ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
poniedziałek, 18 maja, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Raport ISBiznes.pl: Złota Kopuła zamiast wojsk USA w Europie

Raport ISBiznes.pl: Złota Kopuła zamiast wojsk USA w Europie

Dowódcy amerykańskich Sił Zbrojnych nie mieli zbyt wiele do powiedzenia przed Kongresem w sprawie nagłego wstrzymania rotacji 2. Brygadowej Grupy Bojowej Pancernej 1. Dywizji Kawalerii. Stwierdzili jedynie, że rozkaz był „standardowy” i jedną z przyczyn jest „poszukiwanie oszczędności”. Bardzo prawdopodobne, że owo poszukiwanie oszczędności ma powód – jest nim wycena iście faraońskiego projektu pełnej obrony przeciwrakietowej całego terytorium USA zwanego Golden Dome, ukochanego dziecka prezydenta Donalda Trumpa.

Generał Christopher LaNeve, pełniący obowiązki szefa sztabu armii, stwierdził w Kongresie w czasie wysłuchania w sprawie budżetu, że rozkaz wstrzymania planowanej 9-miesięcznej rotacji 2. Brygadowej Grupy Bojowej Pancernej 1. Dywizji Kawalerii do Europy Wschodniej „pochodził bezpośrednio” od sekretarza obrony Pete’a Hegsetha. Oznaczał on odwołanie rozmieszczenia ponad 4000 żołnierzy USA w Polsce.

Generał LaNeve i sekretarz armii Dan Driscoll twierdzą, że zostali skonsultowani w sprawie tego rozkazu, jednak nie powiedzieli kiedy. A kwestia ta okazała się w Kongresie istotna, ponieważ jednostka 1 maja wysłała sztab, poczet sztandarowy i większość sprzętu do Niemiec i potem do Polski. 12 maja plotki o odwołaniu decyzji przeciekły do żołnierzy i oficerów, którzy zaczęli dyskutować otwarcie, gdzie ich przeniosą. 13 maja oficjalnie rozkaz o wstrzymaniu rotacji potwierdzono, m.in. napisał o tym „Army Times” oraz „Stars and Stripes”. Ta ostatnia gazeta, zresztą armijna, spekulowała o przeniesieniu do Rumunii lub powrocie do Niemiec. Prawdopodobnie jednak większość żołnierzy wróci do Fort Hood, gdzie stacjonuje brygada.

 CNN stwierdziła, iż decyzja ta to „nacisk na Europę, by wzmocniła własną obronę” forsowany osobiście przez Pete Hegsetha, jednak analitycy zapytywani przez stację byli zdziwieni, dlaczego nacisk na Europę dotknął Polskę, która właśnie wydaje na Starym Kontynencie najwięcej na zbrojenia w stosunku do PKB. Ponadto Hegseth miał wydać rozkaz o usunięciu szczebla dowodzenia jednostkami rakietowymi i pocisków manewrujących dalekiego zasięgu z Europy jeszcze w tym roku oraz anulujący rozmieszczenie 3. batalionu 12. pułku artylerii polowej w Niemczech.

Tymczasem Christopher LaNeve stwierdził, że decyzja o zatrzymaniu rotacji do Polski, „podobnie jak inne decyzje” została podjęta „w ciągu ostatnich dwóch tygodni”, zaś odpowiedzialni za nią mają być poza Departamentem Obrony, czyli jego szefem Pete Hegsethem, także generał Alexus Grynkewich, dowódca Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Europie i Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie.

P.o. rzecznika prasowego Pentagonu, Joel Valdez, oświadczył 14 maja, że decyzja „nie była nieoczekiwana i podjęta w ostatnie chwili”, ale kongresmani się z tym nie zgodzili. Austin Scott, republikanin z Georgii, zauważył, że „to oświadczenie nie może być prawdziwe”.

„To ważne decyzje, które wielu członkom komisji wydają się być decyzjami podejmowanymi w ostatniej chwili” – powiedział Scott.

Przy czym La Neve i Driscoll zbagatelizowali tę decyzję uznając ją za „standardową” i przypominając o „konieczności poszukiwania oszczędności budżetowych”. Jak dodali, przy funkcjach szefa sztabu i sekretarza pełnią oni rolę wyłącznie administracyjną nie mając uprawnień do podejmowania decyzji operacyjnych. Sam generał LaNeve odwoływał się do regulacji dotyczących uprawnień na poszczególnych stanowiskach sztabowych Sił Zbrojnych, co kongresmanów nie zadowoliło jako wytłumaczenie.

„Jesteśmy w stałym kontakcie z [Biurem Sekretarza Obrony] i dowódcami wojskowymi… i nie chodzi o ukrywanie prawdy. Tego typu rozmowy trwają przez cały rok, każdego roku, a armia jest zawsze gotowa do przesunięć ludzi i rzeczy w oparciu o preferencje dowódców wojskowych i Sekretarza Wojny” – powiedział z kolei Driscoll podczas przesłuchania w Komisji ds. Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów.

