ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
środa, 22 kwietnia, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna OKIEM EKSPERTA Polskie saldo handlowe dalej na deficycie

Polskie saldo handlowe dalej na deficycie

NBP opublikował wczoraj dane o polskim bilansie płatniczym za lipiec. Dane, jak się okazało, były dość zgodne z oczekiwaniami rynkowymi. Lipiec był kolejnym miesiącem deficytu zarówno na saldzie bieżącym (-1735 mln euro), jak i handlowym (-1452 mln). Powyższe salda utrzymują się na poziomach deficytowych już od ponad roku

Saldo obrotów bieżących i towarowych (% PKB, suma 12 mies.)

Źródło: NBP, Pekao Analizy

Co nowego można było wyłapać z komunikatu NBP do danych to informacja, że lipiec przyniósł pierwszy od wielu miesięcy tak znaczący wzrost eksportu w sektorze motoryzacyjnym. Zwiększyła się sprzedaż nowych samochodów osobowych, aut dostawczych oraz ciągników drogowych. To ważny sygnał płynący z tej branży, która jeszcze nie zdążyła w pełni dojść do siebie po pandemii, a na horyzoncie pojawiły się już nowe wyzwania związane z wojną w Ukrainie. Jej konsekwencje dalej są widoczne w całym polskim saldzie handlowym. Eksport dalej jest podbijany przez wzmożony handel z Ukrainą, szczególnie w postaci rosnących dostaw paliw, używanych samochodów osobowych, sprzętu wojskowego czy uzbrojenia. Ukraina już w maju wskoczyła do pierwszej dziesiątki najważniejszych odbiorców towarów pochodzących z Polski.

Z drugiej strony mamy import, który w ujęciu nominalnym obniża się od kwietnia, co jest głównie pokłosiem wstrzymania dostaw surowców energetycznych z Rosji. W konsekwencji zmniejsza to deficyt na polskim saldzie handlowym w ostatnich miesiącach. Jednakże, konieczność sprowadzania z innych, droższych źródeł surowców energetycznych będzie czynnikiem pogłębiającym deficyt na saldzie handlowym w drugiej połowie roku.

Wymiana handlowa Polski z Ukrainą oraz Rosją (mln euro)

Źródło: Eurostat

Na niekorzyść importu oddziałuje również słaby złoty, który według „Szybkiego Monitoringu NBP”  utrzymuje się blisko granicy jego opłacalności. Mimo to, saldo handlowe dalej utrzymuje się na wyraźnych, choć niższych niż przed wybuchem wojny, deficytach. Można wysnuć z tego nie w pełni sprawdzalny wniosek, że popyt krajowy, napędzany przecież w pewnej mierze importem, trzyma się jeszcze w tym cyklu mocno (sygnał proinflacyjny). Owszem, NBP w komunikacie podkreśla, że zauważył osłabienie wzrostowej tendencji importu towarów zaopatrzeniowych, ale jak sam następnie prostuje, mogło ono wynikać zarówno z niższego wzrostu cen w porównaniu z poprzednimi miesiącami, jak i faktycznie wolniejszego wzrostu popytu. No cóż, taki urok danych o bilansie płatniczym, które podawane są w ujęciu nominalnym…

Długoterminowe perspektywy dla polskiego handlu zagranicznego pozostają stosunkowo bez zmian. Saldo obrotów bieżących bardzo szybko przeszło z nadmiarowej nadwyżki w 2021 r. do obecnych wysokich deficytów ze względu na silne, popandemiczne odbicie importochłonnego popytu krajowego oraz wzrost cen dóbr przemysłowych oraz surowców energetycznych, których Polska jest importerem netto. Nierównowaga zewnętrzna pozostaje wysoka, a w płynnym ujęciu deficyt bieżący w lipcu osiągnął już 4% PKB. Zakładamy, że wraz ze słabnięciem popytu krajowego saldo bieżące w drugiej połowie roku będzie się stopniowo poprawiać. Jednakże, wysokie ceny surowców energetycznych nie pozwolą na szybkie zejście z głębokich deficytów. Rok 2022 saldo rachunku bieżącego skończy po ujemnej stronie w wysokości ok. 4,5% PKB.

Zespół Analiz i Prognoz Rynkowych Banku Pekao