Departament Sprawiedliwości USA poinformował o złagodzeniu regulacji dotyczących marihuany, która w świetle prawa stała się substancją mniej niebezpieczną, podobnie jak produkty z niej. To jedna z największych od dekad zmian w amerykańskiej polityce przeciwnarkotykowej.
Jest to regulacja federalna, pozostają jeszcze regulacje stanowe, nie nastąpi więc całkowita legalizacja marihuany w całych USA. Niemal połowa stanów zalegalizowała ją do użytku rekreacyjnego, zaś wszystkie stany USA, z wyjątkiem dwóch, zalegalizowały ją w jakiejś formie do użytku medycznego. Według danych Congressional Research Service, 24 stany i Dystrykt Kolumbii zalegalizowały marihuanę do celów rekreacyjnych, 40 w pełni zalegalizowało ją do celów medycznych, a kolejnych osiem zezwala na niektóre zastosowania medyczne. Nie zezwalają na żadne używanie tylko Idaho i Kansas. Obecna regulacja pozwoli jednak na swobodny rozwój przemysłu medycznego i kosmetycznego wykorzystujących produkty z marihuany – według firmy badawczej BDSA, legalna sprzedaż marihuany ma przekroczyć 47 mld dolarów w obecnym roku.
Po obecnej zmianie regulacji produkty zawierające marihuanę medyczną wyszłyby z I grupy narkotyków o silnym potencjale uzależnienia, jak heroina czy fentanyl, do II kategorii produktów o niskim lub umiarkowanym zagrożeniu nadużywaniem, jak ketamina i inne leki przeciwbólowe. Dotyczy to także leków zatwierdzonych do użytku przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA).
Pełniący obecnie obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche oświadczył, że rząd USA przeklasyfikuje wszystkie zastosowania marihuany jako mniej niebezpieczne. Oznacza to obniżenie barier dla badań nie tylko naukowych, ale i komercyjnych poprzez złagodzenie obciążeń podatkowych i ułatwienie zarazem firmom pozyskiwanie finansowania.
„Departament Sprawiedliwości realizuje obietnicę prezydenta Trumpa dotyczącą rozszerzenia dostępu Amerykanów do opcji leczenia. Ta zmiana harmonogramu pozwala na badania nad bezpieczeństwem i skutecznością tej substancji zapewniając pacjentom lepszą opiekę, a lekarzom bardziej wiarygodne informacje” – stwierdził Blanche.
Jeszcze w grudniu 2025 r. prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie, które nakazywało Departamentowi Sprawiedliwości złagodzenie ograniczeń dotyczących marihuany. Posunięcie to pomoże przemysłowi używającemu wyciągów z konopi, zwłaszcza takim firmom jak Canopy Growth, Tilray Brands i Trulieve Cannabis.
„Dzisiejszy dzień to przełomowy moment dla Stanów Zjednoczonych. Dzięki działaniom prezydenta Trumpa o zmianie klasyfikacji konopi, polityka federalna w końcu dostosowuje się do nauki, medycyny i, co najważniejsze, potrzeb pacjentów” – powiedział Irwin Simon, dyrektor generalny firmy produkującej marihuanę Tilray Brands.
Produkty z marihuaną to obecnie spora branża o dużym spektrum zastosowań – od kosmetyków i paraleków zawierających konopie do farmaceutyków stosowanych w leczeniu bólu, objawów raka, lęku i innych zaburzeń oraz schorzeń. Status marihuany jako silnie uzależniającego narkotyku bez akceptowalnego zastosowania medycznego był w środowiskach lekarskich powszechnie krytykowany jako anachronizm. Policjanci także muszą walczyć z posiadaczami kilku gramów „zioła”, podczas kiedy na ulicach można było dostać nieprawdopodobnie wręcz uzależniający fentanyl. W efekcie miliony Amerykanów zostało aresztowanych za posiadanie tego narkotyku, mimo że rozwijające się firmy notowane na giełdach sprzedają produkty związane z konopiami indyjskimi. Według amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), prawie co piąty mieszkaniec USA używa jej przynajmniej raz w ciągu roku, co oznacza, że jest najczęściej używaną nielegalną substancją w USA. Podobne są zresztą wyniki całej reszty świata.
Zmianę klasyfikacji produktów z marihuaną zapowiadano już za administracji Bidena w 2024 roku, ale nie zdążono ich sfinalizować przed zmianą prezydentury, a później Amerykańska Agencja ds. Zwalczania Narkotyków (DEA) porzuciła ten pomysł.
