ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
czwartek, 9 lipca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Analiza ISBiznes.pl: UE musi wydać na obronę dodatkowe 70 mld euro w...

Analiza ISBiznes.pl: UE musi wydać na obronę dodatkowe 70 mld euro w 3 lata

Unia Europejska musi zwiększyć wydatki na obronę o 70 mld euro w ciągu najbliższych trzech lat, poza pulą wydatków w ramach NATO. Konieczne jest także stworzenie systemu wspólnych zamówień wśród swoich członków dla zmniejszenia kosztów – takie są dotychczasowe wnioski z wsparcia Ukrainy w toczącej się wojnie.

Wojna konwencjonalna Rosji z Ukrainą, jaka toczy się od 24 lutego, obnażyła efekty wielodekadowego nieinwestowania Europejczyków w zdolności obronne. Wojny, poza kilkuletnim epizodem bałkańskim – rozgrywały się poza Europą i tak miało pozostać. Tymczasem napaść Rosji na Ukrainę i konieczność jej obrony, głównie w postaci dostaw uzbrojenia i amunicji, pokazały fatalną prawdę – zarówno Europa i w mniejszym stopniu USA, są nieprzygotowane do długiej wojny, mimo długoletniej obecności w Afganistanie i Iraku.

Problemem stała się amunicja, zwłaszcza wielkokalibrowa. Po praktycznym wyczerpaniu się składów amunicji 152mm i 122 mm w Europie Środkowo-Wschodniej i ustaleniu, że niewielkie dostawy tej amunicji tzw. radzieckich kalibrów będą napływały z innych regionów świata, przyszła pora na przezbrojenie ukraińskiej artylerii na kaliber zachodni – 155 mm. Na korzyść, poza dostępnością, przemawiał większy zasięg i amunicja inteligentna np. pociski Excalibur. Na Ukrainę trafiły więc polskie AHS Krab, które zebrały wręcz entuzjastyczne recenzje ukraińskich artylerzystów, chimeryczne i delikatne niemieckie PzH 2000, niegdysiejsze artyleryjskie „konie robocze” NATO, czyli samobieżne M109 i holowane, amerykańskie lekkie M777, na podwoziu kołowym francuskie Caesar i słowackie Zuzanna 2. Ukraińska artyleria zyskała znaczną przewagę w polu.

Była jednak i druga strona tego wsparcia. Jak pisze australijski analityk Mike Ryan, od początku obserwujący wojnę, ukraińska artyleria zużywała 5000 pocisków 155 mm dziennie – co było zresztą normalnym zużyciem np. na Froncie Zachodnim w wojskach USA w 1944 r. Amerykanie produkowali 14 tys. pocisków tego kalibru miesięcznie, Europejczycy – 12-13 tys. W efekcie po opróżnieniu magazynów logistycznych US Army, Heer i Armii Francji okazało się, że amunicji 155 mm jest tak mało, że na froncie w armii Ukrainy w 2023 r. może przyjść kryzys wynikający z jej braku. Amerykanie już zwiększają zdolności produkcyjne, Unia Europejska robi to samo.

