ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
czwartek, 20 sierpnia, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: Były premier uniewinniony, ale wątpliwości Unii pozostają

Analiza ISBiznes.pl: Były premier uniewinniony, ale wątpliwości Unii pozostają

Andrej Babis, były premier Czech, miliarder, właściciel wielu firm FMCG i przetwórstwa spożywczego

Sąd w Pradze uniewinnił 9 stycznia z zarzutu oszustwa wartości 1,88 mln euro byłego premiera Czech Andreja Babisa. Polityk ten jest jednym z faworytów w wyborach prezydenckich. Jednak dla polityków UE były premier Czech jest przykładem „mieszania pieniędzy państwowych i unijnych z prywatnymi”. Animowane przez niego kampanie czarnego PR przeciw firmom produkującym żywność z Europy Środkowej, w tym polskim, wcale nie pomogły czeskim producentom, w tym związanym z samym Babisem.

W sprawie Babisa, byłego premiera, populistycznego miliardera, właściciela wielu firm głównie FMCG i przetwórstwa spożywczego prokurator wniósł o trzyletni wyrok w zawieszeniu oraz grzywnę w wysokości 10 mln koron czeskich. Sąd go jednak uniewinnił. Wyrok jest nieprawomocny, prokuratura zapowiedziała odwołanie.

Sprawa nadużyć zaczęła się jeszcze w latach 2007/2008 i dotyczyła kompleksu rolniczego o nazwie Bocianie Gniazdo (Capi Hnizdo), należącego do konglomeratu Agrofert składającego się z 250 firm. Został on rozparcelowany i przepisany na dzieci i na dalszą rodzinę polityka, aby mógł otrzymać dotacje unijne jako małe przedsiębiorstwo. W rezultacie Bocianie Gniazdo otrzymało 50 mln koron (ok. 2 mln euro) unijnej dotacji na wybudowanie centrum konferencyjnego niedaleko Pragi. Kiedy to się stało Agrofert przejął z powrotem firmę.

Dopatrzono się jednak nieprawidłowości. W czasie śledztwa Andrejowi Babisowi trzykrotnie wnioskowano o uchylanie immunitetu, zaś cała sprawa została przez praską prokuraturę skierowana do sądu dopiero w marcu br. Babis nigdy nie przyznał się do winy i wielokrotnie powtarzał, że stawiane mu zarzuty były motywowane politycznie. W trakcie śledztwa ustalono, że Bocianie Gniazdo nie mogło otrzymać wspomnianych pieniędzy – w rezultacie całą dotację zwrócono. I prawdopodobnie właśnie to przyczyniło się do wydania przez sąd wyroku uniewinniającego Babisa. Uniewinniona została również jego była współpracownica Jana Nagyova, która podpisała wniosek o dofinansowanie.

W uzasadnieniu sędzia Jan Sott stwierdził, iż działania Babisa „nie były przestępstwem”, ale jednocześnie odrzucił jego twierdzenie, że był prześladowany z powodu swojej działalności politycznej.

„NIEWINNY!” – napisał Babis na Twitterze po wyroku. „Bardzo się cieszę, że mamy niezależne sądownictwo i sąd potwierdził to, co powtarzałem od początku. Że jestem niewinny i nie zrobiłem nic nielegalnego” – dodał.

Wyrok ten przychodzi dla Babisa w najlepszym możliwym momencie. Polityk bowiem za kilka dni startuje w pierwszej turze wyborów prezydenckich i ma wielkie szanse na wygraną. Jego elektorat to przede wszystkim emeryci, osoby z wykształceniem podstawowym oraz tzw. niższa klasa średnia, dotknięta obecnym skokiem inflacji i rosnącymi kosztami życia. Kontrkandydaci to Danuse Nerudova, była rektor uniwersytetu i emerytowany generał armii Petr Pavel, były przewodniczący komitetu wojskowego NATO. Zarówno Pavel, jak i Nerudowa są popierani przez rząd i obecną koalicję rządową.

Premier Petr Fiala stwierdził natomiast, że trzeba zaakceptować werdykt niezależnego sądu.

„Co najważniejsze: prawdziwe bitwy polityczne w demokracjach toczą się podczas wyborów, a nie w salach sądowych” – napisał Fiala na Twitterze, prosząc Czechów by zagłosowali w nadchodzących wyborach. Nieoficjalnie wiadomo, że rządząca koalicja bardziej się skłania do poparcia Pavla, widząc w nim kandydata, który może zatrzymać Babisa. Podobnie twierdzą bukmacherzy projektując drugą turę Babis-Pavel.

