Po dziewiątej z rzędu podwyżce stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny analitycy coraz głośniej artykułują obawy przed recesją wywołaną zbyt ostrą antyinflacyjną polityką banku. Z drugiej strony EBC nadal boi się inflacji i uważa, że jest ona za wysoka.
Obecnie koszty pożyczek po wszystkich podwyżkach zaserwowanych przez EBC wzrosły od lipca zeszłego roku o 425 pkt. bazowych. Bank obawiał się, że inflacja może się utrwalić w efekcie rosnących kosztów i wzrostu płac na rynku pracy.
Teraz po podwyżce z 27 lipca o 25 pkt. bazowych stopa depozytowa EBC wynosi 3,75%, co oznacza najwyższy poziom od 2000 r. jeszcze przed wprowadzeniem do obiegu euro jako środka płatniczego, zaś główna stopa refinansowa znalazła się na poziomie 4,25%.
Jak na razie nie bardzo wiadomo co będzie dalej. Prezes EBC Christine Lagarde powiedziała, że to zależy od równowagi na rynku, ale bank nadal jest zdeterminowany, by „złamać grzbiet” inflacji.
„Czy mamy coś więcej do zrobienia? W tym momencie nie powiedziałabym tego. Istnieje możliwość podwyżki (następnym razem). Istnieje możliwość przerwy. To decydujące „może” – stwierdziła Lagarde, podkreślając jednocześnie, że decyzje EBC będą zależały od danych, zaś decydenci banku zostają „otwarci”, a wszystkie opcje pozostają na stole.
Anna Stupnytska, globalna makroekonomistka w Fidelity International, powiedziała, że komentarze prezes EBC oznaczają, że bank „teraz wyraźnie dopuszcza przerwę (w podwyżkach – red.)”.
Według Reuters i Bloomberg zmienił się stosunek gołębi do jastrzębi w Radzie Prezesów i więcej decydentów martwi się teraz o stan gospodarki, nie o inflację. Także i spora część polityków opowiada się za przerwą w podwyżkach we wrześniu, choć są i tacy, którzy nadal chcieliby podnosić koszty finansowania zewnętrznego.
We wcześniejszym oświadczeniu EBC stwierdzono, że stopy procentowe zostaną ustalone na „wystarczająco restrykcyjnym poziomie tak długo, jak będzie to konieczne”, ale usunięto wzmiankę o konieczności ich „doprowadzenia” do poziomu, który wystarczająco szybko obniżyłby inflację do celu 2%. Christine Lagarde skomentowała, że zmiana ta „nie była przypadkowa ani nieistotna”.
Obawy bankowców z EBC powoduje fakt, że inflacja spada powoli i może spaść do 2% dopiero w 2025 r., ponieważ wzrost cen, początkowo napędzany przez energię, jest wyraźnie widoczny w całej gospodarce, gdzie wzrosły marze i koszty usług, co ma skompensować wzrost cen energii. W efekcie ogólna inflacja spadła o połowę od października, ale bazowy wzrost cen oscyluje w pobliżu historycznych maksimów, a w lipcu mógł nawet je przekroczyć.
Niby, jak przyznała prezes Lagarde, ryzyko tak zwanych efektów „drugiej rundy” nie wzrosło od zeszłego miesiąca, ale rekordowo niskie bezrobocie wzbudza obawy o wzrost płac, jako że pracownicy będą starali się odzyskać realne dochody utracone w wyniku inflacji. To powoduje, że wielu inwestorów i analityków, zwłaszcza na Wall Street, nadal spodziewa się wrześniowej podwyżki stóp.
„Ogólnie rzecz biorąc, wszyscy oczekiwali, że Lagarde będzie podkreślać, że bank jest zależny od danych i nieco bardziej jastrzębi (niż Fed), bo taki jest styl EBC. Ale co było uderzające, w zasadzie wyszła i powiedziała, że wynik wszystkich ostatnich danych był taki, że nie było dobrze” – powiedział agencji Reuters Kit Juckes, strateg walutowy Societe Generale.
Co ciekawe, rynki szybko, bo kilka tygodni temu, wyceniły obecną podwyżkę stóp. Tym razem trwają zakłady jak długo stopy utrzymają się na tak wysokim poziomie.
„Poprzeczka dla kolejnej podwyżki we wrześniu jest teraz uzależniona od niespodzianek w górę wskaźników inflacji w czasie, gdy działają silne siły dezinflacyjne – więc domyślną pozycją jest utrzymanie stóp procentowych na stałym poziomie przez dłuższy czas” – tak ocenił możliwość podwyżki Neil Mehta, menedżer portfela RBC BlueBay.
Dalsze zaostrzenie polityki finansowej byłoby jednak zgodne z komentarzami decydentów, w tym członka zarządu EBC Isabel Schnabel, że zbyt wysokie podniesienie stóp procentowych byłoby mniej kosztowne niż niedostateczne. W dodatku 26 lipca Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych podniosła koszty pożyczek i pozostawiła możliwość następnych, chociaż prezes Fed Jerome Powell, jednoznacznie nie poparł tego ruchu.
Tymczasem europejskie wskaźniki biznesu i nastroje konsumentów oraz ankiety dotyczące kredytów bankowych wskazują na dalsze pogorszenie nastrojów i stanu popytu mimo, że strefa euro uniknęła recesji zeszłej zimy. A biorąc pod uwagę głęboką recesję w przemyśle wytwórczym i prężny wcześniej sektor usług wykazujący oznaki zadyszki pomimo zapowiadanego bardzo dobrego sezonu letniego, analitycy uważają, że trudno jest przewidzieć skąd miałoby nastąpić odbicie. EBC może więc uzyskać zakładany przez siebie efekt w dłuższej perspektywie, bo inflacja obniżyła realne dochody, co znaczy, że spadła i siła nabywcza. Jak przyznała prezes Lagarde, bank wie, że jest „coraz bliżej zaplanowanego celu”, ale „jego osiągnięcie może wiązać się recesją” – zaczynają ostrzegać analitycy.






