ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
piątek, 31 lipca, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Putin grozi odcięciem dostaw gazu do Europy

Putin grozi odcięciem dostaw gazu do Europy

Prezydent Rosji Władimir Putin

Władimir Putin stwierdził, że Rosja może zaprzestać dostaw gazu do Europy i „przenieść się na rynki bardziej perspektywiczne”. Jednak rosyjski gaz to obecnie 13% wszystkich dostaw do Unii Europejskiej i może zostać zastąpiony, a Rosja musi dostarczać gaz swoim „wiarygodnym odbiorcom”, czyli Węgrom i Słowacji. Z racji gwałtownego wzrostu cen gazu i ropy rzeczywiście UE „ma pewien problem”, ale nie ma według Komisji Europejskiej zagrożenia dla dostaw.

Wokół wojny Iranu z koalicją izraelsko-amerykańską i gróźb Iranu, że zamknie Cieśninę Ormuz zaczęło się coś, co były wiceszef Komisji Europejskiej Josep Borell określił zgryźliwie jako „serię brudnych tricków politycznych”.

Za najważniejszy z nich analitycy uznali oświadczenie prezydenta Rosji Władimira Putina, że Rosja mogłaby zaprzestać dostaw gazu na rynki europejskie oraz zmienić rynki na „bardziej perspektywiczne”. Stało się to po ostatecznym ogłoszeniu, że Komisja Europejska przedstawi wniosek prawny o trwały zakaz importu rosyjskiej ropy 15 kwietnia, trzy dni po wyborach parlamentarnych na Węgrzech.

„A teraz otwierają się inne rynki. I być może bardziej opłacalne byłoby dla nas zaprzestanie dostaw na rynek europejski już teraz. Aby wejść na te rynki, które się otwierają i tam się zadomowić. Ale to nie jest decyzja, to w tym przypadku coś, co nazywa się głośnym myśleniem. Zdecydowanie poleciłbym rządowi, aby pracował nad tą kwestią wspólnie z naszymi firmami” – powiedział Putin reporterowi rosyjskiej telewizji państwowej Pawłowi Zarubinowi.

Putin, który udziela wywiadów niemal wyłącznie Zarubinowi zwanemu „reporterem Kremla”, stwierdził, że „Rosja zawsze była wiarygodnym dostawcą energii i będzie nadal współpracować w ten sposób z tymi partnerami, którzy sami są wiarygodni, takimi jak Słowacja i Węgry”.

Putin, który spotkał się 4 marca na Kremlu z węgierskim ministrem spraw zagranicznych Peterem Szijjarto, podkreślił, że jego kraj nadal chce dostarczać energię do takich partnerów, jak Słowacja i Węgry, których Rosja uważa za „najbardziej wiarygodnych”.

Jak dodał w wywiadzie 4 marca dla programu państwowej TV Rossija 1, „inne rynki się teraz otwierają” poza Europą.

„Może lepiej byłoby dla nas zakończyć dostawy na rynek europejski już teraz? Udać się na te rynki, które się teraz otwierają i tam zdobyć przyczółek. Pojawili się pewni klienci gotowi kupić ten sam gaz ziemny po wyższych cenach, co przekierowuje wolumeny poza Europę. Amerykańskie firmy oczywiście przeniosą się gdzieś, gdzie będą lepiej opłacane” – zauważył.

Jednak analitycy Bloomberg Economics zauważyli, że tak naprawdę takie alternatywy dla Rosji nie istnieją. Gazociąg Siła Syberii 2 nie powstał i jego budowa tak naprawdę zależy od chińskiej akceptacji i funduszy, bowiem w obecnej sytuacji Chiny pozostają najważniejszym odbiorcą rosyjskiego gazu. Sam Gazprom zaś nie jest obecnie w stanie zrealizować takiej inwestycji z własnych funduszy. Podobnie z rosyjskim LNG. Największy projekt wydobycia i przerobu LNG – Arctic 2 – obecnie jest w niewielkim stopniu wykorzystywany ze względu na brak kapitału i gazowców do transportu LNG. Sytuacja jest tak niewygodna dla firmy Novatek, prowadzącej wydobycie, że w trakcie rozmów Rosja-Ameryka dotyczących wojny na Ukrainie wysłannik rosyjski Kiriłł Dmitiriew zaproponował w tym projekcie partnerstwo amerykańskiemu koncernowi Chevron i to mimo sankcji nałożonych na Rosję przez USA.

