Gospodarka UE „wyszła na zero”, ale są i pozytywy

W ostatnim kwartale 2023 roku gospodarki krajów Unii Europejskiej „wyszły na zero” ze wzrostem gospodarczym. Jednak nawet ten zerowy wzrost IV kw. 2023 r. jest wzrostem bowiem nastąpił po spadku o 0,1% w III kw. Tymczasem rynek pracy odnotowuje dobre wyniki, co powoduje, iż część ekonomistów twierdzi, że można poświęcić wzrost gospodarczy jeśli uzyska się spokój społeczny i lepszą sytuację ekonomiczną mieszkańców Europy.

Analitycy twierdzą, że przyczyną braku wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej są nadal wysokie ceny energii, drogie kredyty ze względu na wysokie stopy procentowe, narastający kryzys w wiodącej gospodarce niemieckiej oraz „zaburzenia geopolityczne” w rodzaju wojny w Ukrainie. Dodatkowo zakłócenia w żegludze po Morzu Czerwonym ograniczyły światowy handel przez Kanał Sueski, główny szlak między Azją a Europą, powodując wzrost kosztów transportu i grożąc wzrostem inflacji. W efekcie 20 krajów strefy euro nie wykazało znaczącego wzrostu PKB od III kw. 2022 r., kiedy ich gospodarki urosły o 0,5%.

Strefa euro „nadal stara się znaleźć dno” – stwierdził kwaśno Holger Schmieding, główny ekonomista banku Berenberg w wypowiedzi dla agencji AP dodając, że w USA w IV kw. 2023 r. gospodarka wzrosła o 0,8% w porównaniu do III kw. 2023 r., zaś wzrost roczny sięgnął 3,3%.

Jednak mimo „żałosnego” wzrostu gospodarczego nie wszystkie wiadomości z UE są złe – liczba miejsc pracy rośnie od lipca mimo obaw, że problemy w Niemczech podetną dodatkowo wzrost gospodarczy krajów Europy Środkowej jak Polska, Czechy, Węgry i Słowacja, a bezrobocie jest na rekordowo niskim poziomie i nie zamierza rosnąć. To powoduje, że analitycy i ekonomiści zaczynają mówić o „możliwym pewnym zlekceważeniu wzrostu gospodarczego na korzyść lepszej sytuacji ekonomicznej” mieszkańców Europy. Podnoszą to analitycy zapytywani przez AFP, zwracając uwagę jakimi protestami kończy się próba równoważenia budżetu we Francji i Niemczech, choć w obu przypadkach, jak twierdzą wywiady, w podsycaniu protestów widać jednoznaczny „wpływ aktorów zewnętrznych”, czyli Rosji. Powiązani z Rosjanami uczestnicy protestu żółtych kamizelek zaczęli bowiem pojawiać się i organizować protesty rolników francuskich.

Pozytywną informacją podawaną przez analityków Bloomberga jest także spadek cen energii na terenie UE. Są one co prawda wyższe niż przed inwazją Rosji na Ukrainę, ale różnica ta systematycznie spada, zaś poziom magazynowania gazu ziemnego, który służy do ogrzewania domów, elektrowni i wytwarzania energii elektrycznej jest wysoki. Z zimowego sezonu grzewczego pozostaje bowiem w najgorszym razie około 6 tygodni, zaś magazyny gazu są zapełnione w 72%, zatem zelżały obawy dotyczące kolejnego kryzysu energetycznego i wyższych rachunków za media, także dla drobnego biznesu, stanowiącego o sile gospodarki UE.

Dodatkowo zaczyna być widoczny spadek inflacji. W grudniu było to w całej Unii Europejskiej średnio 2,9%, choć jak stwierdzają analitycy AP płace i siła nabywcza Europejczyków „nadal doganiają poziomy utracone w wyniku wzrostu cen”.

Jednak europejska gospodarka płaci za te pozytywy sporą cenę – wysokie stopy procentowe zaserwowane ekonomii eurozony przez Europejski Bank Centralny w celu zduszenia inflacji znacznie ograniczyły inwestycje przedsiębiorstw i działalność na rynku nieruchomości, taką jak budowa i sprzedaż domów.

„Największym problemem Unii Europejskiej są obecnie Niemcy” – napisano w notatce Blackrock do inwestorów. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego praktycznie zakazujący transferu pieniędzy do funduszy pozabudżetowych pozostawił 870 mld euro wyrwy w niemieckich planach finansowych. Ponadto niemiecka gospodarka w dużym stopniu polegała na tanim rosyjskim gazie, co powoduje, że obecnie wyższe ceny energii podcinają zyski energochłonnych gałęzi przemysłu. Niemcy mają też problem z brakiem wykwalifikowanych pracowników i latami nikłych inwestycji w infrastrukturę i technologie cyfrowe, co było efektem preferowania polityki zrównoważonych budżetów, a nie państwowego inwestowania w otoczenie gospodarcze.

Ekonomiści z Oxford Economics zauważają, że mimo iż inflacja może jeszcze rosnąć w I kw. 2024 roku to i tak Unia, zwłaszcza strefa euro, powinna skorzystać na jej dość szybkim spadku, bowiem przywróci on siłę nabywczą konsumentów. Spodziewają się, że EBC obniży stopy procentowe jednak „bliżej lata niż wiosny”. Istotnie, w marcowe obniżki wierzy obecnie tylko 12,8% analityków, niemal połowa uważa, że nastąpi to w kwietniu lub maju. Coraz więcej zwolenników zyskuje teza, że EBC poczeka z obniżkami stóp do czerwca i to raczej nie na początku lecz na końcu tego miesiąca, aby mieć pewność, że inflacja jest pod całkowitą kontrolą. Inflacja bazowa jest bowiem uważnie obserwowana przez EBC.

„Uważamy, że wpływ na inflację bazową będzie wystarczający, aby EBC poczekał trochę dłużej opóźniając obniżenie stóp procentowych do czerwca” – napisali analitycy Oxford Economics w nocie na temat inflacji w strefie euro, przedstawiając jeszcze jeden czynnik zakłócający – ataki jemeńskich rebeliantów Houti na statki na Morzu Czerwonym, przez które przepływa 12% światowego handlu.

Nie jest jasne kiedy ta „wojna z żeglugą” się skończy – stwierdzają, a tymczasem trasy statków wokół wybrzeża Afryki wydłużają czas podróży o tydzień lub dłużej. W związku z wyższymi kosztami wysyłki i opóźnieniami w dostawach produktów rosną więc obawy o wzrost cen konsumenckich, jeśli ten konflikt będzie trwał dalej lub eskalował. Jak zauważają przy tym analitycy Defense Industry Daily związek tych ataków z konfliktem w Strefie Gazy, którego miały być odbiciem „jest coraz luźniejszy” a coraz bardziej chodzi o „samodzielną inicjatywę polityczno-militarną” powiązaną z Iranem. Jak twierdzą analitycy Oxford Economics, zakłócenia w handlu mogą zwiększyć inflację bazową nawet o 0,5%, co nie uwzględnia zmiennych cen paliw i żywności i może to przedłużyć czas obowiązywania wysokich stóp procentowych w strefie euro.