Analiza ISBiznes.pl: Czarna passa Boeinga

Audyt procesu produkcyjnego Boeinga B737 Max u Boeinga i kooperantów koncernu, przeprowadzony w styczniu przez Federalną Administrację Lotniczą (FAA) wykazał brak zaliczenia 33 z 89 niezbędnych testów. Tymczasem mnożą się kolejne awarie B737, a nawet nastąpiła niespodziewana awaria B787, który zaczął pikować i B777, w którym w trakcie startu odpadło koło.

Według New York Timesa, którego dziennikarze otrzymali wewnętrzną prezentację FAA dotyczącą utraty panelu drzwiowego w maszynie B737 Max linii Air Alaska, przyczyną wypadku był brak elementu określonego jako zatyczka blokady drzwi.

W raporcie podano też wyniki audytu u Boeinga w Seattle i kooperantów w procesie produkcyjnym B737 Max. Jak się okazało producent elementów kadłuba Spirit AeroSystems nie zaliczył 6 z 13 audytów procesowych i bezpieczeństwa FAA. W tej samej firmie Spirit w dziale zajmującym się instalacją zatyczek wykazano problemy w 5 audytach i nie zaliczono właśnie tego, który dotyczył instalacji zatyczek. W trakcie audytu powzięto podejrzenia, że technicy którzy dokonują instalacji nie mieli przekazanej przez firmę „wiedzy niezbędnej do poprawnej realizacji wszystkich procesów”. Także audyty dotyczące montażu okien w kokpicie oraz drzwi ładunkowych nie zostały zaliczone. Przyczyną było „niewłaściwe wykonywanie montażu”. Jak poinformował Reuters koncern z Seattle, wyniki audytów są tam znane kierownictwu i na ich podstawie Boeing „opracowuje plan poprawy bezpieczeństwa i jakości” oraz „wdraża natychmiastowe zmiany” w procesach. W ostatnich latach producent samolotów musiał zmierzyć się z nagłym wzrostem incydentów i wypadków lotniczych B737 Max, w tym katastrof samolotów 737 Max w latach 2018 i 2019, kiedy to rozbiły się maszyny Lion Air i Ethiopian Airlines, w których zginęło ponad 350 osób. W zeszłym tygodniu Boeing 777 lecący do Japonii musiał awaryjnie lądować wkrótce po starcie z San Francisco, kiedy koło odpadło i wpadło na parking lotniska, uszkadzając kilka samochodów.

W zeszłym tygodniu sekretarz transportu USA Pete Buttigieg powiedział, że spodziewa się współpracy Boeinga w dochodzeniach prowadzonych przez Departament Sprawiedliwości i Krajową Radę Bezpieczeństwa Transportu NTSB dotyczących awarii maszyny Air Alaska, która miała miejsce 5 stycznia. Michael Whitaker z FAA stwierdził, że agencja i Boeing mają nadzieję określić punkty zwrotne tzw. milestones, które producent musi osiągnąć, by bezpiecznie zwiększyć produkcję B737 Max w ciągu najbliższych 30 dni. Jest to odniesienie do jeszcze jednego problemu koncernu – praktycznie zawieszonej przez FAA w związku z problemami innych maszyn tego typu, certyfikacji największego samolotu w rodzinie B737 – B737 Max 10. Linie lotnicze United, które chciały zamówić 277 B737 Max 10 w rezultacie tego ciągnącego się procesu certyfikacji zamówiły zamiast Max 10 mniejszą wersję Max 9 i zmniejszyły całość zamówienia podejmując rozmowy z wielkim rywalem Boeinga – eurokoncernem Airbus. United zainteresowany jest Airbusem A321, który chce wprowadzić do floty zamiast części B737 Max 10.

Na początku marca FAA stwierdziła, że wykryła „problemy z przestrzeganiem zasad kontroli procesu produkcyjnego Boeinga, obsługi i przechowywania części oraz kontroli jakości”, co bardzo utrudnia procesy certyfikacji wszystkich maszyn Boeinga w FAA. Amerykańskie organy regulacyjne dały Boeingowi 90 dni na przedstawienie planu dotyczącego poprawy systemu kontroli jakości, a szef Federalnej Administracji Lotniczej stwierdził, że firma musi „mocno zaangażować się w rzeczywiste i głębokie zmiany”.

