W ramach programu Pustelnik, pod którym to kryptonimem kryje się rozwój kierowanego pocisku przeciwpancernego nowej generacji, Agencja Uzbrojenia zakontraktuje pierwszą partię testową przeciwpancernych pocisków kierowanych Pirat. Stworzy także ich wersję produkcyjną oraz rozpocznie prace nad polskim kierowanym pociskiem przeciwpancernym nowej generacji – poinformował rzecznik AU, płk Krzysztof Płatek.
Pirat to lekki system przeciwpancerny, którzy stworzyły zakłady MESKO, CRW Telesystem-Mesko i Wojskowa Akademia Techniczna we współpracy z ukraińską firmą DKKB Łucz. Ukraińcy są konstruktorami własnego przeciwpancernego zestawu kierowanego Korsar, stanowiącego bazę do konstrukcji Pirata. Odmienny jest system kierowania pocisku – RK-3 zestawu Korsar naprowadzany jest w wiązce lasera, podczas gdy pocisk Pirat naprowadzany jest na promień lasera odbity od celu.
Pocisk Pirat jako przeciwpancerny ma zasięg do 2500 m, jest wyposażony w głowicę o masie 2,5 kg zapewniającą przebijalność na poziomie co najmniej 500-550 mm stali jednorodnej RHA (Rolled Homogenous Armor) wraz z pancerzem reaktywnym ERA (Explosive Reactive Armour).
Jak udowodniła wojna w Ukrainie, to nie czołgi są najlepszym celem dla pocisków klasy Pirata lecz niejednokrotnie cenniejsze dla nieprzyjaciela wozy dowodzenia, WRE, systemów łączności, przeciwlotnicze czy zaopatrzenia (np. cysterny). Pocisk może również rozbijać lekkie umocnienia polowe oraz zwalczać śmigłowce działające nad frontem, zwłaszcza pozostające w zawisie. Pirat eliminuje także bojowe wozy piechoty wszystkich generacji. Może również niszczyć czołgi, choć w ograniczonym zakresie. Zestawy Pirat mają trafić do Wojsk Lądowych w ciągu najbliższych kilku lat.
Polska konstrukcja ma bardzo duży potencjał rozwojowy. Prawdopodobnie na bazie Pirata i powstającej innej konstrukcji w tej klasie – pocisku i zestawu Moskit – zostanie opracowany polski kierowany pocisk przeciwpancerny najnowszej generacji, następca ppk Spike.






