ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
piątek, 27 lutego, 2026
ISBiznes Logo

Partner merytoryczny

Bank Pekao
Strona główna 1 Rynek smartfonów: Wielki wstrząs i wzrost cen

Rynek smartfonów: Wielki wstrząs i wzrost cen

Globalny rynek smartfonów odnotuje największy spadek w swojej historii. Według prognoz IDC w 2026 roku osiągnie on najniższy poziom od ponad dekady. Winne są rosnące ceny pamięci i coraz wyraźniejsze problemy z jej dostępnością.

Z prognozy International Data Corporation, drastycznie obniżonej w stosunku do wcześniejszych szacunków, wyraźnie widoczny jest faktyczny krach na rynku pamięci, który dotyka każdego zakątka branży elektronicznej. Zapotrzebowanie na zaawansowane układy pamięci do obsługi zadań związanych ze sztuczną inteligencją wyczerpało globalną podaż aż do przyszłego roku i obecnie zagraża modelowi biznesowemu wielu producentów smartfonów.

Obecnie IDC przewiduje, że spodziewany jest spadek dostaw smartfonów o 12,9%, co oznacza, że w 2026 roku sprzedaż urządzeń mobilnych wyniesie około 1,12 mld, co jest sporym spadkiem w stosunku do już ocenianego jako „zły” 2025 roku, kiedy to sprzedano ich 1,26 mld. Ten spadek niweczy lata stopniowych wzrostów przywracając sprzedaż do stanu sprzed dekady. Producenci już reagują na wysokie koszty komponentów ograniczając specyfikacje, eliminując nieopłacalne modele podstawowe i zachęcając konsumentów w ten sposób do kupowania urządzeń premium.

Koszty układów scalonych – zarówno DRAM do obsługi zadań przetwarzania, jak i NAND do przechowywania danych – rosną już w takim tempie, że wpływają na i tak już niskie marże zysku wielu marek urządzeń z systemem Android.

Kryzysu według IDC mogą nawet nie przetrwać producenci urządzeń z Androidem z niższej półki cenowej. Za to prawdopodobnie wzrosną udziały rynkowe Apple i Samsunga, których segment Premium jest silnie rozbudowany, natomiast smartfonów budżetowych – niewielki. Z kolei producenci urządzeń z Androidem, jak chińskie firmy Oppo i Xiaomi, zaczęły właśnie morderczą konkurencję o klienta inwestując wielkie sumy w komponenty pamięci, by nie stracić nic z rynku krajowego i jednocześnie umocnić się na rynku międzynarodowym. Nic dziwnego, bo ich urządzenia budżetowe są najbardziej narażone na presję cenową, jako że pamięć stanowi większą część kosztów materiałów. Xiaomi i Lenovo już ostrzegły, że ceny konsumenckie mogą wzrosnąć.

„Nie jesteśmy świadkami chwilowego kryzysu, ale wstrząsu o sile tsunami, który ma swoje źródło w łańcuchu dostaw pamięci” – stwierdził w opisie prognozy Francisco Jeronimo, wiceprezes ds. urządzeń klienckich globalnych w IDC.

Niedobór pamięci potrwa prawdopodobnie do 2027 roku, a i ta data nie jest pewna – stowarzyszenia branżowe mówią, iż może to być III kwartał przyszłego roku, a nawet po odzyskaniu płynności dostaw powrót do starych cen wydaje się mało prawdopodobny.

„Chcielibyśmy po prostu, żeby było więcej pamięci. Problemem nie jest tylko cena. Problemem jest po prostu dostępność. Myślę więc, że dostępność pamięci będzie decydować o ogólnej wielkości rynku telefonów komórkowych” – zauważa Cristiano Amon, dyrektor generalny Qualcomm, największego dostawcy procesorów mobilnych.

„Rynek smartfonów przejdzie sejsmiczną zmianę zanim ten kryzys się skończy – pod względem wielkości, średnich cen sprzedaży i sytuacji konkurencyjnej. Nie spodziewamy się poprawy sytuacji co najmniej do połowy 2027 roku. Cła i kryzys pandemiczny wydają się żartem w porównaniu z tym, co się dzieje. Kryzys pamięci spowoduje coś więcej niż tylko chwilowy spadek; oznacza on strukturalny reset całego rynku. Czasy tanich smartfonów minęły, ponieważ nawet po zakończeniu kryzysu nie spodziewamy się, że ceny pamięci spadną do poziomu z 2025 roku” – powiedziała Nabila Popal, starsza dyrektor ds. badań w Mobile Phone Tracker w IDC. Jak dodała, ​​segment smartfonów poniżej 100 dolarów, zawierający w sobie 171 mln urządzeń, stanie się „trwale nieopłacalny”, nawet po ustabilizowaniu się cen pamięci do połowy 2027 roku. Warto dodać, że w 2025 roku sprzedano około 170 mln smartfonów w cenie poniżej 100 dolarów.

Przyczyną kryzysu na rynku jest fakt błyskawicznej rozbudowy infrastruktury AI przez firmy technologiczne, takie jak Amazon, Meta, Google i Microsoft. Ściągnęły one nie tylko wszystkie dostępne pamięci z rynku – zawarły też wieloletnie kontrakty na niemal całość ich produkcji. Podniosło to od razu ceny, bowiem producenci priorytetowo traktują komponenty do centrów danych o wyższej marży, a nie urządzenia konsumenckie. Tymczasem układy DRAM są kluczowe dla smartfonów, ponieważ umożliwiają płynne działanie energochłonnych aplikacji, NAND z kolei ułatwiają przechowywanie danych. W tej sytuacji według analityków IDC nieuchronne jest przerzucenie kosztów na konsumentów, najwyraźniej widoczne w segmencie urządzeń budżetowych.

Analitycy IDC spodziewają się, że w obecnym roku średnia cena sprzedaży smartfonów wzrośnie o 14% do rekordowego poziomu 523 dolarów, jako że producenci zaczną promować modele o wyższej marży, aby zrównoważyć rosnące koszty. W 2027 roku IDC spodziewa się niewielkiego ożywienia na poziomie 2%, jeśli kryzys zacznie ustępować. Odbicie może nastąpić w 2028 roku i będzie to wzrost o 5,2%, choć powrót rynku „do poprzednich ustawień” z całą gamą urządzeń tanich i budżetowych jest bardzo mało prawdopodobny.

Na polskim rynku oznaczałoby to, że wzrośnie sprzedaż poprzez operatorów, natomiast spadnie – z segmentu urządzeń kupowanych poprzez dealerów i resellerów. Taki spadek jest już widoczny na początku obecnego roku, widać też kurczenie się oferty tanich smartfonów.