Ostatni tydzień był szczególnie bogaty w wydarzenia natury geopolitycznej. Wypełniały one przestrzeń medialną, pozostawiając mało miejsca dla kolejnych danych jakie napływały z rynku.
Oczywiście numerem jeden była transmitowana na cały świat informacja o niespodziewanej oraz zdecydowanie symbolicznej 10-godzinnej podróży pociągiem prezydenta USA do Kijowa. Sposób zorganizowania oraz przeprowadzenia tego wydarzenia w tajemnicy przed światem pewnie kiedyś posłuży scenarzystom do napisania ciekawej fabuły sensacyjnej, jednak dziś ważniejsze było przesłanie wizyty Joe Bidena w Kijowie. W ten, bez wątpienia, spektakularny sposób zostało okazane wsparcie USA dla Ukrainy, której wielkiej odwagi i waleczności jesteśmy świadkami już od ponad roku. Twardą deklaracją potwierdzone zostało „niezachwiane i niesłabnące zaangażowanie we wsparcie obrony demokracji, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy”. Podczas wizyty zostały również ogłoszone kolejne pakiety pomocy wojskowej, niezbędnej dla walki Dawida z Goliatem, który być może stoi na glinianych nogach, ale te nogi wciąż mocno tupią. Wizyta w Warszawie naszym zdaniem wcale nie stała się tłem, jak niektórzy uważają, a nazwa naszego kraju i stolicy odmieniana była we wszystkich mediach światowych. W przemówieniu Bidena znalazły się mocno zaakcentowane partnerstwo i bezpieczeństwo. Wciąż tli się nadzieja na zakończenie wojny w tym roku.
Tymczasem na Dalekim Wschodzie, na posiedzeniu biura politycznego w Chinach Xi Jinping raz po raz uderzał słowami w USA. Prezydent Chin zaapelował o położenie większego nacisku na rozwój, aby jak najszybciej uniezależnić się od technologii importowanych z krajów rozwiniętych. Chiny wyraźnie szukają swojego interesu. Z pewnością chcą wykorzystać optymalnie dla siebie całą sytuację bez względu na koszty ponoszone przez inne kraje. Ich brak obiektywizmu z pewnością nie dziwi. Bez wątpienia mogą mieć ogromny wpływ na dalszy los wojny w Ukrainie. Na dziś wydają się nam być naturalnym kandydatem na negocjatora miedzy Ukrainą a Rosją, ale czy zechcą na poważnie się tego podjąć? Czas pokaże. Chiński plan pokojowy na razie zostaje jedynie apelem podbitym interesami gospodarczymi. Można powiedzieć, że dobre i to. Miejmy nadzieję, że sytuacja będzie się rozwijać ku pokojowi na świecie a Chiny nie zdecydują się na tragiczny pomysł dozbrajania Rosji. To wykluczyłoby ich z pozycji negocjatora, a co gorsze pogrzebałoby wszelkie nadzieje na szybkie zakończenie konfliktu, który by znów eskalował.
I na koniec rzut okiem na wydarzenia w Rosji. Putin zawiesił działanie ostatniego traktatu nuklearnego ze Stanami Zjednoczonymi. Traktat New START, bo o nim mowa, miał na celu redukcję arsenałów nuklearnych. Decyzja ta spotkała się z jednoznacznym komentarzem ONZ wskazującym na pilną potrzebę podjęcia wszelkich wysiłków prowadzących do dialogu w tym zakresie. Sprawa jest niepokojąca.
Inwestorzy w środę oczekiwali opublikowania protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC w dniach 31 stycznia – 1 lutego. W protokole znajdziemy potwierdzenie, że nadal obawy o inflację są wysokie. Przedstawiciele Rezerwy Federalnej wskazali, że istnieją oznaki spadku inflacji, ale nie na zadowalającym poziomie. Kolejne dane do strawienia przez optymistów to odczyt inflacji bazowej PCE, kluczowej dla polityki monetarnej Fed. Inflacja bazowa PCE wzrosła o 4,7% i przekroczyła oczekiwania rynkowe na poziomie 4,3%. Jest to wyraźny sygnał, że stopy procentowe prawdopodobnie będą musiały być wyższe przez dłuższy czas.