Zwłaszcza owe „preferencje Sekretarza Wojny” wzburzyły kongresmanów. Don Bacon, republikanin z Nebraski, stwierdził, iż „wysłaliśmy straszny sygnał Rosji i naszym sojusznikom”. Dodał, że rozmawiał z polskim rządem oraz prezydentem, którzy są „zaskoczeni i zbulwersowani tą decyzją”, zaś Grynkewich miał wyrazić zastrzeżenia do tego rozkazu uznając go za „bardzo ryzykowny”.

„To policzek dla Polski. To policzek dla naszych bałtyckich przyjaciół. Myślę, że to policzek dla tej komisji, ponieważ nałożyliśmy na Pentagon ograniczenia i ograniczenia dotyczące dalszych redukcji w Europie z powodu tego, co zrobili z Rumunią” – dodał Bacon.

Bacon uznał, że decyzja ta ma „fatalny wydźwięk”, zwłaszcza po wcześniejszym ogłoszeniu 1 maja o wycofaniu Niemiec 5000 żołnierzy USA. Europejscy analitycy, zwłaszcza we Francji i Niemczech, twierdzą, iż jest ona osobistą zemstą Donalda Trumpa za decyzję europejskich państw NATO o nieprzyłączeniu się do wojny w Zatoce Perskiej „pod amerykańskim sztandarem”. Polscy analitycy wojskowi z kolei przypominają, że już w czasie swojej pierwszej kadencji Donald Trump chciał wycofać z Niemiec 12 500 żołnierzy USA, co w końcu zablokował Kongres, zaś prezydent od tej chwili niemal stale krytykował europejskie państwa NATO za zbyt niskie wydatki na obronę stosunku do PKB, zaś w marcu br. Stwierdził, że NATO czeka „zła przyszłość”, jeśli nie pomogą w obronie Cieśniny Ormuz.

„Jeśli nie będzie żadnej reakcji lub będzie ona negatywna, myślę, że będzie to bardzo złe dla przyszłości NATO” – powiedział wtedy Trump dla „Financial Times”.

Niejako przy okazji polscy analitycy wojskowi, zwłaszcza wywodzący się z rezerwy armijnej, stwierdzili, że politycznie i finansowo koszty wstrzymania rotacji do Polski 2. Brygadowej Grupy Bojowej Pancernej 1. Dywizji Kawalerii zostały przez Departament Obrony i Pentagon uznane za najniższe, zaś sama Polska nie jest widać tak ważnym aliantem dla USA, jak chcieliby to widzieć niektórzy polscy politycy. Według nieoficjalnych informacji podanych przez „Defense News” jeden z oficerów brygady oszacował koszt powtórnej relokacji sprzętu na 4 mln dolarów, zaś 4500 żołnierzy „zostało w próżni”.

„Bardzo koncentrowaliśmy się na komisji, aby ustalić stanowisko sił zbrojnych, a w szczególności nie zakłócać pracy EUCOM, zwłaszcza bez – co jest wymagane przez ustawę – konsultacji z nami, a tych nie otrzymaliśmy, więc nie wiemy, co się tu dzieje, ale powiem wam tylko, że nie jesteśmy zadowoleni” – powiedział przewodniczący komisji Mike Rogers, republikanin z Alabamy. Poparł go inny członek Komisji Adam Smith, demokrata z Waszyngtonu.

„To dość dramatyczna decyzja, aby w ostatniej chwili wycofać zespół, który próbuje się tam wysłać. Jeśli kryje się za tym jakaś strategia, to powinniście o tym wiedzieć i być w stanie nam o tym powiedzieć” – zauważył.

Jednak generał Christopher LaNeve i sekretarz armii Dan Driscoll w czasie wysłuchania w Kongresie wciąż przypominali, że USA mają w Europie około 80 000 żołnierzy i zatrzymanie rotacji 4500 z nich „nie jest sprawą znaczącą”, zaś „przy obecnym budżecie trzeba szukać oszczędności”.

Być może, jak zauważają niektórzy kongresmani, zarówno republikanie, jak i demokraci z Komisji Obrony, owo poszukiwanie oszczędności ma określony cel. Jest nim projekt Golden Dome, Złotej Kopuły, czyli tarczy przeciwrakietowej w założeniu mającej chronić całe terytorium Stanów Zjednoczonych, ukochane dziecko prezydenta Donalda Trumpa.

Trwają bowiem polityczne i techniczne boje o to, ile rzeczywiście ten projekt ma kosztować. Ostatnie szacunki Biura Budżetowego Kongresu (CBO) mówiące o tym, że może kosztować sześć razy tyle, ile przewidywano, a w ostatecznym rozrachunku nawet 1,2 bln dolarów, są regularnie kwestionowane przez Siły Kosmiczne USA.