Jednak jak dotąd próby wspólnych zamówień publicznych w ramach Unii nie dały widocznych skutków. Choć, jak twierdzi Europejska Agencja Obrony (EDA) są powody do optymizmu – w 2021 r. Unia wydała 214 mld euro na swoją obronę, co jest  wielkością dotąd nieosiągalną i 6% wzrostem w stosunku do 2020 r. W obecnym roku ten poziom na pewno zostanie pobity. I to jak się można spodziewać, według nieoficjalnych informacji z EDA, „pułap 200 mld euro zostanie znacznie przekroczony”. Pokonane zostaną także i inne szczyty osiągnięte w 2021 r., jak wydanie przez państwa UE 52 mld euro na zamówienia publiczne oraz prace badawczo-rozwojowe (B+R), co również jest rekordowym wynikiem, bowiem oznacza poziom 24% łącznych inwestycji w obronność i 16% wzrost w stosunku do 2020 r. Na konkretne programy badawczo-rozwojowe przeznaczono 3,6 mld euro. W obecnym roku, poza naturalnym wzrostem spowodowanym wojną, dojdą jeszcze wydatki dwóch nowych człownków – Finlandii i Szwecji, którzy od dłuższego czasu sporo inwestują w obronność (Szwecja przeżywa boom kandydatów obojga płci do szkół wojskowych, poczynając od 2020 r.) i prace badawczo-rozwojowe w tym zakresie. Prawdopodobnie też swoje wydatki ujawni utrzymująca je w tajemnicy Dania, choć duńscy analitycy militarni są sceptyczni i twierdzą, że na sensacje w tym zakresie nie ma co liczyć. Jak stwierdził jednak analityk militarny Alex Vershinin z Rusi. ORG „wojna na Ukrainie pokazuje, że walka między równorzędnymi lub bliskimi przeciwnikami wymaga istnienia zaawansowanych technicznie zdolności produkcyjnych na masową skalę w obecnej epoce”.

Na spotkaniu EDA, szef unijnej polityki zagranicznej i obrony, Josep Borrell, ujawnił w swoim wystąpieniu, że w ciągu trzech najbliższych lat kraje członkowskie Unii Europejskiej będą musiały wydać dodatkowe 70 mld euro poza planowane już nakłady na obronę. Przyznał, że cel ten może być wyzwaniem, stwierdzając, że skupienie się wyłącznie na krajowych, bieżących priorytetach obronnych i poleganie na zaplanowanych już zakupach tylko „powiększy rozdrobnienie zdolności obronnych Unii Europejskiej”. Borrell nie krył przy tym, że istnieją spore przeszkody w osiągnięciu tego celu – brak wypracowanego mechanizmu wspólnych zamówień i bardzo nierówne zobowiązania inwestycyjne wśród członków UE w zakresie obronności. W tym pierwszym przypadku wspólne zakupy w zakresie obronności to tylko 8 mld euro i 18% wszystkich nakładów na obronę w 2021 r. i daleko mniej „niewysoki poziom odniesienia” wynoszący 35% według EDA. Co prawda jest to i tak więcej niż 11% w 2020 r., ale nadal o co najmniej połowę za mało.

„Kiedy mniej niż 20% wszystkich inwestycji w programy obronne odbywa się we współpracy, musimy powiedzieć, że nie jest to dobry sposób na wydawanie europejskich pieniędzy” – stwierdził Josep Borrell. Wezwał on do zaspokojenia krótko- i średnioterminowych potrzeb sprzętowych przez „wspólne kupowanie większych ilości”, zwłaszcza, że zapewne spora część z tych zamówień będzie dotyczyła wsparcia dla Ukrainy, gdzie cena może być bardzo ważna.

W trakcie konferencji przyznano jednak, że nie tylko takie sztandarowe projekty jak Future Combat Air System (FCAS), które trafiły na pierwsze strony gazet, mają się źle i już odnotowały znaczne opóźnienia, ale także  mniejsze inicjatywy, jak Stała Współpraca Strukturalna (PESCO), praktycznie pozostały zamrożone „choć nie ma po temu racjonalnie żadnych przyczyn”. Unia Europejska, według Jana Jireša, czeskiego wiceministra ds. polityki obronnej i strategii od dawna ma problem z „zarządzaniem oczekiwaniami wobec inicjatyw takich jak PESCO”.

Kraje członkowskie bowiem „wielokrotnie popełniały błąd, propagując jakąś inicjatywę i faktycznie promując ją jako prawdziwą rewolucję w zakresie bezpieczeństwa obronnego, a potem nieuchronnie przychodziło rozczarowanie” – powiedział Jireš podczas dyskusji panelowej na konferencji EDA. Jak zauważył, państwa członkowskie mają swobodę wyboru sposobu współpracy w zakresie inwestycji obronnych. Na przykład Czechy i Słowacja zobowiązały się do zakupu nowych bojowych wozów piechoty CV-90 ze Szwecji, przy czym łącznie ma zostać dostarczonych ponad 350 pojazdów.