Sentyment na rynku osłabiły jeszcze komentarze członków Fed, Philipa Jeffersona i Loretty Mester, która wskazała, że przy ekstremalnie napiętym rynku pracy ryzyko zrobienia zbyt mało przez bank centralny przewyższa aktualnie ryzyko zrobienia zbyt dużo. Poziomy kontraktów futures na stopę funduszy federalnych (główna stopa Fed) wzrosły w piątek po publikacji raportu o PCE, wyceniając koniec cyklu podwyżek stóp procentowych w przedziale 5,25%-5,50%. Za nami również comiesięczny odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan, który urósł do poziomu 67 pkt. z 64,9 pkt. w styczniu. Oczekiwano 66,4 pkt. Przypomnijmy, że indeks ten powstaje na bazie ankiety skierowanej do około 500 obywateli USA. Wynik wskazuje na nastroje konsumenckie w oparciu o 5 prostych pytań. Efektem tych informacji był umacniający się dolar, który skorzystał również na wstępnych odczytach indeksu koniunktury PMI. Zarówno usługi, jak i przemysł w Stanach Zjednoczonych radziły sobie lepiej od oczekiwań. Mamy wrażenie, że na dobre rozpoczęła się gra o podwyżkę stóp w marcu na poziomie 50 punktów bazowych.
Sytuacja na naszym rodzimym parkiecie robi się również ciekawsza. Po mocnym odbiciu z przełomu roku w zasadzie nie ma już śladu. W ciągu ostatniego miesiąca spadki się powiększyły, spychając WIG20 w okolice 1800 pkt. W naszej ocenie kierunek zmiany wynika bardziej z korelacji z rynkami bazowymi niż z danych makroekonomicznych w kraju. W ostatnim tygodniu zostały opublikowane dane polskiej gospodarki, w których wyraźnie widać hamowanie koniunktury. Najpierw rozczarował polski przemysł – w styczniu produkcja w sektorze przyspieszyła, ale nie tak mocno, jak prognozowano. Produkcja wzrosła z 1 do 2,6 proc. w ujęciu rocznym, jednak konsensus prognoz rynkowych zakładał odczyt na poziomie aż 4,2 proc. r/r. W styczniu okazało się także, że po raz pierwszy od lutego 2021 r. spadła w Polsce sprzedaż detaliczna. Spadek wyniósł 0,3 proc. w ujęciu rocznym i aż 23,1 proc. w skali miesiąca. Konsensus prognoz ekonomistów zakładał wzrost sprzedaży detalicznej w cenach stałych o 0,8 proc. r/r i spadek o 22,3 proc. m/m. Niewiele lepiej wypadł sektor budowlany, gdzie produkcja w skali roku wzrosła o 2,4 proc., ale skurczyła się aż o 55,1 proc. w skali miesiąca. Ekonomiści oczekiwali spadku na poziomie 3,2 proc. r/r oraz 57,3 proc. m/m.
W czasach dużej niepewności geopolitycznej oraz wysokiej inflacji bardziej niż kiedykolwiek trzeba pamiętać o szerokiej dywersyfikacji portfela. W pierwszej kolejności warto zadbać o globalny zasięg swoich inwestycji. Można to uzyskać wykorzystując całą gamę produktów inwestujących na świecie.
Flagowym rozwiązaniem tego typu jest choćby #PekaoStrategiiGlobalnejkonserwatywny. Trzeba jednak być świadomym, że inwestowanie ma szanse spełnić swoją rolę tylko, jeśli dobrze zarządzamy swoimi emocjami jako inwestorzy. Trzymanie się założonego horyzontu inwestycyjnego, cierpliwość, konsekwencja i wytrwałość poparta systematycznością inwestowania nawet przy przejściowych stratach, są niezbędnymi elementami skutecznej inwestycyjnej strategii.
Daniel Rybiec, Pekao TFI






