Zawody sportowe i pokazy kaskaderskie dowodzą, że motocykl jest w stanie wzbić się w powietrze na kilka sekund, po czym siła grawitacji zwycięży i pojazd ponownie znajdzie się na ziemi. Rok 2022 był przełomowy dla upowszechnienia technologii latających motocykli (ang. hoverbike), które są w stanie utrzymywać się nad ziemią przez kilkadziesiąt minut. Po prawdzie to bardziej odmiana dużych cywilnych dronów, które wyglądem przypominają imperialne skutery repulsarowe znane z Gwiezdnych Wojen.
Hoverbike to pojazd, który może wznieść się w powietrze, przypomina latający motocykl, posiadający co najmniej dwie części napędowe – jedną przed i jedną za kierowcą. W polskiej nomenklaturze określa się go mianem latającego motocykla, choć nie jest to precyzyjne. W rzeczywistości jest to odmiana dużego drona. W odróżnieniu od prawdziwych motocykli nie ma kół zaopatrzonych w opony, a zatem nie da się nim poruszać naprzemiennie w powietrzu i po lądzie. Aż tak daleko technologia się nie posunęła, choć pewnie niektórzy wizjonerzy rozmyślają nawet o tym, aby stworzyć wehikuł, który dodatkowo byłby zdolny i do poruszania się po wodzie. Tak naprawdę jedynym zastosowaniem hoverbike’ów obecnie jest poruszanie się w przestrzeni powietrznej.
Wszystko zaczęło się w garażu
Prace nad konceptem latających motocykli były prowadzone od lat. Źródeł wynalazczości można upatrywać w pierwszej dekadzie tego stulecia. W 2006 r. Nowozelandczyk Chris Malloy stworzył w czasie wolnym od pracy i studiów w swoim garażu na przedmieściach Sydney prototyp latającego motocykla. To był owoc jego hobbystycznej fascynacji unikalną technologią, lecz przedsięwzięcie szybko przerodziło się w projekt komercyjny pod nazwą Malloy Aeronautics. Stało się to po tym, gdy wieść o wyjątkowym rozwiązaniu dotarła do uszu środowiska wojskowego i zbrojeniówki. Projektem zainteresował się m. in. Dyrektorat G-3/5/7 Dowództwa Wsparcia Broni Połączonych Armii USA, a także jedna z największych firm zbrojeniowych na świecie Lockheed Martin.
Prototyp Malloya był zbudowany na ręcznie wykonanej ramie z włókna węglowego, kewlaru i aluminium z rdzeniem piankowym. Pojazd był sterowany poprzez odchylanie ciągu z dwóch śmigieł za pomocą łopatek sterujących. Latający motocykl Malloya był kamieniem, który ruszył lawinę, a próby prowadzone na antypodach stały się inspiracją dla kolejnych wynalazców (m. in. Colin Furze, Aero-X).
Wreszcie 2017 r. przyniósł spory przełom w procesie rozwoju myśli technologicznej. Kalifornijski start-up opracował pojazd Hoversurf Scorpion-3. To kwadrokopter (pojazd z czterema śmigłami), który jest zdolny do transportu jednej osoby o wadze do 120 kg. Odpowiedzialne za napęd silniki elektryczne pozwalały wznieść pojazd na wysokość do 10 metrów. Producent zapewniał, że maszyna utrzymuje się w powietrzu przez 25 minut i może poruszać się z maksymalną prędkością 65 km/h. Jednocześnie firma przekonywała, że sterowanie latającym motocyklem nie jest na tyle skomplikowane, żeby wymagało posiadania uprawnień pilota. Pojazd okazał się na tyle udany, że policja z Dubaju podpisała kontrakt na zakup maszyny do testowania w ruchu miejskim, która obecnie kosztuje 150 tys. dol.
Władze arabskiego miasta znajdują się w awangardzie światowej, jeżeli chodzi o wykorzystywanie zaawansowanych technologii. Hoversurf Scorpion-3 wzbogacił bowiem flotę policyjną, w której dominują wprawdzie pojazdy konwencjonalne, ale nazwy marek samochodów mogą przyprawić o ból głowy najwybredniejszych miłośników czterech kółek. Takie pojazdy jak Aston Martin One 77, Lamborghini Aventador, Ferrari FF czy Bugatti Veyron stanowią z pewnością obiekt westchnień wielu kierowców.
Rozwój technologii przyspieszył dopiero ostatnio
Tak naprawdę jednak olbrzymi postęp w rozwoju technologii latających motocykli dokonał się dopiero w ostatnich kwartałach. W procesie wynalazczym pojawił się wątek polski. Od 2017 r. działa firma Jetson, której właścicielami są Tomasz Patan and Peter Ternström. Pierwszy z nich jest Polakiem i sprawuje funkcję członka zarządu odpowiedzialnego za technologię (CTO).
