Pierwszym tematem rozmów ministra gospodarki Niemiec Roberta Habecka oraz ministra gospodarki i finansów Francji Bruno Le Maire w Waszyngtonie będzie umowa Unia Europejska – USA w kwestii wspólnego przeciwdziałania próbom powstania kartelu producentów metali ziem rzadkich. Próby takie zaczynają się w Azji, chętne są zwłaszcza Chiny i Indonezja.
Habeck i Le Maire mają się spotkać w Waszyngtonie z sekretarz skarbu USA Janet Yellen, urzędnikami administracji Joe’go Bidena, jak np. z reprezentantką ds. handlu USA Katherine Tai i sekretarzem ds. handlu Giną Raimondo oraz politykami Kongresu zarówno spośród Demokratów, jak i Republikanów. Według informacji mediów, m.in. NBC i Financial Times, pojawiła się w USA i UE inicjatywa stworzenia „klubu metali ziem rzadkich” obejmującego Unię Europejską, USA i Wlk. Brytanię. Z jednej strony łączyłby on wysiłki Unii i USA oraz Wlk. Brytanii w celu zmniejszenia zależności od dostawców, nie dopuszczając do silnej wzajemnej konkurencji, z drugiej zaś – uniemożliwił im kartelizację i podnoszenie cen. Dodatkowym bonusem ważnym zwłaszcza dla Unii i Brytyjczyków byłoby uniknięcie ściągania zielonych inwestycji z Europy na podstawie rabatów i dofinansowań zawartych w „Inflation Reduction Act” (IRA).
„Inflation Reduction Act” ma teoretycznie na celu rozwój amerykańskiego przemysłu i obniżenie inflacji poprzez inwestowanie w krajową produkcję energii, zwłaszcza jeśli chodzi o czystą energię. Jednak ustawa ta może zaszkodzić europejskim, zarówno unijnym jak i angielskim, firmom rozwijającym zielonej technologie. Na przykład znalazł się w niej zapis, że pewna ilość komponentów lub zastosowanych metali ziem rzadkich do pojazdów elektrycznych pochodziła ze Stanów Zjednoczonych lub z krajów, które mają z nimi umowę o wolnym handlu, która obecnie nie obejmuje Europy.
Jak donosi Wall Street Journal, to Habeck zaproponował utworzenie wraz z USA „klubu metali ziem rzadkich”. Miałby ona na celu dywersyfikację dostaw surowców i samych tych metali oraz znalezienie sposobów na zmniejszenie zależności od krajów takich jak Chiny, które są kluczowym dostawcą niektórych z nich, jak np. lit, kobalt, nikiel, skand, a nawet grafitu, wykorzystywanego w przemyśle zaawansowanych technologii.
Według Financial Times kolejnym celem wizyty jest zapewnienie europejskim firmom równoważności regulacyjnej z producentami amerykańskimi, jeśli chodzi o zielone technologie, aby nie były one wyłączone z wydatków subsydiowanych na podstawie IRA.
Jak powiedział Le Maire celem rozmów jest zapewnienie „włączenia jak największej liczby podmiotów europejskich w ramy IRA, aby mogły one korzystać z ulg podatkowych i subsydiów, które zostaną przyznane producentom amerykańskim”. „Myślę o pojazdach elektrycznych, bateriach, krytycznych dla ich wytwarzania materiałach” – dodał.
Komisja Europejska zaproponowała w zeszłym roku europejską ustawę o surowcach krytycznych, zwłaszcza metalach ziem rzadkich, co miało wyznaczyć wspólne europejskie ramy dla kwestii metali ziem rzadkich kluczowych w wielu branżach zaawansowanych technologii.
„Lit i pierwiastki ziem rzadkich wkrótce będą ważniejsze niż ropa i gaz. Nasze zapotrzebowanie na same metale ziem rzadkich wzrośnie pięciokrotnie do 2030 r. Musimy unikać ponownego uzależnienia, tak jak to było z ropą i gazem” – powiedziała przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.
Szefowa Komisji Europejskiej wskazała co prawda na Chiny z „quasi-monopolem na metale ziem rzadkich i magnesy neodymowe”, ale wiadomo, że w tle jest także Rosja. Metale zim rzadkich z kombinatu Norilsk Nikiel i kilku innych firm pozostających pod kontrolą rosyjskich oligarchów były znacznymi dostawcami np. niklu, wanadu, czy litu dla europejskiego przemysłu i choć obecnie uznaje się sprawę rosyjskich dostaw za zamkniętą, europejski przemysł wyraźnie odczuwa ich brak. Podobnie jak postępowanie Chińczyków, którzy systematycznie podnoszą ceny swoich dostaw, nawet nie troszcząc się o umotywowanie tych podwyżek.
Celem Europejskiej Ustawy o Surowcach Krytycznych będzie stworzenie europejskiej sieci agencji surowcowych i podjęcie działań w celu zaspokojenia w jak największym stopniu europejskiego zapotrzebowania na minerały krytyczne ze źródeł lokalnych.
– Co najmniej 30% zapotrzebowania UE na rafinowany lit powinno pochodzić z UE do 2030 r. – powiedziała Von der Leyen. Według źródeł przemysłowych następne 20-25% można osiągnąć przez stworzenie prężnej branży przerobu złomu elektronicznego, ale będzie to wymagało dotacji z UE na jej rozwój.
Tymczasem Indonezja chce wykorzystać swoją pozycję największego światowego producenta niklu, aby stworzyć kartel z innymi podobnie działającymi krajami z rozwiniętym wydobyciem metali ziem rzadkich i podobnie jak OPEC połączy siły w celu kontrolowania światowego rynku tych metali. Podobne inicjatywy przedstawiały pod koniec zeszłego roku Chiny, ale mniejsze państwa Azji bojąc się ich zbyt wielkich ambicji politycznych na razie do propozycji się nie odniosły.
Tymczasem, jak wprost pisze prasa europejska i amerykańska, m.in WSJ i FT, USA i Unia mają instrumenty, które mogą powściągnąć te „nazbyt wybujałe polityczne ambicje” niektórych krajów Azji. Jest to m.in. Rada ds. Handlu i Technologii USA-UE (TTC), forum powołane w celu koordynowania transatlantyckiego podejścia do globalnego handlu, kwestii gospodarczych i technologicznych między tymi dwoma państwami.
Sekretarz ds. handlu Gina Raimondo skomentowała ustalenia poczynione w ramach TTC w zakresie łańcuchów dostaw półprzewodników, zgodnie z oświadczeniem Departamentu Handlu, powołując się na zapisy dotyczące promowania działań sektora prywatnego oraz wymiany informacji na temat potencjalnych zakłóceń będących przedmiotem wspólnego zainteresowania w łańcuchu dostaw półprzewodników. Jej zdaniem wspólnie działania Unii i USA są obecnie „niezbędne a nawet konieczne, ze względu na rozchwianie rynku po stronie dostawców”. Amerykanie mówią wprost – żadnego kartelu nie będzie, nie dopuścimy do tego – twierdzi NBC. Można więc przypuścić, że „klub metali ziem rzadkich” powstanie i zacznie działać jeszcze w obecnym roku.