29 czerwca w Departamencie Sprawiedliwości rozpocznie się szersze postępowanie w celu zebrania dowodów i opinii ekspertów dotyczących reklasyfikacji narkotyku. Jest jednak sporo zwolenników penalizacji – uważają oni, że legalizacja doprowadzi do zwiększonego używania narkotyków przez nieletnich, niższej produktywności w miejscu pracy i większego zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zwolennicy skasowania penalizacji twierdzą, że wszystkie te zagrożenia występują masowo już obecnie i legalizacja marihuany nie zmieni częstotliwości ich występowania, bowiem tak jak teraz odpowiedzialna za nie będzie nie droga marihuana, a powszechnie dostępny tani alkohol, którego zakaz sprzedaży nieletnim jest „miłą fikcją”.
Wielu republikanów w Kongresie sprzeciwia się poluzowaniu przez prezydenta i Departament Sprawiedliwości ograniczeń dotyczących marihuany. Senator Tom Cotton, republikanin z Arkansas, powiedział, że te działania ułatwią Amerykanom „wciąż niebezpiecznego narkotyku”.
„Marihuana jest dziś znacznie silniejsza niż zaledwie dziesięć czy dwadzieścia lat temu, co prowadzi do nasilenia psychoz, zachowań antyspołecznych i śmiertelnych wypadków samochodowych. Zmiana klasyfikacji marihuany jako narkotyku to krok w złym kierunku” – napisał Cotton w poście w mediach społecznościowych.
Jednak prawnicy zwracają uwagę, że obecnie posunięcia nie doprowadzą do pełnej legalizacji narkotyku do użytku rekreacyjnego w całym kraju, a ułatwią działanie firmom, które produkują wyroby kosmetyczne i medyczne z marihuaną.
„Dekret dotyczył wyłącznie medycznego stosowania konopi indyjskich, a nie ogólnie rekreacyjnego ich stosowania przez osoby dorosłe, co może również powodować pewne zamieszanie” – stwierdził w Bloomberg TV Aaron Grey, analityk z Alliance Global Partners. Jak dodał, ma nadzieję, że w przyszłości nowe przepisy obejmą wszystkie legalne programy dotyczące konopi indyjskich w poszczególnych stanach, gdyż „dałoby to oddech branży”.
Dyskusja w Kongresie i opór zwolenników jeszcze większej penalizacji marihuany doprowadził do tego, że akcje spółek z branży produktów z marihuaną wzrosły na amerykańskiej giełdzie od 6% do 13% po ogłoszeniu decyzji Departamentu Sprawiedliwości, ale potem nastąpiła korekta. Fundusz ETF AdvisorShares Pure US Cannabis spadł nawet o 15%. Spadek akcji Curaleaf Holdings, jednej z największych amerykańskich firm z branży konopi indyjskich, wyniósł 24%.
Analitycy twierdzą, że posunięcie prezydenta ma na celu odzyskanie części wyborców, którzy odwrócili się od Trumpa wskutek wojny z Iranem i wysokich cen konsumenckich, zwłaszcza paliw.
Już w połowie kwietnia Donald Trump miał skrytykować brak działań w sprawie zmiany klasyfikacji marihuany przy okazji podpisywania rozporządzenia wykonawczego w sprawie przyspieszenia badań i dostępu do substancji psychodelicznych.
„Czy moglibyście doprowadzić do zmiany harmonogramu, proszę? Opóźniają mnie w kwestii zmiany harmonogramu” – tak Trump skrytykował obecnych urzędników administracji.
Co prawda te działania powinny poprawić wyniki finansowe firm z branży konopi indyjskich, ale według Bena Kovlera, dyrektora generalnego Green Thumb Industries, mało prawdopodobne, aby stymulowały dalszy popyt konsumentów. Rozporządzenie jest bowiem na tyle rudymentarne i ściśle ukierunkowane na zastosowania medyczne, wymagające recepty, że prawdopodobnie nie przyciągnie dodatkowych nabywców.
Ale jak zauważają analitycy branży, zwiększa ono również prawdopodobieństwo legalizacji marihuany w kolejnych stanach.
„Stany, które obecnie nie mają kompleksowego programu medycznego będą znacznie bardziej skłonne go wdrożyć. To mogłoby otworzyć drzwi do dostępu do marihuany medycznej dla większej liczby konsumentów w całych Stanach Zjednoczonych” – podsumował Grey.






