Elon Musk, multimiliarder, prezes i dyrektor wykonawczy takich firm jak Tesla i SpaceX ogłosił, że ostatecznie rezygnuje z oferty zakupu platformy społecznościowej Twitter. Powodem miało być „nie dostarczenie informacji o liczbie fałszywych kont” na platformie. Zarząd Twittera prawdopodobnie pozwie go za niewykonanie transakcji. Analitycy spodziewają się długotrwałego procesu
Transakcja kupna Twittera miała mieć wartość 44 mld dol. i być największą tego typu na rynku platform społecznościowych. Elon Musk chciał zapłacić odszkodowanie za jej zerwanie w wysokości 1 mld dol., ale zarząd Twittera, zwłaszcza prezes i dyrektor generalny Parag Agrawal, forsuje drogę prawną.
Bezpośrednie powody zerwania umowy miał podać w liście do zarządu Twittera prawnik Muska, Mike Ringler. Skarżył się, że jego klient przez prawie dwa miesiące szukał i prosił o wydanie danych, określających dokładną liczbę fałszywych lub spamowych kont na platformie.
– Twitter zawiódł lub odmówił podania tych informacji. Czasami ignorował prośby Muska, czasami odrzucał je z powodów, które wydają się nieuzasadnione, a czasami twierdził, że przestrzega umowy i podaje informacje, przesyłając Muskowi rzeczy niekompletne lub bezużyteczne – napisał Ringler. Jak dodał, informacje te miały fundamentalne znaczenie dla wyników biznesowych i finansowych Twittera i były potrzebne Muskowi do zakończenia fuzji.
W odpowiedzi na te zarzuty prezes zarządu Twittera, Bret Taylor, napisał na Twitterze, że zarząd jest „zobowiązany do zamknięcia transakcji po cenie i warunkach uzgodnionych” z Muskiem i „planuje podjąć kroki prawne w celu wyegzekwowania umowy o połączeniu. Jesteśmy przekonani, że zwyciężymy w sądzie I instancji w Delaware”. Co ciekawe, informacja ta znalazła się na Twitterze, nie w żadnym ujawnionym piśmie przedprocesowym. Sąd w Delaware rzeczywiście często zajmuje się sporami między korporacjami, a Twitter jako firma jest w tym stanie zarejestrowany.
Na zerwaniu transakcji stracił Twitter, którego akcje spadły 8 lipca o 5% do poziomu 36,81 dol., zyskała zaś główna firma Muska – Tesla, której notowania wzrosły o 2,5% do 752,29 dol. Tesla nadal znajduje się w trendzie wznoszącym, podczas gdy akcje Twittera nadal lekko spadają. Analityk Wedbush, Dan Ives przewiduje długa batalię sądową pomiędzy prawnikami Twittera i Muska stwierdzając, że najbardziej prawdopodobne jest odszkodowanie, choć prawnicy Twittera chcą zrealizowania transakcji.
7 lipca br., kiedy jeszcze ostateczne stanowisko multimiliardera nie było znane, zarząd Twittera przedstawił swoje dotyczące likwidowania kont spamowych i fałszywych na platformie. Ujawniono wtedy, że dziennie usuwanych jest 1 mln takich kont, głównie spamowych, zakładanych przez automaty i stanowi to poniżej 5% aktywnych użytkowników platformy w każdym kwartale. Ich selekcja odbywa się na podstawie żmudnej analizy danych publicznych i prywatnych, takich jak adresy IP, numery telefonów, lokalizacja i zachowanie konta, gdy jest aktywne, w celu ustalenia jego prawdziwości. Zarząd Twittera ujawnił też, że w czerwcu zaoferował Muskowi dostęp do surowych danych w czasie rzeczywistym odnoszących się do wszystkich tweetów na platformie. Jednak ani Musk ani jego prawnicy nie potwierdzili że otrzymali taką ofertę.
