Otto Sinko, dyrektor wykonawczy i współudziałowiec jednej z największych firm węgierskich – Videoton Zrt – w wywiadzie dla Bloomberga stwierdził, że Węgry powinny jak najszybciej przyjąć euro. Jak dodał, Węgry nie powinny tracić czasu, wejść do strefy euro i powrócić do wartości Unii Europejskiej.
„Harmonogram przyjęcia euro sam w sobie miałby czynnik stabilizujący, zwłaszcza jeśli byłby połączony z krokami politycznymi, które zaprowadziłyby pokój z UE” – stwierdził Sinko.
Jak zauważyli analitycy Bloomberg, stwierdzenie to pada „po rocznej recesji, otarciu się o kryzys walutowy, najszybszej i jednej z najwyższych inflacji w Unii oraz zawieszeniu kluczowego finansowania UE ze względów demokratycznych”.
Jednocześnie Sinko zauważył, iż jest przeciwny dryfowi Węgier w kierunku Rosji i Chin, bowiem większość krajów Unii Europejskiej podejmuje działania, by ograniczyć ich wpływy zwłaszcza na gospodarkę Unii.
„Nie pochwalam niezależnych działań w kierunku wschodnim. Droga Węgier wiedzie na Zachód, a nie na Wschód” – powiedział Sinko.
Bruksela i Budapeszt są w konflikcie w sprawie wartości demokratycznych, obawy dotyczące podporządkowania sądownictwa partii rządzącej oraz wzrostu łapownictwa spowodowały już wstrzymanie finansowania ze strony Unii Europejskiej o wartości około 28 mld euro.
Co ciekawe, Sinko mimo iż zastrzegał, że wywiad zawiera tylko jego prywatne opinie, to jest traktowany jako istotny głos szefa jednej z największych węgierskich spółek i to takiej, która zarabia na słabszych notowaniach forinta. Węgierska waluta straciła od powrotu Orbana do władzy ponad 30% w stosunku do euro. Osłabienie widoczne było zwłaszcza w zeszłym roku w związku z zamrożeniem cen energii, by rządzący FIDESZ nie miał problemów na wybory. W zeszłym tygodniu forint spadł w pobliżu najniższego poziomu od sześciu miesięcy.
Bank centralny Węgier musiał podwyższyć w październiku ubiegłego roku stopy procentowe do 18%, a ustabilizowanie węgierskich aktywów zajęło niemal rok – do końca września br. Udało się zatrzymać, jak nazwał to zastępca gubernatora Bank Wegier Barnabas Virag, „postępującą euroizację”, w wyniku której latem br. ponad połowa oszczędności obywateli dokonywana była w euro.
„To nieprawda, że eksporterzy skupiają się wyłącznie na słabym forincie. To ma sens tylko wtedy, gdy istnieje stabilność gospodarcza” – powiedział Sinko, którego firma zatrudnia 9200 pracowników, montując wszystko, od części samochodowych po sprzęt AGD na eksport na rynki UE.
Inflacja ma według banku centralnego spaść do poziomu jednocyfrowego przed końcem roku, rząd uważa że od końca III kw. gospodarka będzie rosła, jednak polityka gospodarcza wciąż generuje spory w samym rządzie i w partii rządzącej.
Spór w rządzie o euro dał o sobie znać w trakcie debaty nad rekordowym deficytem budżetowym i ewentualnego ratowania bilansu płatniczego Węgier w horyzoncie długoterminowym poprzez przyjęcie europejskiej waluty. Minister – szef gabinetu politycznego Orbana Gergely Gulyas stwierdził, że „można przyjąć euro kiedyś w przyszłości”, zaś minister finansów Mihaly Varga chciał wejścia forinta do mechanizmu ERM2 wiążącego go z euro i przyspieszającego przyjęcie tej waluty.
Tymczasem Sinko stwierdził, że kraje, które przyjęły euro po przystąpieniu do Unii radziły sobie lepiej w czasach zawirowań gospodarczych nie doświadczając gwałtownej deprecjacji waluty ani konieczności utrzymywania wysokich rezerw walutowych. „Mniejsze było także ryzyko błędów w polityce pieniężnej” – dodał.
„Kiedy mówimy o przyjęciu euro, wiele osób mówi jedynie o wadach, takich jak utrata niezależności w polityce pieniężnej. Ale dlaczego nie wymienimy jego zalet?” – powiedział Sinko.
Wywiad Sinko może zwiastować zmianę w polityce gospodarczej Węgier. Manager i przedsiębiorca, jest bowiem człowiekiem blisko „króla Węgier” – premiera Viktora Orbana sprawującego niekwestionowaną władzę absolutną w kraju. Nie sposób by wypowiedzi na tak ważny temat nie zostały wcześniej skonsultowane z Orbanem – mogły nawet zostać przez niego zainspirowane. Jeśli tak, to oznacza, iż Węgry będą chciały wygasić konflikt z Unią Europejską a zgoda na podporządkowanie się choćby częściowe – unijnym zaleceniom, wiązać się będzie ze zgodą Unii Europejskiej na przyjęcie euro przez ten kraj.






