Pekao TFI: Pomostem do skomentowania ostatnich wydarzeń są decyzje banków centralnych

Za nami już pierwszy miesiąc nowego roku, który minął pod znakiem zielonego koloru na większości parkietów światowych. W minionym tygodniu nie zabrakło danych i informacji, które wpłynęły na emocje. Za chwilę próba uporządkowania ich w pewien logiczny, czytelny i prosty sposób, który pozwoli z odpowiednim dystansem oceniać to, co się wydarzyło na rynkach.

Naturalnym pomostem pomiędzy poprzednim komentarzem rynkowym a dzisiejszym są informacje o decyzjach głównych banków centralnych okraszonych komentarzami ich szefów. Konferencje Jerome Powella (Fed), Christine Legarde (EBC) i Andrew Bailey’a (Bank Anglii), jak zwykle zostawiają analitykom miejsce do interpretacji. Jednak tym razem informacji, które mogły spowodować niezły ból głowy i głębokie refleksje w przewidywaniu dalszych kierunków na rynkach, było zdecydowanie więcej. Wspomnę chociażby o wynikach publikowanych przez amerykańskich technologicznych gigantów czy publikacji stopy bezrobocia w USA. Również tematy geopolityczne „wzniosły się” dosłownie na poziom 18 tysięcy „metrologów” zmieniając kalendarze wizytowe dwóch mocarstw – ale o tym na koniec dzisiejszego komentarza.

Inwestorzy wyczekiwali w ostatnich dniach sygnałów potwierdzających kapitulację banków centralnych, która to narracja była paliwem napędzającym imponujące wzrosty na giełdach na początku roku praktycznie na większości rynków. Warto odnotować bardzo słabe zachowanie się lidera wzrostów w 2022 roku, czyli giełdy tureckiej, która w styczniu straciła kilkanaście procent. Ku uciesze inwestorów, amerykański bank centralny (Fed) nie zaskoczył i zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe w USA o 25 pkt. Warto zwrócić uwagę, że po serii zdecydowanych ruchów w górę w poprzednich miesiącach, ten wydaje się już dużo bardziej skromny, spokojny i przypomina działanie z poprzednich lat, które rynek może interpretować jako bliskie zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych, wyceniając jeszcze tylko jedną podwyżkę. Niestety dla zwolenników teorii szybkiego końca podwyżek, Fed w oświadczeniu faktycznie wspomniał o nieco niższych wskaźnikach inflacji, ale zdecydowanie nie zmienił centralnych wytycznych polityki pieniężnej. Ktoś dowcipnie sparafrazował znany tytuł sztuki Becketta „Czekając na Pivota”, co dobrze oddaje aktualną sytuację. Powell powtórzył, że „zadanie nie zostało jeszcze wykonane” a dalsze kroki są jeszcze potrzebne. Trudno nie odnieść wrażenia, że informacje z amerykańskiego rynku pracy, podane w piątek, które były zaskakująco mocne (spadek stopy bezrobocia z 3,5% do 3,4%, najniższego poziomu od 1969 roku), mogą wspierać słuszność tych słów lub przynajmniej być źródłem dalszej nutki niepewności co do kierunku. W akordy kończące akt cyklu podwyżek wkradła się nuta, która może zwiastować kontynuację sezonu.  

Dużą zgodność z danymi z rynku pracy wykazał opublikowany indeks ISM dla usług w USA, będący na poziomie 55,2 pkt. Indeks jest zdecydowanie powyżej oczekiwań, które były na poziomie 50,4 pkt. Menadżerowie lepiej oceniają perspektywę swojego biznesu, czego efektem jest wzrost zatrudnienia, nawet w takich sektorach jak gastronomia, który zazwyczaj w styczniu słabo się prezentował.

Dużymi krokami zbliżamy się do fazy schyłkowej sezonu publikowania wyników kwartalnych przez spółki w USA. Pomimo rozczarowujących wyników najważniejszych spółek sektora technologicznego (Apple, Alphabet i Amazon), w końcowym podsumowaniu warto zauważyć, że firmy raczej nie oczekiwały agresywnych spadków swojego biznesu, co może być dużym zaskoczeniem dla rynku i wsparciem scenariusza miękkiego lądowania. Po takich danych pytanie pozostaje niezmiennie i od kilku miesięcy takie samo: czy faktycznie rynek będzie jeszcze zaskoczony jastrzębim podejściem Fed? Można by powiedzieć, że pojawiło się bardzo dużo nowych danych, które nic nie zmieniły na naszej szachownicy i nadal elastyczność, przyrównana do umiejętności wspomnianego tydzień temu Jean-Claude Van Damme, będzie na wagę złota.

