Grupa Manufaktura Piwa Wódki i Wina powiadomiła, że złoży do sądu wniosek o uruchomienie postępowania zatwierdzającego układ z wierzycielami w ramach postępowania restrukturyzacyjnego. Celem wniosku jest ochrona aktywów należących do Grupy przed zapowiadanymi przez część wierzycieli wnioskami o upadłość.
Głównym udziałowcem Manufaktury Piwa Wódki i Wina jest znany biznesmen Janusz Palikot, w zarządzie towarzyszą mu wiceprezes Tomasz Nietubyć, „…nasza najtęższa głowa zapewniająca bezpieczeństwo finansowe…” (cytat ze strony internetowej spółki), i wiceprezes Tomasz Czechowski „Prawdziwy smakosz sukcesów” (również strona spółki). Całe przedsięwzięcie firmuje swoją twarzą znana osobowość telewizyjna – Kuba Wojewódzki. Na stronie widnieje też taki slogan: „Poznaj najlepszych kreatorów alkoholu w Polsce. To oni są odpowiedzialni za sukcesy naszych produktów i dbają, by przyszłość jawiła się w równie jasnych barwach”.
Pomysł na finansowanie biznesu był prosty – w jednej emisje akcji i obligacji oraz rolowanie tych drugich poprzez kolejne emisje, o czym wprost mówił w czerwcu 2022 roku w rozmowie ISBnews wiceprezes Tomasz Nietubyć: „Sprzedaż akcji, która z powodów proceduralnych rozpoczęła się kilka miesięcy później, niż planowaliśmy, pozwoliła nam zebrać łącznie 7,5 mln zł, czyli 70% wartości maksymalnej. Warto podkreślić, iż w dwóch rundach w IV kw. 2021 oraz II kw. 2022 zebraliśmy ponad 90% zakładanego programu emisyjnego”.
Nietubyć przypomniał wtedy, że grupa założyła w biznesplanie posiadanie długu na poziomie 100 mln zł i doprowadzenie w ciągu dwóch lat współczynnika długu do EBITDA do poziomu 2:1. Podkreślał, że zarządzanie długiem odbywa się m.in. w ramach trwającego już ponad dwa lata programu emisji obligacji, a praca z tymi instrumentami będzie odbywać się w dalszym ciągu.
„Niedawno w całości spłaciliśmy kolejną serię obligacji i będziemy emitować kolejne między innymi po to, by „zamienić” bieżące zadłużenie. Kolejne emisje będą przez nas ogłaszane i nie jest to zależne od innych wydarzeń, jak emisje akcji lub dług bankowy” – deklarował w czerwcu 2022 roku Tomasz Nietubyć.
Co tu się mogło nie udać? A jednak o kłopotach spółki na rynku mówiło się już od dawna. Konieczne nawet było znalezienie kolejnego inwestora – stał się nim Marek Maślanka – i dostarczenie gotówki koniecznej na prowadzenie firmy. W internecie nie brakuje wpisów zaniepokojonych inwestorów, którzy uwierzyli w biznesplan Palikota i zainwestowali w to przedsięwzięcie. Mowa o łącznie 140 mln złotych od 10 000 inwestorów. Teraz widoki na zyski, a nawet na odzyskanie pieniędzy stają się nikłe.
Nie ukrywał tego w rozmowie z dziennikarzem Gazety Giełdy Parkiet Marek Maślanka, prezes w firmie MDM Holding, jeden z inwestorów grupy MPWiW, który powiedział: „Spółka stoi na skraju upadłości. Stworzyliśmy grupę ośmiu firm i wprowadzamy nadzór inwestorski nad spółkami Janusza Palikota. Póki co jest to twór nieformalny, a współpraca z zarządem układa się w miarę dobrze. Wspólnie chcemy przeprowadzić restrukturyzację, która doprowadzi do odwrócenia trendu spadkowego, a w konsekwencji do spłaty należności względem wierzycieli, pracowników i inwestorów. Dziś spółka nie jest w stanie zapłacić nikomu nawet złotówki. Są duże zobowiązania wobec dostawców, pożyczkodawców i pracowników. Jako inwestorzy pracujemy nad tym, aby te najpotrzebniejsze wydatki zostały pokryte”.