Centroprawicowy ruch ANO Babisa, zwany jego „prywatną partią”, zajął po agresywnej kampanii wyborczej II miejsce w wyborach parlamentarnych 2013 r., eksponując zwłaszcza działania antykorupcyjne, jakie po uzyskaniu władzy zamierzał podjąć. Trafił do koalicji rządowej, zaś sam Babis został ministrem finansów. Kampania antykorupcyjna skończyła się falą oskarżeń polityków z prawej i lewej strony sceny politycznej, która przetoczyła się przez Czechy. Nic jednak z niej nie wynikło, ale umożliwiła wygranie wyborów przez ANO w 2017 r. i premierostwo Babisa.

Efektem jego rządów były największe od 1989 r. demonstracje w 2019 r., żądające jego dymisji w związku ze skandalami finansowymi, m.in. uzyskiwaniem dotacji unijnych przez kolejne spółki z jego imperium przy praktycznym zamknięciu możliwości uzyskiwania tych funduszy dla innych firm z tych samych branż. W Pradze mawiano, że „Babis wszedł do polityki milionerem a wyjdzie miliarderem i to za unijne euro”. W efekcie ANO po przegranych wyborach znalazło się w opozycji, a rządzi koalicja 5 partii, w dużej mierze połączonych niechęcią do tego ruchu.

Andrej Babis jest nielubiany na Zachodzie i w krajach Europy Środkowej. Jeden z niemieckich polityków z bezpośredniego otoczenia kanclerza Olafa Scholza nazwał go „typowym dla Wschodniej Europy przykładem, jak tamtejsi politycy mieszają pieniądze unijne z prywatnymi”. Ze względu na rozległe inwestycje w przemysł przetwórstwa spożywczego i FMCG, w czasach kiedy był zarówno ministrem finansów, jak i premierem, usiłował doprowadzić do sytuacji, w której wszelka konkurencja na rynku czeskim byłaby utrudniona, zaś Czesi kupowaliby tylko wyroby pochodzące z jego imperium przemysłowego. Babis nie ukrywał zwłaszcza niechęci do polskich eksporterów żywności, których uważał za największą konkurencję i których przy pomocy aparatu państwa starał się naginając prawo po prostu wyrzucić z czeskiego rynku.

W 2014 r., a więc już po zwycięstwie ANO w wyborach i wejściu Babisa do koalicji rządowej, czeskie służby weterynaryjne i fitosanitarne otrzymały instrukcję zalecającą dokładne kontrole żywności pochodzącej z Polski. Miała ona tytuł: „Nadzwyczajna kontrola bezpieczeństwa i jakości oraz oznaczenia wybranych rodzajów artykułów spożywczych pochodzących z Polski”. W efekcie czeski sanepid zatrzymał importowane z Polski mięso, herbatę Mokate i 5 mln polskich jaj. Babis odsłonił się  kiedy w jednym z programów czeskiej TV poproszony o skosztowanie polskiej kiełbasy, krzyknął: „Nie będę jadł tego polskiego gówna”. Efektem była cicha wojna handlowa, toczona do chwili obecnej, która doprowadziła do tego, iż towary branży spożywczej z Czech poza terenami przygranicznymi są nieliczne. Natomiast przyjęta przez czeski parlament pod wpływem ANO i partii prawicowych ustawa, głosząca iż ponad 50% żywności na tamtym rynku ma pochodzić od krajowych producentów spowodowała, że eksport do Czech stanowi 5% eksportu polskiej żywności – mniej niż do Włoch, Francji czy Holandii.

Byłemu premierowi Czech powinęła się jednak noga kiedy usiłował wprowadzić produkty spożywcze wytwarzane przez swoje firmy na rynki zachodnie, kosztem konkurentów z Europy Środkowej, zwłaszcza z Polski. Użył do tego kampanii czarnego PR-u. Odpowiedź uderzająca, m.in. w czeskie lovecke salami i piwo produkowane w firmach należących do Babisa, przyszła szybko. Rezultat tej „małej wojny handlowej” był paradoksalny: ilość towarów z krajów Europy Środkowej, takich jak Polska, państwa bałtyckie, Bułgaria czy Rumunia w sklepach i hipermarketach Europy Zachodniej – poza Niemcami – co prawda spadła, jednak czeskie kompletnie z nich zniknęły. Na całej wojnie skorzystali zaś Węgrzy, których czarny PR Babisa nie objął. Wprowadzili oni wiele towarów spożywczych, zwłaszcza w segmencie premium, na rynki państw skandynawskich, do Niemiec i Francji oraz Włoch, zwiększając eksport na te rynki.