Chociaż przepływy rosyjskiego paliwa gazowego do Europy spadły od czasu inwazji na Ukrainę w 2022 roku, Rosja nadal dostarcza gaz rurociągami na kilka rynków europejskich, w tym do Serbii, na Węgry i Słowację. Według Rady UE, rosyjski gaz nadal będzie stanowił część importu paliwa do UE; w 2025 roku było to około 13% o wartości ponad 15 mld euro. Jednak Unia Europejska planuje stopniowy zakaz importu zarówno rosyjskiego gazu gazociągowego, jak i skroplonego gazu ziemnego do końca 2027 roku.

Obecnie jednak w UE, mimo określenia rosyjskich gróźb wycofania dostaw gazu jako „pustych”, dostrzega się problem nagłego skoku cen spowodowanego przez forsowaną przez Iran groźbę zamknięcia Cieśniny Ormuz. Ceny gazu w Europie wzrosły w tym tygodniu do najwyższego poziomu od trzech lat w związku z wojną na Bliskim Wschodzie, ale Komisja Europejska „nie widzi bezpośredniego zagrożenia dla dostaw i nie planuje działań w sytuacjach kryzysowych” choć ostrzegła państwa członkowskie przed rosnącymi cenami gazu spowodowanymi wojną w Iranie.

Europejska cena referencyjna gazu, holenderski kontrakt terminowy na najbliższy miesiąc w hubie TTF 3 marca pobił rekord wzrastając ponad dwukrotnie w ciągu tygodnia do poziomu 65,79 euro/MWh. Obecnie jest to mniej niż 61 euro. Jednak w ostatnim tygodniu przed wojną ceny utrzymywały się na poziomie 31,25 euro/MWh.

Bruksela obawia się, że wysokie ceny mogą utrudnić uzupełnianie zapasów gazu przez kraje Unii Europejskiej w nadchodzących miesiącach. Kraje UE są zobowiązane do wypełnienia swoich magazynów w 90% do listopada, aby zapewnić bufor paliwa na zimę. Obecnie po dość ciężkiej zimie, jak wynika z danych Gas Infrastructure Europe, magazyny gazu w Europie są zapełnione w 30%, czyli około 9% poniżej poziomu z tego samego okresu w zeszłym roku. Jednak według informacji Bloomberga urzędnicy unijni nie odnotowali w ciągu ostatnich kilku dni żadnych znaczących spadków zapasów.

Jak stwierdzają analitycy zapytywani przez Financial Times, Europa pozyskuje obecnie większość skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych, co zmniejsza jej bezpośrednie narażenie na zakłócenia w dostawach na Bliskim Wschodzie. W 2025 roku jedynie 8% LNG pochodziło z Kataru, skąd dostawy są zagrożone przez ewentualne zamknięcie Cieśniny Ormuz. Jednak amerykańskie stwierdzenia, że próby zamknięcia Cieśniny spotkają się z „kontrakcją” oraz zatopienie irańskiej korwety Dena typu Mowj niedaleko wybrzeży Sri Lanki spowodowały, że rynki przestały tak silnie reagować na irańskie groźby.

Rządy krajów UE są jednak zaniepokojone wpływem konfliktu irańskiego na ceny energii po gwałtownym wzroście cen energii w Europie w 2022 roku, co zostało spowodowane manipulacjami Rosji na rynku energii, kiedy z dnia na dzień ucięła ona dostawy gazu do Europy. I takiego działania obawiają się po wypowiedzi Putina, bowiem w 2022 roku spowodowało ono, że rządy musiały interweniować w celu ochrony konsumentów przed rosnącymi rachunkami, zaś przemysł przeżył załamanie produkcji, z którego wydobywał się aż do zeszłego roku. Obecnie sytuacja byłaby inna i stanowczo lepsza dla krajów Unii Europejskiej, ale takie działanie Rosji na pewno spowodowałoby powrót inflacji.