„Nie ma na dziś pieniędzy, więc nic do inwestorów nie wróci. Pracujemy nad tym, by stało się to za kilka miesięcy. Niczego nie będę deklarował, póki nie będę miał pewności” – dodał Maślanka.
Zgodnie z doniesieniami prasowymi wpompowano wtedy w MPWiW około 100 mln zł. Najwyraźniej to za mało. Sytuacja w spółce musi być poważniejsza niż się na początku wydawało i stąd szybka decyzja o złożeniu do sądu wniosku o uruchomienie postępowania zatwierdzającego układ z wierzycielami.
„Podjęliśmy decyzję o złożeniu wniosku do sądu o uruchomienie postępowania zatwierdzającego układ z wierzycielami dla Manufaktury Piwa Wódki i Wina oraz Tenczyńskiej Dystrybucji. W ramach postępowania restrukturyzacyjnego aktywa Grupy MPWiW będą chronione przez sąd przed próbami rozparcelowywania ich w ramach odrębnych postępowań wszczynanych przez wierzycieli. Będzie także chroniony przed zapowiedzianymi i trwającymi już atakami ze strony polityków, którzy próbują wykorzystać nasze problemy do swoich celów politycznych” – wyjaśniał ten krok Janusz Palikot.
Jak zapewnia, dzięki wsparciu Marka Maślanki, „cały czas produkujemy nasze alkohole i na bieżąco obsługujemy zamówienia spływające z rynku. Liczba i wartość zamówień są na rekordowych poziomach, co pokazuje nasz potencjał. Współpraca z inwestorami pozwoliła nam zapewnić optymalną dostępność naszego asortymentu wytwarzanego w ramach Grupy, jak również na bieżące dostawy do wszystkich punktów sprzedaży, z którymi posiadamy umowy (…). Zakład w Tenczynku pracuje normalnie, jest gotów w każdej chwili do zwielokrotnienia produkcji, jeśli uda się utrzymać rosnące zainteresowanie rynku. Do tego dochodzi stock magazynowy wartości kilku milionów, który jest regularnie upłynniany”.
W informacji prasowej przekazano, że to sytuacja a nie błędy biznesowe zmusiły Grupę do zmiany sposobu finansowania ze społecznościowego na branżowy. W tym celu spółka prowadzi „zaawansowane rozmowy z potencjalnymi inwestorami, którzy mają zapewnić finansowanie na czas niezbędnych zmian gwarantujących odzyskanie pełnej płynności.” Nie podano jednak z jakimi. Napisano tylko, że chodzi o podmioty, które są „realnie zainteresowanie inwestycjami rzędu 20 mln euro w biznes grupy MPWiW”.
„Mieliśmy nadzieję na uniknięcie tego wniosku, ale wydaje się, że w tej chwili nie ma innej prawnie skutecznej ochrony aktywów Manufaktury. (…) Postępowanie restrukturyzacyjne ma ochronić MPWiW przed upadłością, do której nie powinno dojść, a o którą część zniecierpliwionych inwestorów zamierza wnioskować. Rozumiejąc irytację tych wierzycieli, apeluję mimo wszystko, kolejny raz, o danie sobie wspólnie szansy. Tę firmę można i trzeba uratować” – powiedział cytowany w komunikacie Marek Maślanka.
Przypomnijmy, że jeszcze na początku roku Janusz Palikot występował w mediach jako ten, który wyciągnie pomocną dłoń do upadającego Browaru Leżajsk. Złożył nawet w marcu oficjalnie ofertę odkupu browaru w Leżajsku od Grupy Żywiec. Teraz sam potrzebuje inwestora.






