Grudzień 2025 roku przyniósł zaskakujące rozstrzygnięcie – po raz pierwszy w historii rejestracje samochodów w pełni elektrycznych (BEV) w Unii Europejskiej wyprzedziły rejestracje pojazdów benzynowych. W Polsce do takiego wyniku jeszcze sporo nam brakuje choć ponad 11% udziału elektryków w rynku w ostatnim miesiącu poprzedniego roku również było w naszym kraju absolutnie rekordowe.
Jak wynika z najnowszych dostępnych danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA, The European Automobile Manufacturers’ Association), w grudniu 2025 roku samochody w 100% elektryczne stanowiły 22,6% wszystkich pojazdów osobowych zarejestrowanych w 27 krajach Unii Europejskiej, podczas gdy udział pojazdów z silnikiem benzynowym w rejestracjach wyniósł 22,5%. To znaczący kamień milowy w rozwoju elektromobilności na terenie UE, po tym jak kilka lat wcześniej elektryki na stałe wyprzedziły rejestracje samochodów wyposażonych w silnik Diesla. Przełożyło się to na niemal 218 tys. zarejestrowanych elektryków, o ponad połowę więcej niż rok wcześniej.
Jeśli rozszerzyć porównanie także o kraje EFTA (Norwegia, Szwajcaria, Islandia) oraz Wielką Brytanię, ten sam wynik osiągnięty został po raz pierwszy już miesiąc wcześniej – w listopadzie 2025 roku rejestracje BEV stanowiły na tym obszarze 23,5% rynku w porównaniu do 23,1% dla samochodów benzynowych. W grudniu było to już odpowiednio 26,3% wobec 21,7%, co oznacza rejestrację prawie 309 tys. pojazdów BEV (również wzrost o ok. 50% r/r).
Udział pojazdów elektrycznych, benzynowych i hybrydowych w rejestracjach w Unii Europejskiej w latach 2024-2025 (w proc.)

Oczywiście w skali całego 2025 roku samochody benzynowe nadal dość wyraźnie wyprzedzały elektryki zarówno w Unii Europejskiej, jak i na obszarze UE + EFTA + Wielka Brytania. W tym pierwszym przypadku różnica wynosiła ponad 9 punktów procentowych (26,6% udziału pojazdów benzynowych i 17,4% udziału BEV), a w drugim ponad 6 punktów procentowych (26,1% dla benzyny i 19,5% dla prądu).
Te udziały przekładają się jednak na 1,88 mln zarejestrowanych elektryków w Unii na 10,82 mln samochodów osobowych ogółem lub 2,59 mln sztuk na obszarze powiększonym o EFTA i Wielką Brytanię względem 13,27 mln sztuk ogółem. To potężne liczby, które jeszcze kilka lat wcześniej wydawały się nieosiągalne.
Wyjątek czy początek nowego trendu
W naturalny sposób rodzi się zatem pytanie, czy wynik grudnia to jednorazowy wyskok, swego rodzaju anomalia, po której rynek wróci na stare tory i w kolejnych miesiącach obecnego roku „benzyniaki” ponownie będą się cieszyć większą popularnością wśród nabywców nowych aut w Europie, czy też może mamy do czynienia z historyczną zmianą, po której nic już nie będzie takie samo?
„Wyższa liczba rejestracji BEV niż samochodów spalinowych w grudniu ubiegłego roku jest kolejnym symbolicznym wynikiem od momentu, gdy w 2023 r. po raz pierwszy elektryki wyprzedziły pojazdy z silnikami Diesla. Nie spodziewamy się jednak, że w przypadku aut benzynowych do analogicznej sytuacji – biorąc pod uwagę pełne 12 miesięcy – dojdzie już w 2026 r. Zakładamy, że nastąpi to w roku 2027 w związku z końcowym terminem wypełnienia przez OEM aktualnego obowiązku redukcji emisji wynikającego z rozporządzenia 2019/631” – mówi w rozmowie z ISBiznes.pl Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM).
Według niego, fakt, że w skali europejskiej liczba rejestracji samochodów zelektryfikowanych wyprzedza już pojazdy benzynowe potwierdza trend obserwowany od dłuższego czasu.
„Pojazdy w pełni elektryczne systematycznie – choć bez gwałtownych skoków – zwiększają swoje znaczenie, zmierzając w kierunku 25-30% rynku. Kolejnym przełomem będą unijne cele na 2030 r. – skala rynku stanie się na tyle duża, że wszyscy producenci dostrzegą wyraźny ekonomiczny sens w dalszym skalowaniu produkcji pojazdów elektrycznych – ocenia szef PSNM.
Niezależnie od tego czy nastąpi to w obecnym, czy dopiero przyszłym roku, kiedy już pojazdy elektryczne trwale wyprzedzą samochody benzynowe w Europie, na drodze do pełnej dominacji rynkowej zostanie im już tylko jeden kamień milowy do pokonania – hybrydy.
O ile jeszcze w 2024 roku w Europie przeważały samochody benzynowe, o tyle już w 2025 roku to właśnie samochody hybrydowe były najczęściej kupowanym przez Europejczyków rodzajem napędu. W minionym roku stanowiły one 34,5% wszystkich rejestracji a wraz z hybrydami plug-in (PHEV) ich udział wzrasta do 43,9% rynku.
