ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
wtorek, 18 sierpnia, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Europejska branża zbrojeniowa idzie na dno. Winne Niemcy

Europejska branża zbrojeniowa idzie na dno. Winne Niemcy

Niemieckie kunktatorstwo w sprawie dostaw broni na Ukrainę oraz seria problemów dotyczących uzbrojenia pochodzącego od europejskich dostawców może zaszkodzić eurokoncernom zbrojeniowym. Najgroźniejsze dla ich reputacji są kwestie serwisu i utrzymania śmigłowca wielozadaniowego NH90. Niektórzy potencjalni odbiorcy poszukują już partnerów poza Europą – w Japonii

Odłożeniem w czasie głosowania nad dostarczeniem Ukrainie bojowych wozów piechoty i czołgów podstawowych i utrudnieniem zawartego już kontraktu na samobieżne haubice, niemiecka koalicja rządząca zadała kolejny cios europejskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, być może nawet o tym nie wiedząc. Polityczna obrona ostatnich szańców Ostpolitik przez SPD skończy się bowiem wyrugowaniem nie tylko niemieckiego, ale w ogóle europejskiego przemysłu zbrojeniowego z wielu rynków, zarówno w Europie, jak i poza nią. Zostanie on bowiem uznany za niewiarygodnego dostawcę, z przyczyn politycznych. Dodatkowo konto eurokoncernów obciążają poważne problemy z ich sztandarowymi produktami jak NH90 czy KTO Boxer oraz opóźnienia w kluczowych programach zbrojeniowych, przy czym tutaj znowu widać wyraźny wpływ niemieckiej polityki wewnętrznej.

Szef Airbus Helicopters apeluje do Europejczyków

Trudno nie nazwać inaczej, jak rozpaczliwą próbą ratowania sytuacji europejskiej branży zbrojeniowej, wystąpienia szefa Airbus Helicopters, Bruno Evena, który wezwał  Europę do wsparcia „własnego europejskiego przemysłu obronnego” i wprowadzenia go do krajowych programów modernizacji sprzętu wojskowego. Stało się to kilka tygodni po decyzji sześciu europejskich państw NATO, które chcą połączyć wysiłki w celu zdefiniowania przyszłych potrzeb transportowych w ramach sojuszniczego projektu zdolności wiropłatów nowej generacji (NGRC).

Przyczyną były także duże zamówienia Polski w zupełnie dotąd nie branym pod uwagę jako dostawca zaawansowanego sprzętu wojskowego dla krajów NATO producenta, jakim jest Korea Południowa oraz ujawnionymi problemami z flotą europejskich śmigłowców wsparcia pola walki – Tiger. Pozycję Airbusa pogarsza także udział w konsorcjum, którego sztandarowy projekt – śmigłowiec uniwersalnego zastosowania NH90 jest eliminowany z flot powietrznych użytkowników.

– Kiedy istnieje europejskie rozwiązanie, myślę, że bardzo ważne jest – i nie mam wątpliwości, że Niemcy przyjmują takie podejście – preferowanie europejskiego sprzętu: to właśnie Niemcy pokazały przez kilkadziesiąt lat z Tigerem i NH-90. Ściśle współpracujemy z niemieckim klientem, aby poprawić dostępność Tigera. Widzieliśmy wyniki  już kilka miesięcy temu – tak powiedział Bruno Even w wywiadzie dla agencji Reuters.

Even stwierdził, że „drzwi dla Niemiec do przyłączenia się do Francji i Hiszpanii w modernizacji Tiger Mk III pozostają otwarte”, ale ostro zareagował na sugestie, że Berlin może zamiast tego kupić Boeinga AH-64 Apache. „Nie wyobrażam sobie tego nawet przez sekundę”, powiedział.