Biuro Budżetowe Kongresu (CBO), zastosowało kryteria określone w dekrecie wykonawczym Trumpa ze stycznia 2025 roku, inicjującym projekt, i oszacowało, że system może kosztować właśnie 1,2 bln dolarów w ciągu dwudziestu lat, znacznie więcej niż 185 mld dolarów, które administracja zamierzała wydać. Jak jednak stwierdził generał Sił Kosmicznych USA Michael Guetlein, dyrektor Złotej Kopuły, raport Biura Budżetowego Kongresu (CBO) opierał się na niepełnych informacjach.

„Nie oszacowali architektury, którą budujemy” – powiedział 14 maja na konferencji w Waszyngtonie, zasłaniając się tym, że „ponieważ zagrożenie wywiadowcze jest tak wysokie” to Pentagon „nie ujawnił zbyt wielu informacji”.

Według Guetleina tak wysokie koszty to tylko „możliwości, na których obecna architektura nie będzie polegać”.

„Nie można po prostu wziąć tego, co zrobiliśmy w przeszłości i pomnożyć tego w przyszłości, bo w przeciwnym razie otrzymamy ogromne kwoty, jak w przypadku CBO” – dodał.

Jednak senator Tim Sheehy, republikanin z Montany zasiadający w Komisji Sił Zbrojnych, przypomniał, że GAO ma dostęp nawet do danych tajnych i poufnych i zgodził się z raportem Biura.

„Jeśli zostanie zrealizowany zgodnie z wizją prezydenta, jak należy, będzie to projekt wart wiele bilionów dolarów. I myślę, że musimy być wobec ludzi szczerzy w tej kwestii” – odpowiedział na konferencji Guetleinowi. Przypomniał też stwierdzenia ekspertów, że szacunki administracji dotyczące kosztów budowy Złotej Kopuły były nierealistycznie niskie.

Kongres zatwierdził co prawda kwotę25 mld dolarów na Golden Dome w zeszłym roku, a Pentagon wnioskuje o kolejne 17 mld dolarów na kolejny rok fiskalny, ale już z nieoficjalnych enuncjacji wiadomo, iż jest to „o wiele za mało”, co powoduje niechęć Kongresu.

Senator demokratyczny stanu Oregon, Jeff Merkley, w senackiej Komisji Budżetowej w oświadczeniu wydanym w środę nazwał Golden Dome „ogromnym darem dla wykonawców zamówień obronnych opłacanym przez pracujących Amerykanów”. Ale projekt krytykują nie tylko demokraci – konserwatywny think-tank Cato Institute poprzez swojego analityka ds. polityki obronnej i zagranicznej Benjamina Giltnera określił projekt jako „absurdalny”, dodając, że „koszty tego projektu są o wiele wyższe, niż początkowo sądzono”.

Na razie w ramach programu miał się zacząć rozwój przechwytywaczy satelitarnych, na co 3,2 mld dolarów otrzymały takie firmy, jak SpaceX Elona Muska, a także Lockheed Martin, Northrop Grumman, RTX i Anduril Industries. Jednak żaden z prototypów tego typu rakiet nie powstał i prawdopodobnie w najbliższym czasie nie powstanie.

Jak stwierdza raport starszego analityka Bloomberg Intelligence Wayne’a Sandersa, mogą zostać wdrożone następne umowy dotyczące technologii dla Golden Dome opiewające na „wiele miliardów dolarów”. Raport GAO ocenia, że najdroższy w całym systemie jego komponent kosmiczny będzie obejmował satelity przechwytujące na niskiej orbicie okołoziemskiej, bliskiej biegunowi, a jego opracowanie, wdrożenie i utrzymanie będzie kosztować około 720 mld dolarów.

Nie zgadzają się z tym oczywiście dyrektorzy firm zaangażowanych w projekt.

„Myślę, że się mylą i myślę, że teraz możemy znacznie obniżyć koszty” – powiedział Eric Romo, dyrektor operacyjny Impulse Space. Firma z Redondo Beach w Kalifornii jest jedną ze spółek współpracujących z Anduril w celu zademonstrowania przechwytywaczy kosmicznych w 2027 roku.

Z kolei Justin Fiaschetti, dyrektor generalny Inversion Space z siedzibą w Los Angeles, kolejnego partnera Anduril twierdzi, że dane GAO „opierają nie na pogłoskach”.

„Nie mają żadnych informacji o tym, co faktycznie jest budowane” – dodał.

Pod naciskiem Kongresu generał Guetlein stwierdził, że jeśli przechwytywacze kosmiczne nie będą mogły być skalowane w sposób opłacalny, Pentagon nie będzie kontynuował programu, jednak kongresmani są sceptyczni. Zdaniem senatora Tima Sheehy szefostwo programu ukrywa jego rzeczywisty wymiar kosztowy, chodzi bowiem o „przekroczenie punktu bez powrotu”, kiedy dalsze finansowanie programu będzie już tańsze niż jego porzucenie, zaś gros tego finansowania trzeba zapewnić „właśnie teraz”.