Problemy z modernizacją F-35 Lightning II Joint Strike Fighter do standardu TR-3 i Block 4 spowodowały, że nabywcy otrzymają te maszyny z poślizgiem. W dodatku nie wiadomo jak długim i w jakim standardzie. Opóźnieniami dotknięte będą m.in. Polska i Włochy.
Rozpoczęcie modernizacji TR-3 (Technology Refresh 3) w ramach programu F-35 „miało nastąpić w kwietniu 2024 r. a modyfikacji miało podlegać 149 samolotów w ciągu kolejnych 12 miesięcy” – powiedział Breaking Defense rzecznik programu F-35 Joint Program Office Russ Goemaere. Tylko że ten harmonogram jest już nieaktualny a F-35 Joint Program Office nie zna terminu modernizacji i „obecnie JPO ściśle współpracuje z klientami F-35 w celu ustalenia nowej daty rozpoczęcia tych modyfikacji”.
Oczywiście Goemaere twierdzi, że F-35 są sprawne i bez TR-3 i jako TR-2, czyli standard Block 3, „będą nadal wykonywać misje operacyjne w oczekiwaniu na rozpoczęcie modernizacji TR-3”, ale jak przyznaje w oświadczeniu dla mediów „musimy poprawić naszą efektywność integracji i w testowaniu możliwości TR-3 i Block 4 (sprzęt i oprogramowanie)”.
Tymczasem rzeczywistość wygląda tak, że od lipca 2023 r. Pentagon odmawia przyjęcia na stan USAF i US Navy wszystkich nowo wyprodukowanych F-35 ze względu na problemy z aktualizacją TR-3. Miała ona nastąpić już kwietniu 2023 roku. Obecnie producent maszyn – Lockheed Martin (LM) – wspomina o terminie między lipcem a wrześniem tego roku i wtedy wszystkie maszyny będą już po aktualizacji. A że Pentagon ma pierwszeństwo przed klientami zagranicznymi, to dostawy dla nich będą już bardzo opóźnione. Jest awaryjny plan wznowienia dostaw przed zainstalowaniem TR-3, ale w Pentagonie dominuje pogląd, że LM może w tym momencie stracić motywację do szybkiego wdrożenia TR-3.
Lockkeed bowiem nadal prowadzi produkcję F-35 standardu TR-2 twierdząc, że po przetestowaniu działania TR-3 będzie można dostarczyć do klientów pakiet modernizacyjny, który zainstalują sami, oczywiście pod nadzorem techników Lockheeda. Jednak TR-3 to nie tylko oprogramowanie, z którym są problemy, to także sprzęt, którego produkcja ze względu na zakłócenia w łańcuchu dostaw też się przedłuża i przesuwa cały proces modernizacji. JPO przyznało przy tym, że nie ma określonej daty modernizacji, ale Goemaere stwierdził, że „nie jest ona opóźniana w nieskończoność”.
„Modernizacje zostaną odroczone na pewien czas do momentu poprawy wydajności oprogramowania TR-3 i spełnienia wymagań produkcyjnych sprzętu TR-3 w zakresie produkcji, konserwacji i modernizacji. Program F-35 podejmował i nadal podejmuje kroki mające na celu zwiększenie tempa produkcji w miarę postępu, jaki nastąpił w ostatnich miesiącach” – dodał rzecznik JPO.
Jednak, jak dowiedział się portal Breaking Defense, „opóźnienia w produkcji podzespołów TR-3 do nowo wyprodukowanych F-35 spowodowały także opóźnienia w produkcji podzespołów F-35 do już wyprodukowanych maszyn” i należy „oczekiwać przyspieszenia w roku finansowym 2025”, do którego początku jest jeszcze kwartał.
Przy czym nie bardzo wiadomo, o który kwartał roku finansowego 2024/2025 miałoby chodzić, bowiem JPO przyznaje, że „w dalszym ciągu istnieje ryzyko związane z dostawą i produkcją TR-3. Jednakże JPO i Lockheed Martin przewidują, że po wznowieniu DD250 produkcja zestawów sprzętowych TR-3 będzie dotrzymywana zgodnie z harmonogramem dostaw”. DD250 odnosi się do rządowego procesu kontroli i akceptacji nowych systemów uzbrojenia, ale już prawdopodobnie na przyszły rok finansowy, na który zresztą Pentagon nie ma nawet uchwalonego budżetu i powstaje dopiero jego projekt.