Tymczasem polityka Niemiec w kwestii bądź co bądź europejskiego śmigłowca w opracowanie którego włożono miliardy euro jest co najmniej niejasna. Nie wyraziły one chęci by dołączyć do forsowanej przez Francję modernizacji Tigera do wariantu Mk.III, zaś to prestiżowa agencja analityczna i portal militarny Jane’s poinformowała w listopadzie 2021 r., że z Berlina wystosowano nieoficjalne zapytanie w sprawie dostępności AH-64E Guardian i to od razu w dużej liczbie. Stało się to niedługo przed decyzją o zamówieniu amerykańskich maszyn wielozadaniowych F-35, co ostatecznie pogrzebało szanse europejskiego samolotu Eurofighter EF2000, który miał być zmodernizowany do wariantu wielozadaniowego, co interesowało Włochów, Hiszpanów i Brytyjczyków. Nieoficjalne źródła przynajmniej kilku mediów europejskich w niemieckim resorcie obrony podały w dodatku, iż Niemcy „wykluczają” dołączenie do programu Tiger Mk.III co oznacza, że będą szukać śmigłowca poza Europą.

W dodatku zapytany o krytykę zakupów amerykańskiego sprzętu, niemiecki szef obrony Eberhard Zorn w połowie września zaatakował duże europejskie projekty zbrojeniowe mówiąc, że Bundeswehra chce „rzeczy, które latają”.

– Przede wszystkim potrzebujemy sprzętu, który wypełni luki, które mamy od lat i które znamy – powiedział Zorn.

Tyle że niemiecki medal ma dwie strony – przedstawiciele europejskich eurokonsorcjów zbrojeniowych oskarżyli Niemcy (ale także i Włochów) o „nierealistyczne wymagania” co skutkuje zamawianiem nadmiernie skomplikowanego sprzętu wojskowego. Powodem ma być zachowanie profilu produkcji i miejsc pracy w swoich zakładach zbrojeniowych, bez zważania na terminy, co owocuje ogromnymi opóźnieniami w kluczowych programach, jak np. czołgu przyszłości MGCS.

Przy tym Europa produkująca tylko niektóre kategorie sprzętu wojskowego musi się posiłkować rozwiązaniami amerykańskimi. I choć Airbus konkuruje z Boeingiem, musiał na początku roku zgodzić się na przejęcie utrzymania niemieckich ciężkich śmigłowców Boeing CH-47 Chinook. Nie wykluczył też ściślejszej kooperacji z amerykańskim koncernem w segmencie ciężkich śmigłowców. Na razie razem z innym koncernem – Leonardo zawiązał konsorcjum w celu opracowania technologii, która mogłaby zostać wykorzystana w programie NGRC, wspieranym przez Europejski Fundusz Obronny Unii Europejskiej.

Nieszczęsny NH90

Tymczasem konsorcjum NHI Industries, w którym Airbus wraz Leonardo i Fokkerem jest jednym z udziałowców, stanęło wobec jednoznacznej klęski swojego sztandarowego produktu jakim jest śmigłowiec uniwersalny NH90. 10 czerwca br. na specjalnie zwołanej konferencji prasowej minister obrony Norwegii Bjørn Arild Gram stwierdził: „nie jest ważne ile godzin pracujemy i jakie części zamówimy, nigdy nie możemy sprawić by NH90 spełnił wymagania naszych sił zbrojnych”. Po czym poinformował, że Norwegia wycofa wszystkie maszyny, zwróci je producentowi, zażąda zwrotu 490 mln euro, czyli kosztów umowy bez utrzymania, remontów i innych kosztów. Jak dodał szef resortu obrony Norwegii przedstawiciele Forsvarsmateriell (FMA),norweskiej agencji ds. sprzętu wojskowego oraz SZ Norwegii stwierdzili, iż mimo trwających 20 lat wysiłków nie udało się uzyskać dla floty NH90 zadowalającej gotowości bojowej. Maszyny były w stanie uzyskać nalot 700 godzin przy koniecznym 3900. Oznacza to całkowite fiasko lotów SAR w Straży Wybrzeża Norwegii i lotów ZOP dla Sił Zbrojnych. Szef Airbus Helicopters, Bruno Even nazwał ruch Norwegii „zaskakującym” i stwierdził, że NHI nie miało szansy na odpowiedź na zarzuty Oslo. Jednak dodał, że pozostaje pozytywnie nastawiony do Norwegii jako klienta konsorcjum. Warto wspomnieć, że umowę na 14 maszyn NH90 podpisano w 2002 r., do tej pory obecnie dostarczono jedynie 8 i to jak Norwegowie twierdzą, w konfiguracji która ich nie zadowalała.

