Czy plany siłowej zmiany ustroju Niemiec wpłyną na ich wiarygodnością polityczną i gospodarczą?

25 członków skrajnie prawicowej organizacji planującej zbrojny zamach na Bundestag i zmianę ustroju Niemiec zatrzymano w Niemczech, Austrii i Włoszech. Sprawa ma charakter rozwojowy i mogą nastąpić dalsze aresztowania. Przywódcą jest przy tym członek jednej z najstarszych rodzin szlacheckich w Niemczech, zaś członkowie – werbowani w wojsku i policji

Członkowie grupy uznają istnienie Wielkiej Rzeszy Niemieckiej w granicach z 1914 r. lub 1937 r., uważają, że nie istnieje nic takiego jak obecne państwo niemieckie, zaś granice z 1937 r. powinny  być przywrócone „jeśli trzeba to siłą”. Powszechne wśród nich były inspiracje teoriami spiskowymi QAnon i Reichsbuerger. Uważali oni, że Niemcami a także światem zachodnim rządzi „międzynarodówka finansowa” w rodzaju grupy Bilderberg, którą trzeba obalić. Nowe państwo niemieckie miało być monarchię z Heinrichem XIII (pseudonim podawany przez prowadzących śledztwo) oraz wojskowym przywódcą spisku Rudigerem v.P jako szefem Sztabu Generalnego.

Niemiecka agencja wywiadu wewnętrznego stwierdza, że do ruchu Reichsbuerger (Obywatele Rzeszy), należy około 21 000 osób, z czego około 5% uważa się za skrajnie prawicowych ekstremistów. Około 10% przedstawicieli ruchu godzi się na terror by osiągnąć jego cele.

Według źródeł agencji Reuters, spiskowcy mieli kontaktować się z przedstawicielami Rosji, którą grupa postrzegała jako sojusznika przy ustanawianiu nowego porządku. Nie wiadomo jednak jak na te sondaże zareagowali Rosjanie. Oficjalnie, jak stwierdziła w komunikacie agencja RIA Nowosti, „rosyjskie placówki dyplomatyczne i konsularne w Niemczech nie utrzymują kontaktów z przedstawicielami grup terrorystycznych i nielegalnych”.

W oświadczeniu dla prasy niemiecka minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser stwierdziła, że „rząd i państwo niemieckie zareagują z całą mocą prawa na takie działania”, zaś śledztwo ujawni jak daleko posunięty był spisek i jakie były jego korzenie oraz współpracownicy. „Śledztwo daje wgląd w głębię zagrożenia terrorystycznego ze strony środowiska Reichsbuerger” – dodała Faeser w oświadczeniu, stwierdzając, że konstytucyjne państwo wie, jak się bronić przed „wrogami demokracji”.

Na razie dochodzeniem objęto m.in. jednego podoficera służby czynnej i kilku rezerwistów, przy czym jak poinformowała agencja Reuters podoficer był członkiem elitarnej jednostki KSK Bundeswehry, którą trzeba było rozwiązać i stworzyć od nowa wskutek penetracji środowisk skrajnie prawicowych. Według pierwszych ustaleń śledztwa, grupa zamachowców miała już konkretne plany szturmu na Izbę Niższą Bundestagu, tak by zmusić deputowanych do zaakceptowania zmiany ustroju.

Prowadzący śledztwo prokuratorzy podali, że aresztowania były prowadzone przez ponad 3000 funkcjonariuszy policji i sił bezpieczeństwa w 11 niemieckich krajach związkowych. Podejrzanych zatrzymywano na terenie całych Niemiec m.in. w Badenii-Wirtembergii, Bawarii, Berlinie, Hesji, Dolnej Saksonii, Saksonii, Turyngii oraz na terytorium Włoch i Austrii. Postawiono im zarzuty przygotowania oraz od końca listopada 2021 r. prowadzenia działań opartych na ideologii „wrogiej wobec istniejącego prawa i porządku w państwie niemieckim”. Działania te obejmowały m.in. sprzęt, rekrutację nowych członków i prowadzenie treningu wojskowego, w tym snajperskiego. Celem działań rekrutacyjnych byli przede wszystkim funkcjonariusze wojska i policji, przy czym od początku przedstawiciele i kierujący grupą byli zdecydowani na wprowadzenie terroru i zabójstwa uważając to za „niezbędny krok pośredni” w kierunku nadrzędnej zmiany systemu. Służba wywiadu wojskowego poinformowała, że współpracowała z prokuratorami w ramach dochodzenia i dzieliła się informacjami z krajowymi służbami wywiadowczymi i federalnymi śledczymi w okresie poprzedzającym akcje z 7 grudnia naloty. Zatrzymani staną 7 i 8 grudnia przed sędzią Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, który wyda nakazy aresztowania i zdecyduje o ich tymczasowym aresztowaniu.