TR-3 – to modernizacja zawierająca w sobie najnowszy komputer nawigacyjny i kierowania ogniem wyposażony w mocniejszy procesor, większą pamięć i panoramiczny wyświetlacz w kokpicie, które łącznie stanowią wraz z modyfikacjami sterowania silnikiem i włączania do działania nowych systemów uzbrojenia, standard Block 4. Miał być to dla Lockheeda przełom, ale staje się kompromitacją. Firma utrzymuje, że nadal może produkować 156 maszyn rocznie, ale w 2024 r. oczekuje się dostaw tylko od 75 do 110 nowych myśliwców stealth w wyniku problemów z TR-3, przy czym raczej za realną uznaje się tylko tę pierwszą cyfrę.
Tymczasem aż 100-120 maszyn może oczekiwać na dostawę pod koniec roku, jako że Lockheed będzie pracował nad odrobieniem zaległości po wznowieniu odbiorów przez Pentagon, jak przyznali dyrektorzy i prezesi firmy w czasie styczniowej prezentacji wyników finansowych. Dodatkowo, według Bloomberga, Pentagon wstrzymywał 7 mln dolarów płatności za każdy F-35, który znalazł się w magazynie, co może łącznie wynieść ponad 800 mln dolarów jeśli przerwa przedłuży się do czerwca br.
Jeszcze w grudniu 2023 r. dowodzący USAF Lt. Gen. Mike Schmidt ostrzegł w Kongresie przed niedoborami sprzętu w standardzie Block 4 i wskazał palcem na problemy w łańcuchu dostaw dotyczące „kilku komponentów” (o co chodzi ujawniono na posiedzeniu tajnym) do modernizacji TR-3 których niedobór powodował ryzyko „zbyt późnego wdrożenia” i „chaosu modernizacyjnego”. Jak dodał, F-35 bez tej modernizacji „nie spełnia naszych wymogów umownych”. Co prawda branża lotnicza ma „trochę czasu na rozwój, ale musi to zrobić szybko”. USAF przyznały, że to właśnie problemy z TR-3 wpłynęły na ograniczenie zakupów najnowszej maszyny wielozadaniowej, przyczyniły się do tego także ograniczenia budżetowe nałożone na US Navy i Marines przez Kongres.
„Chcemy mieć takie samoloty, jakie są najlepsze. A modernizacje TR-3 i (w związku tym) Block 4 zostały opóźnione. Dlatego nasze podejście polega na zminimalizowaniu tego negatywnego wpływu poprzez zakup mniejszej liczby egzemplarzy w pierwszych latach FYDP (programu obronności na przyszłe lata)” – powiedziała mediom podsekretarz Obrony Kristyn Jones. Jak dodała, pod koniec pięcioletniej perspektywy wydatków na FYDP zakup F-35 ponownie wzrośnie bowiem dostępne będą większe fundusze i maszyny będą już standardzie Block 4. Jednak Gwardia Narodowa na swojej liście priorytetów niefinansowanych na rok budżetowy 2025 zażądała środków na zakupy F-35, które Siły Powietrzne chciały obciąć.
Lockheed Martin nadal zachowuje milczenie w tej sprawie i nie udziela odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące produkcji TR-3 i stwierdza jedynie, że „TR-3 pozostaje naszym najwyższym priorytetem i nadal produkujemy F-35 w zaplanowanym tempie”.
„Spodziewamy się rozpocząć dostawy maszyn TR-3 w trzecim kwartale […]. Jak stwierdzono w naszym styczniowym zaproszeniu do składania wniosków, zakres dostaw samolotów na rok 2024 wynosi od 75 do 110 i wymaga od dostawców TR-3 dotrzymania kroku zapotrzebowaniu produkcyjnemu zarówno w tym roku, jak i w przyszłości. Oddelegowaliśmy pracowników do dostawców, aby przyspieszyć dostawę sprzętu i pracujemy nad zapewnieniem wymaganej infrastruktury produkcyjnej zestawów” – stwierdził koncern.
