Koniec Ingenuity

Po trzech latach i 72 lotach uszkodzony Ingenuity kończy swoje działanie na Marsie. Dron miał być demonstratorem technologii, zbytnio na niego nie liczono. Okazał się doskonałym, sprawnym i samodzielnym systemem badawczym.

18 stycznia dron śmigłowcowy Ingenuity, który był pierwszym statkiem powietrznym eksploatowanym poza atmosferą ziemską, stracił kontakt ze swoim statkiem macierzystym, łazikiem Perseverance. Po dwóch dniach łączność została wznowiona, postanowiono więc przeprowadzić krótki lot testowy, który miał sprawdzić systemy śmigłowca. Niestety lot ten zakończył się niekontrolowanym przechyleniem drona i uszkodzeniem jednej łopat śmigła głównego, co spowodowało iż nie będzie on mógł latać.

„Nowe zdjęcia potwierdzają, że śmigłowiec #MarsHelicopter doznał uszkodzenia wirnika podczas lotu 72. Nasz helikopter odbył swój ostatni lot” – ujawniło 25 stycznia Jet Propulsion Laboratory (JPL) NASA. Agencja stwierdziła przy tym, że śmigłowiec pozostał w pozycji pionowej, komunikuje się z kontrolą misji, ale jest uziemiony i lot jest niemożliwy.

Zdjęcia ujawnione przez JPL wskazują na to, że część łopaty, której rdzeń wykonano ze spienionego włókna węglowego została odłamana lub jest silnie wygięta.

Z tego zdjęcia wynika, że część łopaty Ingenuity została uszkodzona

Obecnie przeprowadzane są końcowe testy systemów maszyny i zostaną zgrane z niej wszystkie obrazy i dane zawarte w pamięci pokładowej. Ingenuity stanowił część Perseverance – przybył na Marsa zamocowany do łazika w lutym 2021 r. Nie liczono na wiele – miał być demonstratorem technologii, odbyć 5 eksperymentalnych lotów w czasie 30 dni i zostać „uśpiony”. Tymczasem maszyna wykonała 72 krótkie loty w ciągu trzech lat, łącznie wylatując ponad 2 godziny. Na początku po sprawdzeniu, że loty dronem-śmigłowcem na Marsie są w ogóle możliwe, Ingenuity służył do rozszerzania zasięgu Perseverance jako rodzaj „powietrznego peryskopu”, aż wreszcie zaczął wykonywać samodzielne loty jako powietrzny zwiadowca łazika.

Lądował samodzielnie na terenie marsjańskim, opracowano technikę „samoczyszczenia” z miejscowego pyłu piaskowego przy użyciu śmigła, wytrzymał trzy awaryjne lądowania i skoki temperatur.

„Pierwszy w historii helikopter marsjański pozostawi niezatarty ślad w przyszłości eksploracji Kosmosu i będzie inspirował tworzenie flot samolotów na Marsie – i na innych światach – w nadchodzących dziesięcioleciach” – powiedział kierownik projektu Ingenuity Teddy Tzanetos.

Następny statek latający na Marsie może być dronem-śmigłowcem, może być samolotem funkcją pionowego lądowania. Ta druga opcja może zostać wybrana ze względu na większą odporność na wiatry marsjańskie mające o wiele większą siłę niż wiejące na Ziemi.