Złoto wraca do właścicieli

Według sondażu Invesco przeprowadzonego wśród banków centralnych i państwowych funduszy majątkowych coraz więcej krajów jest zdecydowanych na przeniesienie złota z obecnych miejsc jego przechowywania, do własnych skarbców. Powodem jest wojna w Ukrainie i rosnące napięcia w gospodarce światowej.

Kryzys na rynkach finansowych w 2022 roku spowodował ogromne straty dla zarządzających pieniądzem państwowym. Dlatego postanowili oni zmienić strategie, co świadczy o tym, iż są pewni, że wojna w Ukrainie nie skończy się szybko, zaś napięcia geopolityczne i wyższa inflacja będą się jeszcze utrzymywały.

Widoczne jest to w corocznym badaniu Invesco Global Sovereign Asset Management, w którym ponad 85% z 85 państwowych funduszy majątkowych i 57 banków centralnych stwierdziło, że w nadchodzącej dekadzie inflacja będzie wyższa niż w poprzedniej.

Takie podejście od razu kieruje uwagę inwestorów w kierunku złota, często także obligacji rynków wschodzących. Jednak zamrożenie w 2022 roku przez Zachód prawie połowy z rosyjskich rezerw złota i walut o wartości 640 mld dolarów w odpowiedzi na inwazję na Ukrainę zmieniło sposób myślenia banków centralnych i funduszy.

Znacząca część banków centralnych była zaniepokojona ustanowionym precedensem, choć precedensem od nie był – identyczne decyzje podjęto w latach 1914-1918 wobec złota Cesarstwa Austriackiego i Niemiec, znajdującego się w bankach Sprzymierzonych. Podobnie stało się w latach 1939-1945 – wobec złota Japonii, III Rzeszy i Włoch znajdującego się w bankach Zachodu, poza Szwajcarią.

W efekcie prawie 60% respondentów stwierdziło, że złoto stało się bardziej atrakcyjne, a 68% trzyma rezerwy we własnym kraju. W 2020 roku było to 50%.

Zacytowany w opisie jeden z przedstawicieli banków centralnych powiedział: „Przechowywaliśmy je (złoto – red.) w Londynie […], ale teraz przenieśliśmy je z powrotem do własnego kraju, aby je zabezpieczyć i zachować jako bezpieczną przystań”.

Rod Ringrow, nadzorujący raport ze strony Invesco, stwierdził na konferencji omawiającej raport, że jest to obecnie szeroko rozpowszechniony pogląd.

„Jeśli to jest moje złoto, to chcę je w moim kraju” – to mantra, którą widzieliśmy w ciągu ostatniego roku” – dodał.

Banki centralne chcą przenieść złoto także w następstwie sankcji, jako że obawy o sytuację geopolityczną, ale i możliwości rysujące się na rynkach wschodzących, zachęcają niektóre banki centralne do odchodzenia od dolara i stawiania właśnie na złoto.

Około 7% ankietowanych uważa, że rosnące zadłużenie USA jest również niekorzystne dla dolara, chociaż przytłaczająca większość nadal nie widzi dla niego alternatywy jako światowej waluty rezerwowej. Zwolenników juana jest coraz mniej – w zeszłym roku było ich aż 29%, obecnie tylko 18% i ich liczba spada.

Niemal 80% ze 142 ankietowanych instytucji postrzega napięcia geopolityczne jako największe ryzyko w następnej dekadzie, a 83% wskazało inflację jako problem w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Co ciekawe, mimo takiego nacisku na złoto jako najatrakcyjniejsza klasa aktywów jest obecnie postrzegana infrastruktura, szczególnie projekty związane z wytwarzaniem energii odnawialnej.

Obawy o politykę Chin sprawiają, że drugi rok z rzędu to Indie pozostają jednym z najatrakcyjniejszych krajów do inwestowania, podczas gdy trend „near-shoring”, w którym firmy budują fabryki bliżej miejsca, w którym sprzedają swoje produkty działa na korzyść takich krajów jak Meksyk, Indonezja i Brazylia.

Wielka Brytania i Włochy, podobnie jak Chiny, są postrzegane jako mniej atrakcyjne do inwestowania. Przyczyną pośrednią jest COVID-19, a główną raczej to, że kraje te zostały pandemią bardzo dotknięte. Spowodowało to duże zmiany społeczno-gospodarcze. Znacznie wzrósł procent osób robiących zakupy online i pracujących zdalnie, co znowu spowodowało, że nieruchomości stały się najmniej atrakcyjnymi aktywami.

Jak powiedział Rod Ringrow, fundusze majątkowe, które osiągnęły lepsze wyniki w zeszłym roku, to te, które rozpoznały ryzyko związane z zawyżonymi cenami aktywów i były skłonne dokonać znacznych zmian w portfelu.

„Fundusze i banki centralne próbują teraz uporać się z wyższą inflacją. To operacja na pełnym morzu” – dodał.