EBC zdecydował o poziomie stóp procentowych w strefie euro. W tym przypadku również nie było żadnych niespodzianek dla inwestorów, koszt pieniądza został podniesiony o 50 pkt bazowych (do poziomu 3%), zgodnie z oczekiwaniami. Na konferencji prasowej szefowa EBC Christine Lagarde potwierdziła, że w marcu stopy procentowe ponownie pójdą w górę o 50 pkt. baz., a kolejne podwyżki będą już mniejsze i uzależnione od sytuacji makroekonomicznej. Warto w tym momencie podkreślić, że EBC znajduje się w trudniejszej sytuacji niż Fed, ma też bardziej skomplikowany system podejmowania decyzji, warto również pamiętać, że strefa euro jest mocniej zróżnicowana. Tym bardziej jasna komunikacja imponuje.

Uzupełniając temat wielkiej trójki, referencyjna stopa procentowa Banku Anglii została podniesiona z 3,50% do 4,00%, czyli o 50 punktów bazowych. To najwyższy poziom od października 2008 roku. W Anglii strajk goni strajk i pewnie znaczna część wyspiarzy ponownie zastanawia się nad rozlanym brexitowym mlekiem. Można odnieść wrażenie, że bazowym scenariuszem, który jeszcze kilka miesięcy temu nie miał zbyt wielu wyznawców, jest scenariusz stopniowej a nie szybkiej dezinflacji z finalnym miękkim lądowaniem i niestety ryzykiem powrotu do wysokich odczytów inflacyjnych. Taki scenariusz to ważny sygnał dla banków centralnych z naszego regionu. Przypomnijmy, że główne założenie NBP mówiło, że będzie miękkie lądowanie i dezinflacja bez konieczności pojawienia się w gospodarce głębszej recesji. To wydaje się idealny scenariusz i aż korci, aby się pod nim podpisać, ale czyż nie jest on zbyt idealny? Moje nastawienie, zgodnie z perspektywami na 2023 rok opublikowanymi na stronie www.pekaotfi.pl, do których zapoznania się przy kawie czy herbacie serdecznie zapraszam, preferuje ostrożność w kwestii bezwarunkowego dołączenia się do tego stanu euforii.

Spodziewam się pojawienia „sygnałów rozczarowań” w otaczających nas realiach gospodarczych, które stopniowo jednak ulegają pogorszeniu. Realia rosnących kosztów muszą odbić się na elementach kreujących fundamentalną wartość i zdolność kredytową spółek w najbliższych miesiącach. To raczej będzie działać jako katalizator do ewentualnych przecen na rynkach, ale nie wykluczam, że może się to przesunąć w czasie. Zakładając taki rozwój wypadków nadal warto roztropnie i z pokorą ściśle kontrolować ryzyko w portfelu i utrzymywać gotowość do otwarcia na ryzyko. Tak właśnie zrobiliśmy w #PekaoKompas i spokojnie czekamy na sygnały z rynku. W takich warunkach podkreślam wartość funduszy aktywnie zarządzanych oraz nieśmiertelną dywersyfikację.

Kolejnym efektem zaskakująco mocnych danych z amerykańskiego rynku pracy był skok rentowności obligacji, w tym 2-latek do 4,29% oraz 10-latek 3,52%. Polski rynek długu również podążał na północ za obligacjami w USA, jednak z punktu widzenia lokalnych wydarzeń nie bylibyśmy zaskoczeni korektą na obligacjach, której źródłem może być podaż obligacji w drugiej połowie lutego przez Ministerstwo (planowane są 2 aukcje) oraz dane o inflacji 15 lutego 2023 r. Traktuję jednak moje oczekiwania jako szanse do zwiększenia efektywności funduszy dłużnych. W takich warunkach, w celu zwiększenia komfortu, warto przypomnieć o rozłożeniu zakupów w czasie oraz o przygotowaniu się na różne scenariusze, czyli o ujęciu portfelowym, które również można znaleźć w takich programach jak #SuperBasket. Więcej informacji o programie TUTAJ.  

https://pekaotfi.pl/produkty/programy/super-basket.

Warunki uczestnictwa w programie dostępne są na www.pekao.com.pl (https://pekaotfi.pl/produkty/programy/super-basket).

W ostatnich dniach obiegła nas wiadomość o zestrzeleniu przez USA chińskiego balonu, który został zakwalifikowany jako szpiegowski, a jego przelot już zdążył namieszać w relacjach. Ministerstwo spraw zagranicznych Chin oświadczyło w niedzielę, że wyraża zdecydowane niezadowolenie i sprzeciw wobec użycia siły przez Stany Zjednoczone w celu zaatakowania ich statku powietrznego.

Warto przypomnieć również o kolejnej fazie presji finansowej na Rosję. Od 5 lutego zaczął obowiązywać kolejny pakiet sankcji a w nim m.in. zakaz importu z Rosji produktów rafineryjnych, takich jak olej napędowy, benzyna, a także oleje smarne, czy oleje opałowe.

Daniel Rybiec, Pekao TFI