Koncerny i firmy paliwowe będą prawdopodobnie zmuszone do dzielenia się swoimi zyskami z państwami Unii Europejskiej, by wspomóc przemysł i gospodarstwa domowe w radzeniu sobie z kosztami wojny energetycznej z Rosją – stwierdza Komisja Europejska
Wojna energetyczna pomiędzy Europą a Rosją, którą narzuciła Rosja zaczyna się odbijać na europejskiej gospodarce. Na początek wzrosły ceny energii i inflacja, w momencie gdy Moskwa zdecydowała się na ograniczenie dostaw gazu, jako odpowiedzi na zachodnie sankcje nałożone na nią za atak na Ukrainę.
Ponieważ większość krajów UE i Wlk.Brytania jest zagrożona w różnym stopniu recesją – od chwilowej po długotrwałą, Komisja Europejska zdecydowała się na nowy podatek dla branży paliw kopalnych, zwany „wkładem solidarnościowym”. Ma on charakter nadzwyczajny, a według przedstawionego właśnie państwom członkowskim projektu firmy naftowe, gazowe, węglowe i rafineryjne musiałyby wnieść wkład finansowy w oparciu o podlegające opodatkowaniu zyski osiągnięte w roku podatkowym 2022. Chodzi o tzw. zyski nadzwyczajne czyli wyższe od tych, „których te podmioty mogły oczekiwać, że uzyskają w normalnych okolicznościach” – stwierdza projekt planu UE, który uzyskały media.
Bloomberg twierdzi, że projekt może jeszcze być zmieniony bowiem musi być zatwierdzony przez rządy państw Unii. Na razie firmy paliwowe jak Shell, BP czy TotalEnergies go nie komentują.
Projekt ma obejmować też wyjście awaryjne dla firm energetycznych stojących w obliczu kryzysu płynności. Na razie jednak nie wiadomo czy kraje członkowie zgodzą się co do szczegółów planu, np. ustalenia maksymalnej ceny płaconej za gaz. Rosja grozi w takim wypadku odcięciem wszystkich dostaw. Jednak istnieje grupa krajów, które są gotowe na takie rozwiązanie, stwierdzając że obecne dostawy są po prostu dyktatem Rosji.
Przed ustaleniem ceny maksymalnej jaką firmy miałyby płacić za gaz, ostrzegła Norwegia. – Cena maksymalna nie rozwiązałaby podstawowego problemu, jakim jest zbyt mała ilość gazu w Europie – powiedział mediom norweski premier Jonas Gahr Stoere po rozmowie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.
Jest to tym ważniejsze twierdzenie, jako że Norwegia będąca bliskim sojusznikiem UE, jest obecnie największym dostawcą gazu dla Unii po ograniczeniu eksportu przez Rosję. Wraz ze wzrostem cen, spowodowało to, że norweski przemysł naftowy ma obecnie rekordowe dochody.
Na razie ministrowie państw Unii Europejskiej wycofali się z ustalania ceny maksymalnej tylko dla rosyjskiego gazu, który stanowił 40% gazu zużywanego przez przemysł i gospodarstwa domowe w całej UE. Obecnie udział ten wynosi jedynie 9% ponieważ Moskwa ograniczyła dostawy, jako przyczynę podając problemy techniczne spowodowane sankcjami.
Obecnie główne wysiłki rządów państw Europy koncentrują się na złagodzeniu skutków rosyjskich działań na rynku paliwowym dla gospodarstw domowych. We Francji minister finansów Bruno Le Maire przyznał jednak, że wzrosty cen energii nastąpią, bo inaczej byłoby to „całkowicie nieodpowiedzialne obciążanie … wyłącznie budżetu państwa”, choć wzrosty będą limitowane i limity te zostaną utrzymane jeszcze na początku przyszłego roku. Z kolei włoska grupa lobbyingu przemysłu Confindustria poinformowała, że prowadzi rozmowy z rządem na temat ewentualnego racjonowania gazu.
W Hiszpanii największy koncern paliwowo-energetyczny Iberdrola zapowiedziała, że zagwarantuje dostawy gazu i energii przez pięć miesięcy klientom uznanym przez Czerwony Krzyż za ubogich, ale po tym terminie wszystkie rachunki będą musiały zostać opłacone, nawet te zaległe. Jednak być może do tych rachunków dołoży się państwo.
Fińska grupa paliwowo-energetyczna Gasgrid zapowiedziała rozpoczęcie importu skroplonego gazu ziemnego (LNG) w styczniu 2023, poprzez pływający terminal gazowy.
Unijny organ nadzoru papierów wartościowych poinformował, że „aktywnie rozważa” środki mające na celu złagodzenie napięć na rynkach energii, w przypadkach jeśli niektórzy uczestnicy mają trudności ze znalezieniem wystarczającej ilości gotówki na pokrycie pozycji.
„Rozczarowująco niewielkie odbicie realnego PKB w lipcu sugeruje, że gospodarka rośnie w niewielkim stopniu i prawdopodobnie już znajduje się w recesji” – powiedział o brytyjskiej gospodarce Paul Dales z Capital Economics. W Zjednoczonym Królestwie inflacja osiągnęła 10% , jest to najwyższy poziom od 40 lat. Gospodarka wzrosła w lipcu o 0,2% w porównaniu z czerwcem, mniej niż oczekiwano (przewidywało 0,4%.) Szybki wzrost kosztów energii zaszkodził popytowi a związany z nim skok kosztów materiałów uderzył w sektor budowlany.
Ceny ropy na światowych rynkach zwłaszcza w transakcjach futures znowu wzrosły po napływie informacji, iż irański proces pokojowy napotkał nieoczekiwane przeszkody, zaś analitycy stwierdzili, że popyt jest bardzo wysoka a podaż wyraźnie za nim nie nadąża.
Tymczasem Rosja stwierdziła, iż trudno przewidzieć konsekwencje, jakie dla tranzytu gazu do Europy ma pociągnąć za sobą nowy proces arbitrażowy zainicjowany przez ukraińską firmę energetyczną Naftohaz. Tyle, że Naftohaz poinformował, iż Gazprom nie zapłacił mu za transport gazu przez Ukrainę w terminie. „Może być wiele nieprzewidywalnych decyzji, zarówno ze strony naszych zachodnich kolegów, jak i liderów ukraińskiego przemysłu gazowego” – powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Przepływy gazu ziemnego z Rosji do Europy kluczowymi trasami są stabilne, podczas gdy gazociąg Nord Stream 1 pozostaje zamknięty.






