Środowisko blockchainowe żyło w ostatnich dniach tylko jednym tematem – aktualizacją sieci Ethereum, czyli tzw. The Merge. Od powodzenia tego przedsięwzięcia zależy bowiem przyszłość tego projektu i potencjalne zainteresowanie inwestorów. Od 15 września „połączenie” stało się faktem. Ethereum od razu wzięła na celownik amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC)
Planowane od 2014 r. „Merge” ujrzał światło dzienne 15 września, zmieniając w sieci Ethereum mechanizm konsensusu z Proof of Work (dowodu pracy) na Proof of Stake (dowód stawki). To rozwiązanie ma niebagatelny wpływ na przyszłość sieci i kryptowaluty Ethereum (ETH). Jednym z głównych atutów poprawki jest olbrzymie zmniejszenie zapotrzebowania na energię, a co za tym idzie zmniejszenie śladu węglowego.
Według Crypto Carbon Ratings Institute (CCRI), instytucji badawczej dostarczającej szacunki emisji dwutlenku węgla dla inwestycji w kryptowaluty i technologie blockchain, zapotrzebowanie energetyczne Ethereum po Merge spadło aż o 99,99%. O tyle samo zmniejszył się ślad węglowy. W przeszłości Fundacja Ethereum szacowała, że połączenie zmniejszy zużycie energii w sieci o ok. 99,95%.
Z raportu CCRI wynika, że całkowita energia elektryczna Ethereum zużywa obecnie zaledwie 2600 megawatogodzin rocznie, w porównaniu do 23 milionów megawatogodzin przed fuzją. W rezultacie szacunkowa roczna emisja CO2 Ethereum spadła z ponad 11 mln ton do prawie 870 – mniej niż łączna suma 100 przeciętnych amerykańskich domów. Nie zakończyło to jednak definitywnie dużego zużycia energii w tej branży, bo górnicy, którzy używali do tej pory swoich potężnych komputerów do kopania Ethereum, przeszli do kopania kryptowalut w innych sieciach. Najpopularniejsze to Ethereum Classic (ETC), Ravencoin (RVN) i Ergo (ERG).
To jednak nie koniec podróży Ethereum w walce o serca i kieszenie inwestorów. Druga co do wielkości kryptowaluta będzie musiała przejść cztery kolejne kroki, aby rozwiązać problem skalowalności. Są to: The Surge, The Verge, The Purge i The Splurge. W pierwszym kroku ma dojść do wdrożenia shardingu, czyli rozwiązania skalującego, które obniży koszt transakcji pakietowych na Ethereum. Następnie do eliminacji danych historycznych i długu technicznego, aby zapewnić płynne działanie sieci. Według Sameepa Singhanii, współzałożyciel QuickSwap, może to zająć od dwóch do trzech lat.
– Trudno mówić o terminach kolejnych czterech etapów, ponieważ wszystkie z nich są nadal w fazie aktywnych badań i rozwoju. Ale moim zdaniem z łatwością upłynie 2-3 lata, zanim wszystkie fazy zostaną ukończone – podkreślił Sameep Singhania.
Aditya Khanduri, szef marketingu w Biconomy wskazał, że celem tych czterech ulepszeń jest uczynienie Ethereum tańszym, szybszym i bardziej skalowalnym. Ze słów Vitalika Buterina, współzałożyciela Ethereum wynika, że: „Po zakończeniu wszystkich faz sieć będzie w stanie przetwarzać 100 000 transakcji na sekundę”.
Te wszystkie ruchy nie mogły pozostać bez echa w środowisku inwestorów. Według Wall Street Journal (WSJ) najnowsza aktualizacja oprogramowania Ethereum zwróciła uwagę Garego Genslera, przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), który podzielił się swoimi komentarzami w zaledwie kilka godzin po udanej aktualizacji. Wspomniał o teście Howeya, który jest stosowany przez sąd w celu ustalenia, czy dany składnik aktywów jest papierem wartościowym. Stwierdził, że kryptowaluty i pośrednicy, którzy pozwalają posiadaczom „stakeować” swoje monety, mogą być zmuszeni przejść ten test. Nie odniósł się co prawda do żadnej konkretnej kryptowaluty, ale stwierdził, że „wygląda to bardzo podobnie – z pewnymi zmianami – do mechanizmu udzielania pożyczek”.
W Stanach Zjednoczonych zgodnie z przepisami uchwalonymi w latach 30., emitenci papierów wartościowych — takich jak akcje i obligacje — muszą składać szczegółowe raporty do SEC. Giełdy i maklerzy prowadzący obrót papierami wartościowymi muszą przestrzegać zasad stworzonych z myślą o bezpieczeństwie inwestorów, aby chronić ich przed konfliktem interesów.
Gensler wielokrotnie powtarzał, że firmy oferujące produkty oparte o pożyczanie kryptowalut powinny się zarejestrować w SEC. Mowa o takich sieciach, jak Solana, Cardano i Ether, które weryfikują transakcje z wykorzystaniem mechanizmu proof of stake. Zmuszone są one do przestrzegania rygorystycznych zasad i ponoszą surowe konsekwencje w przypadku uchybień. Przekonało się o tym BlockFi Lending, które nie zastosowało się do żądań SEC i teraz ma do zapłaty 100 mln dolarów kary.