7%. To pierwszy tak pozytywny sygnał, tym bardziej, że wiele gospodarek azjatyckich zmagało się ze spadkami eksportu w tym czasie. Wynik jest tym bardziej ciekawy, ponieważ wcześniej mieliśmy 5 miesięcy spadku tych danych w Chinach.
Za wcześnie, by mówić o trwałej poprawie, ponieważ dane nie są jednoznaczne, jednak warto bacznie się przyglądać kolejnym odczytom. Bilans handlu zagranicznego wyniósł 88,2 mld dol. Kolejne dane, które mogą wnieść więcej światła, pojawią się już w przyszłym tygodniu, poznamy wtedy informacje o PKB, sprzedaży detalicznej oraz produkcji przemysłowej.
Pomimo ciekawych danych z Państwa Środka, to co najciekawsze w poprzednim tygodniu było jeszcze przed nami. Na świecie oczy inwestorów zwrócone były na rynek amerykański. Najważniejszą informacją tygodnia były dane o inflacji konsumenckiej w USA, która spadła o cały punkt procentowy z 6% do 5% r/r – wynika z danych opublikowanych przez Biuro Statystyk Pracy (ang. Bureau of Labor Statistics, BLS). Był to już dziewiąty z rzędu spadek rocznej dynamiki CPI w Stanach Zjednoczonych po tym, jak czerwcowy odczyt na poziomie 9,1% był najwyższy od 41 lat. Analitycy oczekiwali, że będzie to poziom 5,2%. Warto odnotować, że główny wskaźnik inflacji zrównał się ze stopą procentową Fedu, która w marcu została podniesiona do 4,75-5,0 proc. Dynamika w ujęciu miesięcznym amerykańskiego indeksu cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) wyniosła 0,1% względem wzrostu o 0,4% w lutym. Konsensus rynkowy zakładał odczyt na poziomie 0,2 proc. m/m.
Inflacja bazowa, czyli nieuwzględniająca cen żywności, paliw i energii, przyspieszyła z 5,5 proc. do 5,6 proc., jednak ten odczyt był zgodny z prognozami. W ujęciu miesięcznym inflacja bazowa wyhamowała jednak z 0,5 proc. do 0,4 proc. W przypadku „głównego” wskaźnika CPI w Stanach Zjednoczonych od 9 miesięcy zaobserwować można zdecydowany trend dezinflacyjny, jednak inflacja bazowa cały czas pozostaje nadal wysoka, co jest powodem do zmartwień inwestorów, ponieważ może stanowić dla Fedu argument przeciwko rezygnacji z kolejnej podwyżki stóp na posiedzeniu 2-3 maja. Rynek na ten moment zakłada jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych przez Fed. Bardzo ważne pytanie dotyczy również tego, jak długo stopy pozostaną na wyższym poziomie.
W czwartek zostały opublikowane dane o cenach producentów, które spadły mocniej niż zakładały prognozy: inflacja PPI wyniosła 2,7% wobec oczekiwanych 3%. Rynki akcyjne zareagowały pozytywnie na te dane, wspierając dezinflacyjną narrację utrzymującą się na rynku od pewnego czasu. Dane, jakie napływały przez cały tydzień, były źródłem osłabiania się dolara. Kurs USD względem PLN przebił dołek z początku lutego br. i znalazł się najniżej od ok. 12 miesięcy. W piątek amerykańska waluta nieco odzyskała blask po „jastrzębich” komentarzach Christophera Wallera z Fed, którego zdaniem być może potrzeba będzie jeszcze więcej podwyżek, niż jedna, o której wspominaliśmy wcześniej. Dolara wspomógł również najnowszy odczyt Indeksu nastrojów Uniwersytetu Michigan za kwiecień, który wyniósł 63,5 pkt, wobec oczekiwań na poziomie 62,2 pkt oraz przy poprzednim odczycie na poziomie 62 pkt.
W najbliższych tygodniach uwaga inwestorów będzie skupiona pomiędzy wynikami kwartalnymi, których sezon publikacji rozpoczął się właśnie informacjami płynącymi z sektora bankowego oraz danymi makro, w których inwestorzy będą starali się odnaleźć odpowiedź na temat tego, jakie będą kolejne decyzje ze strony Fed.