– Nadal mam nadzieję, że możemy przeprowadzić beznamiętną i konstruktywną debatę, ponieważ myślę, że NHI jest w stanie zaoferować rozwiązania, które spełniają potrzeby klienta – stwierdził Even.

Tymczasem  nie tylko Norwegia chce się pozbyć swoich NH90. Na „ogromne koszty utrzymania” narzekają też Szwedzi. Daty wycofania nie zostały podane, ale nieoficjalne informacje mówią, że Szwecja poszukuje amerykańskich UH-60M Black Hawk oraz pokładowych MH-60R Seahawk. Z kolei Belgia już wycofała swoje cztery NH90TTH, ostatnie loty mają odbyć w przyszłym roku. Australia zdecydowała o wycofaniu MRH90 Taipan w 2028 r., ze względu na „bardzo wysokie koszty utrzymania i serwisu”. Jednak co ciekawe, maszyna ta sprawdza się we francuskich Siłach Zbrojnych i w Bundeswehrze, przy czym Bundesmarine jest gotowa zamawiać wariant pokładowy. Czyżby chodziło o problemy z serwisem?

Problemy z Boxerem

Jednak NH90 to nie jedyny problem eurokoncernów zbrojeniowych. Kołowy transporter opancerzony Boxer, produkcji konsorcjum ARTEC GmbH, w skład którego weszły spółki Krauss-Maffei Wegmann oraz Rheinmetall oraz firmy holenderskie, ma duże problemy na rynkach zagranicznych.

Poza Niemcami obecnie największym zagranicznym użytkownikiem jest Litwa, która zakupiła 88 sztuk i dostała do obecnej chwili 44 z nich. Co prawda Australia podpisała umowę na 211 Boxerów, ale dostawy do tej pory objęły 25. Na Litwie Boxer nazwany Vilkas czyli Wilk zaczął służbę od problemów. Niemieccy producenci twierdzą, że dzieje się tak z powodu wyboru niestandardowej izraelskiej wieży, Izraelczycy, że sam Boxer jako platforma jest zbyt ciężki i ma za słaby w stosunku do masy napęd. Dodatkowym problemem stało się nie działające oprogramowanie do systemu kierowania ogniem, które całkowicie unieruchomiło wszystkie transportery. 29 sierpnia odbyły się rozmowy w siedzibie Organizacji Wspólnoty Współpracy Uzbrojenia (OCCAR) w Niemczech, gdzie delegacji Ministerstwa Obrony Narodowej Litwy spotkała się z przedstawicielami producentów z Niemiec i Izraela: Kraus Mafei Wegmann, Rheinamtall, Rafaela i IAI ustalono, że oprogramowanie zostanie poprawione i kto za to odpowiada

– Aktualizacje są obecnie instalowane w pojazdach dostarczanych na Litwę, a proces ten zostanie sfinalizowany w listopadzie. Dostawa nowych bojowych wozów piechoty Vilkas litewskim siłom zbrojnym również zostanie wznowiona na początku października – tak podsumował te rozmowy minister obrony Arvydas Anušauskas.

Mimo wszystko pozostaje problem wieży, o której niemieccy producenci nadal twierdzą, że jest za ciężka, do tego zdania przychyla się zresztą MON Litwy. Vilkas był przy tym najdroższym zakupem w historii litewskiego MON, kosztował bowiem 385 mln euro.

Prawdopodobnie te właśnie przyczyny stały za decyzją słoweńskiego rządu o anulowaniu zamówienia na 45 Boxerów w wariancie bojowego wozu piechoty, dokładnie takim samym, jaki kupiła Litwa. Boxery miały być wyposażone w z izraelskie zdalnie sterowane wieże Rafael Samson II 30×173 mm, z przeciwpancernymi pociskami Spike LR oraz amerykańskimi 30 mm armatami MK-44S.