Tymczasem przedstawiciele resortów obrony Polski i Włoch wyrazili zaniepokojenie problemami modernizacją TR-3 i zarazem nadzieję, że „problemy techniczne dostawcy związane z wprowadzeniem kluczowej modernizacji nie będą miały wpływu na ich floty” i zamówienia.
Polska podpisała w styczniu 2020 r. kontrakt na 32 maszyny F-35A Lightning II wartości 4,6 mld dolarów, które mają stanowić trzon polskich Sił Powietrznych wraz z samolotami F-16 C/D Block 52+ i lekkimi maszynami szkolno-bojowymi FA-50. Jest to przy tym pierwszy użytkownik F-35 w regionie, następnymi będą Rumunia i Czechy. Dostawy dla Polski mają się rozpocząć w obecnym roku, na razie MON twierdzi, że wszystko przebiega zgodnie z planem.
„Realizacja kontraktu na zakup 32 myśliwców F-35 przebiega zgodnie z harmonogramem. Pierwsze sześć z zamówionych samolotów F-35A zostanie dostarczonych do amerykańskiej bazy lotniczej w latach 2024–2025 i posłużą do szkolenia polskich pilotów. Nowe myśliwce dotrą do Polski w 2026 r. i będą dostarczane do 2030 r. w partiach po cztery–sześć sztuk rocznie” – poinformował rzecznik MON Janusz Sejmej.
Problem w tym, że Polska chciała maszyny w standardzie Block 4 z TR-3. Prawdopodobnie dostanie samoloty z TR-2 i będzie musiała samodzielnie przeprowadzić modernizację. Co ciekawe, MON ze względu na sytuację międzynarodową rozważa dokupienie następnych 32 samolotów wielozadaniowych mogących pełnić rolę myśliwców przewagi powietrznej. Rywalizują tu Boeing z F-15EX Eagle II, wyspecjalizowaną maszyną myśliwską, Eurofighter Typhoon produkowany przez europejskie konsorcjum Airbusa, BAE Systems UK i włoski koncern Leonardo oraz Lockheed Martin z F-16V i droższą opcją jaką są następne F-35A. F-35A jest przy tym uznawany za wybór najprawdopodobniejszy, byłoby to wtedy po prostu zwiększenie zamówienia. Według wiceministra ON Pawła Zalewskiego, takie zamówienie na większą partię samolotów bojowych wynika z konieczności zmodernizowania polskiej armii. Zapytany w Polskim Radiu o F-35 wiceminister stwierdził, że istotne jest jaka będzie oferta, podobnie jak oferty ewentualnych rywali.
„Na razie niczego nie możemy wykluczyć, ale chcielibyśmy, aby te samoloty jak najszybciej dotarły do Polski” – dodał.
W przypadku Sił Powietrznych Włoch dostawy F-35 już trwają i otrzymały one 24 z 90 samolotów zamówionych ze Stanów Zjednoczonych. Włosi wysyłali już swoje F-35 na patrole i misje air policing nad Morzem Bałtyckim i północnym Oceanem Atlantyckim. Rzym już nieoficjalnie wyraził swoje zaniepokojenie, podobnie jak inni klienci F-35A, na forum NATO, ale oficjalnie uważa, że problemy związane z Technology Refresh 3, czyli TR-3, nie mogą przeszkodzić Siłom Powietrznym w realizacji zaplanowanych działań i jeśli trzeba modernizacja zostanie dokonana „na miejscu”, czyli we Włoszech.
„Włoskie Siły Powietrzne bardzo uważnie śledzą prace nad TR-3 i wprowadzenie go na rynek ze względu na możliwości jakie zapewnia, a które są niezbędne do radzenia sobie z zaawansowanymi zagrożeniami. Jednakże opóźnienie TR-3, jeśli nie ulegnie dalszemu znacznemu przedłużeniu, nie uniemożliwia Włoskim Siłom Powietrznym wykonania przydzielonej misji w obszarach operacyjnych” – powiedział Defense News rzecznik włoskich SP.
Podobnie jak Włosi do problemu TR-3 odnoszą się Norwegowie. Nieoficjalnie nastawieni są na „modernizację na miejscu, jeśli terminy nie będą się przedłużać”.