Dom rodziny Reuss odciął się od Heinricha stwierdzając, iż ten „zupełnie się pogubił” i propaguje teorie spiskowe. Jednak nie potępił go bezpośrednio. Warto przypomnieć, że w przemówieniu wygłoszonym w 2019 r., potępiającym obecne struktury polityczne, Heinrich Reuss powiedział, że jego rodzinna dynastia sięga 900 roku naszej ery. Powiedział, że w dawnym księstwie Reuss ludzie prowadzili „szczęśliwe życie”, ponieważ struktury administracyjne były „proste i przejrzyste”.

„Jeśli sprawy nie układały się dobrze, po prostu szedłeś do księcia. Do kogo masz się dzisiaj zwrócić?” – stwierdził, dodając, że Niemcy są „państwem wasalnym od drugiej wojny światowej, rządzonym przez zachodnich aliantów”.

Monarchia niemiecka została zniesiona sto lat temu. Wraz z wejściem w życie Konstytucji Republiki Weimarskiej 14 sierpnia 1919 r. zniesiono prawne przywileje i tytuły niemieckiej szlachty. Dlatego oficjalnie w Niemczech nie ma książąt i księżniczek, choć wiele osób chwali się szlacheckim pochodzeniem a „von” przed nazwiskiem jest w bardziej konserwatywnych kręgach bardzo dobrze widziane. Według BBC wykrycie spisku jest „kolejnym ciosem w wiarygodność polityczną Niemiec co zaczyna przekładać się także na wiarygodność gospodarczą”.

Co ciekawe, zarówno dom Reussów, sam Heinrich jak i rodowe posiadłościw Austrii i Niemczech są często wymieniane w głośnej publikacji dziennikarza śledczego Frederica Martela „Sodoma” jako centrum europejskiej działalności integrystycznej mającej przywrócić kościół katolicki do stanu z XIX wieku, zapewnić dominację ultrakonserwatywnych kardynałów w Kolegium Kardynalskim i na koniec doprowadzić do wyboru takiego właśnie papieża. „Spotykali się tam ludzie dla których Benedykt XVI i Jan Paweł II byli strasznymi modernistami” – twierdził francuski dziennikarz przy okazji spotkań omawiających treść książki.

– Wiadomo było, że sprawa KSK będzie miała ciąg dalszy. Na pierwszy rzut oka to jakaś ekstremistyczna grupka bez znaczenia – 25 aresztowanych. Ale do przeprowadzenia akcji aresztowej zmobilizowano 3000 ludzi, największą armię od czasu zamachów RAF, wiec była to zdecydowanie  poważna historia. I jeszcze poparcie w bardzo wysoko usytuowanych kręgach społecznych. Niemcy mają problem i to wielki problem, bo pierwsze nie wiadomo jak ta organizacja jest rozgałęziona i w związku z tym czy nie będzie sabotażu śledztwa przez jakiegoś sympatyka na bardzo wysokim stołku. Po drugie, jeśli ktoś wierzy w oficjalne zapewnienia Rosji musi być bardzo naiwny. No i wiarygodność Niemiec rzeczywiście leci w dół po czymś takim, choć należy z profesjonalnego punktu widzenia spojrzeć z szacunkiem na tak sprawne przeprowadzenie akcji aresztowej – powiedział ISBiznes.pl były funkcjonariusz jednej ze polskich służb.