ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
poniedziałek, 6 lipca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: EBC zwolnił, ale inflacja (gdzieniegdzie) przyspiesza

Analiza ISBiznes.pl: EBC zwolnił, ale inflacja (gdzieniegdzie) przyspiesza

Europejski Bank Centralny zdecydował 15 grudnia o zwolnieniu tempa podwyżek stóp procentowych, choć ostrzegł, że konieczne będzie jeszcze zacieśnienie polityki pieniężnej. Jakie może być tempo inflacji w Unii Europejskiej świadczyć może wypowiedź węgierskiego ministra rozwoju gospodarczego Martona Nagy, że inflacja na Węgrzech może w styczniu lub lutym osiągnąć 25-27% w ujęciu rocznym.

Europejski Bank Centralny podniósł oprocentowanie depozytów bankowych o 50 pkt. bazowych do 2%. Krok ten był logiczny i spodziewany po podwyżkach stóp zaserwowanych przez Rezerwę Federalną i Bank Anglii, ale tempo zdecydowanie niższe niż dwie ostatnie podwyżki o 75 pkt. proc. Inflacja bowiem nadal straszy w Unii Europejskiej, wywołana gwałtownym wzrostem kosztów energii po inwazji Rosji na Ukrainę i problemami z dostawami, spowodowanymi szybkim otwarciem gospodarek po pandemii COVID-19.

Co ciekawe, Europejski Bank Centralny przedstawił także plany zaprzestania zastępowania zapadających obligacji ze swojego portfela o wartości 5 bln euro (obecnie jest to 5,31 bln dol.). Zmniejszone zostaną o 15 mld euro miesięczne reinwestycje w programie skupu aktywów, poczynając od marca 2023r., zaś w lipcu podejmie się decyzje dotyczące tempa redukcji bilansu. Warto zauważyć, że dotychczasowa polityka spowodowała, że EBC został największym wierzycielem wielu rządów państw strefy euro. Teraz wzrosną długoterminowe koszty pożyczek, podobnie zresztą jak stało się to na początku obecnego roku w USA po decyzji FED.

Efekty już są – rentowność włoskich 10-letnich obligacji, które trafiały głównie do EBC, wzrosła o 31 pkt. bazowych do 4,19% w ciągu jednego dnia, co oznaczało najwyższą jednorazową zmianę od „covidowego” marca 2020 r. Z kolei rentowność niemieckich 10-letnich obligacji skarbowych ustaliła się na poziomie 2,087%, czyli najwyższym od listopada 2018 r.

„Redukcja bilansu EBC w połączeniu z oczekiwanym wzrostem emisji obligacji w związku z większymi potrzebami w zakresie wydatków fiskalnych w następstwie trwającego kryzysu energetycznego, może odnowić presję zwyżkową na obligacje skarbowe w strefie euro w przyszłym roku” – tak skomentował te decyzje dla agencji Reuters Daniele Antonucci, główny ekonomista Quintet Private Bank.

Europejski Bank Centralny przy tym do końca 2023 r. wskaże o ile planuje zmniejszyć płynność w sektorze bankowym, co ma kluczowe znaczenie przy określeniu jakie będą koszty finansowania dla banków, a co za tym idzie poziom stóp procentowych dla firm i gospodarstw domowych.

Tymczasem, według analityków cytowanych przez Bloomberg, presja cenowa w państwach UE może „w czasie liczonym w tygodniach” przekroczyć szczyt, na horyzoncie widoczna jest już recesja, a nowe prognozy – w tym prognozy samego Banku Centralnego – pokazują inflację powyżej celu EBC, który mówi o 2% do 2025 r. Nic więc dziwnego, że prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde, wspomina o zacieśnianiu polityki finansowej.

„Sądzimy, że stopy procentowe nadal będą musiały rosnąć znacząco i w stałym tempie. Na podstawie informacji, które mamy dzisiaj, przewiduje się wzrost o kolejne 50 pkt. bazowych na naszym następnym spotkaniu i być może na następnym, a może i później” – powiedziała Lagarde na konferencji prasowej banku, wyznaczając tym samym rytm przyszłych podwyżek. W efekcie, jak twierdzi „Financial Times”, rynki od razu wyceniły główną stopę depozytową na nieco ponad 3% w stosunku do wartości z lipca br. w porównaniu do 2,75% przed podwyżką.