Warto zaznaczyć, że Musk wielokrotnie podkreślał jakie znaczenie ma dla niego pozbycie się botów spamowych z Twittera. Jego zdaniem można było w ten prosty sposób zwiększyć wartość platformy. Jak powiedział agencji AP Christopher Bouzy, założyciel firmy badawczej Bot Sentinel, która śledzi fałszywe konta na Twitterze wykorzystywane do spamowania bądź rozsiewania fałszywych informacji, Musk nie tylko od początku wiedział jakie problemy ma Twitter i jak trudne są do rozwiązania, ale jeszcze użył kwestii botów, trolli i fałszywych kont do zerwania umowy. „Cały ten proces był dziwaczny” – dodał, zauważając jednak, że list jego prawników zawierał kilka trafnych uwag, co do braku przejrzystości w działaniach Twittera i odmowy przyznania Muskowi takiego samego statusu w dostępie do danych firmy, jaki przysługiwał najlepszym klientom. Bouzy uważa także, iż świadczy to, że procent spamowych i fałszywych kont jest większy niż przyznaje firma i „wygląda na to, że coś ukrywają”.
Ciekawie wygląda inny zarzut prawników, że Twitter złamał umowę z „największym akcjonariuszem” zwalniając dwóch menadżerów z zarządu oraz pozbywając się 30% zespołu zajmującego się pozyskiwaniem talentów z IT. Umowa sprzedaży wymagała bowiem „uzyskania porozumienia” w takich aspektach działalności firmy, które odbiegają od rutynowego kierowania działaniami biznesowymi i Twitter był zobowiązany do „zachowania w znacznym stopniu nienaruszonych elementów swojej obecnej organizacji biznesowej”.
Historia nieudanej transakcji ma swój początek w marcu br., kiedy to Elon Musk powiadomił, że kontaktował się członkami zarządu Twittera – w tym ze współzałożycielem platformy Jackiem Dorseyem – i jest zainteresowany akcjami firmy, dołączeniem do zarządu, przejęciem firmy lub w ostateczności założeniem konkurencyjnej platformy. 4 kwietnia był już największym jednostkowym akcjonariuszem z 9% akcji o wartości 3 mln dol. Twitter zaproponował mu dołączenie do zarządu lub Rady Nadzorczej, jednak Parag Agrawal w tydzień później napisał na Twitterze, że multimiliarder nie wejdzie w skład struktur firmy, za to może ją kupić. Rzeczywiście, Musk zgodził się na transakcję w warunkach zapłaty 54,20 dol. za akcję. Sprzedał nawet akcje Tesli wartości 8,5 mld dol. i pozyskał 7 mld dol. od grupy inwestorów, do których należeli najwięksi inwestorzy i prezesi z Doliny Krzemowej tacy jak współzałożyciel Oracle, Larry Ellison. Wiadomo było, iż transakcja będzie miała transze gotówkową i wymiany akcji. Jednak już tydzień później zaczęły się trwające do dziś dyskusje w sprawie botów spamowych i fałszywych kont.
Przejęcie Twittera miało też i drugą stronę, społeczną. Musk deklarujący się jako libertarianin uważał, że wolność wypowiedzi jest zasadą nadrzędną i nie powinny w przejętym przez niego Twitterze obowiązywać żadne ograniczenia, które by ją tłumiły. Obiecał też byłemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który został zablokowany na Twitterze po zamieszkach pod Kapitolem 6 stycznia 2021 r., że będzie mógł wrócić na platformę. Trump bardzo żałował zerwania transakcji i napisał na swojej własnej platformie społecznościowej, Truth Social: „UMOWA DOTYCZĄCA TWITTERA JEST MARTWA, NIECH ŻYJE PRAWDA”, którym to określeniem oznacza wszelkie wydarzenia uznawane przez niego za spiski.
Jednak część społeczników i polityków uznała zerwanie umowy za korzystne dla USA. Angelo Carusone, prezes Media Matters, lewicowej organizacji non-profit, która krytykowała ofertę Muska na Twitterze, powiedział agencji Reuters, że Musk już zapowiadał, że wycofa standardy społeczności Twittera i wytyczne dotyczące bezpieczeństwa, co zmieni platformę w bagno niebezpiecznych teorii spiskowych, wojen podjazdowych i radykałów spod znaku białej supremacji. Jednak dla Muska bardziej nieprzyjemne mogły być uwagi jednego z prezesów największych korporacji IT chcącego zachować anonimowość, który powiedział że „Elona Muska krucjata w obronie urojonych zasad zmieniłaby jedną z największych platform społecznościowych w bagno, zaszkodziłaby mocno nie tylko samej idei takich platform, ale i całej USA”. Mimo więc spadku wartości akcji, nie wszyscy zarówno na lewicy jak i na prawicy uważają zerwanie transakcji z Twitterem za porażkę.