Serbia rezygnuje z rosyjskiej broni, kupuje w Emiratach i patrzy na Francję

Serbia oświadczyła, iż zakupi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich amunicję krążącą oraz tzw. drony-kamikadze. Zastanawia się także nad zakupem samolotów bojowych we Francji. Jest to efektem problemów z serwisem, utrzymaniem i dostawą komponentów do używanego obecnie przez Serbów rosyjskiego uzbrojenia.

Jak powiedział prezydent Serbii Aleksandar Vucic 22 lutego w czasie wizyty na targach przemysłu obronnego International Defence Exhibition and Conference (IDEX) 2023 w Abu Dhabi, „w ciągu najbliższych 48 godzin podpiszemy umowę (na amunicję krążącą)”.

„To są drony samobójcze, które znajdą się w Serbii i mamy nadzieję, że w ciągu pięciu lub sześciu miesięcy w serbskiej armii pojawią się pierwsze krajowe wersje dronów samobójczych” – powiedział Vucic dziennikarzom w trakcie konferencji transmitowanej na żywo przez serbską telewizję. Vucic jednak nie określił, ile amunicji krążącej Belgrad otrzyma od Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ich ceny, ani producenta. Według analityków w grę może wchodzić tego typu rozwiązanie produkowane przez Arabię Saudyjską, Turcję bądź „któreś z państw Europy Środkowej”.

Serbia, kandydatka do członkostwa w Unii Europejskiej, od pewnego czasu znajduje się pod presją Zachodu, by ograniczyła swoje powiązania z Rosją, tradycyjnym sojusznikiem przedstawiającym się jako „obrońca prawosławnych i słowiańskich chrześcijan”. Sam Vucic mimo inwazji Moskwy na Ukrainę prawie rok temu, nadal uchodził za prorosyjskiego, ale Serbia trzykrotnie głosowała przeciwko Rosji w ONZ, choć odmówiła oficjalnego przyłączenia się do zachodnich sankcji wobec Moskwy.

Tym razem jednak przeważyło coś innego. Według prasy chorwackiej i słoweńskiej między Rosją a Serbią zaczęły się nieporozumienia, które najwyraźniej kończą się „politycznym rozwodem”. Przyczyną jest sprzęt serbskich sił zbrojnych. Kraj ten był jednym w z najlepszych klientów Rosji. Na wyposażeniu sił powietrznych znajdują się m.in. rosyjskie MiGi-29, śmigłowce wsparcia to Mi-35M/W, obrona powietrza to rosyjskie Pancyry i Tunguski oraz radary, a także chińskie drony rozpoznawcze i bojowe oraz pociski ziemia-powietrze średniego zasięgu. Serbowie używają również czołgów podstawowych T-72MS i kołowych transporterów opancerzonych BTR-80A. Jednak problemem stało się utrzymanie i remonty tego sprzętu. Rosjanie przestali dostarczać terminowo zestawy remontowe i zamówione komponenty, czas między dostawami się wydłużał, w końcu Serbowie zaczęli kanibalizację sprzętu.

W końcu zeszłego roku jak wynika z nieoficjalnych informacji, Rosjanie zawiadomili Serbów, że dostawy zestawów remontowych i komponentów zostały zawieszone, ale nie powiedzieli na jaki czas. W efekcie MON Serbii zaczął naciskać na polityków, aby rosyjski sprzęt został wymieniony na inny, najlepiej krajowy.

20 lutego prezydent Vucic oświadczył, że chce wzmocnić swój przemysł obronny, inwestując dodatkowe 700 milionów euro jeszcze w 2023 r. Powtórzył też zeszłoroczną zapowiedź, iż serbskie Siły Powietrzne są zainteresowane najnowszymi francuskimi samolotami wielozadaniowymi Rafale. Jak dodał, trwają już rozmowy na temat dostaw i ceny, szacowanej przez niego na ok. 3 mld euro.