Koniec umowy zbożowej

Rosja zerwała rozmowy w sprawie przedłużenia umowy o eksporcie ukraińskiego zboża drogą morską przez Morze Czarne. Przyczyną miało być niespełnienie rosyjskich żądań co do odblokowania rosyjskiego eksportu rolnego. Mimo iż część dyplomatów unijnych wydaje się optymistami, analitycy i wojskowi uważają, że to cyniczna gra, która ma na celu przeciągnięcie jak największej liczby krajów afrykańskich na stronę Rosji.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawiadomiło Ukrainę, Turcję i ONZ, że wycofuje się z Inicjatywy Czarnomorskiej, zaś umowa przestaje funkcjonować od 18 lipca. Wycofane zostają gwarancje bezpieczeństwa żeglugi, zamknięty morski korytarz humanitarny i rozwiązane zostanie Wspólne Centrum Koordynacyjne w Stambule utworzone w celu monitorowania realizacji umowy. Analitycy spodziewali się takiego obrotu spraw po tym, jak Kreml odwołał w zeszłym tygodniu planowaną podróż Rebeki Grynspan, przedstawicielki ONZ kierującej grupą zadaniową ds. eksportu żywności. Obszar północno-zachodniego Morza Czarnego ponownie zostanie wyznaczone jako obszar tymczasowego zagrożenia dla żeglugi.

Umowa, w której zawarciu w lipcu 2022 pośredniczyły Turcja i ONZ miała na celu złagodzenie światowego kryzysu żywnościowego poprzez umożliwienie bezpiecznego eksportu ukraińskiego zboża. Według Wspólnego Centrum Koordynacyjnego monitorującego wykonanie umowy, od sierpnia 2022 r. z Ukrainy drogą morską wyeksportowano ok. 32,9 mln ton metrycznych zbóż, pasz i oleistych, z czego ponad połowa do krajów rozwijających się.

Aby przekonać Rosję do podpisania umowy zawarto także trzyletnie memorandum z ONZ, na mocy którego urzędnicy Organizacji Narodów Zjednoczonych zgodzili się pomagać Rosji w eksporcie żywności i nawozów.

Jest to już drugie wycofanie się Rosji z umowy zbożowej po chwilowym z niej wyjściu w listopadzie 2022 r. Dzień później pod naciskiem prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana powrócił do umowy. Jednak obecnie Rosja była bardziej zdeterminowana by umowę zerwać, zaś sam Erdoğan, po tym jak zgodził się w Wilnie, by Szwecja dołączyła do NATO stracił część środków oddziaływania na Moskwę. Stwierdził on w poniedziałek 17 lipca, że „wierzy w kontynuację umowy zbożowej z Morza Czarnego” ponieważ chce tego także Putin, zaś sama Ankara „zintensyfikowała” swoje wysiłki dyplomatyczne. Rozmowy Turcja-Rosja miały zacząć się w poniedziałek.

Jednak w oświadczeniu rosyjskiego MSZ stwierdzono, że żadne z rosyjskich wymagań – wznowienie eksportu amoniaku rurociągiem prowadzącym z Rosji do ukraińskiego portu w Odessie i ponowne podłączenie rosyjskiego państwowego banku rolnego Rosselkhozbank do międzynarodowego systemu płatności SWIFT – nie zostało spełnione. Resort spraw zagranicznych Rosji uznał to za „jawny sabotaż we wdrażaniu porozumień stambulskich” zaś „w tych warunkach kontynuacja inicjatywy stambulskiej, która przestała być inicjatywą humanitarną, traci sens”.

Tymczasem USA i Unia Europejska twierdzą, że wprowadziły wyjątki dla rosyjskich eksporterów rolnych i backdoory, aby ułatwić płatności na rzecz Rosselkhozbanku, ale Moskwa nadal uważa, że nie zrobiono wystarczająco dużo, by odblokować jej eksport rolny.

„Absolutnie nic nie zostało zrobione – chcę to podkreślić. To ruch jednokierunkowy. Ani jeden punkt związany z faktem, że Rosja ma własne interesy, nie został spełniony” – powiedział Władimir Putin w zeszłym tygodniu.

Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, napisała w oświadczeniu na Twitterze: „Zdecydowanie potępiam cyniczne posunięcie Rosji zmierzające do zakończenia inicjatywy Black Sea Grain pomimo wysiłków ONZ i Turcji. UE pracuje nad zapewnieniem bezpieczeństwa żywnościowego najsłabszym na świecie”.

Urzędnicy unijni ankietowani przez Financial Times widzą co prawda „możliwość powrotu do stołu rokowań” i traktują rosyjskie wycofanie się jako „zawieszenie”, ale sprawa w rzeczywistości nie wygląda aż tak dobrze.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który jako pierwszy potwierdził, że Rosja nie przedłuży umowy, stwierdził też, że „gdy tylko rosyjska część porozumień zostanie wypełniona, strona rosyjska natychmiast powróci do realizacji tej umowy”, co oznacza, że Zachód ma wznowić eksport rosyjskiej żywności i nawozów i liczyć na dobrą wolę Moskwy.

Wskazuje na to stanowisko rosyjskiego MSZ, które oznajmiło, że „dopiero po otrzymaniu konkretnych wyników, a nie obietnic i zapewnień, Rosja będzie gotowa do rozważenia przywrócenia umowy”. Tymczasem analitycy wojskowi i ekonomiści twierdzą, że zniesienie umowy jest dla Rosji po prostu środkiem nacisku politycznego na Ukrainę i Zachód oraz zmierza do podminowania opinii Zachodu w Afryce i przeciągnięcia jak największej liczby krajów afrykańskich na stronę Rosji. Było to wyraźnie widoczne w czasie wizyty delegacji przywódców Afryki w Moskwie i Sankt Petersburgu na czele z prezydentem Republiki Południowej Afryki Cyrylem Ramaphosą w czerwcu br. Delegaci mieli nadzieję pośredniczyć w rozmowach, które przyspieszyłyby zakończenie wojny i zabezpieczyć dostawy produktów rolnych do swoich krajów. Wizyta była nieudana zaś sam Putin stwierdził, iż brak dostaw do Afryki nastąpił „z winy Zachodu”, który uniemożliwia dostawy rosyjskie i „steruje” dostawami ukraińskimi. 14 lipca w rozmowie z Ramaphosą Putin powtórzył, że bariery dla rosyjskiego eksportu produktów rolnych nie zostały zniesione i skarżył się, że „główny cel umowy, czyli dostawy zboża do krajów, które go potrzebują, w tym do Afryki, nie został zrealizowany”.