Niektórzy wynalazcy czerpią inspirację do działań z nieoczywistych źródeł. Tak było w przypadku Petera Ternströma, który jako nastolatek obejrzał w kinie Powrót Jedi. Piorunujące wrażenie wywarła na nim scena, w której Luke Skywalker i księżniczka Leia korzystają z latających motocykli podczas pogoni w lesie. To wystarczyło, żeby marzenia nastolatka później przerodziły się w projekt biznesowy. Firma zaprezentowała prototyp hoverbike’a Jetson ONE, a klip na YouTube z jego prezentacji osiągnął ponad 16 mln wyświetleń.
Nagranie zostało wykonane w scenerii pustynnej rodem z filmów science-fiction, choć w rzeczywistości był to polski poligon wojskowy.
Jetson ONE to elektryczny pojazd pionowego startu i lądowania (ang. electric vertical take-off and landing, w skrócie: eVTOL), który ma ciężar 86 kg, jest zdolny utrzymać się w powietrzu przez ok. 20 minut, udźwignąć pilota o wadze do 95 kg i polecieć z maksymalną prędkością 102 km/h. Należy on zatem do ultralekkich wehikułów, co ma dwa atuty. Po pierwsze cena będzie z kategorii przystępnych dla wielu osób – Jetson ONE ma kosztować 92 tys. dol. Po drugie niski ciężar własny hoverbike’a sprawia, że potencjalnie ma on szansę zyskać większą akceptację konsumentów. Przykładowo amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) dopuszcza, aby pojazdy ważące nie więcej niż 115 kg mogły być sterowane przez osoby nie posiadające uprawnień pilota. Szwedzka spółka zaczęła już zbierać zamówienia, które mają być realizowane w przyszłym roku. Więcej na ten temat czytelnicy ISBiznes.pl będą mogli przeczytać jutro, gdyż opublikujemy wówczas wywiad z Tomaszem Patanem.
Japończycy mają giełdowe apetyty
Wydaje się jednak, że przełomu z prawdziwego zdarzenia w komercjalizacji hoverbike’ów dokonali Japończycy. Na tegorocznych targach motoryzacyjnych w Detroit AERWINS Technologies pochwaliła się swoim latającym motocyklem XTURISMO. Jest to pojazd zdolny latać przez 40 minut, który osiąga prędkość maksymalną 100 km/h. Dron jest już w sprzedaży w Japonii od października 2021 r., a od czerwca 2022 r. firma przyjmuje zamówienia od klientów z całego świata. Jego mniejsza wersja będzie dostępna w Stanach Zjednoczonych w 2023 r. Koszt galaktyczny, bagatela: 777 tys. dol. Japońska spółka spodziewa się jednak, że wraz z upowszechnianiem się hoverbike’a koszt jednostkowy będzie spadał. Shuhei Komatsu, dyrektor generalny firmy, powiedział Reutersowi, że być może do 2025 r. cena XTURISMO obniży się do 50 000 dol.
AERWINS Technologies ogłosił we wrześniu, że połączy się z Pono Capital, spółką akwizycyjną specjalnego przeznaczenia (tzw. SPAC), notowaną na Nasdaq. Wartość AERWINS Technologies została wyceniona na potrzeby operacji na 600 mln dol. Transakcja ma zakończyć się najpóźniej w I kw. 2023 r. Szacuje się, że obecni posiadacze akcji AERWINS będą posiadać około 80% wyemitowanych i znajdujących się w obrocie akcji połączonej spółki w momencie zamknięcia transakcji.
Rynek niszowy, ale będzie się szybko rozwijał
Segment latających motocykli, choć jak na razie niewielkich rozmiarów, ma dobre perspektywy rozwoju. Według szacunków AlliedMarketResearch (AMR), był on warty ledwie 52,2 mln dol. w 2021 r. W latach 2021-2030 skumulowana średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) ma wynieść 21,7%, a na koniec tego okresu sektor hoverbike’ów osiągnie wartość 306,1 mln dol.
Zdaniem analityków tej firmy latające motocykle będą mieć zastosowanie głównie w kilku aspektach. Najistotniejszy z nich to wsparcie usług ratunkowych. W medycynie niejednokrotnie niezwykle istotną kwestią jest czas. Brak możliwości błyskawicznego dostarczenia leków ratujących życie czy organów ludzkich na potrzeby transplantacji może mieć tragiczne skutki. Póki co pojazdy nie dysponują wystarczająco dobrymi parametrami, które umożliwiłyby transport na dłuższe niż kilkadziesiąt kilometrów odległości. To się prawdopodobnie zmieni, gdyż niewielki zasięg wydaje się jedną z największych bolączek hoverbike’ów. Poza usługami ratunkowymi pojazdy zdaniem AMR będą wykorzystywane przede wszystkim w transporcie, do patrolowania otoczenia przez służby policyjne, a także pełnić różne zadania militarne i pokrewne im (np. ochrona granic).