Analityków zdziwiła też otwartość prezes EBC, w komentarzach dla CNBC padały nawet uwagi o „próbie uspokojenia rynków”, bowiem dotąd wszyscy przedstawiciele banku łącznie z Christine Lagarde twierdzili, że będą podejmować decyzje „na każdym spotkaniu, zależnie od danych”.

„Istnieje tu wewnętrzna sprzeczność, której nie da się  opisać słowami” – powiedział agencji Reuters Francesco Papadia, były najwyższy urzędnik EBC, który obecnie jest członkiem think tanku Bruegel.

Zdziwienie analityków budzi fakt, że jednocześnie prezes Lagarde przyznała, iż inflacja może być wyższa niż spodziewa się EBC, a to z powodu rządowych środków pomocowych mających skompensować szybki wzrost cen energii w 19 krajach Unii oraz rosnącej presji na wzrost płac m.in. z tego samego zresztą powodu.

Przy tym wszystkim według EBC bezrobocie na być „na niskim poziomie”, zaś nadchodząca recesja będzie prawdopodobnie „stosunkowo krótkotrwała i płytka”. Z tym pierwszym niezupełnie zgadzają się analitycy, wskazując, że szybko maleje liczba ofert pracy w krajach Europy Środkowej, jak Polska, Czechy czy Słowacja, co nie da się wytłumaczyć wchłonięciem przez gospodarki tych krajów uchodźców z Ukrainy. Bezrobocie więc może się w tych krajach zwiększyć co przełoży się na zwiększone migracje „za pracą” na Zachód, co znowu obciąży tamtejsze rynki pracy.

Firma usług finansowych Ebury, która przewidywała iż Europejski Bank Centralny spowolni tempo podwyżek, także uważa, że to jeszcze nie koniec cyklu inflacyjnego w Unii. Jak stwierdził Matthew Ryan, szef strategii rynkowej w Ebury: „w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, nie widać jeszcze wyraźnych oznak złagodzenia inflacji w strefie euro”.

„Może to zachęcić Radę Prezesów do podwyższenia stóp w 2023 r. bardziej niż Rezerwa Federalna – byłby to byczy sygnał dla euro” – dodał Ryan. Notowania euro wzrosły do 1,07 dolara, co stanowi najwyższy poziom od 6 miesięcy.

Jednak inflacja nadal straszy w Unii Europejskiej i to poza strefą euro. Najgorszym przypadkiem są tu Węgry. Jak powiedział 15 grudnia minister rozwoju gospodarczego Marton Nagy, w styczniu lub lutym inflacja w tym kraju może osiągnąć 25-27% w ujęciu rocznym, podniósł też listopadową prognozę wzrostu cen w przyszłym roku. Wtedy minister miał stwierdzić, iż do końca tego roku, inflacja osiągnie swój szczyt „na poziomie nieco niższym niż 25% rocznie”.

Co ciekawe, według państwowej agencji informacyjnej MTI, która miała zacytować słowa Nagya, inflacja w 2023 r. może wynieść 15-16%. Marton Nagy miał także stwierdzić, iż rząd dąży do osiągnięcia 3,5% deficytu budżetowego w 2023 r., co stanowiłoby znaczny spadek w porównaniu z tegorocznym deficytem wynoszącym 4,9%, ale także przewiduje spadek wzrostu PKB do 1,5% w 2023 r. W roku obecnym wzrost PKB osiągnął 5%.

Wysoka inflacja jest właśnie przyczyną, dla której rząd Viktora Orbana przedłużył do 30 kwietnia okres obowiązywania cen maksymalnych na podstawowe produkty spożywcze jak mleko, cukier, mąkę, olej roślinny, jajka i ziemniaki. Na Węgrzech zaczynają występować zjawiska typowe dla gospodarki niedoboru, jak kolejki, braki niektórych produktów czy szara strefa dla produktów objętych cenami urzędowymi.

Inflacja na Węgrzech wzrosła do 22,5% rocznie w listopadzie z 21,1% w październiku, do czego przyczyniły się właśnie rosnące ceny żywności i energii, mimo zapewnień premiera Orbana iż dzięki polityce rządu i jego osobiście „Węgry nie dotknie inflacja, jaka się stała udziałem innych krajów Unii Europejskiej”. Przy czym, w tym kontekście, jako przykład negatywny często wymieniana jest przez państwowe media Polska. Tymczasem wzrost cen już zmusił Narodowy Bank Węgier do podwyższenia stóp procentowych w październiku mimo spowolnienia gospodarczego, by powstrzymać deprecjację forinta.