Słoweński rząd podjął decyzję o anulowaniu zamówienia na 45 bojowych wozów piechoty Boxer (BWP) w następstwie raportu audytowego dotyczącego zakupu. Słowenia rozpoczęła już rozmowy z OCCAR w sprawie anulowania wartego 343 mln euro kontraktu. Wiadomo, że w grę wchodzą kary umowne, lecz nie wiadomo jakiej wysokości. Obecnie oceniane są inne warianty utworzenia w strukturze Sił Lądowych Słowenii utworzenia batalionowej grupy bojowej średniej wielkości (SrBBSK) takiej jaka miała być wyposażona w Boxery. Wiadomo, że rozpatrywane są polskie Rosomaki MLU z wieżami polskiej konstrukcji ZSSW-30.

Włochy szukają partnerów w Japonii

W tej sytuacji nie może dziwić planowana na październik wizyta wielkiej delegacji Włoskich Sił Powietrznych w Japonii na czele z ich szefem, generałem Lucą Gorettim. Włosi chcą rozmawiać z Japończykami na temat współpracy w zakresie technologii myśliwców szóstej generacji. Generał Goretti wprost stwierdził, iż chodzi o to, jakie technologie mogą być używane w tym programie i jak podzielić ewentualną współpracę.

– Zostałem zaproszony do Japonii przez szefa japońskich sił powietrznych w październiku, aby omówić wspólne programy – będzie to okazja do podzielenia się naszą wizją i ustalić wspólny punkt widzenia – powiedział Goretti w wywiadzie dla Defense News.

Co ciekawe Włochy współpracują z Wielką Brytanią w programie wielozadaniowych samolotów bojowych (WSB) Tempest, podczas gdy Japonia realizuje program F-X, aby zbudować następcę dla Mitsubishi F-2.

Współpracą z Japończykami zainteresowani są nie tylko Włosi, Wlk. Brytania na tegorocznych targach Farnborough Airshow zapowiedziała, że ​​podejmie „prace nad wspólną analizą koncepcji” z Japonią i Włochami w zakresie technologii szóstej generacji. Już zostało podpisane kilka umów między firmami japońskimi i brytyjskimi na sensory i czujniki do maszyn VI generacji.

– Japończycy mogliby skorzystać z technologii Tempest, aby umieścić ją w swoim programie F-X. Porozumiemy lepiej, gdy  dowiemy się, co może zrobić przemysł – powiedział Goretti, który używa akronimu całego programu FCAS oznaczającego wielozadaniową maszynę,  operacyjną po 2030 r., do określenia programu Tempest. – Rozwój FCAS będzie prowadzony bez naruszenia bezpieczeństwa sojuszu NATO, ponieważ wymiana technologii będzie prowadzona ściśle z poszanowaniem każdego aspektu bezpieczeństwa. NATO i Japonia mają różne strategiczne obszary zainteresowań, a eksperci pracują nad koncepcją operacyjną i bezpieczną wymianą informacji – dodał przy tym.

Włochy zobowiązały się wydać w tym roku 220 milionów euro na prace nad WSB Tempest, a rządowi analitycy prognozują wydanie 3,8 miliarda euro na ten cel do 2036 r. Podobny program wielozadaniowej maszyny VI generacji Francji, Hiszpanii i Niemiec obecnie tonie w sporach proceduralnych między głównymi wykonawcami Dassault i Airbus Defence and Space, niewykluczone więc, że Tempest i ten program mogą się połączyć, co zresztą przewiduje generał Goretti.

– Te programy wymagają ogromnych inwestycji, na które państwa nie mogą sobie pozwolić, więc starają się obniżyć koszty. Zdarzyło się to z Tornado i Eurofighterem i powtórzy się ponownie – zauważył.

Jednak jest równie możliwe, że jeden z partnerów wyłamie się i poszuka wsparcia za Atlantykiem. To już się zdarzyło, gdy Niemcy byli partnerami Amerykanów w programie supermanewrowego myśliwca MBB. Jednak prawdopodobne jest, że europejscy partnerzy zaczną nawiązywać nowe porozumienia – już poza Niemcami, którzy coraz bardziej stają się partnerami mniejszego zaufania, zależnymi od zawirować politycznych w Berlinie.