Na domiar złego nastąpiła awaria w locie flagowej maszyny koncernu – Boeinga B787 Dreamliner. Maszyna chilijskich linii LATAM Airlines leciała na wysokości przelotowej w rutynowym rejsie z Sydney Airport do Arturo Merino Benítez International Airport in Santiago w Chile, z międzylądowaniem w Auckland Airport, kiedy nagle zaczęła bez ostrzeżenia pikować wyrzucając nieprzypiętych pasażerów z siedzeń i powodując obrażenia – także złamania – u osób, które akurat  przechodziły korytarzem między siedzeniami. Wśród rannych były także dzieci, niektóre trafiły do szpitala po międzylądowaniu Auckland. Łącznie w szpitalach znalazło się 50 osób z czego 4 były ciężej ranne. Zarówno Boeing, jak i LATAM Airlines obiecały współpracować z władzami nowozelandzkimi w celu ustalenia przyczyny bliżej nieokreślonego „incydentu o charakterze technicznym”. Nowozelandzcy śledczy zaczęli pracę od wymontowania rejestratorów rozmów w kokpicie i parametrów lotu w śledztwie. W pracach uczestniczą także śledczy z NTSB, choć oficjalnie według nowozelandzkich władz lotniczych „jest to dochodzenie prowadzone przez Chile”. Pasażerowie stwierdzili, że lot był „traumatyczny”. Administrator ds. sprzedaży linii Veronica Martinez powiedziała agencji AFP, że miała wrażenie, jakby samolot zatrzymał się w powietrzu, a potem „po prostu zaczęliśmy spadać”.

Ciekawym tropem jest zeznanie pasażera Briana Jokata, który twierdzi, że rozmawiał z roztrzęsionym pilotem, który stwierdził, że na krótko „zniknęły wszystkie instrumenty w kabinie, ale potem wróciły”. Jokat powtórzył to w wywiadzie dla Radio New Zealand.

Według Ashoka Poduvala, pilota linii lotniczych z 15-letnim stażem, dyrektora Szkoły Lotnictwa Uniwersytetu Massey, incydent ten może być bardzo rzadkim zdarzeniem.

„Awaria autopilota lub nieoczekiwane turbulencje w czystym powietrzu to tylko niektóre z możliwości, które mogą spowodować tego rodzaju zakłócenia” – stwierdził w wypowiedzi dla agencji AFP.

Analityk bezpieczeństwa i wypadków lotniczych Joe Hattley stwierdził jednak, że problemy techniczne we współczesnych samolotach są rzadkością.

„To zapis lotu będzie kluczem do zrozumienia tego wydarzenia. Powie śledczym czy było to zdarzenie atmosferyczne, czy problem techniczny samolotu” – powiedział Hattley. Dane z systemu śledzenia linii lotniczych FlightAware pokazały, że samolot zaczął tracić wysokość po około dwóch godzinach trzygodzinnego lotu. Nie było jednak jasne, czy było to częścią zejścia do Auckland.

Z Hattleyem częściowo zgadza się Piotr Czuban, pilot samolotów pasażerskich i biznesowych z wielodekadowym stażem, instruktor lotniczy.

„Mam poważne zastrzeżenia do tej hipotezy o awarii instrumentacji w kabinie. To ekstremalnie rzadkie przypadki. Natomiast mogło nastąpić coś innego – pitch trim runway. To przypadek kiedy maszyna trymuje się samoistnie nosem w dół, stąd to nurkowanie. Zanim pilot się zorientuje i samolot wyprowadzi, mija chwila. Oczywiście ćwiczymy, jako piloci, reakcję w takiej sytuacji, ale najbardziej chodzi o to, żeby w ogóle nie zaszła, nie można do niej doprowadzić. Ale oczywiście o wszystkim rozstrzygnie śledztwo” – powiedział ISBiznes.pl.

Akcje Boeinga spadły we wtorek w notowaniach przedsesyjnych o 1,4%. Od początku roku cena akcji Boeinga spadła o 25%.