Cła Donalda Trumpa – ekonomiczny kit, polityczny hit

Donald Trump ubiega się o drugą kadencję prezydencką

Donald Trump zbliża się do nominacji Partii Republikańskiej i rynki niedawno zaczęły rozważać i trawić możliwość jego powrotu do Białego Domu. Najważniejsze gospodarcze konsekwencje jego ewentualnej reelekcji będą dotyczyć relacji z innymi państwami (bo tutaj prezydent ma niemal nieograniczoną, samodzielną władzę).

Wśród jego zapowiedzi znajdziemy powrót wojen handlowych a ich początkową salwą będzie drastyczny wzrost ceł importowych. W przestrzeni publicznej krążą przynajmniej trzy propozycje: 60% cło na wszystkie towary z Chin, 10% cło na cały import i odebranie Chinom statusu uprzywilejowanego partnera handlowego (co implikowałoby podniesienie ceł do ponad 40%).

Rozważając konsekwencje takich ruchów, możemy szczęśliwie odwołać się do skutków, jakie miały jego działania na mniejszą skalę z lat 2018-2019. Dla przypomnienia – wówczas podniesiono cła na:

  • Ogniwa fotowoltaiczne.
  • Pralki
  • Stal i aluminium
  • Towary z Chin (w kilku transzach)

Cła i inne działania odwetowe wprowadziły m.in. Chiny, UE, Kanada, Indie i Meksyk. Łącznie, podwyżki amerykańskich ceł podniosły na jeden rok przeciętną stawkę niemal dziesięciokrotnie, z 1,6-1,7 do ok. 14%.

Ewolucja wzajemnych ceł importowych USA i Chin

Źródło: PIIE

Wojnie handlowej z lat 2017-2019 ekonomiści zdążyli poświęcić mnóstwo czasu, megabajtów tekstu i mocy obliczeniowych. Po latach wiemy już więc całkiem sporo o tym, jak (nie) działają cła we współczesnej gospodarce.

Wpływ ceł (lewy panel) i ceł odwetowych na zatrudnienie w USA

  1. Wg świeżego badania Davida Autora i in. cła wprowadzone przez prezydenta Trumpa delikatnie obniżyły zatrudnienie w USA (nie udało się go zwiększyć nawet w branżach nimi bezpośrednio chronionych) a działania odwetowe miały znaczący negatywny efekt.
  2. Całościowe rachunki, obejmujące straty konsumentów i importerów z tytułu wyższych cen oraz zyski krajowych producentów i recykling wpływów z ceł (np. Fajgelbauma i in. z 2019, Amitiego i in. z 2019), generalnie wskazują, że Amerykanie per saldo stracili na wojnie handlowej miliardy dolarów.
  3. Towary importowane nie tylko stały się droższe, ale spadła również ich dostępność. Ten efekt jest, jak szacują Amiti i in., dziesięciokrotnie mniejszy od kosztowego, ale wciąż istotny.
  4. Wojna handlowa była ważnym tematem dla rynków i obwieszczenia z nią związane znacząco wpływały np. na ceny akcji. Analizując te reakcje, Amiti i in. (2022) doszukali się oczekiwanych przez rynki kilkuprocentowych spadków produktywności i przepływów  pieniężnych.  W podobnym badaniu stwierdzono spadek inwestycji pod wpływem wojny handlowej.  
  5. Wbrew nadziejom, nie udało się eksportu utraconego w wyniku odwetu innych państw zastąpić sprzedażą na innych kierunkach. Co więcej, ktoś (producenci z Ameryki Płd.) zastąpił amerykańskich farmerów na chińskim rynku.
  6. Wreszcie, wojna handlowa miała też wymiar polityczny. Jej wpływ na poparcie dla Donalda Trumpa i jego partii był negatywny w wyborach połówkowych, ale pozytywny w wyborach w 2020 r. Wg Autora i in. wojna handlowa podniosła poparcie dla Trumpa w 2020 r. o ok. 0,7 pkt. proc., ale nie dała żadnych korzyści Republikanom w Kongresie.

Cło jest zatem fascynującym przedmiotem dla ekonomii politycznej. Jego wprowadzenie i wywołane przez nie działania odwetowe były jednoznacznie niekorzystne dla dobrobytu amerykańskich konsumentów. Politycznie były jednak udanym projektem, nawet jeśli prezydentowi Trumpowi nie udało się w 2020 r. uzyskać reelekcji. Co więcej, stało się tak pomimo tego, że najsilniej dotknięci tymi działaniami byli najpewniej jego właśni wyborcy. Dotyczy to przede wszystkim działań odwetowych innych krajów, które w dużej mierze skupiały się na produktach rolnych – tu badacze są zgodni, że wpływ był tym większy, im większe poparcie dla Partii Republikańskiej i prezydenta Trumpa. Jeśli chodzi o cła wprowadzone przez rząd amerykański, to pełnej zgody nie ma, ale jest jasne, że tereny najbardziej republikańskie nie ucierpiały na nich, bo ich mieszkańcy i operujące tam firmy praktycznie nie importowały oclonych dóbr. W regionach, gdzie poparcie dla obu partii jest zbliżone do 50%, importochłonność była jednak na tyle wysoka, że mogło to zaważyć na wyniku wyborów. Przykład to obejmujący kluczowe stany pas rdzy. Jak pokazują jednak autorzy, wojna handlowa była politycznie korzystna dla Republikanów.

Rozkład geograficzny szacunkowej ekspozycji na wpływ ceł wprowadzonych przez Trumpa

Co więcej, warto pamiętać, że cła w większości pozostały na poziomach ustalonych pod koniec kadencji Donalda Trumpa a konflikt, którego przejawem była tamta wojna handlowa nie tylko nie wygasł, ale przeniósł się na inne pola (prymat technologiczny). Co więcej, ekspansja Chin na kolejnych rynkach eksportowych (np. w przemyśle samochodowym) zwiększa szanse, że w swojej wojnie handlowej Trump znajdzie sojuszników poza Stanami Zjednoczonymi. Wszystko to oznacza, że prezydent Trump (jeśli zostanie ponownie wybrany) będzie miał wszelkie bodźce do tego, żeby w nowej kadencji podwoić stawkę i sięgnąć do wypróbowanych już metod, czyli prowadzić politykę protekcjonistyczną.

Analizy Pekao