Rosyjska broń nuklearna jest na Białorusi

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka ogłosił, że Rosja zakończyła dostawy taktycznej broni nuklearnej na Białoruś i obecnie znajduje się ona „w miejscach przeznaczenia”. Chodzi o rakiety i głowice nuklearne do rakiet krótkiego zasięgu. Ze względu na zasięg operujące z Białorusi rakiety mogą mieć tylko dwa cele: Polskę lub państwa bałtyckie.

Łukaszenka ogłosił zakończenie dyslokacji rosyjskiej taktycznej broni nuklearnej na Białorusi 26 grudnia w trakcie spotkania gospodarczego Rosji i części państw należących do faktycznie nie działającej już Wspólnoty Niepodległych Państw. Jak dodał, całkowite dostawy zakończyły się w październiku br. Jednak ogłoszenie o tym fakcie dopiero teraz świadczy o tym, iż pociski i głowice nie zostały składowane lecz są rozlokowane w bazach.

Taktyczna broń nuklearna istniejąca jedynie w wojskowej terminologii rosyjskiej, to pociski rakietowe o zasięgu 570-650 km z głowicami 20-50 kiloton, naprowadzane poprzez system satelitarny lub własny system kierowania. W tym przypadku prawdopodobnie w grę wchodzą pociski Ch-102 odpalane z samolotów oraz głowice do pocisków ziemia-ziemia Iskander-M.

Łukaszenka stwierdził, że rozmieszczenie rosyjskiej broni nuklearnej na terytorium Białorusi ma służyć „powstrzymaniu agresji ze strony Polski”. Analitycy zwracają uwagę, że rządzący od 29 lat dyktator jest wbrew ostrym wypowiedziom antypolskim, antyNATO i antyamerykańskim całkowicie zależnym od Rosji i usiłuje wywalczyć sobie nieco swobody rozmawiając z Chinami o inwestycjach gospodarczych na Białorusi. Ostatnio przyjął w tym celu chińską misję gospodarczą.

Rozmieszczenie taktycznej broni nuklearnej na terenie Białorusi było osobistą decyzją Władimira Putina, który ogłosił ją w lipcu br. i zapowiedział, że rozmieszczanie rozpocznie się w sierpniu br.

„Wszystko przebiega zgodnie z planem. W dniach 7-8 lipca zakończą się przygotowania odpowiednich obiektów i natychmiast rozpoczniemy działania związane z rozmieszczeniem tej broni na waszym terytorium” – powiedział Putin do białoruskiego dyktatora w programie informacyjnym TV Rassija 1, gdy gościł Łukaszenkę w rezydencji w czarnomorskim kurorcie Soczi. Według nieoficjalnych informacji dopiero wtedy Łukaszenka został zawiadomiony o całym planie dyslokacji broni A.

Ostatecznie zakończyła się ona, według słów Łukaszenki, w październiku br. Nie wiadomo jakie jednostki ją otrzymały i ile głowic znalazło się na Białorusi. Rosja oświadczyła, że zachowa kontrolę nad tymi, które wysłała na Białoruś, co znaczy, że znajdują się one w bazach i rejonach stacjonowania jej wojsk, nie zaś w składowaniu.

Dr Michał Marek, kierujący think-tankiem Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, zwraca uwagę, że tego typu zapowiedzi, jak Łukaszenki, są używane jako szantaż i element przetargowy w stosunkach z NATO i mają rozbić jedność organizacji poprzez pokazanie, że istnieją kraje NATO mniej i bardziej zagrożone. Są one elementem wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję wobec państw bałtyckich i Polski.