„W drugiej połowie obecnej dekady w coraz większym stopniu będzie również spadał popyt na tzw. miękkie hybrydy (MHEV). Natomiast od 2030 r., gdy obowiązkowy poziom redukcji emisji CO2 wyniesie 55%, spodziewamy się dynamicznie postępującego spadku udziału pełnych hybryd, a następnie hybryd plug-in. Napęd w pełni elektryczny zacznie dominować na europejskim rynku samochodów osobowych jeszcze przed rokiem 2035, gdy emisje – zgodnie z najnowszymi propozycjami Komisji Europejskiej – będą musiały zostać zredukowane o 90%” – przekonuje Mazur.
Polska w tyle, ale zaczyna gonić
A jak na tle Europy prezentuje się pod tym względem sytuacja w Polsce? Oczywiście do wyprzedzenia pojazdów benzynowych przez BEV brakuje nam wciąż sporo, niezależnie od tego czy mówimy o wynikach rocznych, czy poszczególnych miesiącach 2025 roku. Nie znaczy to jednak, że zupełnie nie mamy się czym pochwalić. W grudniu udział elektryków w Polsce wyniósł 11,3%, ponad trzy razy więcej niż rok wcześniej (w grudniu 2024 r. było to zaledwie 3,1%). To nadal prawie trzy razy mniej niż pojazdów benzynowych (30,8%) i ponad trzy i pół raza mniej niż hybrydowych (38,8%), ale jednocześnie zdecydowanie najwięcej w dotychczasowej historii polskiej motoryzacji. W całym 2025 r. udział BEV wyniósł 7,2%, co również jest rekordem. Rok wcześnie było to jedynie 3%. Oczywiście udział hybryd (45,7%) i pojazdów benzynowych (31%) stanowił wciąż łącznie ponad trzy czwarte wszystkich rejestracji więc z pewnością mamy do pokonania dłuższą drogę niż Europa, ale pierwszy krok został wykonany.
W 2025 roku Polska mogła się pochwalić najwyższą w całej Europie dynamiką wzrostu liczby rejestracji samochodów elektrycznych na poziomie 161,5% r/r.
Udział pojazdów elektrycznych, benzynowych i hybrydowych w rejestracjach w Polsce w latach 2024-2025 (w proc.)

„Po raz pierwszy Polska była europejskim liderem, jeśli chodzi o tempo wzrostu rejestracji samochodów elektrycznych. Oczywiście startowaliśmy z niskiej bazy w porównaniu do wielu bardziej rozwiniętych rynków europejskich, ale to mimo wszystko sukces” – nie ma wątpliwości Mazur.
Co więcej, poza Polską tylko dwa inne europejskie kraje były w stanie zanotować dynamikę na poziomie powyżej 100% – Islandia (125% r/r) oraz Słowenia (103,9% r/r). W obu przypadkach są to bardzo małe rynki, w których całkowita sprzedaż samochodów nie przekracza kilkudziesięciu tysięcy sztuk, zupełnie nieporównywalne z polskim. Inne najszybciej rozwijające się rynki BEV w minionym roku to Słowacja (+96,5% r/r), Hiszpania i Litwa (po +77,1% r/r) oraz Bułgaria (+62% r/r). A były też takie rynki, na których w 2025 r. sprzedaż elektryków wręcz spadła, choćby Estonia (-34.2% r/r), Chorwacja (-29,4% r/r), Malta (-15,1% r/r), Rumunia (-9,7% r/r) czy Luksemburg (-0,9% r/r).
W efekcie w 2025 r. Polska znalazła się na 11. miejscu w UE pod względem liczby zarejestrowanych elektryków. Poza elektromobilnymi gigantami w rodzaju Niemiec, Francji, Holandii, Belgii i Danii wyprzedziły nas jeszcze Hiszpania, Szwecja, Włochy, Austria i Portugalia. To pokazuje, ile jeszcze mamy do nadrobienia, bo na unijnym rynku motoryzacyjnym ogółem byliśmy na 5. miejscu, jedynie za Niemcami, Francją, Włochami i Hiszpanią.
Ale rok wcześniej byliśmy na 13. miejscu w UE i to, jak daleko byliśmy za najbardziej rozwiniętymi krajami kontynentu najlepiej obrazuje fakt, że w 2024 roku w Polsce zarejestrowano jedynie o niecałe 4 tys. elektryków więcej niż… w Luksemburgu, którego rynek motoryzacyjny jest ponad 10-krotnie mniejszy od naszego.
„Na polskim rynku te zmiany będą postępować wolniej. W zależności od zakresu wdrażanych zmian regulacyjnych na gruncie prawa krajowego (w szczególności dotyczących infrastruktury ładowania) zakładamy opóźnienie trendu elektryfikacji od 3 do nawet 10 lat względem średniej unijnej. Istnieje poważne ryzyko, że w przypadku niewystarczającej optymalizacji prawa i braku spójnej strategii transformacji sektora transportu Polska na długie lata stanie się rynkiem zbytu najbardziej emisyjnych samochodów niesprzedawalnych w innych państwach członkowskich” – podsumowuje Mazur.