Podkreślił, że nie byłby to „wspólny wysiłek zakupowy” w sensie przetargu na jeden kontrakt dla obu krajów. „Ale mimo to próbowaliśmy skoordynować, powiedzmy, nasze negocjacje z rządem szwedzkim, aby osiągnąć ekonomię skali. Współpraca w zakresie wspólnych zamówień i rozwoju zdolności może przybierać różne formy, a spektrum… jest bardzo szerokie” – dodał.

W trakcie konferencji EDA stwierdzono, że wojna w Ukrainie stworzyła okazję do wymiany przestarzałego, sowieckiego sprzętu wśród krajów członkowskich UE. Miał temu służyć  m.in. ustanowiony przez Niemcy program wymiany sprzętu „Ringtausch” lub „Ringswap”, mający na celu zachęcenie sojuszników do wysyłania na Ukrainę sprzętu z czasów sowieckich w zamian za kompatybilny sprzęt NATO-wski. W kuluarach można było jednak usłyszeć, że program kompletnie nie wypalił z przyczyn politycznych, tzn. wahań Berlina kiedy i komu, jaki sprzęt wysłać. Jako przykład podano kwestię Leopardów 2 w zamian za T-72M1 wysłane przez Polskę na Ukrainę i niewielką liczbę Leopardów 2, które w dodatku z wielkim opóźnieniem otrzyma Słowacja.

Według EDA i przedstawicieli rządów państw UE można połączyć Unię Europejską i NATO, aby pomóc w uzupełnieniu potrzebnych zapasów i zwiększeniu wspólnych zamówień na obronę. Według Stacy A. Cummings, dyrektor generalnej Agencji Wsparcia i Zamówień NATO (NSPA), członkowie NATO mogą w szczególności skorzystać z kluczowego narzędzia online do koordynowania swoich inwestycji. Przedstawiła ona przedstawicielom Sojuszu koncepcję „internetowej izby rozliczeniowej”, która byłaby oparta na internetowej giełdzie NATO Logistics Stock Exchange. Umożliwiłoby to państwom członkowskim dostęp do istniejących kontraktów i wzajemny wgląd w nadwyżki zapasów innych krajów, aby, jak wyjaśniła: „narody mogły bezproblemowo oferować zapasy lub inne systemy obronne innym uczestniczącym krajom”.

Jak jednak zauważył Jan Jireš, od dawna istnieje „zwykły brak wymiany informacji” między UE a NATO, co izoluje członków NATO nienależących do UE, takich jak Stany Zjednoczone, Kanada i Norwegia, i utrudnia Unii dzielenie się wysiłkami związanymi z inwestycjami obronnymi z tymi krajami. Jak dodał, kończąca swoją rolę prezydencji Rady UE Praga jako pierwsza wprowadziła  informowanie sojuszników z NATO o planach i propozycjach Unii Europejskiej związanych z obronnością i bezpieczeństwem. Jak jednak dodał, następny przewodniczący Rady UE, Szwecja, może nie być jeszcze pełnoprawnym członkiem NATO, zanim przejmie prezydencję w styczniu 2023 r., „co może stanowić wyzwanie”.

W kwestii amunicji 155 mm coraz częściej wspomina się o półśrodku możliwym do zastosowania na Ukrainie – wysłanie do tego kraju dużej liczby haubic M101, M119 czy LG1, kalibru 105 mm. Jest to zwykle artyleria holowana (choć w wariancie Hawkeye bardziej zmotoryzowana) i o mniejszym zasięgu niż 155 mm, ale amunicji do niej jest bardzo dużo i może być używana w bateriach razem ze 155 mm. Pozwoliłoby to należycie uzbroić Ukrainę i przeczekać okres do uruchomienia dużych inwestycji produkcyjnych w amunicję 155 mm w II poł. 2023 r.